wioletka155
Members-
Posts
242 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by wioletka155
-
Too znowu ja, wyniki wyszły ok, nawet bardzo ok. Jest akceptacja do operacji, baaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo się stresuję, żoładek mnie boli od południa, bulgocze wszystko w brzuchu, a mój piesek siedzi koło mnie i jest wesolutki jak zwykle. A ja oszaleję do jutro, a to poł biedy do jutra ale jutro. Przezyłam w zciu wiele rzeczy, ale jeszcze nigdy tak się nie bałam o kogoś, choć straciłam już psiaka i członków rodziny. Masakra... stara baba a ryczy. Trzymajcie kciuki proszę i myślcie trochę o tym biedaku małym. Pozdrawiam
-
Łączenie domowego jedzenia z suchą (np. BOSCH) - jak i czy warto?
wioletka155 replied to rvbcia's topic in Domowe jedzenie
Mam takie pytanie- czy bezpieczne dla układu trawiennego , przewod pokarmowego itd byłoby dość szybkie przejście z jedzenia gotowanego na karmę suchą? Czy może lepiej to jakoś łączyć? Moj psiak ostatnio ma fazę na suchą karmę royala dla yorków. Kiedyś dawno dawno, jak jechaliśmy na wakacje zaopatrzyłam się w kilogram takiej karmy na wypadek, gdybym nie mogła psiakowi dzien, czy dwa czegoś ugotować. Wtedy nie chciał na to patrzyć nawet , wczoraj tak w sumie trochę dla zabawy, wzięłam taką kulkę i bawiłam się w chowanego z małą (na siedząco niestety), chowałam do skarpety, ruszałam nogą ,potem pod kocyk, mała rzuciła się na kulkę. Na początku myślałam, że to dlatego że się bawiłam z nią i chciała capnąć zdobyty kawałek, ale potem kilka takich kulek może z 10 szt położyłam jej na talerzyk a ona pochłonęła je jak szalona, byłam zaskoczona. Dzisiaj rano mała kręciła się koło szuflady z tymi kulkami, tak sądziłam że szuka tych kulek, więc nasypałam jej z pól garści na talerzyk i kulki zniknęły w mgnieniu oka, więc trochę jej dosypałam (oczywiście bez przesady) i ona zjadła to zamiast kurczaka którego jej ugotowalam . Tzn tego kurczaka już jej potem nie dałam, bo byłoby za dużo. Teraz wieczorem mała znow kręci się kło tych kulek Royala ale nie wiem czy mogę jej dać , czy raczej jutro a dzisiaj tego ugotowanego kurczaka? Tylko że kawałek tego kurczaka jej dałam a ona powąchała i nie chce. Może brakuje jej jakichś witamin, które sa w tej karmie? Mała dostaje Multical od dłuższego czasu, teraz od kilku tygodni AtrhoMax dodatkowo. Pies bardzo lubi ez surową marchewkę ale raczej je jako przekąskę od czasu do czasu , uwielbia tez borówki amerykańskie, ale teraz ciężko dostać dobre i też jada nie częściej jak 2-3 x w tyg. -
Mała czuje się dobrze..no o ile można nazwać "dobrym" stan, kiedy boli łapka.. Ale wczoraj wróciła jakoś do życia, zjadła, popiła. Dzisiaj rano chciała figlować na spacerze, kiedy zobaczyła patyk na drodze, już chciała żebym jej rzuciła i ganiała. Ten fakt takiego jakby zabraniania jej aktywności i zabawy jest potworny;/ Przez lata to w zasadzie ja musiałam ją zachęcać do ruchu, a teraz kiedy ona chce, ja zabraniam, ale wiem że tak trzeba i to nie widzi mi się moje. Po wycieczce do Krk i z powrotem mała była chyba zmęczoan podróżą i zestresowana badaniami i dlatego nie jadła i spała- tak myślę, bo wczoraj już był ok. Podaję jej 10 mg Cimalgex na dobę- chyba jest jakiś smaczny, bo sama go bierze do pychola i jej smakuje. Także jutro jedziemy zrobić badania krwi, wynik będzie w wtorek, a w środę (na razie bez zmian) operacja, strasznie się boję tego dnia...Trzymajcie kciuki!
