Jump to content
Dogomania

inka33

Members
  • Posts

    17196
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by inka33

  1. [quote name='stzw']Znaczy, jakby zmierzyć z uszami to wyjdzie z 600 zł drożej.[/QUOTE] Uchole na czas przelotu się przyklei do łepetyny! :eviltong: Albo będą wystawać... :p Ciekawe, czy na Majorce się zmieszczą? :hmmmm:
  2. No to super! :klacz:
  3. [quote name='Nutusia'](...) w końcu przyjdzie lato, upał i będzie całkiem do bani :)[/QUOTE] Przepraszam najmocniej, jak ja Cię lubię, tak chyba Cię pogięło! :grins: Wiosnaaaa! Laaaaaato! Oćta do nas w try miga!!! :mad:
  4. Małgoś, ściskam i ja - Ciebie :calus: ...i :kciuki: za Dalię.
  5. [quote name='Nutusia']Myszolina - smacznego jajka! :)[/QUOTE] Byle nie Olisiowego! :evil_lol:
  6. [quote name='Ellig']Widziala dzisiaj dwie pary bocianow, latajace nad Wisłą, zamykajcie okna :evil_lol:[/QUOTE] Elli, nie poznałam Cię! ;) Pozdrowionka uHopkowe z nienacka! :calus: Nosku karmelowy, Ciebie też :buzi: nie zazdraszczaj Cioci Ellig. :p PS. Nie widzę zdjęć, o których mówicie - żadnych ptaszków czy ślimorów... :(
  7. Myszko, nie harcuj, jak Auryy nie ma... nie zasmucaj jej... Ciocia, mogę tylko tyle... :glaszcze:
  8. [quote name='diana79']właśnie dostałam szybkie info: Uszatek nadal bardzo grzeczny, spokojny, bezproblemowy :) brawo Uszatku![/QUOTE] Ucholiński...! :klacz:
  9. Dobra kawa, papa. ;) Super, że Tusi humorek dopisuje! :multi:
  10. [quote name='pinczerka_i_Gizmo'] Ineczko, tylko co tu teraz wykluczać... nie mamy śladów, wszystko przestarzałe... plakaty wiszą, a ludzie nawet już o sobowtóry nie dzwonią, to najgorsze.... :([/QUOTE] Przykro mi bardzo, wiesz...? :glaszcze: Tak kombinuję tylko z braku innych pomysłów... :oops:
  11. [quote name='Czorcik']hheheheheheh czyli jednak zajrzała na konto :) pozdrowienia od rocznika , cudownego rocznika :D[/QUOTE] Zajrzała, zajrzała i dziękuje! :loveu: Za wpłaty i za pozdrowienia. :Rose: Tylko nie może się za rozlicznie zabrać, bo zmęczona i się boi pomylić... :oops: ...bo tymczaska Sepia (mama szczylka Fotka - w DS jako Frodo) choruje... :( [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/240629-Ta-maleńka-sunia-szuka-domu-stałego!-na-razie-w-dt-)[/URL]
  12. Hmm..., mamy te cenne kroczki do przodu: - brak wymiotów - zmniejszenie biegunki - zmniejszenie stanu zapalnego - gojenie ranki - żywsze spacerki - kanapa ;) - skubnięcie (ok. 14:30 i ok. 16:00) troszki kurczaka i ciutki ryżu :multi: Ale mamy też jeden do tyłu: - na spacerze ok. 15:30 była mała koo brązowa (jak ostatnio) i druga malutka wyraźnie z krwią... :( Może niepotrzebnie ten p/bólowy "zwykły" dostała za szybko zamiast no-spy...? Zaraz będę niedobra :oops: i dam kolejną porcję Smecty... Sepia mówi: "Bleah, ja tego nieee cieeeem..!" :mad: (nie daję do rozliczenia, bo ta jedna saszetka to 1,10zł :) )
  13. Dobra, to teraz wyjasnienie, czemuż to taka zmęczona siedziałam do ponad 2:30 przy kompie... Sepka od tego spacerątka ok. 23-ciej tak słabowicie wyglądała, tak oddychała "leciutko", że aż się czasem przygladałam... :( Bałam się iść spać... może bez sensu... nie wiem... ale niepokoiłam się o nią BARDZO... :( Po wysłaniu tamtego posta poszłam do łazienki się do spania przygotować (możliwie szybko), wracam, a tu...? Sepka na czterech przy drzwiach od pokoju(!) i ogonek mówi: "Wiesz, to my teraz na spacerek idziemy, ok?" No to abarot się ubrałam w trymiga, Sepi