Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Tolu kochana, aż nie wiem, co napisać. Takie piękne podziękowanie i róże... Córcia zobaczy je jutro, bo już śpi... To wielka radość, móc pomagać, marzylysmy o tym zawsze. Oby jednak nie trzeba było tego robić. Tak byłoby najlepiej...
  2. Już jest odpowiedź na Twoje pytanie Tolu: Tola pyta się czy nie boi się Lucuś łapki na muchy-odpowiadam,że nie -On reaguje paniką od razu na charakterystyczne głośne brzęczenie dużego muszydła ,bo na małe nie reaguje w ogóle i próbuje je gonić i złapać ! U nas całą noc padało i nawet Lucuś jak prawdziwy Jamnik nie chciał iść rano na spacerek-wyniosłem Go na rękach na ogródek,zrobił siusiu i uciekł do domu.Dopiero o 11,30 jak już nie padało to raczył zaliczyć spacerek.Teraz jest 14,30 i wyszło słoneczko !
  3. Kolejne relacje z życia Lucusia: Z Lucusiem 3 razy dziennie maszerujemy-łącznie ma teraz prawie 4 godziny dreptania dla zdrowia a ja razem z Nim.Jest cudowny i taki kochany,chociaż dalej boi się much -wczoraj jedna wpadła do domu ,to zaraz uciekł na taras ! Teraz śpi na dole ,bo boi się tej dużej muchy co na nią polowałem w naszym pokoju !Ciekawe kiedy zapomni . Wczoraj ostatecznie potwierdziliśmy jakie demony przeszłości męczą Lucusia ! Pisałem Ci ,że od 2 tygodni Lucuniek boi się przyjść na górę,odkąd tam wpadła przez balkon bardzo duża mucha i Lucuniek uciekł na dół jak ja na nią polowałem z łapką.Potem absolutnie nie chciał iść na górę ! Wczoraj ,by pokazać Mu ,że jest wszystko Ok dałem Mu jednego smaczka na dole a drugim smaczkiem wabiłem Go na górę -bardzo ładnie pobiegł za mną ,wskoczył na moje łóżko ,zjadł smaczka i ze mną wrócił na dół.Po południu przez otwarte drzwi balkonowe/było 22 stopnie i słoneczko / wleciała do salonu znowu duża mucha i strasznie brzęczała ! Lucuś zerwał się ze swojego legowiska na moim tapczaniku i uciekł do Jadalni ! Jak wziąłem łapkę na muchy by utłuc gadzinę i zacząłem ją ganiać po domu ,to Lucuniek pobiegł na górę do mojego łóżka i ukrył się za poduszkami !.Ta gadzina wpadła do kuchni i tam ją utłukłem ! Poszedłem po Lucusia na górę i mówię ,że muchy już nie ma to On zszedł na dół ,położył się na swoim legowisku i już był spokojny.Prawdopodobnie w schronisku albo został ukąszony przez osę lub przez gza jak miał rany na skórze i pozostawiło Mu to ślad na psychice ! Kochany bidulek-jest bardzo wrażliwy i pamiętliwy ! Wczoraj byliśmy skontrolować wagę ciała i waży 13,6 kg -bardzo dobra waga i stale tego pilnuję.On już mnie wyczuł,że jem na stojąco śniadanie i Kolację w Kuchni by się przed Nim ukryć i Go nie nęcić , to pomimo,że ma podane swoje dietetyczne jedzonko w salonie to po chwili jest już w Jadalni i spokojnie czeka aż Mu spadnie coś do dzioba- no i zawsze kąsek dostaje.Jak zobaczy ,że ja chowam jedzenie do lodówki ,to i On też idzie dokończyć swoją miseczkę ! Taki z Niego Ukochany Mądruś !
