ASTRA 126
Members-
Posts
303 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ASTRA 126
-
[quote name='BUDRYSEK']tak,ma komplet szczepien...cos sie stalo? edit:doczytałam:( co za mała cholera! jutro wykupie mu wyrozniona tablice,niemozemy narazac wnuczka[/QUOTE] Wcześniej pisałam, że jeśli ogłoszenia będą płatne, chętnie pokryje koszty. Proszę o nr konta do wpłaty. Toffi ugryzł Szymka nie pierwszy raz. Staram się izolować małego od psa, ale nie zawsze się to udaje. Toffi nawet nie ostrzega warczeniem, tylko od razu łapie. Wnusio nie rozumie, że Toffi go nie lubi, bo on Toffika kocha. Dlatego napisałam wcześniej, że Toffi nie nadaje się do domu z małymi dziećmi ani z innymi psami. Koty mogą być.
-
Toffi nie nadaje się do domu z małymi dziećmi. Wczoraj znowu ugryzł mojego 3-letniego wnusia w stópkę do krwi (bez ostrzeżenia). Choćby z tego względu nie może u mnie zostać na stałe, bo dziecko się go boi. Nie chcę również, by trafił do schronu. Biorąc go na tymczas, chciałam go przed tym uchronić.
-
[quote name='Kerian']Miałam maila w sprawie Toffika (z ogłoszenia na Gumtree), odpowiedziałam na niego (podałam trochę więcej informacji, m.in. że trzeba sprawdzić, jak Toffik zareaguje na dane dziecko - pan pytał o jego stosunek do dzieci), ale pan więcej nie napisał :( Pani Anno, jak Pani zdrowie?[/QUOTE] Witam! z moim zdrowiem już o.k.. Martwi mnie tylko, że małe zainteresowanie Toffikiem. Jak już kilkakrotnie pisałam na tym wątku, 26 kwietnia jadę na 2-tygodniowy turnus rehabilitacyjny i Toffi do tego czasu musi znaleźć D.S.
-
[quote name='ala56']"Obiecałam zrobić Tofikowi ogloszenia - proszę o nr tel do kontaktu. Czy treść ogłoszęń ma być taka jak tu [URL]http://jamniki.eadopcje.org/psiak/305[/URL] "- takie było moje pytanie przed zrobieniem ogłoszeń. Wykorzystałam ten tekst, który tu na tym wątku polecono." Tu np ze stronki SOS dla jamników [URL]http://jamniki.eadopcje.org/psiak/305[/URL] " Zrobiłam 20 ogłoszeń co zajęło mi trochę czasu. Wtedy tego tekstu nikt nie kwestionował. Ja jestem tu przez przypadek - poproszono mnie o zrobienie ogloszeń, pieska nie znam, na jamnikach tez się nie znam i mieszkam na drugim końcu Polski, wiec go raczej nie poznam. Jestem wolontariuszką Fundacji Dr Lucy i pomagam collie w potrzebie. Jeżeli macie inną wizje ogloszenia bardzo proszę o zrobienie nowych ja swoje usunę i wrócę do colaków. Logowanie do portali i poprawianie tekstu zajmuje tyle samo czasu jak zrobienie nowych ogloszeń. Pozdrawiam a Tofikowi życzę z całego serca dobrego domku.[/QUOTE] Jako tymczasowa opiekunka Toffiego nie wnoszę żadnych pretensji odnośnie treści ogłoszeń, jestem wdzięczna za ich zamieszczenie. Jeszcze raz dziękuję. Mogę mieć tylko pretensje do siebie, że sama nie zredagowałam ogłoszenia, bo przecież ja wiem o nim najwięcej.
-
[quote name='Ryjonek']Cześć. Podczytuję wątek od jakiegoś czasu już ale przyznam szczerze, że nie od deski do deski. Mimo to postanowiłam dorzucić swoje 3 grosze. Jeśli się nie przydadzą to po prostu uznajcie je za niebyłe. Wyczytałam na wątku, że Toffi musi być wyprowadzany co 7-8 godzin, a w ogłoszeniu jest napisane: czasami zostawiany sam nie niszczy, co jasno sugeruje, że zostawiany sam codziennie będzie robił szkody. Między tymi stwierdzeniami jest olbrzymia róźnica a to zawarte w ogłoszeniu bardzo zniechęca potencjalnych nowych właścicieli pracujących nawet na pół etatu. Może dodać też zdanie, że jest typowym jamniczym indywidualistą - co sugeruje, że niekoniecznie lubi dzieci i inne zwierzaki. Dałabym też imię w ogłoszeniu na początku- Toffi to uroczy kanapowy jamnik. Jest bardzo żywy i chętny do zabawy. (jesli tak jest ) Zachowuje czystość w domu, umie chodzic na smyczy, nie boi się miasta. Myślę, ze taki opis "bardziej marketingowy" mógłby pomóc, skoro tyle czasu minęło a o Toffiego nieczęsto ktoś pyta. A ja zaraz podeślę wątek wszystkim znajomym - może ktoś....[/QUOTE] Racja, moje określenie, że "pozostawiony sam nie niszczy " jest dość niefortunne. Toffi przez 8 m-cy kiedy jest u nas nigdy niczego nie zniszczył, a nieraz zostaje sam na kilka godzin. Poza tym chętnie i grzecznie jeździ samochodem.