-
Dyskwalifikuje weta,ktory rozpoznał kardiomiopatię. Niestety ja również byłam wściekła na tego weta, tym bardziej, że nie byłam diagnozować tego raz . Na szczęście diagnoza się nie potwierdziła, a wada serduszka wg dr kardiologa nie jest niebezpieczna przy narkozie. Chciałam jeszze, żeby zdjęli kamień podczas jednego uśpienia, ale karidiolog mówi że bezpieczniej dla niej podzielić to na dwa zabiegi w odstępie kilku miesięcy a niżeli robić za jednym razem, bo musiałaby być dłużej w narkozie, tak więc zrobię, na pewno teaz ząbki nie sa priorytetem tylko łapa. W pon idziemy zrobić badania krwi ,ten jonogram ( gdyby nie jonogram krew zbadaliby w dniu operacji , ale na jonogram i wynik trzeba czekać 1 dobę u nich). Operacja jest zaplanowana na środę, więc mocno trzymajcie kciuki za jej powodzenie i okres pooperacyjny. Oczywiście będę pisała na bieżąco, może komuś się przyda w przyszłości. Załączam opis z wizyty u kardiologa. Liczyłam też oddechy Dziewczyny i wyszło ok 25 na min. Dr mówił że psy z kardiomiopatią inaczej oddychają, inaczej zachowują się, kaszlą, są osowiałe i generalnie smutne. Tylko dzisiaj moja mała jest jakaś...smutna, nie chce jeść, trochę tylko piła. Może to wynik stresu zw z wizytą u lekarza? A może tak bardzo boli ją łapa? Metacam kazali zmienić na Cimalgex, bo ponoć mnej szkodliwy dla przewodu pokarmowego, więc tak robię. Daję cimalgex przy jedzeniu, ale dziś na badanie miała być na czczo, a potem jak wracałyśmy z Krk to spała, w domu nie jadła tylko zmoczyła języczek i ciągle śpi. Nie wiem właśnie czy dac jej tą tabletkę na siłę pomimo że nic dziś nie zjadła, czy nie dostanie mi wtedy jakiejś biegunki, albo wymiotów jeśli na pusty zołądek bym jej dała... Mam nadzieję, że to na wskutek stresu i jutro będzie ok, choć nadchodzące dni nie będą stresu pozbawione- w pon badanie krwi, w środę operacja.. będzie sporo wrażeń dla niej.
-
Jestem zaskoczona... BARDZO BARDZO się cieszę z tego, co dzisiaj usłyszałam.. Od razu na początku mówiłam Dr że pies ma zdiagnozowaną kardiomiopatię i chciałam uaktualnić badania, bo pies ma przejść zabieg rekonstrukcji więzadła. Dr mówił że kardiomipatia u psów takich małych ras zdarza się niesamowicie rzadko, ale ok . Badamy- najpierw osłuchowo, potem echo serca i Ekg. Rtg miała robione w środę, na RTG widać że serduszko jest powiększone. Ale co dla mnie było dużym zaskoczeniem ale i dużym szczęściem- pies nie ma kardiomiopatii, poprzednia diagnoza była błędna. Ma natomiast wadę wrodzoną- "ubytek przegrody międzykomorowej części błoniastej o przepływie lewo-prawym oraz łagodny stopien niedomykalności B1" Wet mówił że poprzedni wet się pomylił i pomylił ten ubytek z kardiomiopatią. Mała może być operowana. Zalecono -wykonanie jonogramu przed znieczuleniem, zalecono znieczulenie wziewne be użycia ksylazyny, w trakcie znieczulenia monitoring EKG, sugerowane skrócenie czasu trwania narkozy (nie wykonywać kilku czasochłonnych w trakcie 1 znieczulenia, co wydłuży czas trwania narkozy). Benakor ma brać wciąż (dożywotnio) oraz Cardioforce . Wet mówił że ta wada nie przeszkadza jej w funckjonowaniu na codzien i że to nie mocno poważnego, mówiąc że "'o będzie żyć drugie tyle" :look3:
-
Dzięki , na pewno dam znać:) Wizytę mamy na 12.00 u Pana Rudnickiego z przychodni Retina, tak doradził dzisiaj Wet. Zerwanie (tak mi się teraz przypomniało) u niej jest wtórne do zwichnięcie rzepek. Pan Korta mówił, że operowanie obu łap na raz byłoby bardzo złym pomysłem (wspominałam mu o tym co mówił wet chirurg z Stalowej Woli ws rzepek), zasugerował że dopóki pieskowi to jakoś znacząco w funkcjonowaniu nie przeszkadza, to nie operować drugiej łapy, tylko tą z zerwanym więzadłem i skupić się na więzadle prawym. Mam sama do siebie jakieś wyrzuty, że nie poddałam Małej operacji rzepek i być może nie doszłoby do zerwania... a Dziewczyna była taka dzielna, przy teście szufladowym oraz kompresyjnym z bólu wstrzymywała oddech, a jednak wytrzmała badania bez znieczulenia, dała sobie cyknąc RTG klaty. Dzielna dziewczyna:)
-
Więc tak u nas: jako że nie będę miała dostępu do samochodu w piątek, nie mogę pojechać teraz do dra Bieżyńskiego w Wrocławiu. Pojechałam natomiast dzisiaj do Pana Rafała Korta w Wieliczce. Co mnie skłoniło? Głównie to, że jako pierwsi w Pl operowali metodą TTA Rapid. Po wykonaniu testu szufladowego diagnoza się potwierdziła- zerwanie więzadła krzyżowego i zwichnięcie rzepki prawej oraz lewej III stopnia. Jako że Dziewczyna ma problem z sercem, lekarz chciał uniknąć znieczulania psa do wykonania RTG łapy. Jednak to, jak chodziła przy problemie z samymi rzepkami było o niebo lepsze, niż teraz. Prawej łapy prawie w ogóle nie stawia, tylko od czasu do czasu, a tak to chodzi na 3. W rezultacie zrobiliśmy RTG kl.piersiowej i widać ewidentnie ze serducho jest powiększone i dlatego teraz mamy zrobić tak; w piątek w Krk wykonam echo serca i inne badania serca, jakie kardiolog uzna za niezbędne. Mam lekarzowi powiedzieć , że pies ma być poddany narkozie i w tym kierunku wypytać o wszystko kardiologa. Byłam przekonana do metody TTa Rapid, tym bardziej że to wykonują, ale Pan Korta mówił, że u niej można zrobić metodą zewnątrztorebkową, bo w trakcie 1 operacji można "naprawić" 2 problemy- więzadło i rzepkę ustabilizować, czego przy TTA Rapid nie uzyskamy. Koszt TTA Rapid u yorka ( u niej ) wyniósłby ok 2500-3000 zł u nich wykonany. Pan Korta mówił że raczej skłaniałby się ku metodzie szwu bocznego..a ja nie wiem, co myśleć, bo czytałam sporo o tej metodzie i ludzie są średnio zadowoleni z efektów. Jednak najpierw- w piątek kardiolog i badania, potem dalsze decyzje, jednak samo się nie naprawi. ** przy okazji..nie chce działać mi przeglądarka forum, nie wiem dlaczego.. Jak wpisuję słowo, wyskakuje komunikat o braku wpisów, a chciałam poszukać o tej metodzie i o tym lekarzu itd...
