Jump to content
Dogomania

lizard

Members
  • Posts

    232
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by lizard

  1. [quote name='Awit']Taka wada zgryzu pociągnie ku niej przyszłego właściciela, cudna jest. A może jej właściciel trafił do szpitala i ona czekała... Porozlepiałyście ogłoszenia?[/QUOTE] To jest szpital psychiatryczny... nie trafia się tam nagle. Wszystko jest możliwe, a stan w jakim się znajdowała świadczy, o tym że to raczej bezdomny piesek, albo przynajmniej niedomny dłuższy czas... poza tym jest to miejsce gdzie ludzie często podrzucają psy :( himba, ja, PanTytus i Dostrota w sumie mamy już kilkanaście 4łapków stamtąd na liście wyadoptowanych albo w trakcie... Azalia - jakbyś mogła zapytać byłoby fajnie ;) Mnie urzekł jej pyszczek więc mam nadzieję, że nie byłam jedyna i znajdzie się w końcu ktoś dla niej :)
  2. po kolei: nie wiem ile dokładnie waży Mika - ja widziałam ją tylko wtedy kiedy oglądali ją starsi Państwo... jest mała, [B]dostrota[/B] poprosiła mnie o założenie wątku suni więc poproszę ją żeby odpowiadała na pytania tego typu. Jeśli okaże się, że waga do 7kg to podrzucę ją na mikro :) Psina znaleziona została w Radomiu, a konkretnie przy szpitalu w Krychnowicach. to jej wydarzenie na FB: [url]http://www.facebook.com/event.php?eid=148213098590662&view=wall[/url]
  3. Mika jest przecudna - oglądało ją starsze małżeństwo, które niedawno straciło psa... chcieli psiaka do tulenia - ona nadaje się idealnie... starszej Pani się podobała, Pan jednak był na nie - nie ten pyszczek.... a G***O prawda! Ten pyszczek to właśnie jej urok! Znajdzie swoich ludzi... wierzę w to!
  4. [CENTER]MIKA znalazła domek - dziękujemy wszystkim :) ___________________________________ Sytuacja jest bardzo nieciekawa. Mika niebawem traci DT. Anna, u której obecnie znajduje się Mika, wyjeżdża na 6 miesięcy i trzeba będzie zabrać Mikę. PILNIE szukamy dla niej DT lub osób które zadeklarują wpłaty na hotelik... w przeciwnym razie Mikunia trafi do schroniska :( ___________________________________ Mikusia znaleziona została w czwartek popołudniu pod pracą, leżała bez kontaktu, nie reagowała na żadne bodźce, była brudna i śmierdząca... Leżała przy budce panów stróżujących - dali jej wody, bo była słaba ale psina "nie chciała pić"... Na szczęście tego dnia właśnie głównym wyjściem przechodziła po pracy HIMBA - zadzwoniła do DOSTROTY pracującej w tym samym miejscu i od razu zabrały sunię do weta. W drodze nieco oprzytomniała, u lekarza okazało się że prawdopodobnie zasłabła z upału i odwodnienia. Mika teraz czuje się dobrze, jest czysta - CUDOWNA SUNIA! znajduje się w domku tymczasowym i czeka na swój własny kąt. Jest bardzo wdzięczną, ok 2 letnią sunią, ułożona, grzeczna i straszna przytulanka. Czy ktoś podaruje jej domek??? [IMG]http://img24.imageshack.us/img24/3289/zdjcie0053d.jpg[/IMG] [IMG]http://img823.imageshack.us/img823/5488/zdjcie0052x.jpg[/IMG] [IMG]http://img37.imageshack.us/img37/5470/zdjcie0054do.jpg[/IMG] [/CENTER]
  5. [quote name='Vutz']dr Garncarz jeśli tylko wie, iż jest to bezpańskie zwierzę to jest w stanie zaoferować spory rabat. to złoty człowiek. wiele razy mi pomógł i od bezdomniaka nie brał nigdy dużo kasy. trzeba z nim pogadać i przedstawić sytuację.[/QUOTE] [B]Vutz Leon jest już po operacji [/B]:) właśnie dr Garncarz go zoperował - zrobił to po kosztach, ten post, który cytujesz to jeden z pierwszych... przed rozmowami i zaraz po podaniu pierwszej wersji (pełnej kwoty zabiegu). W ostatecznej wersji Pan dr "naprawił" oczy Leosia po kosztach za co jesteśmy mu strasznie wdzięczni!! Koniecznie trzeba zmienić tytuł wątku, żeby nie było już wątpliwości :)
  6. no właśnie Himba, Ty go zakładałaś więc musisz go zmienić przez edycję :) ja z Leosiem ostatni raz miałam przyjemność jak jechał wtulony we mnie po zabiegu, kiedy to powstało dolne zdjęcie "po operacji" ... później już nie było okazji, ale zadzwonię do Sylwka i umówię się kiedyś to chętnie podjadę tam zrobić mu kilka nowych fotek. Jeszcze raz wielkie dzięki dla wszystkich, którzy pomogli!