grzecznie zaczekała (wytrzymała) i słuchajcie, 15 minut spacerowałyśmy (!?), bo wcale jej się do powrotu nie spieszyło. Tak sobie dreptała, załatwiała swoje sprawy - było sioo i to ciemne rzadkie koo, węszyła i łobuzica śnieg jeść chciała, a czysta świeża przegotowana woda w domu była be...! No i tak pod same drzewa podchodziła i coś memlać chciała, chociaż tam nic (?) nie było... No i za trzecim razem się zorientowałam, że w tych miejscach nie było śniegu, wystawały resztki zeszłorocznej trawy i ona tą "psią" chciała obgryzać! Oczywiście jej nie pozwoliłam - normalnie bym się zgodziła, ale bałam się kolejnych "atrakcji", bo to nie wiadomo, co z tą trawką by skubnęła w pakiecie... Wróciłyśmy, wody oczywiście nie chciała..., położyłam się wreszcie, Sepcia też spokojnie zasnęła. Ok. 5:10 pobudka - już w trakcie jej załatwiania się (takie samo rzadkie ciemno brązowe koo) na ręczniki papierowe (takie ma miejsce "stałe" w pobliżu drzwi, więc chociaż pół problemu ze sprzątaniem mniej, bo te parę razy, co w domu zrobiła, to w większości trafiała, więc łatwo było zebrać i położyć świeże ręczniki). Sprzątnęłam, pochwaliłam za "trafność", powiedziałam jej, co myślę o pobudkach o tej porze... zwłaszcza po 2 godzinach snu (!), pomiziałam uchole i poszłyśmy znów spać... Rano na szczęście pozwoliła mi nieco odespać (choć i tak zdechła trochę jestem...), sprzątanie nie było konieczne. Poszłyśmy do weta trochę przed 10-tą dopiero, nawet wcześniej nie prosiła o wyjście, łaskawie... ;) W obie strony na własnych łapkach, tylko po schodach w dół do gabinetu nie chciała zejść, więc pod pachą "poszła". Nawet jej padający śnieg nie przeszkadzał, tylko błoto się starala omijać. Znów szukała trawki i lizała śnieg (!). W jedną stronę było tylko sioo pro forma (zostawianie "listów"). Podczas powrotu było też 2x małe koo - w ostatnim najrzadszym dopatrzyłam się (mało brakowało, żebym przy ludziach zaczęła w tym grzebać, ale jakoś się nie przemogłam... :oops: ) takiej pojedynczej grudki wielkości jednego "chrupka" suchej karmy (tej od malagos, z reklamówki)... (?) Jest to o tyle dziwne, że Sepi jadła to suche ostatnio w poniedziałek na kolację. Tak jak pisałam po troszku dodawałam jej do gotowanego żarełka - mniej więcej płaską łyżkę stołową do jednej porcji, z czego zjadała od 1/3 do całości i nie zauważyłam ich wcześniej nie strawionych w koopie (ani tej "zdrowej" przy zbieraniu do woreczka, ani w tej rzadkiej). Ta grudka nie przypominała też niczego (czy fragmentu) z tego, co dostała poza-rosołkowego... Wet obadał brzucho (stan zapalny się zmniejsza, ranka w zasadzie zarosła, raczej już nie powinna się otworzyć, ale nie na 100%), zmierzył temperaturę (w normie), podał w zastrzyku antybiotyk i p/bólowy (znów ten "zwykły", nie no-spę). Zapłaciłam [B]25zł[/B]. Uznał, że te wczorajsze (jak oceniam) ok. 100ml wody przez cały dzień, to wcale nie najgorzej - zwłaszcza, że sioo nie było bardzo ciemne. Przymoczki z rivanolu możemy odstawić, z oczu też Sepce nieźle patrzy (nie ma mocno zaczerwienionych), więc świetlikiem mogę już nie męczyć. Po wczorajszym tłumaczeniu jakoś nie ochrzanił za brak fartuszka, ponownie nie kazał, goi się, więc też nie zakładamy. Zalecił podać dziś 4x po 10ml Smecty i pojawić się znów jutro rano po antybiotyk. O, ja niedobra! wlałam już w Septulę jedną porcję. [B] Pozwolił też na jedzonko! :multi: [/B] To samo - kurczak, ryż, marchewka, ale więcej gęstego niż rzadkiego. Na razie jednak Maluta nie chciała się skusić... :( Tak na szybko ugotowałam jej pierś z samym ryżem (bo to miałam, potem poszłam dopiero do sklepu). Może nie chce jeść jeszcze w ogóle, a może jej nie smakuje...? Ojciec mi podpowiada, żeby może jej to zmielić, ale sama nie wiem... :niewiem: [B][SIZE=3]Aha![/SIZE][/B] Jak się zajmowałam jej i swoim żarełkiem, to się znów wmeldowała na kanapę...! :grins:
  14. [B]Madzia[/B], wielka robotę robisz, wiesz? :Rose: :kciuki: Dropsie, doceń wysiłki i pokaż się gdzieś - cały i zdrowy! :modla: [B][COLOR=#0000ff]Edit:[/COLOR][/B] A może ten/któryś (nie widzę, czy to jest jeden i ten sam... :oops: ) pies, co Madzia wstawiła jest którymś z widzianych luzem dropsopodobnych? Może by taka wiedza coś wyjaśniła/wykluczyła...? :hmmmm: Tylko jak to sprawdzić? :(
  15. [quote name='kcd']To ja powiem za siebie: NO CHYBA CIĘ POKRĘCIŁO Z TEGO NIEWYSPANIA! Cudownie się nią opiekujesz! Z tą wieprzowiną to sama nie wiedziałam, dopóki jeden mój tymczas nie zaczął mieć takich sensacji żołądkowych, że myślałam, że się wywinie na drugą stronę! W mojej ocenie powyższe dywagacje odnośnie przyczyny to bardziej w kierunku wymiany doświadczeń i wyciąganiem wniosków na przyszłość niż oceny, co mogłaś zrobić, że tak się stało... Ja np chciałabym wiedzieć, jeśli piesek może zachorować od jakiś łakoci, żeby móc uniknąć tego, co przeżywacie z Sepcią![/QUOTE] [quote name='konfirm13']Hej, Inka. Opiekujesz się Sepcią wspaniale i nie powinnaś sobie niczego "wyrzucać". Od wieprzowiny, mała mogła by mieć zwykłą niestrawność, a nie takie sensacje, ale lepiej jej na przyszłość nie dawać(zwłaszcza surowej).Psinka jest osłabiona po sterylce, sa powikłania w gojeniu rany poperacyjnej i to co by jej normalnie nie zaszkodziło(np jakaś drobna infekcja pokarmowa), teraz przebiega dramatycznie[/QUOTE] [quote name='Mazowszanka'][B]inka33,[/B] absolutnie nikt nie uważa, że to Twoja wina. Nawet lekarz nie jest w stanie stwierdzić jednoznacznie skąd się wzięła dana choroba czy powikłania pochorobowe. Nie ma więc co się zastanawiać o winie czy błędzie. Bardzo Ci współczujemy, że na Ciebie akurat trafiło. Głowa do góry ! Musi być lepiej :smile:[/QUOTE] [quote name='Mattilu']podpisuję się pod powyższym obydwoma ręcami a Hopka przyklepuje karmelowym noskiem. Chyba Cie pokręciło :loveu:[/QUOTE] Dzięki Wam za wsparcie i zaufanie... :oops: Mam jednak wyrzuty sumienia - zupełnie nie związane ze zmęczeniem, które jest w sumie bardziej psychiczne niż fizyczne... Przecież mogłam być przynajmniej ostrożniejsza... :( [B]Powtórzę mimo wszystko pytanie:[/B] [COLOR=#ff0000][B]Czy sądzicie, że dobrze by było wykonać Sepci np. usg, badania laboratoryjne (mocz, krew, posiew), żeby coś ustalić/wykluczyć...?[/B][/COLOR] [quote name='konfirm13']Poza tym, psom szkodzi czekolada, winogrona, rodzynki, cebula, czosnek , avocado. To tyle, co pamiętam. Oczywiście, sól, cukier i przyprawy, też nie sa wskazane. No i popularne "ludzkie" leki p. bólowe/p. zapalne, typu aspiryna, ibuprom, diclofenac Tu - opisane szerzej i fachowo [URL]http://www.medwet.