Jump to content
Dogomania

Ineger

Members
  • Posts

    161
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ineger

  1. [quote name='Sybel']Poza tym, że doberman to też pinczer :][/QUOTE] Wszystko jedno, i tak oddaliśmy go listonoszowi...
  2. [quote name='gryf80']chyba że ćwiczy na siłce i wyciska 200 kg na klate[/QUOTE] Ale ja mówię poważnie: mam dalmatyńczyka, który w czasach swojej świetnej młodości często wdawał się w bójki i nawet miał opinię prawdziwego twardziela, więc wiem, że taki dwudziestokilogramowy pies to może być problem nawet dla w miarę wysportowanego faceta, bo szczepi ci się z jakimś wilczurem i musisz je rodzielać. A dziewczyna chce mieć dwa dogi kanaryjske, które średnio ważą pewnie z 50 kg, więc możliwe że podczas spacerów będzie miała na smyczy dwa razy więcej, niż sama waży.
  3. W sumie to nie wiadomo, co ci powiedzieć. Dog Kanaryjski to jednak nie to samo, co jamnik, więc jeśli weźmiesz drugiego psa, też dużego, i nagle coś się zacznie psuć, to jako kobieta nawet nie będziesz miała możliwości żeby fizycznie zapanować nad tymi psami...i spacery to też może być problem, chyba że wychować je tak, że za nic w świecie nie pociągną smyczy.
  4. Zależy, jakimi imionami, bo jak baba nazwie swoją sukę "Amelia" albo "Penelopa", to ja w tym widzę przejaw jakiegoś poważnego *******ca...natomiast takie imiona jak Kajtek albo Kora są powszechne...
  5. Mój też nie pije...ani nawet nie pali, co to może być?? Depresja?
  6. Ojej, przecież ja tylko żartuję...no i nie mam zamiaru nikomu narzucać swoich preferencji kulinarnych, ale ja dziewczyna pisze, że jedzenia mięsa to szowinizm gatunkowo i że trzeba z tym walczyć, to zaczynam się trochę o siebie bać. Stąd nerwy.
  7. A powinnaś mieć...co prawda sama nie konsumujesz mięsa, ale dla tych zwierząt, chodowanych na ubój, to jest naprawdę pozbawione znaczenia, czy zjesz je ty, czy twoja sunia. Więc przykładasz rękę do tego strasznego procederu, ale w imię wartości innej, niż twoja wygoda/apetyt. Różnica jest tylko pozorna.
  8. Więc jestem szowinistą gaunkowym???Hah, wy jednak nie jesteście normalni...
  9. Zgadzam się z autorką posta...zwierzęta są bardzo smaczne, nie widzę racji, dla której człowiek miałby z nich rezygnować. Nie ma to jak dobrze wypieczona kaczka, albo rybka z grilla.
  10. [quote name='Beatrx']ale jest różnica pomiędzy obcym dzieckiem na ulicy, a obcym dzieckiem na 'psim' terenie pod obecność właściciela i obcym dzieckiem na 'psim' terenie, gdy tego właściciela nie ma. i pies, który ma stróżować będąc u siebie może nieproszonego gościa, w postaci zagubionego dziecka ugryźć, a wcale socjopatą nie jest, bo to samo dziecko wpuści na podwórko, jak właściciel na nim też będzie, tak samo jak to dziecko będzie go mogło głaskać jak spotkaja się na ulicy. ot, po prostu tego został nauczony. to jest właśnie ryzyko posiadania na swoim terenie psa, który ma strzec terenu.[/QUOTE] Może i jest ryzyko, ale przynajmniej nikt go nie "ukradnie"...
  11. [quote name='filodendron']No właśnie raczej nie bardzo. Terytorialny pies, taki któremu pozwala się na bronienie w jego mniemaniu "jego" terytorium, zaatakuje każdego, kto na to terytorium się "wedrze". Pies nie odróżnia włamywacza od listonosza, ani od dzieciaka, który zgubił piłkę. Są dwie opcje - albo masz psa zsocjalizowanego, który wpuści ludzi na teren, bo ich kontrolowanie to nie jego sprawa - zajmują się tym ludzie. Albo masz psa chroniącego terytorium i wtedy nie ma przeproś - trzeba liczyć się z tym, że pies zaatakuje wszystko, co w jego rozumieniu będzie wtargnięciem na to terytorium. Porównanie do psa-samca, który oszczędza suki i szczeniaki, to nie jest dobre porównanie. To zupełnie inny temat. Zasadniczo to zresztą mieści się w szeroko pojętej normie samczych zachowań. Samiec ma kłopot z innymi samcami - zdarza się i jest do wypracowania. Ale to nijak się ma do stróżowania i terytorialnej agresji wobec ludzi. (Jak Ci się nie uda prawidłowe cytowanie, to możesz wyedytować tekst tak, aby stał się czytelny.)[/QUOTE] To jak to jest, że mój pies pozwala się głaskać dzieciakom, ale dorosłym facetom już nie??? Tzn, nie mówię, że na pewno mam rację, ale wydaje mi się, że podział na psy, które potrafią być agresywne, ale w gruncie są zdrowe psychiczne, oraz na psy, które są socjopatami, jest słuszny.
