Jump to content
Dogomania

rozio

Members
  • Posts

    341
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by rozio

  1. [quote name='Becia66']Jutro Rozi sprawdza dom dla Koksika w Nowej Dębie, zobaczymy....[/QUOTE] Moja Ula już ma nos zwieszony na kwintę, że Koksik idzie do adopcji, mimo, że wczoraj w kuchni musiała po nim wycierać :-) Ale teraz się Kajką będzie zajmować, która z tego co dzwoniłem przed chwilą do Magdy czuje się dobrze, je i jest wesoła.
  2. [quote name='barb']Trudno, Kaja dostała nauczkę....[/QUOTE] ja też, kolejną. Mam nadzieję, że Kaja się szybko wykuruje.
  3. Jeden szew i w miarę dobrze się czuje, ale ja pluć sobie w brodę bedę jeszcze długo :-( Mam nadzieję, że mój brak obycia z psiakami w wrunkach schroniskowych nie skończy się jakimś nieszczęściem. Na Budrysa trzeba będzie tez mieć oko, jak sobie przypomnę akcję z Koksikiem i jego nastawienie do innych psów i do Pako.
  4. Daje mi ta suka od początku niezłe szkoły życia w tym przytulisku i to bynajmniej nie z jej winy. Najpierw mnie ustawiła odpowiednio na dzień dobry, a dzisiaj przez moją nieuwagę i brak przewidywania pogryzła Kaję, że zamiast spaceru z moim psem Kaja musiała mieć spacer i jazdę do wetki. Głupio mi jak diabli bo nie przemyślałem takiego rozwoju sytuacji. Przyszedłem do przytuliska ze swoim psem i chciałem najpierw zabrać Kaję, bo mu nie dokucza i spokojnie można razem spacerować. W przytulisku biegała Sonia i Pako, to je na szybko zamknąłem za tą drugą furtką, żeby tylko zapiąć Kaję na smycz i iść od razu na spacer (nie wchodząc do środka baraku bo miałem ze sobą rozwijalną smycz i nie miałem potrzeby tam wchodzić). Otworzyłem kojec Kaji, zwykle się zawsze witała i ją zapinałem, a dzisiaj olewka i sru od razu do bramki i do Soni . Nie wiem jakim cudem ale zanim dobiegłem Kaja miała już głowę z drugiej strony między elementami ogrodzenia, a Sonia ją tarmosiła i nie chciała puścić i nie dało się Kaji odciągnąć za łapy bo tamta trzymała i jeszcze głowa między ogrodzeniem. Musiałem otworzyć bramkę i dopiero wtedy Sonia puściła i szybko sie to skończyło jak Kaja jej uległa, odpuściła i więcej nie gryzła. Niestety krew się polała po tym pierwszym złapaniu i potarmoszeniu. Nie da się nic z tymi psami pójść na skróty i trzeba mieć oczy wokół głowy. To samo z Pako, jak bedę teraz wypuszczał z kojca Budrysa, żeby wziaśc na spacer to będę zamykał Pako w kojcu, bo też są akcje. A z pozytywnych rzeczy to jak wczoraj Sonia uprawiała totalną olewkę, to dzisiaj starała się pobić Budrysa w superowości na spacerze. Trochę ciągnęła na początku, ale potem wrzuciła na luz i przychodziła na głaskanie, merdała ogonem - super dzisiaj była. Trochę pobiegaliśmy, a z nami moja Ula z Pako. Sonia elegancko się zachowywała, bez skakania i jakiś odchył. Jak biegnie to nie wącha i nie ciągnie na smyczy więc do roweru mogłaby być niezła. Po tych przebieżkach to zupełnie inny pies się z niej zrobił, sympatyczny, kontaktowy i reagujący na wołanie. Wygłaskałem ją dzisiaj jak nigdy i merdała ogonem, a nie stała jak na stracenie i czekała kiedy będzie koniec. Chyba bardzo dużo zależy od mojego nastroju i podejścia do niej. Jak jestem spięty i ciągle ją obserwuję czy mi nie wytnie numeru, to ona jest taka sama. Jak wyluzowałem dzisiaj po załamce co zaliczyłem z Kają i było mi wszystko jedno co te psy robią ze mną na spacerze to pokazała, że jest pies anioł :-)
  5. Robi postępy - świetny kontaktowy pies - reaguje już na komendy i uczy się. Przytulanka straszna - lubi być przy człowieku. Jak się kucnie to podchodzi przytula się, wylizałby człowieka, siada obok i czeka na głaskanie. Nie rusza się z miejsca dopóki się nie wstanie i nie ruszy dalej na spacer. Nie widziałem też, żeby rozrabiał już w kojcu - uspokoił się strasznie i jest po prostu zaj..sty. Miałem dzisiaj z nim trochę km zrobić (nawet mu i Soni smycz rozwijalną przyniosłem, żeby miały trochę więcej swobody na spacerachi sięwybiegały), ale pewne nieprzyjemne zdarzenie w przytulisku zepsuło mi humor i cały plan popołudnia :-( Myślę, że ten rower to jednak nie tak daleka przyszłość - pies jest super. Możecie mój nr podawać to udzielę informacji ale domu to Wy mu szukajcie.