-
No to właśnie miałam na myśli- zewnątrzoponowe (czyli środek miejscowo znieczulający podany do kanału kręgowego) Czyli pies jest uśpiony jak przy narkozie, czy na tzw "głupim jasiu" z znieczulonym tyłem -znaczy łapami, zadkiem itd? Wet chirurg u którego byłam wcześniej ,podobnie jak kardiolog mówili, że narkoza wziewna jest bezpieczniejsza od dożylnej i pies szybciej dochodzi do siebie, to prawda? Na mój zupełnie niemedyczny rozum wydaje się, że skoro nie obciąża się wątroby, nerek i wew narządów ogólnie, to chyba lepiej - mając wybór . Natomiast to zewnątrzoponowe chyba z tych wszystkich jest najmniej inwazyjne ( chyba że źle coś interpretuję). ** w piątek jdziemy do Wrocławia do dra Bieżyńskiego i wówczas zapadnie ostateczna diagnoza i decyzja co dalej. Dr mówił, by nie wykonywać nigdzie RTG bo jeśli uzna, że będzie niezbędne, to wykona sam po swojemu. Oby do piątku, do pokonania blisko 500 km, o jej....
-
Czytam i czytam i nie wiem czy dobrze Cię rozumiem.. Piszesz, że pies został oddany po znieczuleni miejscowym. Tzn że nie miał narkozy do tego zabiegu? Czyli że narkoza nie jest w tym zabiegu konieczna? Ok- przeczytałam cały wątek i kilka art na necie, teraz wiem:) In + że można bez narkozy.. Serce mi pęka jak widzę jak ona od wczoraj chodzi. A wet jakiś jednak nieobeznany z tego całego wywiadu wywnioskowałam. Dodam że mój pies utykał, a wczoraj coś się stało i nagle zapiszczała i od tego czasu prawie tej łapy nie stawia, pojechaliśmy do weta a on mówi że "może zerwała", nigdy wcześnie jo tym nie czytałam, więc nie byłam zorientowała ani o to "może", ani o co pytac. Teraz już wiem. W nadchodzącym tyg będę intensywnie działać w tym kierunku .
-
Sama nie wiem, co myśleć. Minęło trochę czasu i teraz wygląda to tak: mała raz utyka, raz nie utyka . Czasem i dwa dni z rzędu nie utyka, czasem utyka cały dzień. Nie wiem co myśleć. Konsultowaliśmy się z innym weterynarzem, kardiolog sugeruje powstrzymać się od operacji do czasu aż piesek schudnie a i to nie może być jedynym wyznacznikiem czy operację przeprowadzić. Mówił że jedynym dość bezpiecznym rozwiązaniem narkozy, byłaby wziewna, ale wciąż widać że nie jest przekonany , żeby w ogóle operacje przeprowadzić i widzę po jego reakcji, że jednak nie jest za tym... Mówił o dużm ryzyku dla psów z taka chorobą serca, ale też nie że od razu narkoza=wyrok śmierci. Ortopeda z Gliwic (nie mogłam teraz do Wrocławia pojechać na razie w tym tyg) zobaczył RTG i zasugerował, by wykonać powtórne (po swojemu) w poniedziałek, bo na tym obecnym czegoś tam dokładnie nie widać, on chce piesa jakoś "powykręcać" i popstrykać zdjęcia dokładne, z rożnych perspektyw. Jednak po badaniu łapek takim oględnym, stwierdził to samo co poprzedni wet . Że problem jest w obu łapach, ale lepiej operować jedną i drugą za 8-12 miesięcy. Odnośnie narkozy, opinii kardiologa- podzielił ją, że jeśli pies ma taką chorobę serducha, to nad operacją trzeba się 100 razy zastanowić, gdyż jest obarczona dużym ryzykiem i najlepiej byłoby wykonać operację w Klinice, gdzie operować może ortopeda, czy chirurg, ale przy obecności kardiologa stałej od początku do końca operacji, jak to nazwał "akcja zorganizowana". a póki co - piesa odchudzić i żeby pływał w wannie, przytrzymywany ręcznikiem -ręcznik przewiązany przez bebzolek , na ręczniku ją przytrzymywać ale żeby giraskami ruszała w wodzie. Tak codziennie przez 15 min . Mówił też, by Arthromax podawać codziennie, może być ciut więcej a niżeli zaleca producent (nabieram strzykawką odmierzając ilość ml na wagę piesa) i Metacam również podawać po jedzeniu . Mówił też by stawy rozgrzewać, w ciepłej wodzie lub maścią rozgrzewającą i podgrzać