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=374&Itemid=90[/URL][/QUOTE] [quote name='malagos']Ja uważam, ze winna temu ta piłeczka do gryzienia, po takiej darmowej z Animalii miałam chałupę zarzyganą na maksa. Ineczko, spróbuj karmić Sepię tylko kurczakiem z ryżem i kawałkiem marchewki, gotuj co dwa dni, przechowuj w lodówce niepodaną część jedzenia. I dwie porcje dziennie, nieduże, tak, by zajadła na raz wszystko i wylizała miseczkę. Nie dawaj wątróbki surowej, skrawków wędlin, niczego poza tymi dwoma posiłkami. Jedne psy maja żołądek "strusi", jak moja Sońka, co to od sąsiada wszystko przyniesie i zżera w biegu, bym nie zabrała, inne wrażliwy.[/QUOTE] [quote name='konfirm13']Ja też jestem entuzjastką gotowanego (chudego!) kurczaka z ryżem i z marchewką przy psich kłopotach z przewodem pokarmowym. Jak kłopoty sa bardzo duże, to do tego dodaje gluta z siemienia lnianego. Takim glutem(bez dodatków, lub z rozpuszczonym Gastrolitem), podawanym strzykawką(bez igły ;-)) bezpośrednio do pyska(z boku, między policzkiem, a zębami) uzupełniam nawodnienie u biegunkowicza, bez przeciwwskazań co do pojenia. Gluta robię w ten sposób, że gotuję siemię lniane (całe!) w garnku, przez +/- 15 minut. Garnek musi mieć grube dno, a siemię trzeba doglądać i mieszać. Potem cedzę przez sitko i takie gorące gluty(=kisiel) zakręcam w słoiku. Po ostudzeniu, do lodówki i jest na zaś(przed podaniem, porcję lekko podgrzewam w mikrofali do temp. pokojowej, no chyba , że łaczę z ciepłą zupką kurczakową). To, co ma być na dzień bieżący, zostawiam przykryte na stole w dużym kubku. Proporcja siemię/woda = 2 łyżki na szklankę. Jak wody ubywa w czasie gotowania - uzupełnić. Siemienia po przecedzeniu nie wyrzucać, ponownie zalać wodą i pogotować.[/QUOTE] Dzięki też za wszystkie rady i uwagi. Ugotowane (poza jedną "wpadką" przez nieuwagę/chwilową bezmyślność) przechowuję oczywiście w lodówce. Gluta już gotowałam, strzykawką podawałam, z rosołkiem też. Tylko, że na razie Maluta jeszcze nie dostała pozwolenia na jedzenie - do dziś była tylko woda. :( Zobaczymy, co powie wet jutro... [I][B] A teraz - podsumowanie minionego dnia, że tak powiem...[/B][/I] - do weta na rękach, ok. 9:30 (po wecie) sioo i c. brązowe b. rzadkie koo, powrót od weta na łapkach - ok. 12:30 (w domu, bo się zdrzemnęłam :oops: ) c. brązowe b. rzadkie koo - po 17-tej spacerątko (razem z przejściem przez mieszkanie i klatkę schodową - może ze 30m), sioo i c. brązowe b. rzadkie koo Przed nawet się ucieszyła, że idziemy na "psacerek" i tak ledwie przydreptawszy do przedpokoju machała ogonkiem, potem sama chciała wracać. - po 20-tej spacerek aż! wokół bloku (jedno-klatkoweiec) i tylko 2x sioo Przed też się cieszyła, że idziemy i merdała w przedpokoju, przy powrocie chciała przywitać się z psiczkami dwiema, ale nie pozwoliłam, bo słabiutka. - po 23-ciej ledwie przyszła do przedpokoju, z dwoma siedzącymi przystankami :(, już od windy ją wyniosłam, bo nie chciała iść,(a tak, to tylko po schodkach znosiłam, co by na pyszczek nie zleciała). Postawiona, prawie na miejscu sioo zrobiła, za psimi zapachami (po śladach na śniegu poznałam) troszkę poszła i znów było to c. brązowe b. rzadkie koo, i od razu sama do klatki wróciła. Już przed windą tak się zakręciła, jak do koo, więc poleciałyśmy migiem znów na zewnątrz (nawet na łapkach), ale już nic nie było, więc wróciłyśmy. Taka bidulka jest, że mi się chce płakać... :( i malutko dziś piła... chyba mniej niż wczoraj, a przecież wczoraj były jeszcze dwie kroplowki... TŻ próbował mnie pocieszać żartując, że skoro Sepia nie chce pić [I]wody[/I], to wraca do zdrowia (no, że normalnie nie chce jej pić), ale jakoś zupełnie mnie to nie pocieszyło... :( Zobaczymy, może rano będzie