Ineger
Members-
Posts
161 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Ineger
-
[quote name='filodendron']To jest właśnie to upowszechnienie uniwersytetów (ogólnie szkół wyższych), o którym pisze Umberto Eco w podlinkowanym eseju. Przedwojenna matura była odpowiednikiem magistra w czasach, w których robiło go moje pokolenie. Obecnie magisterka, a już na pewno licencjat, jest często odpowiednikiem matury w moim pokoleniu, a to wykształcenie, które to moje pokolenie odbierało na poziomie magistra to dziś oceniam na niezły doktorat. Dostępność wykształcenia, i te wszystkie akademie "dansu i lansu", fabryki magistrów, stopniowo deprecjonują tytuły naukowe, co nie oznacza, że drastycznie zmienia się procent ludzi dobrze wykształconych w społeczeństwie. Tyle, że u tych, którzy są prawdziwie wykształceni, wydłuża się CV - ten proces widać w podaniach osób szukających pracy.Mamy też niż demograficzny w rocznikach studenckich i uczelnie jakoś muszą się utrzymać, nikt nie chce zwalniać pracowników i likwidować katedr, więc obniża się kryteria. Uniwersytet Jagielloński w ubiegłym roku przyjmował na historię maturzystów bez matury z historii (!), żeby jakoś zapełnić sale wykładowe. Przyjdzie wyż, to się trochę zmieni.Inna rzecz, że faktycznie gdy czyta się cv osoby po dwóch fakultetach, z rozpoczętym przewodem doktorskim, biegłą znajomością dwóch języków, podstawową dwóch kolejnych, która od x czasu szuka pracy i nie może znaleźć, no to człowiek sobie uświadamia, że coś jest jednak nie tak w tym kraju.[/QUOTE]No właśnie, bo to jest ważna sprawa...Stanisław Vincenz(taki mój najpisarz i najmyśliciel) w gimnazjum nauczył się czytać Homera w oryginale, czy po dzisiejszym gimnazjum dzieciaki wychodzą ze zdolnością czytania Szekspira w oryginale? Nie ma co porównywać dzisiejszych szkół do szkół dawnych, i to jest poniekąd rezultat tej demokratyzacji i tak dalej...Moim zdaniem obok takich zwyczajnych szkół powinny też istnieć publiczne szkoły elitarne, takie, w których kształciłaby się przyszła elita umysłowa i gdzie uczyliby naprawdę mądrzy nauczyciele, a nie głupie cipcie po polonistyce...
-
[quote name='sleepingbyday']ineger, ma wrażenie, że nie przeczytałeś postów powyżej. to nie nasze przypuszczenia o tym czytaniu.i nie tylko o dzieci chodzi. czytanie (też ze zrozumieniem) nie jest dane raz na zawsze, inaczej nie istniał by analfabetyzm wtórny.[/QUOTE]No ja nie wiem, czy ten analfebetyzm faktycznie to było takie zło...przeczytaj taką książkę "Bunt mas" hiszpańskiego filozofa Jose Ortegi Y Gasseta...oczywiście, jeśli ciekawi cię, dlaczego analfebetyzm to moze nie było aż takie zło....
-
A z polskiej literatury współczesnej trawię chyba tylko Pilcha i Myśliwskiego.