  6. Z tym Rodezjanem to hmmm - to wogóle inny pies głowa, budowa, włos. Nie jest w stanie ignorować psów idących luzem lub mijanych na smyczy, tylko te za ogrodzeniem. Rowerzystę u boku na dzień dzisiejszy to by wpędził do rowu albo na każdy napotkany słup, który chce podsikać -:) Na rolki do ciągnięcia na szelkach to co innego, tu bym zaryzykował, tylko pozostaje kwestia utrzymania go jak zobaczy innego pieska :-). Działajcie Wy z tą adopcją - wszystko napisałem, ale jak ktoś będzie chciał się coś o psie więcej dowiedzieć to moze do mnie dzwonić bez problemu. Becia ma mój nr tel.
  7. Dzisiaj żadnych postepów. Na spacerze robi co swoje i ma człowieka w d... Dzisiaj nawet nie podeszła na głaskanie w czasie postoju. Krok w tył w stosunku do ostatniego razu.
  8. Byłem i dzisiaj z nim na spacerze. Nosa to on chyba nie ma czekoladowego tylko rudy (Budrys red nose:-)), ale muszę się mu jutro przyjrzeć. Na nocnym zdjęciu Beci widać dobrze kolor jaki jest w rzeczywistości. Lubię z nim chodzić, ma fajne tempo i po kilku dniach mam 1 kg mniej na wadze (dodajcie w ogłoszeniach, że doskonały do "doging walking" :-)) Tosy to on nie przypomina wogóle i nie jest masywny, bardziej rodesiana ale bez charakterystycznej pręgi i ma chyba trochę innego koloru jaśniejszą sierść i dłuższy, cieńszy i miększy włos (akurat z rodesianami mam do czynienia bo koleżanka obok z bloku ma dwa). Charakter podobny do rodesiana, nie wiem jak z nauką bo na razie go dopiero oswajam. Do ludzi jest super, na spacerze kontaktowy (nawet zwraca uwagę co się dzieje na drugim końcu smyczy, chociaz jeszcze często lubi pociągnąć jak wpadnie w rytm obwąchiwania i podsikiwania- trochę dominancik ale myślę, że jeszcze do podporzadkowania metodami pokojowymi :-)). Smakołyki na niego działają. Jest przyjazny do ludzi, ale nie lubi innych psów niestety i tym trzebaby się zająć. Psu nadepnąłem butem górskim dwa razy niechcacy na łapę. Był pisk, ale bez próby ugryzienia. Można się na nim wieszać, obejmować za kłąb itp. i nie reaguje wogóle i się nie spina. Jak się cieszy i jest pobudzony po wypuszczeniu z kojca to skacze, ale nie centralnie na mnie tylko jakby obok. Można mu dać lekko z liścia po łebie, ściągnąć smyczą w dół, łapać za obrożę i wogóle robić co się chce, żeby go sprowadzić do porządku i pies nie wykazuje żadnej agresji. Zębami nie łapie i nie podskubuje. Wczesniej coś smycz na spacerze próbował tarmosić albo w zabawie, albo mu nie pasowała lub to on chciał ustalać zasady - teraz jest spokój. Na spacerze nie skacze. Z ruchem ulicznym nie ma problemu - można psa zatrzymać i będzie stał i się nie wyrywa (wyjątek