Przypomniało mi się, jak pokazałam zdjęcie Leosia Krzyśkowi znaczy mężowi i stwierdził, że "to drugi Tosiek", ja potem że nie ma domu, ze mieszka na dworze i usłyszałam wtedy, "a gdzie jest, to jedź po niego". Ja oczywiście, że przecież nie chciał kolejnego psa itp....to usłyszałam "no jedź już przecież nawet jakbym się nie zgodził to i tak byś go przywiozła, widzę to w Twoich oczach"