-
[quote name='Sybel']Czytanie generalnie rozwija pewne umiejętności, jak np. budowanie poprawnych zdań, wyobraźnia i korzystanie z niej, rozumienie tekstu, który się przeczytało, radzenie sobie z ortografią, umiejętność werbalizowania myśli. Człowiek posiadający dowolne wykształcenie wyższe powinien czytać. Niekoniecznie od razu literaturę piękną, ale choćby tę poszerzającą jego wiedzę, jakieś teksty specjalistyczne, a czasem, dla higieny psychicznej, także powieści. I nie rozumiem, co jest takiego straszliwego w czytaniu Sapkowskiego. Całkiem przyzwoity kawałek polskiej literatury, podobnie, jak Pilipiuk, Kossakowska, Grzędowicz, Dehnel i wielu innych. Literatura uznana za wyższą nie zawsze niesie aż tak wielkie walory, czasem warto przeczytać coś lekkiego dla samej przyjemności obcowania z cudzą wyobraźnią, z językiem (całkiem zresztą przyzwoitym), dla odprężenia. Ja np. po całym dniu w pracy zdecydowanie wolę coś lekkiego, przyjemnego, co nie wywola zaraz depresji, tylko nakarmi wyobraźnię.Moja mama jest wykładowcą uniwersyteckim i mówi, że z roku na rok jest gorzej i bardziej żałośnie, jeśli o poziom wiedzy ogólnej i oczytania chodzi. Ludzie nie czytają w ogóle, bo po co? Zresztą dla wielu studia to już zaoczny licencjat w jakiejś trzeciorzędnej szkole wyższej. Wielu uważa wręcz, że studia prywatne są znacznie bardziej prestiżowe, niż państwowe, bo sie płaci. Nieważne, za co, ważne, że się płaci. Dobrze, że pojawia się teraz moda na czytanie, że np. Fabryka Słów się zawzięcie promuje, ludzie zaczynają dyskutować o pisarzach. Wiele z tych powieści odwołuje się do wydarzeń historycznych (w bardzo luźny sposób naturalnie), więc ludzie zaczynają drążyć temat, czytać na temat danego wydarzenia, douczać się. Jak dla mnie to jest bardzo dobra motywacja do poszerzania horyzontów.[/QUOTE] Nie wiem, jak to jest z tą wyobrażnią, może masz racje jesli chodzi dzieci. Poprawnego formułowania zdań itd raczej nie nauczyć się z beletrystyki , bardziej pożyteczni mogliby tu być jacyś bardziej rozgarnięci felietoniści, typu Pilch, Łysiak lub Michalkiewicz, albo ci lepsi literacko publicyści. Wcale nie uważam, że czytanie Sapkowskiego jest czymś wstydliwym, chodzi o to, że dla twojego umysłu to chyba wszytko jedno, czy przeczytasz Sapkowskiego, czy obejrzysz "Grę o tron". Poza tym jest cała masa literatury, która robi ludziom wodę z mózgów nie gorzej niż telewizyjne telenowele. To już lepiej, niż ktoś obejrzy Doktora Housa, niz gdyby miał czytać Janusza Leona Wiśniewskiego albo Kalicińską.
-
I nie rozumiem tego biadolenia nad "upadkiem czytelnictwa"...czego byście chcieli, żeby 60% społeczeństwa czytało Jaspersa albo Camusa? Czytanie to zawsze było zajęcie tylko pewnej, nielicznej wartwy społeczeństwa, a te biadolenie nad upadkiem czytelnictwa musi się kojarzyć z jakąś nadzieję na znaczną poprawę stanu rzeczy, co jest głupie i nigdy nie dojdzie do urzeczywistnienia. No i weźmy pod uwagę i to, że czytanie jest jakoś wyższe niż na przykład telewizja tylko wtedy, kiedy to jest wysoka literatura, czyli na przykład ten Jaspers albo Camus. Czytanie powieści Sapkowskiego albo Whartona nie jest intelektualnie bardziej pożywne, niż oglądanie filmów sensacyjnych albo seriali.
-
[quote name='beta ata']A! To dobrze, dobrze, bo na wsi mózg mniej zatruty! Ja też ze wsi jestem, przynajmniej obecnie :cool1: Oj tam, oj tam, no, po prostu swój ciągnie do swego :grins: :ylsuper: Slowem, my, artyści, intelektualiści oraz "nawiedzeni ekolodzy, co traktuja zwierzęta, jakby były ludźmi" (i co uważają, że to obraźliwe, dla zwierząt :eviltong: )A na marginesie, to co nam siła wciskano do głów w komunistycznej szkole w postaci lektur obowiążkowych, to niekoniecznie jest literatura na najwyższym światowym poziomie...:nono: Ja tam chodziłam na wagary do czytelni :evil_lol:[/QUOTE]Jakim Nam? Ja jestem 16 styczeń 1990.....