  4. Lucjusz - 18.X. 21 Dzisiaj mija 5 miesięcy jak Lucuś jest z Nami.Jak on się zmienił przez ten czas pozytywnie zarówno w wyglądzie jak i w psychice !Jest wesoły,szczęśliwy,bawi się zabawkami ,"rozbraja" poduszki-co jest Jego pasją,ma superową kondycję-bez problemów zalicza ponad godzinne spacerki,na których prawie cały czas truchtem biegnie.Na początku jak przyjechał , to jedną czwartą obecnego dystansu pokonywał z 3-4 przystankami ! Teraz biega cały czas i po drodze bawi się jeszcze ze spotkanymi Kumplami-szczególnie młode pieski go prowokują do zabawy ! Ma apetyt,żadnych sensacji żoładkowych,chyba,że przy okazji połknie trochę wsadu z poduszki /raz tak było /.Sierść wszędzie odrosła,błyszczy się co jest świadectwem zdrowego i prawidłowego żywienia. W tym tygodniu wybieramy się na kontrolę do swojej Pani weterynarz.Niech obejrzy Nasze Cudo ! On bardzo polubiał jazdę samochodem-kładzie się na kocyku w swoim kubełku i obserwuje.Dochodzimy do wniosku,że On musi mieć ok 8 lat,bo pojawiają się siwe włoski koło pysia i na ciele.Ale ducha ma młodego,chociaż lubi ustabilizowany tryb życia-z natury jest bardzo spokojny i bardzo wrażliwy-nigdy się raczej nie dowiemy jakie demony przeszłości wpłynęły na Jego psychikę !Dzisiaj dostanie okazjonalny obiadek-żeberka gotowane z marchewką-uwielbia je.Nie dostaje nic z kurczaka zgodnie z zaleceniem weta. Po utracie zbędnej nadwagi spowodowanej braniem sterydów należy Mu się Nagroda ! 19.X Wczorajszy 5-ty miesiąc pobytu Lucusia z Nami przebiegł uroczyście i zgodnie z planem.Na Faceboku zrobili mi przyjemność i opublikowali wspomnienie o Lusi -zdjęcia z Jej pobytu w Warszawie Na Paluchu od początku jak bidulka tam trafiła po znalezieniu Jej nieprzytomnej w krzakach w Wilanowie.Porobiłem sobie Jej zdjęcia by mieć na pamiątkę-już za tydzień minie 6 miesiecy jak bidulka nie żyje i 4 lata 9 miesięcy jak odeszła Lonia.Stale są w moim sercu i pamięci-już kupiłem Im na ogródek chryzantemy i diodowe lampki,które cały czas się palą.
  5. Wstawiam Jurkowy wpis, sprzed paru dni, który jakimś cudem pominęłam. Czwartek.Ja zostanę z Lucusiem,by Mu nie było smutno. Lucuniek już drugi dzień schodzi na dół do swojego legowiska do spania-chyba na górze Mu za gorąco,jak się przytula do mnie.Chociaż na dole też przykrywam go lekkim kocykiem.Rano jak mnie usłyszy jak schodzę to strasznie się cieszy. Wczoraj byliśmy się zważyć w Klinice po miesiącu odchudzania po tych sterydach-zrzucił 2,2 kilograma ! Bardzo dobry miesięczny wynik-został Mu jeszcze 1- 1,5 kilograma i będzie idealnie.Wspaniale biega na spacerkach ! Przy nadwadze jaką miał musiał na trasie 3-04 razy odpoczywać.Teraz robi 2 razy dłuższą trasę i czuje się wspaniale.Dalej punktowo Go smaruje,ale taka Jego uroda zdrowotna.W dzień prawie cały czas spędza na tarasie-wyleguje się ,obserwuje ptaki,szczeka na Sąsiadów w ogródku i na gołębie i widać ,że jest bardzo szczęśliwy ! Jest z Nami już 5 miesiąc a tak diametralnie zmieniło się Jego życie ! Dzisiaj mija 8 miesięcy jak nie żyje Milenka-już wszystkim ukochanym stworzeniom,które odeszły za Tęczowy Most zapaliłem na ogródku diodowe lampki jako wyraz pamięci i podziękowania za całe Szczęście ,które mi dały swoją obecnością w codziennym życiu.Zawsze pozostaną w moim sercu ! Dzisiaj jest szczególne święto- światowy Dzień Zwierząt i myślami jestem szczególnie przy tych skrzywdzonych przez człowieka pieskach oraz kotkach przebywających w schroniskach,gdzie nikt Ich nie przytuli, nie pogłaszcze,nie da smakowitego kąska i nie zapewni Ich o swojej miłości !Kochane bidulki-dobrze,że są tacy wspaniali Dogomaniacy i za wszelką cenę starają się Im pomagać !
