Jump to content
Dogomania

inka33

Members
  • Posts

    17196
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by inka33

  1. Dropsiu, pokaż łepetynę znad śniegu! :modla:
  2. [quote name='Awit']A wczoraj Pan pozwolił psom na poleżenie na łóżku:-) Leżeli, a jakże, wszyscy trzej:-) Jak się dowiedziałam o tym, popłakałam się. Ten dom jest najlepszym domem. Wyjątkowym domem dla wszelkiego stworzenia. Syriusz ma najlepszy dom na całym dogo, naprawdę. Dziś nagle umarły wszystkie moje rybki [*] 4 kiryski piękne duże dorodne glonojad, cudny 6 centymetrowy<był u nas od 1cm wielkości> 12 małych rybek kilka ślimaków. Najbardziej żal mi kirysek i glonojada, to są wyjątkowe ryby, ryby które rosną w oczach, które cieszą serce człowieka, do których coś maleńkiego się czuje :-( Pochowałam je w ogródku. Tak mi pusto teraz w kuchni.[/QUOTE] Tak mi przykro z powodu rybek... :glaszcze: Wiesz, co się stało? Może się czymś zatruły...? :( Za to przeogromnie się cieszę domkiem Szarika! :loveu:
  3. [quote name='Czorcik']w tytułem napisałam " coś tam cos tam " :D znajdziesz :D[/QUOTE] Osz Ty! :mad:
  4. No to wychodzi, że musicie się potrząść jeszcze co najmniej do 11.04, na kiedy to jestem umówiona z p. Ewą na telefon (na umówienie spotkania). Mizianki dla Dosi i rychłej Wiosny dla wszystkich! :)
  5. [quote name='maciaszek']5 chłopom i 1 babie wszystkiego dobrego na te święta i w ogóle :).[/QUOTE] Ta to się umie urządzić, nie?! :diabloti:
  6. Sepka miała dziś mnóstwo wrażeń! :huh: Rano spacerek standardowy, po 2 godzinkach dodatkowy na kontrolę (GRATIS i jest OK) i zakup kagańca (!) na podróż. U weta spotkałyśmy rozbrykaną 7 m-czną labradorkę z nieznającymi psiego języka itd. :angryy: dwiema paniami. Sepci udało się w końcu z nią przywitać, młoda szalała ciągnięta przez jedną z pań na (?) kolczatce/obroży łańcuszkowej, więc Sepia w końcu się psicę kilka razy obszczekała za nachalność. Potem pakowanie, więc nerwowa nieco atmosfera w domu, wszystko inaczej niż codzienne rytuały, no to lekki nerw u Sepi też był. Potem kolejne wyjście na przystanek. Kaganiec - wiadomo, nieszczęście, ale i tak stosunkowo dzielnie go znosiła. Do autobusu wsiadła na moich rękach (obawiałam się jej "narowów" w typie "A właśnie, że nie idę!"). Postawiona w autobusie prawie odmówiła współpracy "A właśnie, że się nie ruszę w żadną stronę!", ale jakoś się ruszyła. Potem jechała na kolanach, bo się tłok zrobił i się trochę zestresowała. Całą drogę siedziała grzecznie, co jakiś czas wyglądając przez okno. :) Głównym przejściem przez wschodni się nie dało z nią iść (chyba za dużo ludzi), więc poszliśmy bocznym i było ok. Tylko ten kaganiec... :( Do pociągu oczywiście na rączkach, bo tam "dziura" straszna i to już nawet ja się o nią bym bała. W pociągu po kilku minutach usiadła koło nas i grzecznie jechała całą drogę. :) Jak wysiedliśmy znowu było troszkę stresu, bo ludzi dużo, ale jak już dotarliśmy do spokojniejszej drogi no i zdjęliśmy namordnik, to zajęła się węszeniem i szła ładnie, starając się omijać co większe błotka i kałuże, a przez dwie nawet dała susa, bo się