-
Posts
329 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Mama Muninki
-
Filmiki niestety zapchały mi skrzynkę, mielił komputer cały wieczór ale bez efektu. Kilka słów komentarza do fotek z dudu&munio. Córka od pierwszych dni miała kontakt z sierścią psa, jej brudnymi łapami i wogóle z cała masą bakterii jakie pies ze sobą niesie. Mam zdjęcia jak leżą obie na macie dziecięcej, pewnie by mnie pożarły inne mamy gdybym to zamieściła na portalu dla mamusiek. Mała nigdy nie miała alergii, skaz, egzem i tym podobnych przypadłości dziecięcych.
-
Dzięki Celinka, Czartek lubi myranie na podłodze ale zdecydowanie woli Mamusię. Moja córka jest dobra dla zwierząt i bardzo sie stara, ale Czartuś woli bardziej przewidywalne "byty" niż dziecko. Poza tym co takiego dziecka za pożytek;-) jeść nie daje, biega ,krzyczy. Niech już jest jak musi...myśli Czartek. Pozdrowienia i uściski dla Twoich jamnioli, Celinko.
-
Munineczka czuje się bardzo dobrze, nie wygląda na cierpiącą dostaje leki przeciwbólowe może dlatego. Rana wyglada pięknie w porównaniu do tych które widziałam na necie. Weta mam świetnego z opcją dojazdu do domu więc psa po operacji nie musze nigdzie wozić. W razie gdyby któraś chciała dam kontakt. Psa mojej mamy usypiał w domu, a wiem że nie każdy weterynarz się na to decyduje. Gdybym musiała to kiedyś zrobić to po tamtym doświadczeniu z usypianiem Cezara wiem, że dom to jest najlepsze miejsce na pożegnanie z psem. ps.Postaram się dosłać nowe filmiki z Czartulem.
-
Miała wodniaki 2 razy wycinane, takie piłki z wodą się robią. Za każdym razem usuwał jej też zęby bo miała od czasu schroniska zawsze w fatalnym stanie, więc pewnie ją bolały i psuły się. Czasem po operacji wyglądała koszmarnie. Wodniaki dopóki się dało sama odciągałam strzykawką więc mnie rana nie przerazi. Odezwę się po operacji widzę ją szczęsliwą latem więc musi być dobrze.
-
W poniedziałek Munineczka ma poważną operację do której się od dawna przygotowujemy. Wycięcię 1 listwy + macicy i przydatków, strasznie się o nią boję i że będzie cierpiała po. Wiem że to rozsądna decyzja ale wiecie jak to jest jak pies wygląda i czuje sie normalnie a Ty go skazujesz na swój własny wybór. Ona wszystkie lata jak u nas była miała ciąże urojone i przez te lata leczenia tych ciąż, pojawiały się małe guziołki w sutkach ,dopóki były małe to weterynarze mieli podzielone opinie. Teraz kiedy się powiększyły do rozmiaru orzecha nie pozostaje nic innego jak zawalczyć o nią. O tym czy ruszać zadecydowało zdjęcie rentgenowskie płuc, nie mają przerzutów. Munineczka przez to że u nas jest 8 lat, jest inna niż Czartul. Ona przejęła nasze nawyki ma podobny temperament, uczłowieczyła się rozumie moje troski i humory jak "kumpela". Nie wiem czy Czartul zdąży się uczłowieczyć. Nie pisze tego pejoratywnie i nie faworyzuje jej. Poprostu teraz jest jej 5 minut. Boję się o nią.
-
Czartul czuje się dobrze już nie brudził w garażu od pierwszego zastrzyku licząc, po tygodniu chyba nie będzie mógł patrzeć na kurczaczka z ryżem. Wczoraj moja córka miała 3 urodziny do przygotowań imprezowych co bym miała co robić dołączyła się jeszcze Munina i wytarzała się w oborniku znalezionym na spacerze;-)) Ps. U weta nie przynosi wstydu, za to wieziony autem łamie wszystkie normy społeczne;-)
-
Ma zapalenie jelit, dostał antybiotyk i dziś pojechał na powtórkę. Wet powiedział że to może być coś zatajonego z okresu schroniskowego co teraz się uaktywniło z powodu stresu, zmiany karmy itp. Wczoraj biedaczek nie dostał obiadu i dziś z ciężkim sercem ale równiez śniadania. Gotuje mu własnie ryż z marchewką, jak wcześniej tak zrobiłam i dodałam ciut smekty to mu się poprawiło. Nie wygląda na chorego, to samo powiedział wet więc może nic poważnego. Biedny jest dopadł czekające na wyrzucenie śmieci i rozgrzebał. Na szczęście nic nie zjadł bo to był ułamek sekundy, mąż się ubierał przed weterynarzem je wyrzucić. Właśnie wrócili, dostał metronidazol do końca tygodnia w tabletkach i zalecenie jedzenia tylko kurczak-ryż-marchewka w małych porcjach.