stanowią inne psy, ale jest do utrzymania bez problemu przynajmniej przeze mnie), a jak się kucnie to i usiądzie sam z siebie i zaczeka. Daje się głaskać i się ustawia do głaskania. Można przywiązać na smyczy w obcym miejscu i odejść i bedzie czekał bez wyrywania się. Jak się podchodzi potem to się cieszy. Rowery, rolki, wózki, kijki inni ludzie itp. rzeczy nie robią na nim wrażenia - można iść z nim wszędzie. Dzieci nie spotkaliśmy więc nie wiem, ale były dzisiaj dziewczyny w wieku szkolnym w przytulisku jak biegał luzem wewnatrz i chyba spoko było - nie wiem dokąłdnie bo akurat wracałem z Sonią ze spaceru jak biegał kiedy go Magda wypuściła. Pies bardzo spostrzegawczy i mądry (widać jak się go chce zamknąć w kojcu jak kombinuje i potrafi mnie zrobić w "bambuko"). Zdarzyły mu się na spacerze dwie sytuacje w których czuł się niepewnie, opuścił trochę ogon i zbliżył się do nogi (jakeś drzewo dziwne z poobcinanymi gałęziami rzucające cień itp. historie), ale bez oznak strachu czy paniki - pewnie nie spacerował wcześniej zbyt wiele. Świetny pies z charakteru tylko przydałoby się go troszkę ułożyć i wybiegać, ale na to trzeba więcej czasu niż godzinka czy półtorej dziennie spaceru (przy całym dniu za kratami) - niestety. Ale i tak w miarę łapie wg mnie i wykazuje jakieś reakcje na bodźce. Tyle ode mne na razie - reszta wyjdzie w praniu.
  9. No to domek podobny do tego w Boguchwale 300m od przytuliska, z budką na lato i domem na zimę. Tu w domu oprócz rodziców fajny dziadek, dorosła córka (często gościnnie), chłopak w liceum i dwie sympatyczne zwariowane dziewczyny (końcówka podstawówki), które by mu zapewniły mnóstwo atrakcji. Kontaktu z człowiekiem miałby aż nadto, a na dodatek znam ludzi i może Agula też zna bo dziewczyny ponoć zaglądały do przytuliska z tego co z Magdą rozmawiałem. Ale niech mu tam dobrze będzie w tej Nowej Dębie :-). Najwyższy czas, żeby miał dom i bardzo się z tego cieszę. Becia - poszło PW w sprawie sprawdzenia domku.
  10. Nie wezmę go na 100 %. Działaj i powodzenia.
  11. [quote name='Agula99']Ciotki, czy mamy kogoś do sprawdzenia domku w Nowej Dębie???[/QUOTE] Z pracy mam 20 km do Nowej Dęby, w piątek po 15-stej mogę podjechać jakby się nikt nie znalazł, ale o instrukcje bym wtedy prosił co i jak. Poza tym to się chyba zapłacze. Sam się zastanawiałem czy go nie wziąść do siebie ale straszliwie dokucza mojemu psu i mi dziadka szkoda (a zasłużył na spokojne dokończenie żywota). Chodził mi po głowie od dawna taki piesek "z pazurem" jak Koksik bo myślałem o Storacie (czasami im pomagam w zajęciach), a on by się nadawał wg mnie do takiego szkolenia.