nie dało ich ominąć. :) Do domu weszła bez problemu (półtora piętra schodów), a w mieszkaniu troszkę "zbzikowała". Pozwoliliśmy jej pozwiedzać (oprócz jednego pokoju), daliśmy troszkę żarełka, które migiem zjadła, bo rano śniadania nie chciała zjeść (obwąchłam - nie skwasiło się) i jakaś taka podenerwowana była jeszcze dość długo. Potem się ogarnęła. Myślę, że pomogła porządna micha (musieliśmy dopiero ugotować, bo wcześniejsza porcja się już skończyła), bo głodna z pewnością była. No i pełna radość, wręcz rozanielenie, poparte pomrukami :loveu: i wicie się na grzbiecie, jak zawsze przy zdejmowaniu kubraczka do przemycia Rivanolem. Potem trochę pomagała w gotowaniu, trochę spała, trochę "oglądała" TV zwinięta w kłębek na moich kolanach na fotelu. To nowość, bo do tej pory, jak ją brałam na ręce czy na kolana to raczej się spinała - nie wyrywała czy coś w tym stylu, ale widać było, że nie jest zachwycona. A dziś, gdy ją sobie wzięłam na kolana nie spięła się, tylko mruknęła, zwinęła się w kłębek i zasnęła. :) Nawet jej się coś śniło, bo stópkami mi po żebrach przebierała. ;) Tu nie wolno jej wchodzić na żadne kanapy, więc trochę "walczymy", ale myślę, że i tak jest posłuszna. Na wieczornym spacerze była już spokojna i zadowolona. Lekki przymrozek sprawił, że nie trzeba już było brodzić w błocie. :multi: Koo było wprost jak z reklamy! ;) (Od środy po południu już takie były - chyba zapomniałam Wam powiedzieć...). Potem sobie aż pobrykała jak nigdy! :-o Odskakiwała od nas kawałek i taka "kulkowata", przebierając śmiesznie nieco w górze przednimi łapkami, podbiegała z powrotem. Trochę śniegu "zjadła". Raz wlazła w nieco za wysoki śnieg i wyskoczyła z niego jak zając jakowyś! :grins: Po powrocie zjadła większość kolacji, usiłowała niepostrzeżenie zaanektować kanapę, ale zeskoczyła na dźwięk kroków TeŻta, bestyjka jedna! :mad: Teraz sobie drzemie na chodniczku przyłóżkowym. Jeszcze będzie przedspanne rozwiązywanko rozanielające, a na koniec będzie ten jęk "Znowu mi to zakładasz... Musisz...?". Wesołych jajek życzy Sepia, na potwierdzenie, mlaskając właśnie przez sen. :grins: PS. Nie zasal jej śnieg. :evil_lol:
  7. Sonia, mądra z Ciebie dziewczynka, choć głupio uciekłaś! :)
  8. No nie wiem, jakiś taki "przeterminowany" ten bandaż Tusiula dostała... ;) Wesołego jajka i byle do wiosny! :Rose:
  9. [quote name='Awit']Syriusz zaczął szczekać a wczoraj po raz 1szy oddał się pieszczotom leżąc na plecach................[/QUOTE] :multi: Szariczku! Cieszę się, że tak Ci dobrze. :)
  10. [quote name='pinczerka_i_Gizmo']Lea jest istnym aniołkiem w domu tymczasowym, póki co obyło się bez wizyty behawiorysty. Tymczasowa ciocia ma twardy charakter i nie pozwala jej na tyle, co ja :diabloti: także zapewne Lea wie, na ile może sobie pozwolić. Jesteśmy umówione na środę wieczorem :)[/QUOTE] Świetne wieści! :multi: Oby tak dalej! i za DS :kciuki:
  11. Oczywizda, że trzymiem! :kciuki:
  12. [quote name='kcd']Tyle że te tymczasy są Twoje, ale jednak nie Twoje... strasznie skomplikowany mix emocji. Z jednej strony nie chcesz oddać z drugiej strony szukasz domu...[/QUOTE] :hmmmm: To już chyba wiem, skąd to przebrzydłe wypytywanie mnie, czy ja Sepci nie chcę sobie zostawić! :roll: [quote name='kcd']Z dobrych wieści: dziś zwolniłam się wcześniej z pracy, więc byłam w domku po jakiś 6 godzinach od wyjścia - nic na dywanie, nic na folii, nic na ręcznikach - ani śladu Soni!!!! Za to na spacerku było sioooooo :)[/QUOTE] No to pięknie! :multi: Widocznie, jak przestała śmierdzieć, to sobie o kulturze przypomniała. ;) [quote name='kcd']Sońcia tak uroczo naśladuje Tobisia w kontaktach z nami :) Tobiś biega w kółko - Sonia biega za nim, Tobiś wsadza moją rękę do pysia - Sonia robi to samo, Tobi daje buziaka - Sonia daje buziaka, Tobiś wskakuje mi na kolana - Sonia trąca mnie łapą (to prawie tak jakby wskoczyła, prawda? :) ). Myślę, że trzeba dla Soniaka znaleźć domek z innym psiakiem do naśladowania. Socjalizacja przebiega w ekspresowym tempie![/QUOTE] To lepiej rób szybciuchno ogłoszenia! ;) [quote name='kcd']A co do psiej jaskółki... Sonia wyciąga tylną nóżkę na maksa do tyłu i do góry a na przednich się lekko "kłania". Wygląda to przekomicznie.[/QUOTE] Ja zazdraszczam takiego widoku... Fotasa poproszę! :mad: Tylko nie wiem, czy "jaskółka" nada się do banerka lub/i ogłoszeń... :lol:
  13. [quote name='Nutusia']O matko - dobrze, że się samochód zatrzymał, co w aktualnych okolicznościach przyrody jest wielkim wyczynem... Ja też wywinęłam orła - we wtorek. Do dziś mnie bolą mięśnie... brzucha, choć upadłam na zadek...[/QUOTE] To mi się coś przypomniało i nie mogłam się powstrzymać, żeby nie napisać... :evil_lol: Pewien mój znajomy opowiadał, jak był kiedyś na imprezie - jakieś ognisko czy inny grill, generalnie więcej na stojąco. On w zasadzie wódki nie pije, ale go jakoś do jednego czy dwóch "zmusili". Potem sobie stał, rozmawiał i pociągał piwko jedno, drugie... No i nagle, jak go coś w zadek nie rąbnie! :-o Odwraca się lekko wystraszony przez ramię... a to ziemia! :grins: To był [U]jedyny raz[/U] w jego życiu, gdy przeholował... i z miejsca po doopie dostał... :diabloti: Przepraszam, Malagos i Nutusiu... zdrówka życzę! :calus:
  14. [quote name='ludwa']to mądra sunia jest, ośmieli się i pokaże, że takie psiury są najwspanialsze:)[/QUOTE] A czemuż to Cioteczka jeszcze nie śpi...? :roll:
  15. Hmm, od czego by tu zacząć...? :hmmmm: [B]Sepcia jest wyjątkowa.[/B] :loveu: I nie chodzi tylko o to, ze ma 9 sutków... :p Powodów jest kilka. [U]Jest taka subtelna[/U]! To "ugryzienie" zaskoczyło mnie podwójnie. Sytuacja była taka: gdy Sepcia leżała obok mnie na kanapie, jak oglądałam TV i mogłam ją miziać i mieć ją non stop na oku, to odpoczywała sobie od kaftanika, mocno już znielubionego. No, ale było już trzeba z powrotem go założyć (chyba przed psacerkiem). Zaczęłam go jej zakładać pochylając się nad nią. I wtedy Sepcia próbowała najpierw łapką odsunąć moją rękę. Nie udało się jej ta sztuka, więc złapała mnie przedelikatnie zębami za rękę, jakby mówiąc "no proszę, nie zakladaj mi tego...!". Po pierwsze, zaskoczył mnie jej protest, a po drugie jego delikatność. Tak mi przykro, że nie mogłam