-
Jedzie do weterynarza z mężem bo to rozwolnienie znów wróciło,codziennie mam przynajmniej 1 niespodzianę do sprzątnięcia. W kupie jest śluz, dziś mi się zdawało że rudy więc coś niepokojącego może się dziać. Ja nie z tych wrażliwych ale wybitnie cuchnie,może ma chorą wątrobę. Oby sobie biedaczyna pożył u nas jak najdłużej. Wieczorem napiszę co powiedział wet.
-
Wczoraj zrobili z Muninką podkop pod kojcem, właściwie to pomysł Czartka Munio się najpierw tylko patrzył potem już razem kopali. Dziś jak oglądałam to dziurzysko, bo dziura jest już na średniej wielkości psa to Munio zawarczał na Czartosława tak z zazdrości o ową "dziurę" że mi się podoba a to nie jej dzieło tak do końca, a chciałaby żeby było jej skoro "mamie " się podoba;-) Co ta dziura może znaczyć? macie jakiś pomysł? W domu mam syf jak nigdy wszędzie tej ziemi czarnej nanieśli i są z siebie dumni oboje.
-
Ostatnio wymknął się poza teren otwartą bramką pozostawioną przez robotników montujących napęd do bramy. Patrzę przez okno i widzę "nasz pies u sąsiadów" po drugiej stronie ogrodzenia w niezamieszkałym jeszcze domu. Poleciałam jak oszalała, myśląc że on jak poczuł wolność to będzie chciał zwiewać,ale nie jak zobaczył "mamusię to" ucieszył się jakby przez pomyłkę tam za bramą był i zabłądził poprostu. W kojcu niestety szczeka, wypuść mnie wypuść mnie ,wypuść. Narazie mu ustępowałam bo jak nie minusowa temperatura to straszne wiatrzysko. Finalnie nie spędził tam ani jednej nocy jedynie niektóre dni w oczekiwaniu na nasz powrót z pracy. Potem dom, zdaży mu się siknąć na jakiś mebel lub ścianę. Wypędzam go wtedy od razu do garażu i myje te siuśki. Nie jest to zbyt uciążliwe jedynie to może że trzeba go cały czas obserwować gdzie idzie i czy nie siusia. W domu on jest jak żywe srebro, macha tą dupinką, pcha pyszczek nie patrzy że się na Muniny teren ładuje. Wczoraj spacer na 2 smycze automatyczne nawet udany, mąż nadal chory więc psy mogą liczyć tylko na mnie. Psy sobie radzą nie plączą smyczy.
-
Żarty żartami ale sąsiad się zapytał na poważnie co to za rasa;-) Spodziewając się odpowiedzi że jakaś bardzo awangardowa i droga. Brązowa zbieraj ekipę i napisz kiedy wpadniecie bo za chwile on się będzie Was bał jako że jesteście ostatnią rzeczą która mu sie ze schronem kojarzy, jeczecze pomyśli "że przyjechali po niego".
-
Dzięki Szuwar za opinię ,oj jest trochę nas psichwariatów. Bywało że też miałam doła z powodu uczucia osamotnienia w tym co robię w moim środowisku kiedy ludzie w pracy nie byli skłonni przynieść nawet puszki karmy na organizowaną akcje dla schroniska. Ostatnia akcja skończona 17 lutego świetne rezultaty, odzyskałam wiarę w ludzi. obdzieliłyśmy z koleżanką 2 schroniska- Schronisko "Ciapek" z Hajnówki i Dąbrówkę. Specjalnie wybrałyśmy takie nie w centrach miasta, do Hajnówki wysyłka kurierem, Dąbrówka sama odebrała bezpośrednio z firmy. Jeszcze budę dosłałyśmy już po zakończeniu akcji, która dostanie nowego własciciela prawdopodobnie za pośrednictwem Vivy. A u Czartusia wszystko w porządku, roztopiło okolicę tak że specjalnie nie ma gdzie spacerować. Więc narazie podwójnych spacerów nie ma tym bardziej że dziecko mi się pochorowało. O tej porze on jest już nieaktywny,ciężko go wygonić na siusiu. Widać schroniskowy rytm zegara w nim, o której oni jedzą tam jestem ciekawa? Teraz dostaje śniadanie o 8 i obiadokolację o 16.