  7. nie licytując bez sensu... ja osobiście byłam świadkiem napadu Blanki na Agę (sukę, która również była u AnnyA) to było ok 2mc temu - naturalnie wchodzenie między walczące psy i odciąganie, po miesiącu syt. o której mówi Himba, bardzo groźna akcja z Korą i pocięcie Jacka (TZ himby)... Staramy się bywać u Anny przynajmniej raz w miesiącu... zważywszy na to, że i nasi podopieczni tam bywają. Osobiście Blankę uwielbiałam i jest mi cholernie przykro... możemy gdybać i się zastanawiać co by było gdyby... Blana była u Anny bardzo długo - znała ludzi i psy z którymi przebywała, ćwiczyła z nimi, czasem szło to lepiej innymi razy gorzej. Jednak to co wyćwiczone nie pohamuje prawdziwego temperamentu psa w chwilach uniesienia... Zmiany otoczenia, ludzi i zwierząt i szukanie złotego środka pewnie nie odbiłyby się z wielką korzyścią dla Blanki - fakt żyłaby ale z jakim skutkiem dla jej psychiki i czy dotychczasowa praca nad jej temperamentem nie poszłaby w las... NIC NIEWIADOMO. Nie wiem - po prostu jest mi cholernie nie fajnie i myślę, że nikt nie kierował się satysfakcją, chęcią pozbycia się kłopotu i nikomu taka decyzja nie przyszła łatwo. takie moje zdanie - znam sytuację więc nie będę oceniać. Powiem tylko, że mi przykro.
  8. kto pamięta sunie które zabierała Marerka?? :) większa wilkowata [IMG]http://img11.imageshack.us/img11/4076/28062011v.jpg[/IMG] 1 z 3 molosowatych. Laska, która wygrała walkę z parwo i została u Marerki [IMG]http://img813.imageshack.us/img813/8775/zdjcie0361h.jpg[/IMG] [IMG]http://img163.imageshack.us/img163/9641/zdjcie0360p.jpg[/IMG] Cudne są!
  9. To teraz ja... dziś zawiodłam się na wszystkich możliwych służbach po całości - po 4:00 wyjeżdżałyśmy z Radomia... 2 km za Skarżyskiem na przeciwnych pasach biegał spanikowany Malamut/Husky. 2 razy pisk opon i bach Bus w pieska, fakt delikatnie bo hamował a pies poleciał dalej... zatrzymałyśmy się, ale ani przejścia, ani opcji nawrócenia na odcinku kilku kilometrów - nie chciałam go wołać, bo wpadłby pod pędzące auta :( kilka telefonów do straży dla zwierząt /kazali mi dzwonić na policję, bo dla nich kilka minut po 5:00 to za wcześnie/, AnitaHappy która działa moim zdaniem dość blisko wyjechana - ludzie z Radomia tel. na noc chyba wyłączone. Pomagała Kamila z Szydłowca (bodajże), AnnaA, odebrała też z-ca kier. radomskiego Schronu, Pani Agata. Ale co z tego skoro Straż Miejska w Skarżysku takie psy od razu usypia, schronisko w Dyminach oficjalnie zawieszona działalność, więc bez opcji... Radom po psa się nie wybierze, a my spóźnione (jako prowadzące) w drodze na szkolenie - nikogo zmotoryzowanego a dramat psa w toku... nadal nie wiem co robić dalej - dzwoniłam do znajomych zmotoryzowanych niestety to nie są dogoMANIACY więc nie wybiorą się po jakiegoś psa. Jedyne co przychodzi do głowy i ciśnie się na usta to KU*WA MAĆ! Oby chociaż oddalił się od ulicy- to krajowa 7 więc tragedia murowana - ja nie wiem co więcej mogłam zrobić w tej sytuacji :(
  10. ja nie mam do niego szczęścia - dziś wieczorem fakt tylko z auta wypatrywałam - jak za każdym razem kiedy tylko tamtędy przejeżdżam... a dziś w nocy wybywam na trochę w góry więc nie będzie mi dane do powrotu nic w jego sprawie zrobić :( Wiking daj znać co u niego jak coś ruszy - jeśli nic się nie da zrobić postaram się podrzucać mu coś do jedzenia i obłaskawiać jak Ty wyjedziesz...