  12. U moich rodziców np od wiosny do jesieni to życie rodzinne się koncentrowało własnie na ogrodzie a nie w domu. Po to się ma dom z ogrodem, żeby tam spędzać możliwie najwięcej czasu wg mnie. Zimą pies był w domu, ale nie wałęsał sie po pokojach, tylko miał miejsce w wiatrołapie. U mnie w mieszkaniu pies tez się wszędzie nie wałęsa mimo, że drzwi ma otwarte nawet do kuchni do której ma zakaz wejścia. Ma swoje miejsce w przedpokoju i tam najchętniej sobie siedzi. Ale ja do mieszkania wybrałem rasę psa, który może godzinami sam przebywać w domu i nie potrzebuje dużo ruchu. Przez to nic mi w domu nie zniszczył i nie jest uciążliwy. A wg Ciebie szczyt szczęścia to siedzenie w domu przez 8 -10 godzin i czekanie na właściciela ? Takiego "domowego" nieprzyzwyczajonego pieska nie wypuści się też w zimie na kilka godzin na ogród pod nieobecność właściciela bo zamarznie, a i znam też takich co nawet w lecie takim "domowym" pieskom tylko drzwi na ogórd otwierają, żeby mogły sobie załatwić potrzeby i powrót do domu, a spacer poza ogrodzenie to raczej nieznane pojęcie. Wszystko zalezy od ludzi,a nie od tego czy mieszka w budzie czy na salonach! Krzywda to mu się dzieje w tym kojcu teraz. Nie ma kontaktu z cżłowiekiem i nie bawi się z ludźmi dlatego nie ma wyczucia w zabawie. Same spacerki nie załatwią tu sprawy - jemu trzeba stałego kontaktu z człowiekiem od zaraz.
  13. Absolutnie nie namawiam i się nie wtrącam w te sprawy, ale nie byłbym taki pewien czy będzie szczęśliwszy zostawiany sam w domu jak właściciele pójdą do pracy na kilka godzin i co zastaną w tym domu po powrocie. A ząbki ma ostre i wyczucia za grosz - jak się z psami tylko bawi to chyba nie dziwne ?
  14. Mojego jak zostawiałem u tej znajomej to w lecie w otwartym garażu miał legowisko zrobione i luzem sobie chodził gdzie chciał. Dziewczyny go wyprowadzały non stop. U moich rodziców były dwa psy i oba miały budę w której w lecie praktycznie nie spały tylko na legowisku na tarasie przy wejściu, a drzwi do domu były prawie zawsze otwarte. Na zimę zawsze były brane do wiatrołapu otwartego na przedpokój i krzywda im się żadna nie działa. Miały non stop kontakt z człowiekiem i 2-3 razy dziennie wyprowadzenie i spacerek. Co do Koksika to miałem go dzisiaj ze 40 minut w domu po godzinnym spacerze z moim psem. ADHD to mało powiedziane. Non stop coś gryzł i rozrabiał - nie spoczął ani minutę. Ząbki ma ostre i nie ma wyczucia w gryzieniu w zabawie za grosz. Pięknie za to aportuje, przynosi i oddaje i mógłby to robić non stop. Ma wręcz niespożyte zasoby energii i nie da się go uspokoić ani na chwilę. Nie wiem czy w domu nie będzie się "męczył" - to piesio stworzony do pracy, na polowania itp. a nie na salony, ale to oczywiście Wasza decyzja :-) Spróbujcie tylko najpierw choćby zmęczyć tego psa, żeby na minutę sobie usiadł - a to dopiero szczeniak ! Dla niego to dom i to najlepiej z drugim młodym psem do zabawy.
  15. [quote name='Agula99']A to wołaj Brutus!!! Brutus to był nasz cudny owczarek!! Ale co tu porównywać te dwie gadziny, tamten to był szyk,kultura i czar, a to ....;) A jeśli chodzi o wyprowadzanie, to proponuję opłotkami, opłotkami, po centrum nie musisz ;)[/QUOTE] Co Ty chcesz od Brutuska ? :-) "... a to..." dzisiaj centrum zwiedziło, koło plebanii przeszło i głównym deptakiem wzdłuż Tkaczowa. Piesio jest super - kontaktowy, nieagresywny (rolkarza dzisiaj też poznał), reaguje na korekę na smyczy. Do piesków wyluzował i do tych za ogrodzeniem nie startuje i odchodzi. Żadnych numerów nie było. Kołderkę ktoś mu za ogrodzenie wywalił to ją dopadł po powrocie jak bramkę otwierałem i chciał zaciągnąć do przytuliska. Teraz biedakowi tylko buda drewniana w kojcu została. Jestem ciekawy kto mu będzie jutro drzazgi z "interesu" wyciągał :-) Ogłaszajcie dziadygę - fajne stworzenie
  16. Kurde- a ja nie mogę tego imienia Budrys zapamietać i ciągle mi Brutus się po głowie pałęta :-) Księżmi to akurat wogóle się nie przejmuję. Teraz to my miastowi jesteśmy to przydałoby się nie robić wiochy i psy wychowane wyprowadzać :-). Idę pospacerować to pewnie zaglądnę do towarzystwa.