suszarką. "Leczyć" ciepłem. Byłam jakaś zakręcona i w sumie teraz jak dojechałam do domu to zaczęłam się zastanawiać... te rzepki ok, stawy traktować ciepłem , ale nie wiem teraz czy jest tam jakiś stan zapalny czy nie, bo stanów zapalnych nie leczy się przecież ciepłem... Reasumując- nie operować na już, na szybko. Zastanowić się nad decyzją i jeśli operować to tylko pod obecność i operującego i kardiologa. Gwarancji nie dał ortopeda, że problem zniknie całkiem i na zawsze. Mówił że czasem to wraca, czasem nie. Statystyk nie prowadzi. Ale dzisiaj małej coś się stało.. pognała za kotem , czego w sumie nie robiła w takim tempie nigdy i nagle pisk i już łapy nie kładła na podłożu..i to stało się gdzieś w południe, mała nadal bardzo utyka mocno i tą łapę zdecydowanie oszczędza. Nie wiem co mogło się stać, wcześniej nigdy nie było takiej reakcji nawet kiedy trochę pobiegała. Wet w Gliwicach sugerował właśnie konsultację u dr Bieżyńskiego, twierdząc ze u nego się kształcił i widział "jego dzieła" twierdząc również jak Wy wyżej, że to wysokiej klasy spec.. Zaraz po weekendzie tam zadzwonię i umówię na konsultację. Ale to co stało się dzisiaj zaniepokoiło mnie.. chociaż weterynarz mówił że nie ma żadnych złamań ani przemieszczeń. Mówił, że widocznie źle stąpnęła , a że łapy ma ogólie w kiepskim stanie , dodatkowo zabolało . Jeśli chodzi o narkozę, mówił też że kiedy pies ma ogólnie zły stan serducha, a operacja ma uratować go przed iezbyt odległym kalectwem, można oprację zrobić na głupim jasiu w znieczuleniu miejscowym.. Ktoś z Was cś takiego słyszał i praktykował??mnie się wydawało, że to zbyt duża ingerencja, a on znów mówi że pies szybciej dojdzie do sebie, szybciej można go wziąć do domu, lepiej się czuje i ogólnie jest powiedzmy że ok. Niestety jestem skłonna jednak coraz bardziej iść w stronę operacji, widząc jak zaczyna chodzić mój pies i że sprawia jej to coraz większy ból i dyskofort. Kiedy powiedział, że "w zasadzie to ten psiak powinien żyć drugie tyle lat co ma" jakoś tak mi lżej na sercu się zrobiiło.....a potem ze mam rawie wsztsrkie mołżiwosci ku tem by do tego dorpowadzić.,
-
I to jest swoją drogą straszne.. ja osoiście nie znam nikogo, kto piesa ma po takiej operacji, ale czytałam i w necie i kiedyś taki program był też na jakimś kanale "zwierzęcym", jak pokazywali przypadek piesa , kundelka z schroniska, ktorego przygarnęli jacyś ludzie, miał też diagnozę zwichnięcia rzepek i po operacji po krótkim czasie, problem pojawił się znowu. Był też na forum taki chłopak, który opisywał tę przypadłość i że piesek przeszedł kilka opeacji, po których było tak samo/lub gorzej.. Ja jestem bardzo daleka od tego, żeby ją poddawać kiedykolwiek jakiejkolwiek operacji, zarówno tej, jak i każdej innej. Spróbuję wszelkich metod, które są dla Nas dostępne, by tego uniknąć. Macie jakieś doświadczenia nt np laseroterapii stosowanej właśnie w zwyrodnieniach, bólach itd? Nie jestem pewna, czy mogę podać link, ale czytam właśnie o czymś takim u mnie w miejscowości , ale nie wiem na ile jest to "bajer", na ile coś skutecznego. Np po sobie powiem, że mając problemy z kręgosłupem chodziłam na laseroterapię i odczuwałam ulgę, ale mam świadomość, że problemu tym się raczej nie naprawi.
-
I właśnie po to konsultuję w chirurgiem i/ub ortopedą problem łap i tego na obecnym etapie oczekuję od nich- potwierdzenia diagnozy, zaleceń, szans, sposobów leczenia. Z sercem wybiorę się do specjalisty od serca , nie od łap, ale żeby rozmawiać z kardiologiem o ewentualnym znieczuleniu i narkozie, muszę wiedzieć więcej czego dotyczy problem i co to ma być za operacja, stąd taka kolejność, najpier ortopeda, jego opinia i ciąg dalszy.