  11. no właśnie jeden wielki "?" rowerem to nie podjadę jeszcze bardzo długo - samochodem tyle ile na parking... a jak pytam ludzi to tylko 1 pani kojarzyła... nie wiadomo o której go szukać, gdzie jest kiedy nie je... trzeba by go zbadać, sprawdzić wiek... ech :( wakacje to tragiczny czas - nie dość, że ludzie masowo pozbywają się zwierząt to jeszcze my jesteśmy w urlopowych rozjazdach :(
  12. [quote name='Ammounie'] Ponadto Zoja zjada wszystko co tylko może, własne kupy to standard, kocie kupy z kuwet + żwirek na deser, wszystko co się rusza, kamyczki, kwiatki, jedzenie i zabawki kotów etc. Oczywiście wszyscy pilnujemy jak tylko możemy żeby nic nie leżało na podłodze i żeby Zoja nie miała dostępu do jedzenia i kuwet kotów, jednak Zoja znajduje sposoby aby pokonać wszelkie przeszkody na swojej drodze.[/QUOTE] heh - kamyczki i beton to były też przysmaki naszego Pepera :) który pojechał już do nowego domku gdzie są 2 koty - jedną starszą zrobił swoją mamusią i śpi wtulony w nią... Gabunię i Barego zobaczę dopiero w 2 połowie lipca (jeśli jeszcze będą) bo dziś właśnie wypadł mi dysk i siedzę przykuta do łoża, a w piątek mam jechać w góry... czarno to widzę... i wyć mi się chce bo mam u AnnyA też moją bidę ze schronu - najkochańsza sztuka jaką od początku mojego pomagania spotkałam - niestety wyjeżdża najpewniej w tą sobotę a mi nie będzie dane się z nią pożegnać :(
  13. Wiking nie wiem jak często bywasz na akademickim ale spadło na Ciebie brzemię karmienia łatka... dysk mi wyskoczył i nie mogę chodzić... :( a mówią, że sport to zdrowie...
  14. [quote name='wiking042'] Ja też go wczoraj nie widziałem, ale to to drzewo, tam były te gnaty z dnia poprzedniego...[/QUOTE] Byłam tam przed chwilą - czyściutko... miejmy nadzieję, że to on zjadł... bo możliwości są 3 - "nasz psiak" ... inne okoliczne/carrefourowskie bezdomniaki (też niech im będzie na zdrowie), albo ekipa sprzątająca bo jest wyśmigane do ostatniego okruszka...
  15. odnośnie "Akademickiego" łaciatego psiaka - dziś cały dzień praktycznie go szukałam :( niestety nie było mi dane... wiking nie było Twojej michy, ale znalazłam pod (chyba tym samym drzewem) jakieś obgryzione gnaty... Pani z mięsnego odkładała mi dziś cały dzień ścinki i końcówki wędlin - wysypałam pod tym drzewem chyba z kilogram... jeśli znajdzie i zje to mam nadzieję, że przyzwyczai się do miejsca i będzie tam przychodził - może w końcu uda nam się go do siebie przekonać.