  6. Dziękuję Tolu. Jurkowi będzie miło to przeczytać, nie mówiąc o Lucusiu
  7. Już Lucuniek chyba zdrowy,bo apetyt wrócił i nie ma żadnych sensacji żołądkowych ! Zaliczył też ponad godzinny spacerek i w drodze powrotnej było jak co tydzień ważenie -przez 1 miesiąc i 3 tygodnie zszedł z wagi po sterydach 16,2 na 13,5 !!! Brawo Lucuś - zbliżamy się do prawidłowej czyli 13 kg !Jeszcze tydzień lub dwa i będzie super-jest o wiele żwawszy,dużo biega na spacerkach- oby jeszcze znależć sposób na te alergiczne zmiany,ale teraz na Wizycie u Weta o tym pomyślimy Lucuś jest bardzo wrażliwy-już trzeci dzień śpi na dole w swoim legowisku,bo na górze wpadła przez lodżę olbrzymia mucha i się jej wystraszył.Polowałem na nią z pozytywnym skutkiem,ale On się boi tam iść.Myślę,że jak zapomni to wszystko wróci do normy . Wykorzystuje ten fakt Pchełka i śpi przy mnie całą noc !Te nasze kochane zwierzaczki.
  8. Jakby ktoś był ciekaw, co też nowego u Lucusia... My z Lucusiem i Pchełką już urzędujemy od 6,30 - nakarmieni obydwoje ,po spacerkach a Lucuś oddaje się swojej ulubionej zabawie-gryzienie kartonowych twardych tubek,na które nawija się jednorazowe woreczki ! Ma różne gryzaczki,zabawki ale taka rurka kartonowa najlepiej Mu odpowiada.Ja żeby sprostać "zapotrzebowaniu" Lucusia,to rozwijam te rolki i woreczki pakuję do dużej torby,co spotyka się z pozytywnym komentarzem żony,że Lucusia rozpieszczam do granic możliwości.Ostatnie noce Lucuś śpi na dole ./sam wybrał taką opcję/ ,by nie kłócić się na górze z kotką o miejsce przy mnie lub na mnie -jaki mądry facet-woli Dziewczynie ustąpić- hi,hi,hi,bo wie ,że inna opcja jest bez sensu ! Tyle wieści wrocławskich- Lucuś miał kłopoty zdrowotne ,bo jak bawiąc się gryzł tutki papierowe od woreczków,to część tego kartoniku połknął i utkwiło Mu to w żołądku i potem wymiotował 3 razy. Już jesteśmy po porannym spacerze,był wesoły,biegał ,ale śniadanka nie dojadł.Ja też Go nie zmuszałem-niech żoładek odpocznie-może pozostał jeszcze jakiś kawałek,ale zobaczymy w ciągu dnia.Facet z Osiedla mi przekazał,że Jego piesek nagminnie podjada papier toaletowy i chusteczki higieniczne-ściąga ze stołu i muszą bardzo uważać,ale one są cienkie i miękkie,a ta tubka kartonowa jest twarda.Na razie jest w porządku i Lucuś rozpoczął "rozbrajanie " materiałowych zabawek.Już Go też posmarowałem przy ogonku,bo miał zaczerwienienie.