-
O czym Ty w ogóle piszesz? Może zanim cokolwiek mi zarzucisz, to przeczytaj dokładnie to, co piszę, a nie tylko to, co chcesz przeczytać. Gdybym skupiła się TYLKO na łapach, od razu zdecydowałabym się na operację, a nie jeździła to tu to tam, robiła badania itd. Jakbyś zauważyła, to piszę też o sercu, bo to mnie powstrzymuje przed ostateczną decyzją na tak Skupiłam się na łapach, bo chcę ulżyć jej w cierpieniu , to źle? Nie jestem typem właściciela, który ma wszystko w d___e i skoro pierwszy wet mówi "operować natychmiast i to obie łapy", biegnę od razu do niego i od razu na drugi dzień kroimy psa. Po to założyłam wątek, po to się radze i dopytuję i po to będę robić badania MIĘDZY INNYMI SERCA POWTÓRNE, żeby pies nie padł na stole operacyjnym. Skoro wet zalecił badanie Ekg, to chyba jednak nie jest mu obojętny stan jej choroby serca przed decyzją o operacji ? Tym bardziej mi nie jest obojętny,o czym wielokrotnie pisałam. Wątek założyłam w dziale ortopedii więc o ortopedyczne kwestie pytam bardziej, bo chcę się dowiedzieć więcej NAJPIERW na ten temat, przecież nie poddaję jej operacji, bo do tego jeszcze daleka droga i nie wiadomo, cz w ogóle do niej dojdzie, z uwagi na jej wątpliwy stan zdrowia- serca chociażby. Na Ekg jedziemy w sobotę do weta kardiologa ,badania krwi będziemy robić w poniedziałek.
-
Byłam dzisiaj u kolejnego weta skonsultować sytuację. Od razu wymacał rękoma jaki z jest problem, diagnoza pokryła się w 100% z poprzednią, nawet bez Rtg. Jednak ten wet sugerował zoperować jedną łapę i drugą za powiedzmy pół roku, lewa jest w gorszym stanie,więc ewentualnie od lewej zacząć. Narkoza jaka wg niego wchodzi w grę, to tylko wziewna, bo jest ponoć bardziej bezpieczna ,szczególnie dla piesów starszych i sercowców. Mam zrobić jeszcze Ekg i badania krwi i pokazać się z wynikami i wówczas zapadnie ostateczna decyzja. Oczywiście zamierzam jeszcze dodatkowo skonsultować przypadek z ortopedą, bo dziś konsultowałam z chirurgiem. W zasadzie wczoraj i dziś mała lepiej chodzi, ale to chyba przez ograniczenie jej ruchu, zakazy skakania i "jazdy" po panelach za zabawkami. Więc działam dalej- teraz Ekg, krewka i zobaczym co tam wyjdzie. A i jeszcze wet mówił, że skoro jestem fanką gotowanego jedzenia, a chcę ją odchudzić to ok, mam dalej dawać jej to samo, ale ograniczyć porcje dziennego jedzenia o 25% mniej więcej, a smakołyk dawać (jeśłi już tak bardzo chcę) 2x w tygodniu. Bidulka, jak tu się teraz bawić..jak ani kostki do zajęcia się, ani piłki, ani biegania za kotem...ehh Sugerował tez żeby w obecnym stanie nie fundować jej długich spacerów, więc odchudzanie będzie nieco trudniejsze , że ruchu mało, ale coż za coś. Jeśli waga spadnie do 5kg, on podejmuje się operacji, ale docelowo ma schudnąc do 4 i może tak być (tak mówił).
-
A właśnie..miała o to spytać wyżej. Czy jakoś konkretnie mogę jej pomóc do czasu ewentualnej operacji? Nie wiem, co z tym Metacamem,,,dawać czy nie. Musze mieć z dzien na przemyśleni sprawy, czy właśnie jej bardziej nie zaszkodzę;/ Ale tego wyeliminować się nie da, jak i zaparcie tkwić w przekonaniu, że to nie pomoże.. rozumiem to. Suplementy+metacam? Czy coś jeszcze dołożyć ? Choroba serduska właśnie tak się objawiała jak piszesz- duszności, szybkie męczenie się (nawet przy prawidłowej wadze, więc nie zrzucam na nadwagę), zbieranie się płynów w okol narządów- bodajże w płucach też, na co zalecono draźnie furosemid, jej serduszko bije nierówno i to w takim dziwnym schemacie- 3-4 uderzenia i cichnie na chwilę, znowu 3-4 uderzenia i znowu . Tak jakby sekundnik z zegara uderzył 3 razy i na 3 sekundy zamilkł. Wyszło to na Ekg i Usg, które miała robione parę lat temu,i echo serca nawet niedawno z 4 m-ce temu. w 2012 r.miała zdiagnozowaną tą chorobę. uważam że Benakor sełna swoją funckę bo jest po nim lepiej ,jak było. Benakor podaję codziennie, furosemid mam podawać 1-2x w tygodniu.
-
A pytałas jeszcze o serduszko, ma zdiagnozowaną (ponoć b.rzadką dla małych psów chorobę) kardiomiopatię rozstrzeniową. Bierze benakor na to codzinnie ,zalecone dożywotnio oraz doraźnie furosemid . Pisząc o zabiegu dwufazowym, masz na myśli 2 operacje, na każda łapę z osobna, czy coś innego ?