-
Już mu przeszło, dziś mu wreszcie kupiłam zabawkę bo drugą młodość przechodzi. Skubał kartony tak, że nie było wiadomo do końca czy to mysz czy on;-) No i deseczki te do kominka i też wybiera takie malutkie co by się za bardzo nie narazić. Chyba się bardzo zmienił, czytałam w innym wątku o nim ze nawet do suczek potrafił być agresywny. U nas wydaje się całkowicie rozumieć że samica Alfa jest liderem. Mogę ich drapać jednocześnie i głaskać. Zwykle to on a nie ona jest zbyt nachalny w tym pchaniu się po pieszczoty. Raz przegiął i go postraszyła, zagulgotała ( tak to nazywam ale to taki rodzaj warczenia bez pokazywania zębów) i Czartek od razu odchodzi, przyjmuje do widomości i jej sprzeciw i nie próbuje z nim dyskutować. Odsyłam wtedy każdego na swoje miejsce a po powrocie zdają się nie pamiętać o niczym. Lubią się i teraz już bez jakichkolwiek obaw zostawiam ich samych biegających po posesji. Muninka szczeka na obcych i próbuje go nakłonić do wspólnej akcji a ten "pierdoła" tylko się cieszy na obcych;-) Ps. Nie zapomnę jego ostatniego spojrzenia na schronisko, to było takie strasznie ludzkie spojrzenie. Usiadł w furtce i patrzył jakby mu cały film z tych 8 lat przelatywał przed oczami. Ostatnie spojrzenie na kumpli i widok odchodzacej p. Beaty. Całe jego poczucie bezpieczeństwa zostało tam. Stracił wszystko by mieć nas.
-
Brązowa zaraz otrzymasz filmik, Celinkę tym razem oszczędziłam;-) Czartuś dziś chyba nienajlepiej się czuł, miał rozwolnienie w nocy. Może powinien jednak czasem suchą karmę dostać bo u nas dostaje głównie mokrą Animonda Gran Carno, droższa od Pedigreepala. Wczoraj dostał też kawałek twarogu białego Capri więc może po tym. Smutno mu było, że nabrudził chociaż ani słowem mu nie wypomniałam. Muszę też go odrobaczyć bo żarty jest że szok, zero respektu przed miską towarzyszki czasem nie zdażę jej schować bo leci prosto do niej czy aby coś tam nie zostało. A tak wogóle to on jest bardziej szczęnięcy niż moje poczciwe munisko, munio czekając na nas aż wrócimy z pracy jeszcze nigdy niczego nie pogryzła,leży dostojnie i czeka a Pan Czartosław z nudów niszczy kartony, które zostały po przeprowadzce i zalegaja jeszcze w garażu.
-
Dzięki Celinka za filmik sama bym nie dała rady go wrzucić. Dziś nagrałam fajniejsze z chłopczykiem i dziewczynką. To może znów skorzystam z pomocy Celinki albo poprosze o maila kogoś kto ma konto na youtube. Tamten filmik jest "po śniadanku nagrany", to z czasów kiedy już wolał garaż i do kojca był zamykany na śniadanko i na obiadek, żeby mu sie kojec z czymś dobrym kojarzył. Dziś podpadł chłopczyk mamusi bo obsiusiał koszyk wiklinowy dziewczynki ( legowisko Muninki);-) Munio był zdegustowany takim obrotem sprawy:-) Apropo obroży to mu zmieniłam w celu oddania tamtej schroniskowej coby innemu szczeście przyniosła.
-
Wczoraj i dziś garażował, mimo iż sie ociepliło omija szerokim łukiem tą cześć ogrodu w której wie że może zostac zwabiony do kojca. Wczoraj to wogóle nie chciał się dać z tego garażu wypędzić nawet na siusiu. Trochę to potrwa zanim zrozumie że mama go nie zostawi na śniegu. Dziś dostanie nowe "łóżeczko" do garażu bo spał na posłaniu zastępczym. Czy Wy nas odwiedzicie w ten weekend, dziewczyny? Brązowa i inne kolory...he?