  9. U Lucjusza bez zmian :) Zwiększyłem trasę spaceru z Lucusiem ,bo po tym schudnięciu 2 kg nabrał takiego wigoru na spacerkach,że cały czas biegnie i tą trasę po osiedlu,którą robiliśmy przez 1 godzinę teraz robimy w 35 minut ! Dlatego muszę robić wszystko ,by miał warunki ruchowe podobne jak nad morzem w Sarbinowie.Zaraz pojadę kupić Mu specjalną odchudzającą karmę weterynaryjną-jest bardzo droga ale skuteczna. Jedno opakowanie już zjadł. Wczoraj Lucuś szalał na spacerku z kumplem z Osiedla-Tofisiem-ganiali się,uciekali-byli tacy szczęśliwi.On jak schudł 2 kg to nabrał werwy i widać ,że jest bardziej żywotny i weselszy.,Wczoraj kupiłem Mu tą ekstra karmę na odchudzanie,bo apetyt Mu dopisuje.Najważniejsze ,że jest zdrowy.Bardzo ładnie śpi ze mną całą noc przytulony do mojej ręki.Zawsze ostatni spacer specjalnie wydłużamy by miał po czym wypoczywać !Jest przecudowny i taki kochany ! Lucusiowi zwiększyłem kolejny raz długość trasy spacerowej ,bo ma super kondycję i na spacerkach dużo biegnie ! Bardzo się z tego cieszę.Ale codziennie sprawdzam jego skórę i smaruję punktowo alergię skórną-jest tego mało ale trzeba to pilnować-szczególnie ogonek.
  10. Zobaczmy co tez nowego u Lucjusza. Lucuś obudził mnie dzisiaj o 6,30-byliśmy już na spacerku,zjadł śniadanko i śpiocha obok mnie.Już Go punktowo posmarowałem i w Sobotę zamierzam Go znowu zważyć- będę miał obraz utraty Jego wagi na przestrzeni miesiąca. Przy okazji ja też się zważę ,by ocenić moje "postępy ".Wczoraj dostał pałkę gotowanego kurczaka z rosołku,bo o mało mi nie wszedł do talerza-nie zauważyłem by się drapał z tego powodu,więc trochę będę mógł Mu urozmaicać menu. Jak zwykle 25 -nie zapomniałem ale pominąłem - smutne ale zawsze w sercu - 4 lata 8 miesięcy jak nie żyje Loniusia i 5 miesięcy jak odeszła Lusia-ale kiedyś się jeszcze zobaczymy i poprzytulamy ! Czas biegnie nieubłaganie i tyle zmian w życiu ! Teraz będę odpoczywał-jestem po zakupach,po obiedzie i spacerkach z Lucuniem-nawet Mu zrobiłem na obiadek duszoną wątróbkę drobiową z kaszą jęczmienną-jak zajadał - aż miło było patrzeć !
  11. A to już najświeższe, bo dzisiejsze wieści : Lucuś absolutnie nie toleruje przy mnie żadnych stworzeń-nawet Pchełkę już "ustawił ",że do mojego łóżka się skrada po cichutku na mizianko,ale jak Lucek podniesie główkę, to od razu zeskakuje i biegnie do sypialni żony. Na spacerach też pilnuje by jakiś piesek ze mną się nie spoufalił- ale takie Jego prawo po tych schroniskowych przejściach.Obiecałem Mu,że zapewnię Mu szczęście na maksa i dotrzymuję słowa ! W domu jestem pod Jego "kontrolą"-gdzie Ja tam On ! Jak przyjechał Darek z Rodzinką, to mój Obrońca wszystkich przywitał tubalnym szczekaniem! On teraz swobodnie chodzi po całym domu- nie raz sam idzie na górę sprawdzić co robi Pchełka,nie raz kładzie się na moim łóżku i potem schodzi na dół na taras.Już w pełni się zaaklimatyzował !