-
[quote name='Amber']Hovki sa tak samo "trudne" jak dobermany. Dobermany stróżują dobrze ale sa rasy do tego lepsze. Rozwścieczonego ponad 40 kg dobermana, kąsającego gdzie popadnie każdemu będzie trudno okiełznać. I 3 osoby mialy by problem ;) Czeto trudnosc nie lezy w masie, tylko w dynamice i zajadlosci - male psy jak np. JRT potrafia zrobic z duzo wiekszego przeciwnika siekankę. Doberman to taki duzy dynamit - stad tez taka zla opinia tej rasy, nic nie bierze sie znikąd. Dobermana sobie lepiej odpusc na starcie, to nie jest pies do spania w budzie na dworze.[/QUOTE]A co to jest "JRT"???
-
[quote name='beta ata']Bo to jednak swój czlowiek musi być, a przynajmniej jest taka nadzieja :cool3::beerchug:[/QUOTE]Ja to ze wsi jestem...
-
[quote name='Soko']Czyli co? Czyli ja mojemu dziecku mam powiedzieć, żeby sobie samo zarobiło na mięso, bo ja nie kupię? Myślę, że jako istota żyjąca, myśląca ma prawo mieć ochotę na spróbowanie go i nie musi czekać z tym do ukończenia 18 roku życia bo wcześniej ja nie pójdę do sklepu mięsnego. To samo pies. Sam na własną rękę nie poprosi o mięso a ja ze względu na SWÓJ światopogląd nie będę mu tego odmawiać.Ja mam i będę mieć psy, będę je karmić mięsem, bo nie mam 100% pewności co do tego czym można je zastąpić. Jeśli wszyscy ludzie ograniczyliby się tylko do zakupów karmy i mięska dla psa, to dla rzeźni itd. i tak przestałby to być opłacalny biznes.[/QUOTE]No nie wiem, nie wiem...albo uznajesz coś za zbrodnię, i wtedy nie możesz patrzeć na to obojętnie, albo uważasz, że to kwestia estetyki, albo kwestia moralna, ale taka drugorzędna...nie możesz uwazać czegoś za zbrodnię, i jednocześnie zachowywać neutralność wobec tych, którzy się tej zbrodni dopuszczają, albo nawet brać w zbrodni jakiś udział, wszczepiać zbrodnicze nawyki, umacniać biznes oparty na zbrodni, i tak dalej. To tak, jakbyś powiedziała: nie popieram niewolnictwa, ale jeśli ktoś chce sobie niewolić murzyna, to niech sobie niewoli; może kiedys dojrzeje do tego, że niewolnictwo to zło....
-
[quote name='beta ata']Zawsze interesuje mnie czlowiek, który używa słów takich jak np. immanentny, poważnie.[/QUOTE]A dlaczegóż to?
-
Dobrze: powiedzmy że bardziej od "naturalny" pasowałoby tutaj "immanentny"....
-
[quote name='dziuniek']Ale w świecie zwierząt rzadko zwierzęta są "okrutne" ( czyli męczą inne lub zabijają dla przyjemności), czy ludzie mieliby być gorsi? Przecież każdy gatunek uczy swoje młode, żeby przetrwały w im właściwym środowisku, w świecie ludzi zasada "oko za oko, ząb za ząb" chyba się nie sprawdziła...Dorosły musi nauczyć dziecko, że inne stworzenia też odczuwają ból, jeżeli tego nie robi lub sam tego nie rozumie to znaczy, że zatrzymał się w rozwoju psychicznym na poziomie właśnie dziecka,które obrywa muszkom skrzydełka bez zrozumienia, że każda żyjąca istota odczuwa ból. I po co ja się daję wkręcać w dyskusje....[/QUOTE]Nie w tym rzecz...poza tym "naturalny" to nie to samo co "zwierzęcy"...ale gdyby to rozwinąć, to trzebaby się zapuścić w dziedzinę psychologii podświadomości, a nie chce mi sie tego robic.