-
Napisze tylko 2 słowa bo zaraz do pracy lecę, ten spryciarz wali na "salony";-) On chce w domu mieszkać i jest duża szansa, że mu sie to uda. Wczoraj zostawiłm celowo drzwi otwarte do garażu, z którego jest bezpośrednie wejście do środka domu. Emocje obojętne włączyłam żeby nie dać poznać psom że mnie to dziwi jakoś że czartek może po domu a muninka po garażu sobie do woli łazić. Jest super, zero agresji teraz tylko stopniowo to powtarzać i nauczy że ewentualne sikanie skutkuje chwilową utrata przywileju domowego.
-
Dzięki za instrukcje zdjęciową, może jutro trzepnę jakąś sesję. Dziś w ciągu dnia poszedł do kojca na kilka godzin. Kojec go nie stresował, nie chciał tylko tej nowej budy jakby nie był pewny czy się Muninie nie narazi. Kocyki 3 sztuk, materacyk i sianko pachnące nim bo to na którym spał w garażu go nie przekonywało. Bałam się ze zmarznie bo co wyjrzałam to twardo siedział na samych dechach przy wyjściu- więc go pieszczotami na siłę do budy wpychałam i drapałam. Tak był w stanie tam usiedzieć tyle ile trwało to drapanko i głaskanko ale wyjście z budy musiałam własnym cielskiem zasłaniać. Wieczorem go złamałam i wreszcie do budy sam wrócił widząc ze odchodzę. Pierwszy raz słyszałam jak szczeka więc czuje sie już u nas jak w domu- ma śmieszny głos staruszka który dużo w życiu palił. Ustaliliśmy że przy takich minusach -jest -18 śpi w garażu. Garaż jest naprawdę ciepły z tych nowoczesnych z drzwiami na dom więc słyszy nas przez ścianę. Co jakiś czas do niego zagladam i wypuszczam na siusiu. Strasznie się ucieszył z tego powrotu na teren domu. Ponieważ cały ekwipunek został w budzie sianka mu napchałam do takiego filcowego wielkiego mikołajowego wora po tegorocznych świętach robiąc taki siennik. I tak sobie śpi na tym sienniku przy kloryferkach jak prezent od Świętego Mikołaja. Moja córeczka mówi "kocham cię czartek", a zapytana czy Czartek ma na nazwisko tak jak my I Muninka ,potwierdza że tak..
-
Pewnie z jakimś tam smutkiem i tęsknotą ale niedługo będzie można zamknać jego wątek. Właściwie nie ma za co trzymać kciuków, nigdy nie rozważaliśmy opcji jego "zwrotu", najgorsza wersja o jakiej myśleliśmy, że w ostateczności będziemy mieli psa kojcowego i psa domowego. Może poprostu nie w smak mu było mieszkać w bloku (ta nieudana adopcja) miał większe ambicje i chciał żebyscie sie bardziej postarały babeczki;-) Wątek 80 stron,imponujące. U nas nie sika, załatwia się na dworze. Napiszcie mi proszę moze na priv jak się wkleja tu zdjęcia.