  12. Mam cudowny lek na wszystkie bolączki-ten lek ma 14 kilo,uśmiechnięte wpatrzone we mnie pysio i przy Nim zapominam o całym świecie-jest cudowny,kochany i dotąd dopuki jesteśmy razem ,to pokonamy każde zło tego świata ! Jest moim sercem -a czy można chociaż przez chwilę żyć bez serca ?! Dzisiaj już wstaliśmy o 6,30 /na wczasach i po wstawaliśmy o 8,00 / byliśmy już z Lucusiem na spacerku,jesteśmy po śniadanku i po smarowaniu punktowym maściami i emulsją-pomimo stosowania specjalistycznej karmy pokazują się punktowe zaczerwienienia. Jest tego coraz mniej ale codziennie robię przegląd skóry by Mu ulżyć i by Go nie swędziało.Teraz śpiocha obok mnie,bo ja zaraz jadę na Krzyki a po powrocie znowu będziemy razem-będę Go rozpieszczał,głaskał ,tulił ,całował to pysio a Jego ogonek będzie "chodził " jak wiatrak -poezja mojego życia !
  13. Z Ukochanym Lucusiem maszerujemy na obowiązkowe 3 spacery po dużej pętli Osiedla-każdy zajmuje nam godzinę .To dla Jego zdrowia i kondycji !Najbardziej się cieszę,że On już schudł 1,5 kg ,ale jeszcze długa droga przed Nami by uzyskał właściwą wagę ciała .Postanowiłem,żeby Mu nie było smutno ,że ja też będę się odchudzał ,bo mam nadwagę po lekach,które biorę - tak to jest ,że na jedno pomaga a na drugie szkodzi.Ale będę próbował-żeby Lucusia nie nęcić jedzeniem,to śniadanie jem na stojąco w kuchni by On nie widział,Kolację to samo a obiadek to zamykamy Jadalnie i udajemy,że nic się nie dzieje.Jak na razie to Lucuś daje się nabrać na te oszustwa.Smaruję Go punktowo regularnie,by Mu ulżyć ,bo sterydów Mu już nie podaję ze względu na szalony apetyt,który po nich dostaje !W nocy śpi bardzo spokojnie i dzisiaj 2 razy wziął w swoje łapki moją rękę ,parę razy mnie po niej polizał i spał dalej.Taki kochany wierny Przyjaciel.Cały czas z Nim rozmawiam,mówię mu ,że Go bardzo kocham i widzę po Jego oczach,że wszystko rozumie! Po spaniu zawsze czeka na mnie jak się ogolę i ubiorę i nie chce zejść na dół z żoną,pomimo,że Go namawia.W pokoju też leży przy mnie lub wychodzi na taras na słoneczko.
  14. Kolejne relacje z Lucusiowego żywota Jeśli chodzi o zwierzaczki ,to raczej Lucuś nie lubi jak na mnie leży Pchełka-wczoraj też nosem Ją trącał ,by sobie poszła do Pani ! Po paru szturchnięciach Pchełka ze mnie zeskoczyła i już Lucuś był zadowolony i zasnął przy moim boku. Pod wieczór poszliśmy z Lucusiem na godzinny spacerek tak jak w Sarbinowie i do Przychodni by zważyć mojego Szczęściula-schudł 1,5 kg w 2 tygodnie-to bieganie za mewami,spacery plażą oraz racjonalne dawkowanie karmy dało wspaniałe rezultaty !Lucek powinien ważyć docelowo 12 kg,więc dalej stosujemy dietę,bo jeszcze musi zrzucić 2kg.Ale teraz spokojnie będziemy realizować cały proces dla Jego zdrowia ! Co ranek Go smaruję punktowo,gdzie pojawia się wysypka/ale pojedyńcze skazy/ i już się prawie nie drapie !