-
[quote name='skrzeli']Żebyś się nie zdziwił ...[/QUOTE]Mam 179 wzrostu, 86 kg, chodzę na siłownie od ostaniej klasy gimnazjum...więc jesli taki 40 kilowy doberman raczej nie ma szans....
-
A ja nie rozumiem, jaka różnica zachodzi pomiędzy zabiciem świni na obiad dla człowieka, a zabiciem tej samej świni na obiad dla psa...i tutaj, i tutaj jest unicestwienie żywego stworzenia; kwalifikacja moralna czynu jest taka sama. Więc jeśli ktoś jest weganinem z przyczyn światopoglądowych, a nie zdrowotnych, nie powinien karmic swoich zwierząt mięsem, w innym wypadku jest hipokryta, albo nawiedzonym kretynem, który sam nie wie, o co naprawdę mu chodzi.
-
[quote name='bezag']Naprawde niektóre dzieci są tak zdemorelizowane, że aż strach z z takiego typa wyrośnie.[/QUOTE]Ale trudno powiedzieć, czy naprawdę jes tak, ze dorośli "psują" niewinne dzieci; może jest tak, że człowiek ma z natury pewne tendencje do okrucieństwa, a dopiero kultura je w nim wygasza, wykształca w nim empatię i uczy reguł moralnych...
-
[quote name='Amber']Nie bardzo rozumiem o jakie konsekwencje zdrowotne kopiowania ci chodzi? Jezeli zabieg jest przeprowadzony przez weta tak jak powinien to nie ma zadnych. Uszy trzeba jednak plastrowac i do pol roku. Inna sprawa ze nie kupisz juz kopiowanego dobermana w Polsce, alternatywa jest import ze wschodu. Doberman jest dobrym strozem, jednak nie nadaje sie do mieszkania na dworze. Jezeli masz juz psa, to kup suke. Roznie sie trafia, sa dobki ktore toleruja inne samce, ale np. moj nie. Jezeli nie masz doswiadczenia z psami i doberman ma tylko biegac po podworku kup sobie alarm, bo inaczej moze byc krucho z wami i dobermanem :lol: No ale on ma być raczej od "stróżowania", niż od "bronienia"....podobają mi się jeszcze te Hovarty, ale czytałem, że to dość trudne psy...owczarka kaukaskiego albo coś w tym stylu nie chcę, bo podobno bardzo agresywne, trudne do wychowania, a poza tym wielkie...nad dobermanem jestem w stanie bez problemu zapanować "fizycznie", ale z czyms takim- http://san-art.deviantart.com/art/Kangal-Dog-114020094- to juz mogłyby być problemy...
-
[quote name='sleepingbyday']strach to wielka siła. ja opierdzielam lujów lokalnych, np wyganiam ich ze swojego piętra, jak się gnieżdżą ćpać.... bez pardonu, na twardziela, choc kolana mi się trzęsą. po kursie samoobrony mojego kumpla wiem, jak grac tak, żebyt ich nabrać. traktuję element jak zwierzątka, mówię wam, niemal to samo. no, z kilkoma poprawkami. oni działają instynktownie. nie powie wam taki, dlaczego jedną babkę napadł, a tej, co wcześniej przechodziła, nie napadł. ale dobry fachowiec wie i to można wyćwiczć.[/QUOTE] Ale tutaj nie chodzi o to, żeby poniewierać jakimiś biednymi ludźmi, tylko o to, że czasami agresja po prostu jest jak najbardziej na miejscu...jak zobaczyłem tamtego gówniarza przypalającego zwierzę, to po prostu poczułem wkurwienie, i je wyładowałem. Trudno, czasami komuś się należy.
-
Ach, no i trzeba powiedzieć, że co innego jeśli takiemu gówniarzowi zwraca uwagę powiedzmy drobna kobietka, a co innego jeśli uprzejmie zwraca uwagę na przykład stu dwudziestokilogramowy mężczyzna z tauażami, co nie??
-
Przewagę mam w tym, że mnie ten hipotetyczny gówniarz posłucha i pójdzie sobie, a tobie najpewniej pokaże środkowy palec...