-
No myślę, że górną granicą są 4 kg. (york) I do czasu steryizacji, ważyła między 3-4 kg, potem był okres kiedy moja matka ją upasła jedzeniem resztek obiadu, tłustego wieprzowego mięcha... Nieważne.. ona nie je dużo, jej waga między 5,60-5,80 utrzymuje się obecnie na stałym poziomie od kilku lat. Karmię ją gotowanym jedzeniem- kurczak, wołowina, od czasu do czasu wątróbkę podaję. Ryzu nie tknie, wybiera wszystko, a ryzu nie ruszy. Miecho podaję jej zawsze z warzywami. Bardzo lubi też surowe marchewki- nie wiem, czy to dobrze, ale podaję jej z2-3 x w tygodniu takie surowe. Z smakołyków je takie pałeczki wołowe z kurczakiem, firmy maced. Jednak nigdy nie zje więcej jak 1 pałeczkę w ciągu dnia, bawi się nią , obgryza zawsze z godzinę czasu. Alaskan, zaptam o ten preparat ,o którym piszesz . raz jeszcze dziekuje za pomoc wszelką, to dla mnie bardzo ważne naprawde, oczywiście dalsze rady, sugestie- chętie poczytam
-
Nie mogę aktualnie wrzucić tutaj RTG (zostawiłam w drugim mieszkaniu), ale zrobię je jeszcze raz gdzieś dla pewności i żeby miec przy sobie. ps- zawsze pieskowi do wykonania Rtg podaje się jakieś "zamulacze"? Mój wet tak zrobił i mała dochodziła do siebie po tym dziadostwie cały dzień, spała , z boku na bok przewracała i dalej spała. Myślę że to po tym środku, który jej podano żeby spokojnie móc manewrować jej ciałem podczas Rtg, ale nie sądziłam wtedy że tak to zadziała. Wet mówił, że rzepki są zbyt ruchome i niestabilne (po amatorsku tłumaczył mi że wypadają i wskakują z powrotem, co powoduje u psa duży dyskomfort, niekoniecznie tylko bólowy ale samych odczuć psiaka)na karteczce pisze, że to "wrodzone zwichnięcie rzepki z przemieszczaniem przyśrodkowym" Wiadomośc o tm, że te rzepki niewłaściwie przeskakują (opisuję to po swojemu tak jak pamiętam) miałam już jak Freska była mała, miała może z 1,5 roku, może 2 lata. Wtedy natomiast zgodnie kilku wetów stwierdziło, że jeśłi nie kuleje, nie ma żadych objawów zewntrznych, operacja nie jest wymagana natychmiast, ale owszem w przyszłości. Ale problem nie był widoczny aż gdzieś do ok 3 tyg wstecz, najgorzej właśnie jest ,jak wstaje po spaniu dłużzym, albo drzemce. Utyka ,raz na jedną raz na drugą łapę, bardziej na lewą, jak pochodzi trochę i porsza się, przestaje utykać. Poza tymi objawami, więcej śpi i nie ma takich ciągot do zabawy jak wcześniej. Po schodach oczywiście znoszę ją już od dłuższego czasu, z przezorości, ale czasem zbiegała sama, jak nie zdołałam zahamować jej przed goitwą za kotem sąsiada np, kiedy go wyczuła. Cięzko mi też zapanować nad odruchem, kiedy ktos puka do drzwi, dzwoni domofon- natychmiast zanim zdążę zareagować, zeskakuje z kanapy i biegie do drzwi. Teraz staram się to ograniczyć do minimum, jak tylko mogę, ale nie zawsze mogę.
-
Jakiś konkretny suplement masz na myśli gryf? Co jest naprawdę dobre? Właśnie.. mój pies nie jest szczupły... wtedy operacja nie ma sensu? Rozumiem jak to może działać, im więcej do dżwigania tym trudniej i gorzej, ale nie odchudzę jej w miesiąc,by miała 70% mniej wagi niż ma. Dzisiaj ważyłam ją- ma 5,80 kg. Nie wiem, czy powinnam fundować jej w ogóle spacery dłuższe, dotychczas zwykle chodziła na siku i kupkę i 2x dziennie na 40-50 min spacer, ale wolny. Teraz od jakichś 4 dni nie chodzę z nią na długie spacery, nie wiem czy to dobrze, czy źle, czy powinnam mimo wszystko iść na taki dłuższy spacer? Na pewno to jeszcze skonsultuję z innymi wetami, za każdy namiar będę wdzięczna, może przesadzam, ale chcę jej znacząco pomóc ,nie zaszkodzić, a trochę nie naczytałam, że ZDARZA SIĘ, że pies gorzej porusza się po op.niż przed i potrzeba kolejnej, a tego bardzo nie chcę, ponieważ piesek jest chory na serducho, więc mniemam że każde znieczulenie, narkoza -jest dodatkowym dużym obciążeniem dla organizmu -nawet dla zdrowego psa, a moja mała ..no nie m zdrowego serducha. annaw- a jak opieka u nich? Mam na tym punkcie niezłego fioła, bo przeszłam już różnych weterynarzy, których miałam ochotę powiesić za j_j_..... właśnie za olewcze podejście po zabiegu i totalny brak empatii okazywanej właścicielowi. Cena ,jaką zaproponowano w STalowej WOli to 600 zł za jedną łapę. Co myślicie o tym Metacamie? Podawać jej do czasu konsultacji z innym wetem ? <myślę że jutro gdzieś pojadę jeszcze, lub najpoźniej po jutrze, ale najpierw gdzieś bliżej, bo na dalszy wyjazd nie mogę sobie pozwolić aż do piątku).
