Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Elik - dziękuję za odpowiedź!
  2. Ciocie, podpowiedzcie proszę, na dole petycji są dwie opcje. Którą wybrać? "Czy chcesz udostepnić swój podpis" "Tak", czy "Nie"... bo nie kumam o co chodzi... Oczywiście chcę podpisać tą petycję.
  3. Anulko, nie wiem jak będzie z umową, bo ja z nikim jej nie podpisywałam...zresztą nigdy więc nawet nie wiem, jak ona ma wyglądać. Zatem znowu proszę o podpowiedź obeznane w temacie Ciocie i postaram się sprawę załatwić. Jak chodzi o weterynarza, to doktor Szczypka polecał swego kolegę, który ma gabinet w Mirkowie. Doktorzy mają ze sobą kontakt, w razie czego, wet z Mirkowa będzie mógł konsultować się z dr Szczypką, który Lonię dobrze już zna. Więc tu nie powinno być problemów i nie będzie potrzeby podróżowania (w razie czego) do Wrocławia. Anulko, planowałam oddać Lonię z jej legowiskiem, kocykiem (od Ciebie,zresztą) ale to chyba nie ma sensu, zawozić tam trzecie legowisko...choć z drugiej strony myślę, że dobrze byłoby, gdyby Lonia miała coś, co już zna i traktuje, jako swoje. Bardzo wzruszyłaś mnie tym postem, tak serdeczną troską o dobro Loni. Nie mam żadnych zastrzeżeń ani obaw, jeśli chodzi o ten Domek. Teraz wszystko w Loni łapkach, żeby zaakceptowala zmianę domu i pokazała się tam z dobrej strony. Na koniec pytanie - prośba do Cioci Poker - czy mogłaby być tą Osobą, do której Agnieszka będzie mogła się zwrócić w razie jakichś wątpliwości. czy nie daj Boziu, kłpootów...?????
  4. Dziękuję kochana. Będą bardzo potrzebne...
  5. Też stale zaglądam na wątek z nadzieją, że coś dobrego wreszcie przeczytam... Baksiurze, zrób Paulince prezent Mikołajkowy lub Gwiazdkowy i ...no, wiesz co...domek, własna kanapa, cudowni ludzie i te sprawy...
  6. Wolę nie myśleć o tym, co przed nami. Jakoś to musimy znieść...tak piszę w liczbie mnogiej - jakby i za Lonię... Ale ona musi znaleźć normalny domek :) mój taki nie jest... No właśnie, zimno jak w psiarni...:), napaliłam w piecu i jest kilka stopni więcej, ale ogólnie - tzw. kicha... Gdyby Lonia miała odpowiednie futerko, jak np. alaskany czy inne psy północy, to byłoby jej w sam raz. Ale ta bida prawie nie ma nic na grzbiecie, a to co ma w dodatku miejscami takie "poprzecierane". Nie mówiąc już o wygolonym brzuszku...
  7. Aniu, myślę o Tobie bardzo często i z wielką serdecznością.
  8. Wg wetki, u Jasi wystąpił zator...Stało się to prawie 4 tygodnie od operacji. Jesteśmy wstępnie umówione z Panią Agnieszką na przyszły piątek - jedziemy z Lonią do Długołęki i zobaczymy co się będzie działo...
  9. a choćby nawet i w połowie grudnia...:)
  10. Anulko wielkie dzięki za informacje!!!! Przyznam, że jestem zaskoczona, bo spodziewałam się raczej odmowy w tej nowej sytuacji... Będę zaraz dzwonić... Pokerku - pewnie już wiesz, że Jasia Cioci Anicy odeszła... Ewuniu, ubieramy się ciepło, oj tak...Lonia zakłada sweterek i kurteczkę a i tak trzęsie się jak osika i tylko patrzy, by załatwić migiem wszelkie sprawy, wskoczyć na rączki i pędem do domu, pod kołderkę... Pozdrawiam!!!
  11. Napiszę tylko tyle: Jak dobrze, że są tacy Ludzie na tym...świecie.
  12. Maleńka rozkręca się :)
  13. Jak smutna sierotka... Dobrze, że już bezpieczna..
  14. Ewuniu po Twoim wpisie (u Loni) zrobiło mi się słabo...ale pomyślałam nie, to niemożliwe. Przecież Jasia dochodzi do siebie, jest coraz lepiej. A teraz widzę, że stało się to najgorsze. Aniu kochana, bardzo serdecznie Ci współczuję tej straty. Wiem dobrze, co się czuje, gdy odchodzi ukochana Istotka. Przytulam mocno!!!!
  15. Witamy Ciocie po kilkudniowej przerwie awaryjnej...chyba... Lonia coraz fajniejsza. Wesoła, bawi się, zaczepia, szczekaniem domaga się uwagi, gdy mam coś do zrobienia, a ona akurat chce się bawić. To ogromnie cieszy, bo widać, że czuje się dobrze. Chyba wreszcie dojrzałam do tego, by ją oddać do dobrego domku, bo też mam wrażenie, że psychicznie się pozbierała i da sobie radę. Tylko teraz zdaje się już nic mi nie zostało... aż boję się dzwonić do Długołęki...czy domek jeszcze chętny przyjąć Lonię w sytuacji, gdy Pani Agnieszka zachorowała. Córka zrobiła Loni ogłoszenie na OLX, właściwie, to tylko chciała zobaczyć, jak się to robi, no i poszło... Ale co z tego, jak nikt nie dzwoni. Bardzo chciałabym już stąd wyjechać, ale tracę powoli nadzieję...