-
[quote name='__Lara']Ale w takich sytuacjach nie trzeba być treserem czy behawiorystą :) Czasami wystarczy zmiana kilku swoich zachowań wobec psa :)[/QUOTE] O.K. jestem gotowa na zmiany, tylko nie wiem jak miałyby one wyglądać? Po agresji wobec dziecka (nawet jeśli jest to tylko warczenie), pies jest odsyłany na swoje miejsce (czyli izolowany od dziecka i ignorowany przez otoczenie). Wnusio z nami nie mieszka, jest tylko na "przychodne".
-
[quote name='__Lara']Przydałaby się z nim chyba jakaś praca, bo widać, że zdominował sytuację.[/QUOTE] Może i racja, tylko ja nie jestem treserką ani behawiorystką. Toffi do dorosłych osób i starszych dzieci jest o.k. tylko jest zazdrosny o 3-letniego wnusia, który w stosunku do mnie jest bardzo wylewny w okazywaniu uczuć.
-
Dziś odebrałam pierwszy telefon w sprawie adopcji Toffiego. Pani dzwoniła z Katowic. Trzy dorosłe niepracujące osoby w domu i kot. Pani była zaskoczona informacją o wizycie przed adopcyjnej, umowie adopcyjnej i wizycie po adopcyjnej. Ma o tym poinformować pozostałych domowników (chyba rodziców) i oddzwonić w ciągu tygodnia. Poczekamy, zobaczymy.
-
[quote name='ala56']Liczydła znam ze szkoły średniej. Teraz to sie wierzyc nie chce,że takie zacofanie bylo. Gdyby nie zaginięcie colinki to dalej bym powtarzala, że to trudne, że nie dam rady. Pozdrawiam .[/QUOTE] Liczydła do pracy były dużo większe, niż te w szkole. Ja pewnie też bym się nauczyła obsługi dogo, gdyby mi ktoś pokazał jak to się robi.Ale nikogo takiego nie mam.
-
[quote name='ala56']Potrzeba jest matką wynalazków. Obsługi komputera nauczyłam sie jak zwolniono mnie z pracy. Robienia ogloszeń nauczyłam się jak mojej siostrze zaginęła adoptowana suczka collie. Ja jestem z pokolenia gdzie maszynka do liczenia w pracy była na korbkę i pamiętam Odrę, która była wielka jak szafa.[/QUOTE] Jestem z tego samego pokolenia, a moja pamięć sięga jeszcze trochę dalej - w mojej pierwszej pracy musiałam się nauczyć liczyć na tzw. "szczotach", czyli dużych liczydłach. Potem przyszedł czas na "kręciołek", czyli sumator na korbkę,"Odrę", a w końcu na komputer. Nauczyłam się obsługi programów księgowych, kadrowo - płacowych itp, ale dogo to dla mnie zbyt duże wyzwanie. Pozdrawiam.
-
[quote name='mari23']rozmawiałam dzisiaj z panią.... strasznie płacze, na samo wspomnienie Czikuni tak bardzo płacze, że i ja z nią ryczałam.... mąż ją prosi,chce wziąć psa, a ona jest na lekach i widok każdego psa jest dla niej dramatem.... potrafię ją zrozumieć.... wiem, co czuje......ja wciąż biorę leki... dlatego nie namawiam "na siłę"[/QUOTE] Oczywiście nic na siłę. Też przeżyłam taki dramat dwukrotnie. Pierwsza jamniczka zupełnie zdrowa 11-letnia odeszła w nocy w swoim koszyczku. Po trzech miesiącach sprowadziłam do domu następną (szczeniorkę). Kiedy w wieku 6 lat zachorowała na wczasach w Szklarskiej Porębie, dzięki wetom z Jeleniej Góry wróciła do Poznania w stanie agonalnym i nic się nie dało już zrobić. Odeszła w nocy w klinice wet. W moim przypadku wzięcie następnego psiaka po odejściu poprzedniego było w pewnym sensie lekarstwem dla zbolałej duszy. Obie sunie już nie żyją, ale nadal są w moim sercu.
-
Witam na wątku Toffika. Widzę, że panuje tu kompletna cisza. Jeszcze raz przypominam, że Toffi musi znaleźć stały dom i to jak najprędzej. Ponieważ ja zupełnie nie mam pojęcia, jak się robi psu ogłoszenia, jeszcze raz gorąco proszę o ogłaszanie go, gdzie to jest możliwe. Jeśli są to ogłoszenia płatne, zobowiązuję się do pokrycia kosztów z tym związanych. Ponadto 26 kwietnia jadę na 2-tygodniowy turnus rehabilitacyjny i chciałabym, aby Toffi do tego czasu znalazł DS.
-
[quote name='mari23']z tym domkiem po stracie jamniczki ( pan chętny, pani płacze i nie chce) to też byłby taki problem - oboje pracują, pan to nawet od 6.00 do 18.00 jest poza domem, pani od 7.00 do 15. pracuje, więc od 6.30 do 15.30 psiaczek byłby sam w domu ( z dwiema koteczkami ;))[/QUOTE] Spokojnie Toffi da radę 9 godzin w domu pod nieobecność Pani, a tym bardziej w towarzystwie dwóch koteczek. Do kotów jest o.k. Podczas mojego pobytu w szpitalu zostawał sam i nic nie zniszczył ani nie nabrudził. P.S. Mari23 Skąd taka ilość psich zejść w tak krótkim czasie? Aż nieprawdopodobne! Jakieś zbiorowe samobójstwo czy co?