  16. no ja ok. 21 jeszcze tam będę bo muszę podjechać do pracy - sprawdzę... i zostawię coś do jedzenia.
  17. Trochę patowa sytuacja... mam wielkie zmiany w pracy - odchodzi kolega a ja mam przejąć stanowisko kierownicze. 2 lipca wyjeżdżam na 11 dni... po powrocie muszę zatrudnić i przeszkolić pracownika, jeśli to będzie ktoś kumaty i dam radę postawić tą osobę na weekend 14-16 żeby mieć wolne to nie byłoby problemu. Ale będę to wiedzieć dopiero 13tego :( Więc jeśli coś wymyślicie między czasie to ok... a jeśli nie to będziemy kombinować jak koń pod górę! :) Co do psiaka z akademickiego - jeździłam, szukałam po krzakach przy ulicach i przed sklepami, pytałam ludzi... i jedyne czego się dowiedziałam to, że taki mały pies przebiegał rano przez ulicę Chrobrego (przy samej uczelni). Pytałam też Pana parkingowego przy łąkach akademickich ale on widuje tylko rudego psa.. zatem ani wczoraj ani dziś nie miałam szczęścia...
  18. wczoraj Łatkowego psiaka nie znalazłam a późno już było... zaraz wsiadam na rower i poszukam raz jeszcze... a tu tak na odstresowanie ;) [video]http://youtu.be/LTAPgrjPZ4w[/video]
  19. ja mam blisko do łatkowego bezdomniaka. niestety waruję dziś w pracy do 21 ale po pracy pójdę na łąki akademickie. ... jutro wrócę tu koło politechniki rano i poszukam też malucha... może się uda jakoś z tym psiakiem "porozmawiać" może to głupie ale zastanawiam się czy nie rozpuścić temu psiakowi w jedzeniu hydroksyzyny... to ogólnie uspokajające i przeciwlękowe... może wtedy łatwiej byłoby podejść?
  20. Głupota ludzka nie zna granic - mam u babci pod Włocławkiem cudną Suzę - owczarka długowłosego. Jest przdelikatna, przekochana, mega spokojna i wierna do bólu - kocha ludzi, dzieci, uwielbia zabawy i tulenie... a łapanie kur to instynkt łowiecki! Założę się, że żadna z tych kurek nie została ewidentnie zagryziona w celu "rozlania wkoło kałuży krwi" a przyduszona i użyta do zabawy typu 'Ty się miotaj a ja Cię złapię' tak robi właśnie suza - kilkanaście sztuk drobiu w ten sposób niestety potraktowała. Jest to wynik tego, że nie uwiązujemy psiaka na łańcuchu a biega luzem po gospodarstwie - jak jest z nią ktoś na podwórku to ok, kiedy jednak nikt nie patrzy lubi czasem przeczołgać się za miedzę i złapać ruchomą zabawkę... Każdy kto zna psiaka wie jaka jest i totalnie nikt się jej nie boi! Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że nie jest to agresywny pies... a rozgoryczeni hodowcy ptaszków ZAWSZE podnoszą raban, bo przyduszona kura przestaje być dobrą Nioską i nie przynosi więcej korzyści. Myśmy umówili się, że każdą sztukę odkupimy i sąsiedzi są spokojni - nawet jeśli coś się dzieje, zawsze to regulujemy. Wiadomo żal drobiu ale nawet behawior. nie da rady tego zmienić... to nie wyuczone zachowanie a instynkt, psia podświadomość... Atosek zapewne jest taki sam... Dlaczego nas za zabijanie drobiu, czy trzody chlewnej nie usypiają - przecież analogicznie do sytuacji można stwierdzić że jesteśmy agresywni! Wściekam się po prostu na gatunek ludzki i zasady które głosi się publicznie... szkoda, że mało kto się z wypowiedzianych sentencji wywiązuje :(
  21. Gabi i Bary są po prostu niesamowite ;) spędziłam z nimi dziś cały dzień - motorki w tyłkach to mało powiedziane :D tylko ta plamka na policzku/pyszczku Barego... 2 dni temu jak byłam coś chyba sobie rozdrapał bo trochę krewka leciała - dziś już ładnie. Ammounie nie wiesz co to może być? Ma ją od początku?