musiała znowu dostać kroplowke... Ok. 21-22:30, jak zostawiłam kilka razy otwarte drzwi od pokoju (raczej ją zamykam od wtorku rano, żeby jakby co, to tylko u mnie na gołą podłogę - wyłożoną ręcznikami papierowymi - nabrudziła), to po chwili przydreptywała za mną, siadała lub się kładła i chciała miziania - nawet od mojego ojca, do którego jeszcze wciąż jest troszkę nieufna. Ucieszyłam się nawet, że jest ciut żwawsza i że sama się prosi o głaski, bo przez wczoraj i większość dzisiejszego dnia, to się czasem nawet lekko wzdrygała na najdelikatniejszy dotyk - może obolała, a może nieco nieprzytomna i to było dla niej znienacka... No, a potem ten spacer po 23-ciej... :( I jak mam nie mieć wyrzutów sumienia...?! :bigcry: ----------------------------------------------------------------------------------------------- Żebym nie zapomniała, to od razu dzisiejsze, tzn. z 03.04 wpłaty: - [COLOR=#0000ff]konfirm13[/COLOR] [B]+50zł[/B] - [COLOR=#0000ff]malagos[/COLOR] [B]+100zł[/B] (czy mam potwierdzić na bazarku przetworowym...?) - [COLOR=#0000ff]kdc[/COLOR] (jak sądzę ;), bo nie było nicka i że dla Sepci :mad: ) [B]+20zł[/B] deklaracja stała Dziękuję.
  16. [quote name='M&S']Super :) [URL]https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/5441_10151481937726236_431284939_n.jpg[/URL] i to też [URL]https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/72815_10151481902706236_1007361350_n.jpg[/URL][/QUOTE] Też bym tak wybrała. :) I jeszcze to z pierwszego postu, gdzie widać jej wielkość (przy nodze). Kaś, stuknij mnie jutro w ucho (np. smsem), żebym ten banerek zmajstrowała... :oops:
  17. No to może KONG wypchany pysznościami do wylizywania, jeżeli ona się nudzi/stresuje...?
  18. [quote name='pinczerka_i_Gizmo'][CENTER][B]Cioteczki, siedziałyśmy z Lili cichutko jak myszki za miedzą, żeby nie zapeszyć... Ale jest świetny domek zainteresowany nasza Królewną!!! :loveu::loveu::loveu: Domek z trzema kotami i królikiem :cool3: z ogrodem :loveu: Wczoraj dzięki pomocy cioteczek z fundacji Głosem Zwierząt odbyła się pomyślna wizyta przedadopcyjna i możemy powoli pakować Tinusię :) "Problem" jest tylko jeden - domek jest w Poznaniu, czyli ponad 400km od nas. Patrząc na finanse Tinki to nie jest to żadnym problemem, ale oficjalnie poszukujemy teraz kogoś, kto pomógłby nam w transporcie - bądź to z Bielska/Katowic, bądź nawet z Wrocławia bo to po drodze. Macie jakieś pomysły? Tak czy inaczej - cieszmy się!!! :multi: :multi: :multi:[/B][/CENTER] [/QUOTE] Rety, tu też TAKIE wieści...? :-o Tineczko, powodzenia modelko galeriowa! :multi: Jednego dnia czytam o domkach dla Lei, Uszatka i Tinki - serce się raduje! :loveu:
  19. [quote name='diana79']szkoda, że nie usunięto mu tego guza bo głównie o to chodziło ale trudno, zobaczymy co powie jutro:oops: Uszatek podobny był bardzo grzeczny, po zabiegu dobrze się czuł i teraz wypoczywa w ciepłym mieszkanku ze swoją Panią :loveu: będziemy w stałym kontakcie bo mieszkają niedaleko nas, obok na osiedlu, ma obecnie kolegę Dżekusia też ze schroniska w Chorzowie którego jakiś czas temu przygarnął brat Pani Beaty z którym świetnie się dogaduje :)[/QUOTE] Niesamowite...! :-o Ale się porobiło... :multi: Tylko co z tym guzem... :(
  20. Pinczerko, aż się spłakałam... :multi: Widzisz, wreszcie coś pozytywnego, co pozwala dalej życ i pomagać psiakom! :calus: Lelko, sprawuj się dobrze i kochaj swoją DeSkę mocno! ;)
