ASTRA 126
Members-
Posts
303 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ASTRA 126
-
Pan w pierwszym odruchu chciał pieska natychmiast, ale miał się po niego zgłosić syn, który pracuje w naszym mieście i jeździ na weekend do rodziców do Tucholi.. Ponieważ do piątku po południu nikt nie zadzwonił w sprawie Toffika, więc zadzwoniłam ja. Pan odpowiedział, że wróci do rozmowy w przyszłym tygodniu. Zobaczymy, ale czarno to widzę.
-
Witam Dziś zgłosiło się starsze małżeństwo chętne do adopcji Toffika po stracie suczki jamniczki (adopcja schroniskowa). Pan wydawał się bardzo konkretny, z rozmowy wynikało, że rozumie sytuację psa z domu tymczasowego. Poszukuje osoby do wizyty p/a z Tucholi. Po rozmowie z Budrysek postanowiłyśmy dać Toffika na próbę do nowego domu na tydzień, a w międzyczasie zorganizować wizytę p/a. To jedyna konkretna próba adopcji przez ostatni rok.
-
W najbliższym czasie postaram się o nowe zdjęcia Toffika i wrócimy do tematu ogłoszeń. Może Toffi znajdzie nowy kochający go dom. U nas przez swoją agresję do 4-letniego wnuka nie może zostać na stałe. Już zaczyna powarkiwać na naszą roczną wnusię, która nas czasem odwiedza. Musi trafić do domu bez małych dzieci.
-
Witam na wątku Toffika. Dawno tu nie zaglądałam, bo byliśmy z Toffim i wnusiem na działce. Tam jest problem z internetem (najczęściej brak lub słaby zasięg). U nas wszystko o.k. (poza tym, że Toffi kilkakrotnie ugryzł do krwi mojego wnuka). Toffik ze szkieletora przeobraził się w "pulchniaczka". Jak do nas przybył ważył 5 kg, teraz waży 7 kg! Zaprzyjaźnił się nawet z jamnikiem, który czasem do nas przyjeżdża w gości.
-
[quote name='__Lara']Trzeba poodnawiać ogłoszenia, bo pewnie pospadały. Kto da radę?[/QUOTE] Dzięki Lara za zainteresowanie Toffikiem. Do zrobienie ogłoszeń jakoś nikt się nie zgłosił, a Toffi u mnie już zaczął drugo rok na tymczasie. Co dalej? Czyżby był aż tak nieadopcyjny? Dziewczyny pomóżcie, proszę w ogłoszeniach, bo ja nie mam pojęcia jak to się robi.
-
Witam Spotkanie z behawiorystą trwało ok. 2 godzi. Toffi wypadł prawie dobrze, zajadał kiełbaski, którymi pan go podkarmiał. Trenował z nim komendę "nie wolno". Potem poszliśmy na spacer, żeby pan mógł zobaczyć reakcje Toffika na inne psy. Z tym było bardzo źle, bo się ekscytował, i mimo smyczy szarżował w kierunku psa (obojętnie czy duży czy mały). Pan pokazał, jak należy w takiej sytuacji postępować z psem. Dobre rady kosztowały 50,00 zł (jako dla psa ze schronu).
-
Witam! Spotkanie z behawiorystą trwało 2 godziny. Pan bardzo miły, posiada wiedzę na temat zachowań psów. Toffi zmęczony życiem chrapał na kanapie koło mnie, a my z panem rozmawialiśmy o zachowaniach Toffika. Potem Toffi został zaproszony do zabawy i nauki. Następnie odbyliśmy spacer, żeby pan mógł zobaczyć zachowanie Toffika wobec innych psów. Udzielił mi rad, jak postępować w momencie ekscytacji i ataków na przechodzące psy. Niestety, nie było mojego wnusia, którego Toffi gryzie, więc nie mógł zobaczyć relacji między psem a dzieckiem. Absolutnie wykluczył stosowanie metod Sizala Milana. Stwierdził, ze to telewizyjny szoł, który nie pokazuje, jakimi metodami (podobno biciem) osiąga rewelacyjne efekty. Na koniec stwierdził, że z zachowaniem Toffika jest znacznie lepiej niż wynikało z rozmowy telefonicznej. Koszt spotkania jako dla psa ze schronu 50,00 zł.