  22. [quote name='kasumi']hahah, dostałam dzisiaj super maila o moją Tarę :D "Witam, Piszę w sprawie aukcji numer 1664413626 Jak prezentuje się możliwość wysłania za granicę? Prosiłbym o przedstawienie ewentualnego kosztu nadania do Niemiec." Czyli my pakujemy psy w paczki i "nadajemy" do Niemiec, bo chyba o czyms nie jestem poinformowana....:diabloti::diabloti::diabloti: macie jakieś pudełko??? :razz:[/QUOTE] oj tam zaraz tak drastycznie - zapakuj małej plecaczek z jedzeniem, włóż butlę wody, daj jakiś grosz na drogę i pokaż mapę ;) za kilka tygodni sama dojdzie :P
  23. Cieszę się, że karma pojechała do maluchów :) Peper dziś trafił do nowego domku! Pani od kilku dni się na niego przygotowywała, jakieś remonty - zabezpieczenia kabli itp... ;) dziś wzięła wolne i czekała na nas - Peper szkoli się powoli w panowaniu nad dwoma kotami, które tam mieszkają ;) starszego już sobie zjednał i śpią razem w głębokich uściskach, DevonRex warczy na naszego malucha ale ten olewa kociaka i omija dużym łukiem ;) Czarnuch na 2 dni przed jego wyjazdem [IMG]http://img16.imageshack.us/img16/4592/dscn4947k.jpg[/IMG] [IMG]http://img821.imageshack.us/img821/7615/rscn4950.jpg[/IMG] jak tu cicho, spokojnie i dziwnie... :( boję się, że znów się rozleniwię przesypiając całe noce :(
  24. [B]Leon przed operacją[/B] [IMG]http://img62.imageshack.us/img62/8567/p22061110420001.jpg[/IMG] [B]Leon po operacji[/B] [IMG]http://img813.imageshack.us/img813/4012/p22061113400001.jpg[/IMG] [IMG]http://img861.imageshack.us/img861/255/p22061115110001.jpg[/IMG] [U][B]Rozliczenia:[/B][/U] Badanie morfologiczne i biochemiczne: [IMG]http://img710.imageshack.us/img710/695/rscn4939.jpg[/IMG] Operacja: [IMG]http://img820.imageshack.us/img820/5256/dscn4958l.jpg[/IMG] [IMG]http://img135.imageshack.us/img135/4457/dscn4957i.jpg[/IMG] [IMG]http://img12.imageshack.us/img12/3997/dscn4956i.jpg[/IMG] co daje kwotę [U][B]540,00 zł[/B][/U] Dla Leona kupić też trzeba było 2x krople do oczu - to koszt ok. 50zł, ale receptę zrealizował Pan u którego psiak się znajduje + 2 wycieczki do Warszawy i z powrotem więc trochę dołożyliśmy ;) ale to w ramach wkładu własnego. Ogólnie Leon ma się dobrze po operacji! Narobił nam trochę strachu bo przed samym zabiegiem - na stole cudownie oprzytomniał i postanowił przemeblować gabinet... teraz jego oczka są bardzo opuchnięte i pojawił się krwiak będący następstwem wcześniejszego podrażnienia (sam krwiak powinien wchłonąć się po ok. 2 dniach) opuchlizna ma prawo schodzić 5-7 dni po czym przyjdzie czas na ściągnięcie szwów. W kołnierzu ten kawaler śmigać musi przez 10 dni. Jak widać na rozliczeniu kwota operacji to tak na prawdę koszta materiałów - Pan dr Jacek Garncarz oraz Pani anestezjolog zrezygnowali ze swojej gaży! DZIĘKUJEMY RAZ JESZCZE!!
  25. [quote name='dostrota']serdecznie zapraszamy na bazarek:cool3:[/QUOTE] przypominamy adres do bazarku [url]http://www.dogomania.pl/threads/209674-Markowe-Torebki-Bi%C5%BCuteria-Kasi%C4%85%C5%BCki-stan-idealny!-dla-Cezara!-do-30.06.11-godz.20-00[/url] :)
×
×
  • Create New...