-
Drogie dziewczyny, nie spodziewałam się że to pójdzie tak szybko. Bardzo jestem dumna z mojej dziewuszki, że tak szybko go zaakceptowała. Dziś na spacerze zaczęła zapraszać go do zabawy, bardzo była wesoła i szczęśliwa. Jakby się znali od dawna a jego pojawienie sie tylko wzbogaciło nasze stado dajac nam tym samym przewagę nad innymi stadami. Książe Czartosław śpi narazie w garażu gdzie ma swój kaloryfer. Dziś przenosimy mu kojec w inne spokojniejsze miejsce i zrobimy mu druga próbe polubienia budy którą zlekceważył. Mam nadzieję że sie nie rozhartował w tym garażu. Sucha karma jest fuj, bo po dłuzszym pobycie na dworze mamusia daje rosołek z marchewką i kurakiem;-) Mokrą karmę wciąga jak szalony. Z siusianiem widać ewidentnie że woli na dworze, właściwie mało mi posiusiał w tym garażu. Raczej do wyuczenia i myślę że się bez problemu nauczy że dom to nie kojec. Dziś mamy megazamieszanie bo montują mi szafy, jest głośno, pukanie,wiercenie więc na priw odezwę się w wolniejszej chwili. Pozdrawiam. Patrycja Mama Muninki&Czartosława
-
Biedaczek Berek spojrzał na mnie jakoś tak znacząco jakby pytał a czemu mnie nie weźmiesz? po chwili zrezygnował jakby słyszał co powiedziała opiekunka gdy o niego zapytałam "tego nie on jest chory". Ogólnie to nie wiem jak Wy dziewczyny dajecie radę. U mnie w rodzinie wszyscy maja zakaz mówienia o rzeczach tragicznych wyczytanych w gazecie na temat psów, o tym co ludzie potrafią zrobić. Tu na forum też zdażyło mi sie widzieć wątek którego nie chciałam widzieć z racji tego ze przeżywam to co czuł ten pies do dziś. Raz jechaliśmy na wakacje i usłyszałam cos w radiu o psie co mi całe 2 tygodnie zepsuło bo nie umiem się zresetować. Coraz gorzej ze mną ale interweniować jakoś nie przestaję a nawet robię więcej dziwnych akcji niż jak byłam młoda i głupia. Ostatnie 3 to ten amstaf o którym pisałam, pies który wygrzał ciałkiem kółko na trawie pod czyjaś furtką i karpiki w zamarzającym stawie. W obu ostatnich przypadkach wyczekałam sie pod domami, porozpytywałam w okolicy i pozytywnie się wszystko skończyło. Apropo zbiórke robimy u nas w firmie schroniskową rzeczy potrzebnych jak się uda dużo zebrać to obdzielimy Dąbrówkę i Hajnówkę ( tam jest mega biedne schronisko Ciapek) jak ktoś z Gdyni to zapraszam w Budynku Gdyńskiego Centrum Biznesu. Czartusia ciąg dalszy. Dziś nie mam jak ich socjalizować obojga bo jestem sama w domu. Wyprowadzam po kolei, ona potem on. Odsłoniłam jej okno balkonowe żeby widziała że to nie wróg, Muńka zachowuje sie przyzwoicie nie wyglada to na agresje bardziej na zaciekawienie. Widząc go przez okno macha ogonem,szczeka i popiskuje. Budą jest niezainteresowany za to Munina bardziej. Czartuś odsnieżał ze mna posesję bo chcę go przyzwyczaić do różnych nieznanych dzwieków np wydawanych przez szuflę. Cały czas się cieszy ale myslę że to nie radość tylko próba pokazania -zobacz jestem niegroźny, fajny facet ze mnie do zgody i wogóle. Instynkt samozachowawczy nakazuje mu uległość by przetrwać w nieznanym. Mąż przejeżdzając przez Grudziądz mówił że -19 stopni wiec narazie stwierdził że nie ma serca go dawać na noc na dwór. Ogólnie to bym sie cieszyła gdyby kojec nie był potrzebny bo cała działka jest ogrodzona tak że stanowi kojec sam w sobie tylko ogromny. Ps.Dzięki za zdjęcie napawa nadzieją że będzie dobrze.
-
Jest juz biedaczyna u nas, wiem że martwie sie na wyrost ale i tak sie martwię.Do pewnego momentu wszystko szło idealnie a potem moja Muninka niestety go skarciła bez powodu. Ta mini afera trochę mnie zmartwiła. Nie zaakceptował też budy, wiec śpi w pustym garażu na kocyku. Próbowałam go oswoić z budą, wrzucałam kiełbaskę zmarźliśmy oboje tak że chyba będę chora. Nie było sensu zostawiać go na mrozie bo zapierał sie przed ta budą jakby w niej straszyło;-) Jest bardzo grzeczny i rozumie komendy zostań, przyzwyczaił się już do elektronicznie otwieranej bramy. Je jak dziki mało pije. Jutro cd..
-
Miło mi Was poinformować, że oba psy spisały sie bardzo dobrze, były nawet skore do zabawy. Czartuś będzie więc niedługo członkiem naszej rodziny. Postaram sie go zabrać jak najszybciej jak tylko kupię lub zbudujemy mu przyzwoite mieszkanko w ogrodzie. Ogród narazie jest bardzo zarośnięty chwastami bo od nowości nic w nim nie było robione, nie ma miejsc zacisznych osłoniętych drzewami itp tym bardziej kojec musi byc solidny i ciepły.