spełnić jej prośby... :( Gdy rano szykowałam jej żarełko na kilka porcji hurtowo, asystowała mi w kuchni i w końcu znudziło jej się czekanie. Ale nie obszczekała mnie, nie zaczęła próbować sięgnąc do blatu, skąd jej pachniało, o nie! Siedząc sobie tuż za mną, nagle mruko-jęknęła i pacnęła mnie łapką w łydkę... :) [U]Jest też bardzo mądra[/U]! Pytałam Was, co mogła zrobić Sepka, gdy któregoś razu zobaczyła w mojej ręce buteleczkę kropli ze świetlika. Ona okropnie nie lubi wpuszczania tych kropli i to jest jedna z niewielu rzeczy, przy których odmawia współpracy. No a wtedy, wyobraźcie to sobie! zasłoniła obiema przednimi łapkami oba oczka... :-o Jakby ją ktoś tego nauczył! Wymiękłam... Na chwilę, po której i tak świetlik trafił w końcu do Sepkowych oczu. ;) Przedwczoraj głupio zostawiłam od rana na szafce (zamiast w lodówce) wieczorną porcję. :stupid: Po spacerze zaraz jej postawiłam michę na podłodze. Sepucha wielce merdająca do niej przydreptała, powąchała i patrzy na mnie: "Ej, ja nie będę tego jadła!". No to sobie myślę: 'Ej, przecież jesteś głodna!', więc też powąchałam... :oops: Wywaliłam do kibla i nałożyłam świeże. Podeszła, powąchała nieufnie, majtnęła ogonem i wszamała niemal wszystko! [U]Jest namiętną spacerowiczką[/U]! Jak na początku nie chciała wchodzić po schodkach do klatki, to mówiłam, że wygląda na to, że się tego boi. Muszę to jednak zdementować! Po ktorymś spacerze, jak udało mi się ją namówić na wejście (bo wciąż stawia opór w postaci psa przyklejonego czterema łapami do betnu), to na klatce schodowej wydała z siebie taki pomruk, jęk zawodu: "Jestem bardzo niezadowolona, że wracamy do domu!". Innym razem, gdy już weszłyśmy, popatrzyła takim tęsknym wzrokiem na powoli zamykające się za nami drzwi wejściowe: "Dlaczego nie możemy dłużej pospacerować...?" No i zawsze jak wracamy, to kilkadziesiąt metrów od domu zaczyna zatrzymywać się co parę kroków w Bardzo Ważnych Sprawach, jak np: wąchanie chodnika, na którym nic nie ma; nasłuchiwanie, co to za pies szczeka w oddali; banie się warczącego samochodu itp. Podczas całego spaceru w większości idzie sobie grzecznie przy nodze, węsząc oczywiście od czasu do czasu, witając się czasem z innymi psami itd., ale nie z taką częstotliwością! Nie wiem, ile czasu trzeba by było z nią chodzić, żeby sama uznała, że pora wracać do domu i odpocząć... [U]Jest bardzo dzielna[/U]! Pomimo kłopotów brzuszkowych, dobrze sobie radzi. Coraz lepiej się dogadujemy, co mnie cieszy niezmiernie, bo da się uczyć. Nadal jest uległa, ostrożna i nieco nieśmiała. Robi się jednak powoli coraz śmielsza, coraz weselsza i taka bardziej kontaktowa. :) Momentami zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem nie wyjdzie z niej w końcu niezła cicha woda... :roll: Na ten raz musi Wam wystarczyć tylko tyle ;), bo moja wena się zawstydziła i schowała w mysią dziurę onieśmielona... :oops: Ale i tak będzie jeszcze - o spacerach, o buciku i zobaczymy (się okaże), o czym... :evil_lol:
  16. [quote name='stzw']Fryzjer umówiony na 2-go na rano.[/QUOTE] Hę? :-o ...bo ja nie loziumiem... :oops: [quote name='diana79']własnie się dowiedziałam że 3 kwietnia Uszatek będzie miał kastrację i usunięcie narośli a po zabiegu od razu jedzie do swojej nowej przyszłej Pani i będzie mieszkał pierwszy raz w życiu w mieszkaniu, oby się przystosował do nowych warunków bo on całe życie na dworze w budzie a tu mieszkanie w bloku ale będzie miał troskliwą opiekę więc mam nadzieję że da radę![/QUOTE] Wielkie :kciuki: Tak wielkie, jak... Wielkie wiecie co! ;)
  17. [quote name='kcd']No i wykrakałam...[/QUOTE] Muchy nie kraczą! :eviltong: Mizianko dla Tosidełki! :calus:
  18. [quote name='paula_t']Z ust mi to wyjęłaś![/QUOTE] [quote name='__Lara']Świetny pomysł! :angryy:[/QUOTE] Dzięki za zgodność - oby na takich słup komórkowy się zwalił! :diabloti: [quote name='pinczerka_i_Gizmo']Planowana wizyta u Pięknej na po świętach :)[/QUOTE] No to sio święta, papa, a kysz! ;)
  19. Tinusia fotomodelka i galerianka 2w1 powinna trzymać taka ładną linię, jak ma! :mad:
  20. Nie poddawajcie się jeszcze! :glaszcze: Drops, wystaw klapnięte uszko... proszę... :modla:
  21. [quote name='Ziutka']Mogiem Ciebju dać, tylko Aleś jesio nie gawarjet :placz:[/QUOTE] Hehe, jeszcze będziesz wspominać te piękne czasy Spokoju, jak zacznie gadać, paplać i rozpytywać "Dlaczego...?" :eviltong:
  22. [quote name='kcd']Tobiś ugryzł dziś Sonię :-( W ogóle jest jakiś taki strasznie obrażony... Sonia zaczęła obchodzić go łukiem. W czwartek o 18:30 mamy wizytę behawiorystki. Nie miałam nigdy 2 psów nie chciałabym narobić błędów...[/QUOTE] Dzieciaki, nie rozrabiać! :mad: Bo Was Ciocia w ścianie zaremontuje, tfu... zamuruje! :eviltong: [quote name='kcd']Hahahah Sonia przed chwilą zrobiła "jaskółkę"!!! :-D[/QUOTE] Jak się robi psią jaskółkę...?! :eek2: Sonia, gratuluję celności! :klacz: [SIZE=1][B]kcd[/B], tak na marginesie (bo ciągle skrzynka mi się zatyka...) [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/218152-Otwock-ca%C5%82a-masa-bezdomnych-psiak%C3%B3w-prosi-o-pomoc"]http://www.dogomania.pl/forum/threads/218152-Otwock-ca%C5%82a-masa-bezdomnych-psiak%C3%B3w-prosi-o-pomoc[/URL][/SIZE]
  23. [quote name='Ziutka']Ufff...nareszcie sie ogarnełam i moge wpaść do Was :)[/QUOTE] E tam - wpaść! (Znowu...? :eviltong:) A chociaż poczytałaś? :mad:
  24. [quote name='3 x']chyba za ławką w parku się Fred nie schowa, chyba że po ciemku ;)[/QUOTE] Ale to chyba nie w TYM parku...? :hmmmm: [quote name='3 x'](info dla nieujawnionej ;) - to ten sam stawek którgo nie umiałaś przypasowac do okolic lasku bródnowskiego ;))[/QUOTE] Nieujawniona mówi, że aż taka głupia nie jest i się domyśliła! Ha! :grins:
  25. O fuj! Pożarło mi dwie fotki! :angryy: Tam były Corgi... [quote name='malagos']Świetlika dopiszemy do wydatków, kurczaka i ryż chyba też - ile wydałaś ?[/QUOTE] Znalazłam paragon od świetlika - 7,50zł Jakoś musiałabym zliczyć te kurczaczki, ryże i marcheweczki, ale aż mi wstyd... :oops: Bo przecież Sepia dużo nie je i ceny też tych składników nie takie wielkie... Może - jak sugerowałaś - jakiś budżecik na gotowane żarełko następne, a to, co do teraz to już jej daruję? ;)
×
×
  • Create New...