  12. [quote name='filodendron']Nie do końca. Nie wolno postawić Ci ogrodzenia, które zabija. I za to oczywiście odpowiedziałbyś przed sądem. Z psem na terenie posesji jest tak, że może być luźno puszczony, o ile posesja jest odpowiednio zabezpieczona. Muszą być informacje o psie (tabliczki przy każdym wejściu) a bramy i furtki muszą być zamknięte na klucz lub w inny sposób, który uniemożliwia wejście osób postronnych na teren posesji ot tak, za naciśnięciem klamki. Oczywiście w praktyce, gdyby na teren Twojej posesji wszedł włamywacz i zostal pogryziony, to zapewne sąd by go jakoś szczególnie nie żałował. Ale jeśli weszłoby dziecko (bo np. brama nie byłaby zamknięta na klucz, a jemu piłka wpadała do Twojego ogrodu), to wtedy sprawa robi się poważniejsza. No, to to jest taki poziom zaawansowania, jak wiedza, że nie wolno nabitego pistoletu zostawiać w kuchni, na stole przy którym bawią się dzieci...przecież wiadomo, że jak się trzyma "złego" psa, to trzeba jakoś zadbać o to, żeby jakiś dzieciak się na niego nie nadział...poza tym zdrowym umysłowo pies sam potrafi rozróżnić sytuację w której powinien być agresywny, od takiej, w które agresja jest zbędna...no i to nie jest tak, że taki pies rzuca się na wszystko, co łazi, bo nawet ten mój dalmatyńczyk-socjopata nie rzuca się na suki czy szczeniaki.. A sprawa Noemi owszem, w Polsce, w Krakowie dokładnie. Dziewczynka jadła z rodzicami obiad w restauracji. Chciała pójść do toalety, gdzieś się zaplątała na zaplecze i szukając tej toalety weszła do pomieszczenia, w którym właścicielka restauracji trzymała swoje dwa psy. 90 szwów. Właścicielka psów - dwa lata w zawiasach na trzy, 100 tys. nawiązki, 1,5 tys. grzywny i 5 tys. kosztów sądowych.
  13. poza tym w takim wypadki winni są przecież także rodzice, co nie? Jeśli pies jest za ogrodzeniem, i jest to pies obronny, czyli przeznaczony do tego, żeby atakować to, co się przedostanie poza to ogrodzenie, to z równym sensem możnaby pozywać właściciela jakiejś posesji za to, że ktoś się usmażył na podłączonym pod prąd ogrodzeniu, które ją okala lub też otacza...
  14. [quote name='filodendron']Chyba, że poszkodowany wytoczy Ci proces cywilny o odszkodowanie i zadośćuczynienie :) A tu już widełki mogą być szerokie - od opisywanego na dogo tysiąca złotych za draśnięcie w łydkę po sto tysięcy zasądzonych dla właścicielki asta, który pogryzł małą Noemi po tym, jak weszła do pomieszczeń gospodarczych na tyłach restauracji.[/QUOTE] Jaką małą Noemi, to było w Polsce?? Nie wiem, jak to dokładnie jest, ale jakoś nie chcę mi się wierzyć, żeby złodziej który wbije ci się na chatę mogł pozwać cię za to, że został pogryziony przez twojego psa...no, ale pewien nie jestem, lewackie prawo potrafi zadziwić...zawsze można wyprowadzić się do Teksasu
  15. [quote name='filodendron']Zanim zaczniesz wcielać w życie swoje bla, bla, bla to może poczytaj wątki w podforum prawnym - o tym, jak wygląda odpowiedzialność za psa. Pies ugryzie, winny jest właściciel. Może jedynie rzeczywiście włam do mieszkania stanowi wystarczającą okoliczność łagodzącą, bo na teren posesji to już nie zawsze i niekoniecznie.[/QUOTE] Bez przesady, nawet zawiasów za takie coś nie dostaniesz, co najwyżej grzywnę...
  16. [quote name='filodendron']Większość z ras "obronnych" od dawna nie jest hodowana w takich celach. I nie powinna być. Psy mają być bezpieczne, dobrze zsocjalizowane i niezagrażające ludziom. "Obronny" to może być pies po specjalnym szkoleniu i wtedy takiego psa traktuje się jak broń i za jego użycie wobec człowieka odpowiada się tak, jak za użycie broni.[/QUOTE] Może jeszcze mają być wegetarianami i popierać związki partnerskie?