  21. Pupko Kwiatuszkowa, lecz się szybciutko... :glaszcze:
  22. [quote name='auraa']miała zrobione przed świętami. Dziś załatwiła rękawicę kuchenną:cool3:[/QUOTE] Może chciała Ci powiedzieć, że coś gotowanego by zjadła...? ;) Albo Tobie chciała coś ugotować...? :) :glaszcze:
  23. [quote name='malagos']Dzwoniła Inka - były rano na zastrzyku u lekarza, w drodze powrotnej było siusiu i samodzielne dreptanie, a nie noszenie na rekach. Kupa już bez krwi. Jest poprawa. Dziś mała ma tylko trochę wody się napić, mam nadzieję, zę od jutra zacznie coś jeść. Wydały 30 zł na weta. Bardzo się cieszę, że widać światełko w tunelu :) Inka zmęczona, do pół nocy wychodzenie z psem przed dom, a i psychicznie człowiek się morduje.[/QUOTE] Dopisuję tylko... Poszłyśmy rano do weta. Znaczy, samodzielnie przydreptała do przedpokoju, weszła do windy, po schodkach wolałam na rękach, bo słabiutka, postawiłam na trawie, ni kroczku "Proszę na rączki...!", zaniosłam do gabinetu. Wet obadał brzuszek, zmierzył temperaturę (w normie), podał zastrzyki: antybiotyk, p/wymiotny, zamiast p/bólowego "zwykłego" (który wpływa na krzepliwośc krwi) rozkurczową no-spę, kroplówki nie dał, policzył 30zł. Jak wracałyśmy ok. 9:30 Sepka zrobiła duże sioo i małe b. rzadkie koo, potem w domu drugie ok. 12:30. Dzwoniłam jeszcze do Gugały, bo kazał się pokazać jeszcze dziś "jakby coś się działo" i opisałam mu to koo, bo w sumie to nie byłam na 100% pewna, czy z krwią, czy nie. Powiedział (po moim opisie koloru i gęstości), że pewnie wydala resztki tego, co się uzbierało w przewodzie pokarmowym wczoraj, więc może zawierać krew, ale nie jest to nic niepokojącego. Pokażemy się więc znów jutro rano. Ma dostawać wody, ile chce, ale wetka wczoraj mówiła, że lepiej nie za dużo jednorazowo, żeby jej się nie wychlupało, jak się za dużo naraz opije, więc daję jej po troszku, ale często uzupełniam. W sumie dużo jeszcze nie wypiła dzisiaj... Podstawiam jej pod pyszczek i wypija albo nie. Słabiutka jest... Musimy choć na chwilkę się przejść, żeby mięśnie sie nie zastały i jelita pracowały lepiej się oczyszczając, a tu ten wredny śnieg pada i pada co najmniej od 13-tej... Aha, pokazałam wetowi resztki tej piłeczki wołowej. Mówi, że jedyne, co z niej mogło Sepci zaszkodzić, to gdyby przypadkowo w tych wiórkach znalazł się kawałeczek kości, co się czasem zdarza - ale tak napewno, to nie może powiedzieć, czy to to, czy wieprzowina, czy bakteryjne... Czy sądzicie, że dobrze by było wykonać jej np. usg, badania laboratoryjne (mocz, krew, posiew), żeby coś ustalić/wykluczyć...? [COLOR=#ff0000][B]PS.[/B][/COLOR] Jeżeli ktoś uważa, że choroba Sepii to moja, nasza wina i np. w związku z tym to my powinniśmy ponieść koszty leczenia, to chciałabym to wiedzieć. Podobnie, jak chciałabym wiedzieć, jeżeli ktoś uważa, że (np. z powodu zbyt małej wiedzy) nie jesteśmy odpowiednim DT - dla Sepki, czy dla jakiegokolwiek innego psa. To będzie może przykre, bolesne, ale... wolę wiedzieć i móc ew. uwagi przemyśleć na przyszłość... [quote name='kcd']Z tą wieprzowiną to muszę poprzeć. Ja nawet gotowanej, pieczonej i wymytej w ACE nie daję. Pieski nie zawsze tolerują. Ale przecież nikt nie mógł wiedzieć...[/QUOTE] Może właśnie jednak powinnam była to wiedzieć...
  24. Oj, psiaki... no i czegoż wy rozrabiacie...? :( Kasiu, :glaszcze: i :kciuki: za wszystko, co trzeba!
  25. Dropsiu, pamiętam, trzymam kciuki nieustająco!
×
×
  • Create New...