Jasza ma rację! Ja ubieram się spokojnie, biorę klucze, a potem zwyczajnie mówię: "siedźcie grzecznie, mamunia niedługo wróci";);-). Jak wychodzę razem z córką, to ona złośliwie dopowiada:"mamunia nigdy nie wróci, będziecie sierotami":diabloti:. Nigdy nie celebruję wychodzenia, wychodzę z domu kilkanaście razy dziennie nawet na chwilę (np. na fajkę:evil_lol:, albo śmieci wyrzucić, skrzynkę pocztową opróżnić, etc). Jedno z moich trzech potworków cierpi szczególnie(jest bardzo smutna i odprowadza mnie pod drzwi)kiedy wychodzę, ale już wie, że tak być musi i że ja zawsze wracam. I powrotów też nie celebruję (staram się...:diabloti:)