  15. Miałam pomoc Fince, ale już ma dom, wiec wyślę kasę dla tego biedaka. Czy konto Tysiu bez zmian?
  16. Lucuś czuje się w Sarbinowie wspaniale !Już nie ma takiego łaknienia-je połowę tego co wcześniej jak brał sterydy. Powoli znika mu alergia skórna -smaruję Go tylko w paru punktach, a co najważniejsze to już się nie drapie i nie podgryza-wszystko idzie ku lepszemu! W Ośrodku leży na trawce i pilnuje- Gospodyni mówiła mi dzisiaj,że Ją wypuścił jak szła ze swoim pieskiem na spacer , ale nie chciał Jej wpuścić- hi,hi,hi ! Myśmy się śmiali,że niedługo zrobi segregację Gości ! Zaraz idziemy na plażę i tam robimy pieszą wycieczkę jednogodzinną brzegiem morza do Chłopów- to w ramach odchudzania ! U nas bardzo gorąco! Nawet ponad 30 stopni na plaży ! Z Lucusiem spacerowaliśmy brzegiem morza jak zwykle do Chłopów i z powrotem,bo sama kuracje odchudzająca nie wystarcza - musi być ruch. Lucuś jest pełen energii,biega jak szalony za mewami i wczoraj za jedną ruszył w morze ! Jak się zorientował ,że jest w wodzie to szybko wrócił do mnie z uśmiechniętym pysiem !Smaruję Go codziennie i przeglądam Jego futerko by cokolwiek się ujawniło od razu to zaleczać. Dzięki temu w ogóle się nie drapie i nie gryzie i bardzo spokojnie śpi ! Pół nocy teraz spędza w sypialni żony,a o 2-3 w nocy przychodzi na moją wersalkę.Ja z reguły do 24-tej oglądam telewizję i może dlatego On woli już pospać wcześniej na łóżku u żony.Jest przekochany i cudowny !Dziękuję Opatrzności,że ze 119 piesków.które potrzebowały pomocy - On trafił do mnie-ma duszę i charakter Napoleona ! Z Sarbinowa odzywam się w tym roku chyba ostatni raz,bo po obiedzie wszystko pakujemy-łącznie z laptopem i ruterem. My z Lucusiem już po godzinnym spacerze nad morzem,ja po śniadanku i ok .10-tej maszerujemy znowu na plażę.Tam będziemy z Lucusiem znowu maszerować do Chłopów-wczoraj nawet wyszliśmy tam z plaży i zwiedziliśmy tą Osadę -także się rozrosła.Potem znowu plażą wróciliśmy do Sarbinowa.Ciekawy jestem ile Lucuś schudł /trochę już widać/-dostaje teraz jedzenie 2 razy dziennie i to w ograniczonej ilości-już się nawet do tego przyzwyczaił
  17. Znowu przekazuję wiesci od Jurka z małym poslizgiem... Przede wszystkim Tolu, Jurek dziekuje za pozdrowienia i przesyła wzajemne Tobie i wszystkim Dogomaniakom czytajacym ten wątek. A teraz juz ostatnie relacje. Wczoraj Lucus zrobił furorę na spotkaniu rodzinnym ! Jamnik Kubuś lizał Go po pysiu a On był w 7-mym Niebie ! Było przyjemnie ,wesoło,wszyscy podziwiali Lucusia i Jego gonitwy z Kubusiem-był taki szczęśliwy.Potem powrót-w samochodzie sprawuje się wprost idealnie-ułoży się w swoim legowisku na swojej poduszeczce i zasypia.Dzisiaj od rana byliśmy na plaży,najpierw poganiał mewy a potem poszedł ze mną na godzinny spacer brzegiem morza-doszliśmy do Chłopów i z powrotem.Teraz wypoczywa na trawniku przed domkiem,a my szykujemy się do obiadku.
  18. Ja tez! A gdyby jeszcze ktoś wnosił po schodach na rękach, to mogłabym nawet zaszczekac zamachac ogonkiem...
  19. Ha, udało się! No to mamy Lucjusza Nadmorskiego... :) Dobrze, ze nikomu nie musiałam zawracać głowy ale i tak pięknie dziękuję Tolu za oferowanie pomocy.
  20. 50 złotych dla Finki i trzymam kciuki, by jak najszybciej opuściła to miejsce.
×
×
  • Create New...