I tego się trzymajmy, bo za chwilę dostaniemy obłędu. Ja już zaczynam podejrzewać każdego o wszystko i żadnemu domkowi po wizycie pa nie wierzę do końca, ale gdybym się tym kierowała, to zawsze mówilabym 'nie' i nie byłoby szans na adopcję. Czasem się mylimy, to prawda, ale na to nie ma rady. Są powroty z adopcji z takich domów, za które można sobie rękę uciąć, a znam też takie dogomaniaczki, którym podczas wizyty odmówiono. Nikt nie jest wszystkowiedzący w tym cholernym temacie. Owszem, też nie wszystko mi się podoba w przypadku transportu Cindy, ale...czasem nie jesteśmy świadomi wszystkiego. Po prostu, nie ma wyjścia: albo zaufamy, albo jesteśmy w czarnej doooopie