  17. Nie wiem właśnie jak z budą i muszę się dowiedzieć, na razie żona tylko wstępnie rozmawiała. Pewnie na mrozy do domu do przedsionka, a tak to buda, albo garaż ale bez łańcucha. Ale miałby tam dobrze bo dziewczyny są temperamentne, a Koksik praktycznie jest nie do zajechania na spacerach. Mój to ze 20 razy na dzień miał spacer jak go tam zostawialiśmy :-) P.S. - czy buda bez łańcucha odpada?
  18. Mam dla niego potencjalny dom z ogrodem w Boguchwale i fajnymi dziewczynami w wieku szkolnym. Znajoma jest chętna ale jeszcze nie wiem dokładnie co i jak. Muszę się podpytać. Zostawiałem u nich mojego psa jak wyjeżdzaliśmy i opieka była super. Agula - jak coś to dam nr tel do Ciebie to przemaglujesz :-)
  19. Sam nie wiem, zależy komu, ale raczej jeszcze nie. Trochę jeszcze niepewna jest. Wydaje mi się, że trochę już się zaczęła podporządkowywać człowiekowi i w stosunku do znajomych jej osób nie robi numerów, ale obcym co podchodzą pod siatkę to zębiska pokazuje.Trzebaby zobaczyć jej reakcję na obcych ludzi na spacerze - podejść i żeby ją ktos pogłaskał, ale bez kagańca to jest na pewno ryzyko, że ktoś zrobi jakiś nieprzemyślany ruch, a ta nieopatrznie go zinterpretuje. Posesja z ogrodem i spokojny właściciel, który traktować bedzie psa jak psa i da jej czas się oswoić to byłoby idealne miejsce nawet teraz, ale na przytulankę, do bloku czy do dzieci to raczej nie.
  20. O tak zdrowiej !!! - bo ja tych łobuzic i łobuzów w przytulisku na pewo tak nie wygłaszcze i wyrozpieszczam jak TY :-)
  21. [quote name='Agula99']Pakuś ze mną chodzi ładnie na smyczy, taka prawda, ja nie narzekam!!![/QUOTE] Do dobra :-) Tak naprawdę to złego słowa na Pako nie mozna powiedzieć - jest grzeczny i nie ma z nim problemu na spacerze :-). Mały jest to nie sprawia problemu, Kajka też. Koksika jak nie ma ruchu samochodów i za dużo pieszych (bo podbiega i skacze) to puszczam luzem i trzyma się blisko, nie ucieka i przychodzi na wołanie. Świetnie się wczoraj bawił z Pako w przeciąganie pluszaka - szkoda ze nie miałem aparatu. Ale Budrysa i Sonie to trochę trzebaby wychować i ułożyć, bo inaczej spacer to męczarnia a nie przyjemność. 15 minut to można jeszcze przemęczyć, ale tak pójść z nimi na dłużej jak będą ciągnęły to człowiek wróci urypany jak koń po westernie. No i to skakanie. Jak na dzień dobry opaprają człowieka łapami to w sobotę czy niedzielę kiedy jest czas na dłuzsze spacery to wyjście między ludzi z obłoconą kurtką i spodniami to tak trochę nie bardzo.
  22. idę jeszcze ze swoim dziadkiem połazić - na razie :-)
  23. Behawioryzm mam we krwi (z tym się urodziłem po prostu) :-). Małą wypuściłem na chwilkę, merdała ogonem, podchodziła ale nie za blisko. Nie zmuszałem jej do bliższych kontaktów. Ładniutka jest i widać, że przyjaźnie nastawiona ale jeszcze nieufna. Za michą wlazła ze mną do kojca.
  24. [quote name='barb']Cytuję z pierwszego postu ....[B]grzeczny, ślicznie spaceruje na smyczy [/B]. Tak go ogłaszamy ...[/QUOTE] Kieszeni nie urywa, ale czy ślicznie to nie wiem ;)
×
×
  • Create New...