-
Byłam dzisiaj w stalowej woli u doktora Macieja oreziaka, sprawiał wrażenie ze jest w porządku jednak dla mnie to ważna decyzja i chce ja podjąć właściwie. To nie szczepienie, tylko operacja poprawiającą komfort życia mojego psa , zrobię wszystko a na pewbo wiele by mogła byc ze mna i cieszyć sie życiem jak najdłużej. Poprzedni wet zasugerował METACAM 1x dziennie na jej wagę ( w płynie odmierzam strzykawka ) ale poprawy nie ma prawie wcale lub jest bardzo minimalna Jakis supelement podawać jej by choc troche pomoc na teraz i na przyszłość ? Pisze z tel dlatego nie mogl znaleźć opcji edycji.
-
Moi drodzy, jestem załamana. Od kilku lat wiedziałam, ze moj piesek ma problemy z rzepkami, ale wtedy kilku wetow zgodnie twierdzilo, ze operacja na tamta chwile nie była konieczna. Teraz od ok 3 tyg piesek utykal na zmianę raz na lewa, raz prawa łapę. Problem znikał kiedy pies pochodził dluzej, najgorzej po spaniu było i jest. Przeskakiwanie nawet ja jako amatorka słyszałam i czułam ruszając jej łapka. Weterynarz dzis stwierdził ze nie ma co zwlekać (pies ma 8 lat) i trzeba operować , bo to dla niej duzy dyskomfort ( mowil ze bardziej chodzi o fakt przeskakiwanie i dziwne odgłosy ze dla psa sa gorsze niż odczucia bolowe ). Podczas badania było wyraźnie slychac trzask , byłam przerażona zreszta ona tez... Perspektywa zostawienie psa na cały dzien bez mojej opieki i czuwania jest przerażająca !!! Fakt narkozy ( robią wziewna ) jest dla mnie równie straszny .. Koszta i cena nie sa dla mnie wazne, chce jej pomoc i ułatwić zycie by mogła cieszyć sie nim jak dotychczas. Weterynarz sugeruje zastanowić sie czy obie łapy na raz czy 1 i za 4 miesiące druga. Zostawia ta decyzje mnie. Co radzicie ? Problem jest w obu łapach. Jeśli obie jednocześnie to jak potem pies ma chodzić ? Poleccie proszę dobrego fachowca gdzie moge to zrobic, mieszkam w nowym saczu ale moze byc obojętnie gdzie, transport, hotel - wszystko aby było dobrze. Najłatwiej Śląsk , Podkarpacie, małopolska, Wrocław. Mam w ogole wątpliwości , czy nie poczekać jesCze ? Zwariować mozna ...
-
Moi drodzy i znowu mam problem i wyć mi się chce.. W sobotę moja mała zjadla trochę wątróbki (jadą ją 2-3 razy w miesiącu ZAWSZE gotowaną). No i zjadła mały kawalek w południe w sobotę i mały kawalek wieczorem . W niedzielę rano wstała wcześnie, i zwymiotywała CHYBA tą wątróbkę, bo wymioty były brązowe, moco wodniste. ALe ok Myslalam ze zwymiotywala-ok , bedzie ok . Ale ona przestała biegać tego samego dnia. Leżala sobie nagle wstała jakby wyraźnie coś jej przeszkadzało, bolało, śpi i nagle zrywa się ze snu, robi duże oczy i chodzi po mieszkaniu-niespokojnie, nerwowo i rozgląda się. Potem znowu się kładla i znowu to samo. Pojechałam do weta, stwierdził że to pewnie z nadmiaru wątróbki i przejdzie. W nedzielę więc-wczoraj dostała NO-SPę i coś na wzdęcia. NIBY było lepiej ale na bardzo krótko. Po ok 5-6 godz objawy te same . Dziś rano pojechalismy znowu do weta do Kliiki. Zrobione USG brzuszka- wyszla lekko powiększona wątroba i trzustka, ale nieznacznie i niezbyt groźnie. Morfologia-wyniki jutro . Podczas badania wyrażnie reagowała kiedy lekarz przyciskał jej okolice trzustki i wątroby , widać ze ją to bolało. Dostała Synergal, Metacam , buscopan i kroplówkę odżywczą. Potem spała z 3 godziny po czym znowu to samo- troche niepkoi mnie obrzęk brzuszka.. Zjadła dziś ale minimalnie- naprawdę jeden kawałeczek wielkości małego palca kurczaka gotowaego, wiecej nie chciała. Pije sporo , sika. Kupki nie robiła od wczoraj rana. Wczoraj rano kupka brązowa- "wątrobowa". Teraz znowu lezy i nagle budzi się chodzi po mieszkaniu, staje pod drzwiami ..b rzuszek obrzeknięty , choć nie jakoś znacznie ale jest , jest też twardy . Czy mam czkać do jutra? Jutro am się pokazac w celu omowienia wyników z krwi i podania Synergalu i dalszej kontynuacji leczenia. Czy może pojechac teraz gdzieś na całodobową? Boję się o nią i żal mi jej, bo widze że cierpi..