  17. [quote name='filodendron']Większość z ras "obronnych" od dawna nie jest hodowana w takich celach. I nie powinna być. Psy mają być bezpieczne, dobrze zsocjalizowane i niezagrażające ludziom. "Obronny" to może być pies po specjalnym szkoleniu i wtedy takiego psa traktuje się jak broń i za jego użycie wobec człowieka odpowiada się tak, jak za użycie broni.[/QUOTE] Moja odpowiedź brzmi: bla, bla, bla...."bezpieczne i niezagrażajęce ludziom"...a ja wam mówię, że pies który potrafi być agresywny to niekoniecznie pies, który jest agresywny bez powodu i przez to niebezpieczny dla otoczenia. Poza tym w dobrze pojętym interesie psa jest, żeby potrafił być agresywny, bo inaczej jeszcze ktoś go ukradnie, a właściciel będzie musiał wynajmować opiekuna, żeby zaopiekował się psem pod jego nieobecność(właściciela, nie psa), bo jeszcze ktoś włamie się do domu i ukradnie psa...boże..
  18. [quote name='Drzagodha']Ale się uśmiałam :evil_lol: Ineger, Ty nie masz zielonego pojęcia o rasach![/QUOTE] Ja nie mówię o ich pierwotnym, albo przynajmniej dawnym przeznaczeniu, tylko o tym, że na moment obecny te rasy są typowymi rasami do towarzystwa. A owczarki kaukaskie to nadal jest rasa pracująca, tak w Polsce przy pilnowaniu jakichś majątków, placów itp(jak ten pies sąsiada mojej babci), i na przykład w Rosji, gdzie tych psów chyba używa wojsko. Podobnie nadal użytowymi rasami są owczarki anatolijskie albo dobermany. Dalmatyńczyk, rzecz jasna, nie biega przy powozie, ale pewne skłonności i dyspozycje, właściwe jego rasie, są u niego jak najbardziej widoczne, a przynajmniej były, kiedy był młodszy. Więc nie gadajcie mi, że z rotweilerem, którego można "ukraść" jest wszystko w porządku.
  19. [quote name='Sybel']Ineger, kwestia wychowania. Znam wiele dużych psów, w tym sznacuerkę olbrzymke, które bez ceregieli podsatwiają obcym łeb do miziania. Nie każdy pies ma hopla na punkcie gryzenia obcych.[/QUOTE] Ale przed hoplem jest jeszcze wiele stanów pośrednich...przecież nie każdy pies, który potrafi się obronić, to świr, co nie? Poza tym niektóre psy są po coś, więc jeśli jakiś doberman albo hovawart(czy jakoś tak), czyli psy obronne, muszą być pod jakąś specjalną opieką, bo ktoś je ukradnie, to chyba coś jest z nimi nie tak, jak być powinno.
  20. [quote name='omry']A Ty myślisz, że rottki i inne psy tego typu to urodzeni mordercy, którzy nie pozwalają się tknąć nikomu obcemu, czy co? :roll: Poza tym jak Sybel wcześniej pisała - suki w cieczce. Mój Iwan by się zorientował, że coś nie tak, gdyby było już za późno ;)[/QUOTE] No nie wiem...ale sąsiad mojej babci ma takiego owczarka kaukaskiego, i można go pogłaskać tylko przy właścicielu, i tylko jeśli pies widzi, że właściciel pozwala...w życiu by mi nie przyszło do głowy, żeby próbować go "ukraść"..poza tym jeśli się kupuje rotweilera, to chyba między innymi po, żeby pilnował mieszkania, co nie? Bo to nie są psy do towarzystwa, do towarzystwa są jakieś yorki albo spaniele.
  21. No nie że rzuca się na wszystko, ale nie pozwala się dotykać obcym. A to nie jest duży pies(dalmatyńczyk), więc nie wyobrażam sobie, jak można ukraść rotweilera albo owczarka kaukaskiego...
  22. Chyba nie da się tego przewidzieć..kiedyś przygarnąłem szczeniaka, znalezionego na drodze, i cały czas myślałem, że to będzie pies wielkości dobermana, a okazało się że nie urósł ani trochę, i ostatecznie przypominał pinczera, a nie dobermana.
  23. Hej, ale co to za Owczarek, którego można "ukraść"????Dzisiejsze Psy też są metroseksualne?
  24. Poza tym jak przystało na Szownistyczną Męską Świnię uważam, że duży i mocny pies to zadanie raczej dla dużego i mocnego faceta. Kobieta zawsze jest w gorszej sytuacji, bo przecież jak taki rotweiler jej się zbiesi na spacerze, to co ona może zrobić?
  25. No, ale zepsuty jamnik albo jork to chyba nieco mniejszy problem, co nie? No i z tego co piszą, to niestety amstaffy mają pewne wrodzone predyspozycje do agresji, dlatego to są psy dla doświadczonych wychowawców, tak jak owczarki kaukaskie, dogi argentyńskie albo fila braiselo(chyba dobrze napisałem), i jak wiele innych, które nie figurują na tej liście ras uznawanych za niebezpieczne.
×
×
  • Create New...