-
Przeczytałam cały watek i postanowiłam wtrącić swoje 3 grosze. No właśnie, sprawa adopcji ciągnie się jak makaron spaghetti. Jeśli DS jest zdecydowany i przeszedł pozytywnie wizytę p/a, to niech psa adoptuje i nie generuje kosztów ludziom dobrej woli, którzy psa utrzymują w hoteliku. A jeśli zmienił zdanie co do adopcji (tzn. się rozmyślił), to niech ma odwagę się do tego przyznać i dać suni szanse na inny dom. Z Poznania do Nowego Tomyśla jest "rzut beretem", więc wielkie "szukanie transportu " na te kilkadziesiąt kilometrów jest wielką ściemą, a nie jakimś mega problemem. Jak im zależy na psiaku, to niech wsiadają w pociąg lub autobus i jadą. Proponuję, żeby DS konkretnie się określił co do adopcji i albo sunię bierze albo nie. A takie naciąganie innych na koszty jest nie do przyjęcia.
-
[quote name='anica'] [INDENT] Sonia-8 lat-charakterna. Powód oddania-starsza pani+choroba+brak dalszej opieki ze strony rodziny. tel. 883387049 Brodnica Sunia nie dogaduje się z innymi pieskami, agresja. Sunia zostanie uśpiona jeśli nikt jej nie weźmie . Sonia całe zycie mieszkała tylko z tą panią , widać, że jest z nią bardzo mocno związana, schron byłby dla niej traumą - na to odp jej: "to niech u was zdechnie byle nie u mnie" Bez komentarza. Sunia zostanie uśpiona jeśli nie znajdzie się dla niej nic zastepczego, rodzina jej nie chce. Jeżeli ktoś może pomóc, to kontakt podałam- bezpośredni . Niestety do tej pory nikt się nie zgłosił .. Sonia nadal czeka na domek... [/INDENT] [/QUOTE] Myślałam nad wzięciem jej na DT, stąd moje pytania. W tej sytuacji nie wchodzi to w grę. Dwa agresory w jednym mieszkaniu to wręcz niebezpieczne.
-
[quote name='anica']Sory ,że u Toffika ale naprawdę pilne , może ktoś wie o wolnym miejscu w DT ta sunia zostanie uśpiona jeśli nie znajdzie domku ,podobno taka jest wola rodziny bo Pańcia chora - prośba o pomoc na wątku jamniczym ogólnym :-( [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-JEJ8eNwoTrE/T8OK1tENOLI/AAAAAAAAEMk/dwzrFw72j88/s640/1.JPG[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-3jUrre5Cxc8/T8OK4QdTENI/AAAAAAAAEMs/-fACC6OmgeI/s640/2.JPG[/IMG][/QUOTE] Poproszę o więcej info o tej jamnisi i czy już jest bezpieczna
-
[quote name='ala56']Próbowałaś odwrażliwić Tofika na wnuka? Wnuk może mu rzucać smakolyki na podlogę, ale żeby Tofik widział kto rzuca. Z odleglości w asyście osoby dorosłej oczywiście. Tofik powinien uwierzyć, że wnuk to przyjaciel co daje smakołyki. Jak już go Tofik polubi to mozna próbować z rączki ale to dalsza przyszlość.[/QUOTE] Wnuk dzieli się z Toffim wszystkim, co akurat je. Pies wcina to łapczywie (jedzenie dla ludzi) a psie smakołyki olewa. To zapewne przyzwyczajenie z dawnych czasów i nie daje się wykorzenić. Więc smakołyki dla Toffika mają zupełnie inny wymiar niż dla innych psów.
-
Dwa tygodnie nie zaglądałam na wątek Agatki, bo na wyjeździe byłam odcięta od komputera. Kilka dni temu po powrocie znalazłam w swojej skrzynce na listy podziękowanie za wsparcie dla Agatki, a tu na wątku takie smutne wieści. Przeżyłam szok. Tyle zaangażowania ludzi dobrej woli i poświęcenia Edytki ...i wszystko na nic. Łzy same napływają do oczu. Agatko bądź szczęśliwa za TM.
-
Witam! Toffik tak pokochał swoją nową tymczasową opiekunkę, że nie chciał wracać do domu! Chodził za nią jak cień. Obawy, że oddałam go byle gdzie, były były mocno na wyrost. Był u ludzi, których znał wcześniej. Myślę, że obraził się na mnie, że wyjechałam bez niego. Jamniory tak mają. Ale jego miłość do mnie znów rozkwitła na nowo. Po odjajczeniu trochę się wyciszył, ale na wnuka nadal warczy. Ania z Poznania bardzo dziękuję za zaoferowanie pomocy przed moim wyjazdem
-
Dziś załatwiłam Toffikowi opiekę na czas mojej nieobecności. Nie mogłam czekać do ostatniej chwili, żeby nie zostać z ręką w przysłowiowym nocniku. Wszystkim, którzy starali się mi pomóc załatwić opiekę . bardzo dziękuję. Dzwoniła Pani z W-wy i oferowała kasę na hotelik. Co prawda nie skorzystałam, ale bardzo jej dziękuję.