  16. Serce boli, gdy się patrzy na to smutne pysio. Ale on jest tak piękny, że śmiem rzec, że domek powinien znaleźć się szybko. Tylko, że dla mnie, dla nas, każdy jest piękny... Postaram się dołożyć do deklaracji, jak zaczniecie zbierać many.
  17. Oj, to biedna Agnieszka... Właśnie do Niej dzwoniłam wczoraj, na Jej komórkę. Teraz już naprawdę nie wiem, czy dzwonić dzisiaj. Przecież może nie mieć głowy do takich spraw, pewnie martwi się Sobą i tym, czy nie zostanie w szpitalu...
  18. Dziękuję za wszystkie rady i podpowiedzi. Nabieram przekonania, że trzeba i warto spróbować... W razie czego, jestem na miejscu i jeśli z jakichś względów okaże się, że Lonia nie może tam zostać, to zabiorę ją i ...będę się martwić. Dzwoniłam dziś do Pani Agnieszki, ale Jej nie zastałam (nagrałam się na sekretarkę), ok. 20 , ponownie, ale nikt nie odebrał. Będę próbowala jutro, Anulko, jeśli to przeczytasz, to napisz o jakiej porze najlepiej zadyndać? Tak, żeby za bardzo nie przeszkodzić, aaaa jutro niedziela...to może nie wypada, może lepiej poczekam już do poniedziałku...
  19. Dziękuję Ciocie za zrozumienie. Gdyby tak wiedzieć, jak Lonia przyjmie zmianę domu i moje zniknięcie... Tak jak Poker, myślałam o kilkudniowej próbie w nowym DT Tylko że tu też są plusy i minusy. I bądź człeku mądry... Malagos - jeśli nie oddam jej do DT, ani nie zjawi się jakimś cudem dobry dom z ogłoszeń, to alternatywą jest pozostanie Loni u mnie przez zimę. A to z kilku względów nie jest dobre rozwiązanie. Przepraszam, ale nie chciałabym wchodzić w szczegóły, bo to dla mnie przykre i krępujące... Anulka - pierwsze co uderzyło mnie z Twojej wypowiedzi to to, że Lonię pokochałąm z jej zaletami i wadami. I tu cała sobą oprotestuję: Lonia nie ma żadnych wad! Absolutnie! To jest przemiłe, posłuszne, zupełnie niekłopotliwe stworzonko. Tylko jedno - taka jest dla mnie, bo już dla innych to niekoniecznie... Każdy psiak po przejściach wymaga pracy, tego, by znaleźć do niego indywidualny "klucz" - umieć go rozszyfrować, rozbroić, sprawić, by zaufał itp. Lonia od pierwszej chwili sama wręczyła mi ten klucz do ręki ...nie musiałam nad niczym pracować... Pomijam fakt siusiania w domu w pierwszych tygodniach, bo to normalne. Ona ma wyłącznie zalety. Jest bardzo posłuszna, trzyma się blisko, zjada grzecznie warzywa :)...pozwala na pieszczoty:)...czego chcieć więcej???? Do tego malizna taka, że można trzymać w jednej ręce. Widzisz Anulko, jedno nieostrożne słowo a już bronię LOni jak lwica.:)..bo sprawiedliwość musi być!!!! A tak poważniej, to przytłącza mnie konieczność podjęcia decyzji, ale też mam świadomość, że trzymanie Twojej Rodziny tak długo w zawieszeniu, nie jest w porządku. Muszę w najbliższym czasie tam zadzwonić...
  20. Jak dobrze, że jest w końcu poprawa. Odpoczywajcie i niech już zacznie wyraźnie "iść ku dobremu"!!! Przytulam!
  21. Miałam na myśli, że Ci którzy krzywdzą, przestaliby to robić (niechby zwierząt nie kochali), a Ci którzy kochają bardzo mocno, kochaliby mniej, albo tylko lubili. Jak dla mnie byłoby to wspaniale, bo w ten sposób skończyłaby się ta zwierzęca gehenna... Tak sobie marzę...
  22. A ja wciąż nie potrafię podjąć decyzji. Pora zdecydować, czy Lonia idzie do DT do Długołęki, czy już ostatecznie podziękować Państwu za chęć pomocy. Oczywiście Anuli przeze wszystkim, bo to Jej pomysł przezież... Raz myślę, że oddam i "jakoś" Lonia się przyzwyczai i Państwo również, to znów (zwłąszcza gdy patrzę na Lonię) czuję że to nie jest dobry pomysł...ta jej nieufność, warczenie, zabawa, która często przeradza się w jakieś dzikie bronienie piłeczki, czy kamyczka, jakby chciała pożreć osobę, która jest obok... Poradźcie proszę, bo czuję, że nie jestem w stanie popatrzeć na to tak na trzeźwo, bez emocji... Martwię się nawet tym, że nikt Loni nie będzie nosił na rękach, całował, bo ona sobie na to nie pozwoli..i taka biedniusia będzie... Ale może ja przesadzam...choć serce mi mówi, że nie...
  23. Wiem, głupoty czasem wypisuję... :no-no-no: Ale przelew już poszedł, za 2 miesiące, czyli XI i XII.
×
×
  • Create New...