-
Rozumiem. Dobrze wiedzieć. Ona za wszelką cenę probowała dobrać się do szpiku jak jj kiedyś tam dalam kość bodajże z żeberka wieprzowego -nie pamiętam juz, bo dawno to było. Tak więc. Dziś skonczylam leczenie zastrzykami malej i zalecenia do domu : Synulox 250mg 1/2 tabl co 12 godzin od jutra przez 7 dni. Bioprotect 1 kapsułka 1x dziennie przez 6 dni. Metronidazol 1/4 tabl przez 7 dni. Ranigast przez 14 dni po 1/4 tabl 2x dziennie Za 2 tyg badania krwi dot wątroby. Mam małej dawać WYŁACZNIE mięcho z ryzem i marchewkę, bez jakichkolwiek smakołyków, kostek, cukierków itd przez te 7 dni, a za 2 tyg zrobic badanie krwi. Zapytalam raz jeszcze o tą wątróbkę i stanowczo zaprzeczył temu, by zupełnie niewskazane było jej podawanie od czasu do czasu. Mówił ze psy ją lubią i jest dodana nawet do wszelkiej maści karm suchych.mokrych itd. I że można dawac jednak nie częsciej jak raz w tyg i małe ilosci, bo procz tych złych skladników ma tez sporo dobroczynnych. Więc tyle wiadomości po dziejsziejszej wizycie. Dziękuję za wszelką pomoc i informacje:)
-
Tak więc diagnoza jest taka: zapalenie jelita. MAła dostała leki w zastrzykach (jutro poproszę weta by CZYTELNIE napisał mi co jej podaje, nie sa to zadne sterydy bo zastrzeglam ze ona fatalnie reagowała po leczeniu sterydami) 3 zastrzyki przez 3 dni pod rząd ma brac i jutro dostanie coś do domu. Dodatkowo kazał podawać jej ranigast po 1/4 tab.2x dziennie i lakcid 1x dziennie. Mała je od szczeniaka gotowane miecho i ryz, mięcho róznorakie. Wątróbkę dostaje rzadko. Wet mówił ze na pewno to nie zaszkodzi jak sie rzadko podaje. Ryż jest tak co drugi dzien, marchewka codziennie, czasem tez dostaje makaron gotowany -1 w tyg np. Mięcho jada raz wołowe, raz drób, watróbkę dostaje nie częsciej jak 2-3 razy w miesiącu-wet mówił ze taka częstotliwośc jest ok , ale nie częściej. Nigdy nie zjadła nic na dworze, chodzi ciągle na smyczy, nie ma "ciągot" do kup innych piesow. Nie mam pojęcia skąd to się wzięło, bo nic jej w diecie nie zmieniłam. Wet pytal też czy ona ma taki odruch JAKBY wymiotny przy przelykaniu śliny bo to ponoc jeden z objawow zwiazanych z zapalenie jelit . A ona tak ma. Jakby chciala przelknąc a nie mogła. Tzn połyka normalnie ale tak jak ludzie nieraz mają przy bólu gardla ze przełykając pręza się i poruszają głowa do przodu -ona to sami robi od paru dni. Czasem dostaje tez jakiś smakołyk . A tak przy okazji powiedzcie mi , czy moge jej dać do obgryzania kość z golonki indyczej? Mąz sobie nieraz gotuje i nie wiem ...
-
Moi drodzy. Moja sunia je tylko gotowane mięcho. Raz jest to indyk, raz kurczak, raz wołowina, czasem wątrobka. Do tego marchewkę i czasem ryż. Je tak od szczenięcych lat . Ostatnio się tak złozyło że jadla kuraka kilka dni pod rząd . Dostała biegunki. Kupala robiła wodnistego kilka razy dziennie, ale podalam jej lakcid i przeszło. Były dwa dni spokoju, potem myslac ze moze za duzo tego kuraka, ugotowalam ligawę wołową. Wszamała jak zwykle z apetytem i znowu po dwoch dniach wrocila biegunka. Natomiast nie byla już tak mocno wodnista. Mała tez saneczkowała. Poszłam do weta. Oproznił gruczoly- okazalo sie ze w jednym miala sporo tego dziadostwa. No i ok . Wet stwierdził że powinno przejść (opróżniamy gruczoły regularnie co 2 m-ce u weta). Dodatkowo mała dostała taletkę na odrobaczenie (tez regularnie ją odrobaczamy co 3 gora 4 m-ce, teraz minely dopiero 2 m-ce, ale wet mowil ze nei zaszkodzi). No i fajnie byl spokoj z 3-4 dni. Bez biegunek kupka normalna, nie saneczkowała. Minely z 4 dni i znowu wodnista kupa. Niezaleznie czy jadla wołowinę, czy kuraka. Tzn moze trudno nazwać to biegunka bo nie bylo wodnistej kupki, ale chyba z 5 razy w ciagu dnia robiła kupkę dosc miękką. Dodam ze mala puszcza okropnie śmierdzace bączki, czego wczesniej tez ni ebyło . Wet wykluczył zapalenie na wskutek nagromadzenia się tego płynu w gruczołach, bo ją pod tym kontem badał. Cos jej wtedy dodatkowo podal, ale za chusteczkę odczytać nie mogę co to było. Podał pik i mowił ze za miesiąc dostanie kolejny, to taki niby zapobiegawczy by do zapalenia nie dosżło. Było to w tydzien temu i mala znowu fukcnjonowała normalnie po czym wczoraj i dziś znowu akcja. Kupal 4 razy dzienne, nie do konca wodnisty ale tez nie zwarty jak powinien byc. Do tego bąki smierdzące. Co to moż byc? Jutro postara się wybrac do weta , ale nie wiem czy zdąze po proacy w najgorszym razie w wtorek . Dieta urozmaicona, zadnych nowosci, nikt jej nie dokarmia... ni rozuiem skąd nagle te zmiany ... Podpowidzcie coś.