Dziś wykorzystałem nadprzyrodzone zdolności Shilki chodzenia po zapachu.
Po szkoleniu z układania śladów wlesie , wróciliśmy na plac do szkołki niedzielnej , okazało się że jeden z psów uciekł przez dziure w płocie i trzeba go szukać.
Shila została wyznaczona na tropiciela, dostała rękawice właściciela do powąchania i poooszła. Niestety pies wszedł w wodę i ślad się urwał, szukaliśmy jeszcze wzdłuż brzegu ale nic z tego nie wyszło.
Pozytywne jest to że Shila szła po prawdziwym śladzie / a nie układanym / i dopóki były możliwości pięknie prowadziła , tylko okoliczności przyrody sie sprzysięgły przeciwko nam/ pies poszedł w wodę i ślad się urwał.
Właściciel z rodziną prowadził poszukiwania, a my do domu.
Shila nawet nie zareagowała na kaczki pluskające się nieopodal, tak była zajęta tropieniem- aż mnie zaskoczyła, ale w drodze rewanżu podczas powrotu do domu/ jechaliśmy rowerem/ postawiła mnie na twardym gruncie- postanowiła pokazać rodzinie gołębi kto tu rządzi, zdejmując mnie z roweru i w ten sposób dowiedziałem się kto jest kierownicą a kto motorem.