-
[quote name='Sybel']Co do tego jeża - dużo rozsądniejszym rozwiązaniem było by po prostu złapać dzieciaka za rękę i wezwać policję lub straż miejską. W ten sposób dzieciak został by ukarany, jego rodzice również, miał by nauczkę do końca życia, a nie został by skopany / kopnięty. Takie zachowanie, jak opisane, wobec dziecka pokazuje po prostu poziom osoby reagującej, który widocznie jest baaaardzo niski. Problem widocznie z kontrolą agresji, no ale widać nie każdy może się poszczycić byciem osobą cywilizowaną. Owszem, są sytuacje, kiedy sama mam ochotę dać komuś w mordę, ale na tym polega właśnie samokontrola - nie robię tego, bo takie są ogólnie przyjęte normy dla osób kulturalnych i przestrzegających ogólnie przyjętych zasad. Gdyby każdy tak reagował, ze widzi coś, co może jest złe, a moze po prostu mu nie pasuje, mieli byśmy po prostu dzicz. Że o złych wzorcach dla dzieciaka nie wspomnę.[/QUOTE] To rzeczywiście jest różnica kulturowa, tylko nie wiem, czy rzeczywiście twój pogląd jest jakiś lepszy...faktycznie, jak widzę jakiegou ś gimbusa, który kręci mi się koło chałupy, to nie mówię mu "bardzo przepraszam, czy mógłbyś nie kręcić....", tylko mówię: wypierdalaj szczeniaku, bo z laczka dostaniesz...po prostu tak mam; i większość ludzi ma podobnie.
-
Pewna skłonność do przemocy nie jest żadną patologią: to całkowicie naturalne i odpowiednie, patologią jest taki skrajny, eunuchowaty pacyfizm; gdyby kilkadziesiąt lat temu byli u nas, u amerykanów i brytyjczyków sami tacy, co to się brzydzą wszelką przemocą, to dzisiaj posyłabyś dziecko do szkoły im. Adolfa Hitlera, itd.
-
Tak, bo jeśli ktoś da kopa albo strzeli w pysk, to ani chybi jest dresiarzem, co to tylko szuka okazji, żeby kogoś sponiewierać....
-
No nie wiem czy uwierzysz, ale się nigdy nie znęcałem nad niczym...i, potwarzam kolejny raz, nie ma znaku równości między okrucieństwem a kopem w dupę albo obiciem pyska.
-
Ale jesteście przeciwko testowaniu kosmetyków i środków czystości, czy przeciwko jakimkolwiek testom na zwierzętom?
-
[quote name='Kaaasia']Mój faflak też śpi z nami w łóżku, czasem na fotelu. Nie jemy jednym widelcem ale nie ze względu obrzydzenia tylko po prostu nie. Mnie pies może polizać ale moja mama tego nie lubi i nigdy nie pozwalała ma to żadnemu psu. I nigdy nic od psa nie złapałam (ani on ode mnie :evil_lol:) [IMG]http://img195.imageshack.us/img195/1479/p1020509o.jpg[/IMG][/QUOTE] Nie ma sensu się o to spierać; jeśli ktoś chce jeść z psem z jednej miski, no to przecież ma do tego święte i niezbywalne prawo. Ma również prawo wierzyć, że to nie jest niezdrowe, mimo że to jest niezdrowe, bo pies liże wszystko, co spotka na trawniku, bierze do pyska wiele wstrętnych rzeczy, liże się po tyłu i jajkach, a ponadto nigdy nie myje zębów i nie płucze jamy ustnej płynem do płukania jamy ustej elmex albo, *****, meridol. Pogłoski o silnie antybakteryjnym działaniu psiej sliny są mocno przesadzone: psia ślina ma pewne właściwości antyseptyczne, tak samo jak ludzka ślina ale te najgroźniejsze bakterie oraz wirusy są najgroźniejsze między innymi dlatego, że mogą sobie spokojnie bytować w jamie ustnej i ślina ani trochę im nie przeszkadza.