-
Posts
301 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by SAIKO
-
[QUOTE]Że jeszcze w drugim wątki mam komentować twoje wypracowania? prześlij mi proszę pocztą a ja czerwonym długopisem pokreślę i wystawię ci ocenę, dobra?[/QUOTE] Jak chcesz ze mną dyskutować, jeżeli nie masz punktów odniesienia, sama twierdzisz że "skromnie" odp na Twoje wypracowania, więc znasz już przyczynę. Aha, zapomniałbym...napisałaś, mówiłaś że prześledziłaś moje wcześniejsze posty, więc wnioskowałem, że chodzi o dyskusję podaną w linku.
-
Fauka, moje argumenty znajdziesz w tym wątku, uwierz mi, nie chce mi się 2 razy tego samego pisać. Przeczytaj od początku do końca-> na końcu czeka Cię niespodzianka w formie nadania mi tytułu złodzieja, ale co tam:evil_lol:. Odnieś się do moich wypowiedzi, wtedy możemy kontynuować dyskusję, ale z góry wiem jak się to zakończy. [URL]http://www.dogomania.pl/threads/221721-cesar-millan-i-chodzenie-psa-ZA-przewodnikiem[/URL]
-
[QUOTE]Więc doszliśmy do wniosku że aplha roll to tak naprawdę beta roll i że osobniki alfa nie używają żadnej siły a ich siłą jest ich spokój i charatker :smile:[/QUOTE] Bez obrazy, ale długo Ci to zajęło ;) Zapominacie jeszcze o korektach ze strony osobnika alfy, które na tym się opierają.
-
Tak Matagi, wyobraź sobie że zrobiłem to z największą premedytacją:p Świadomie odniosłem się do tego artykułu:evil_lol:, ponieważ dobrze opisuje tą rasę, ale mam jeszcze masę innych gotowców, chcesz je poznać :diabloti:? Cytowałem już w dziale akit książki i inne źródła, czasami skracałem i przeinaczałem, żeby się nie rozpisywać. I odnoszę się do innych jeżeli są ciekawie napisane robiąc to równie bezczelnie:multi:, widzę, że masz z tym ogromny problem, może ziółka:evil_lol:? Ps; na oczach wszystkich jawnie się błaźnisz jako osoba "podobno" na poziomie (piszę z kilkoma osobami z forum i podzielają moje zdanie ;) ), nie odniosłaś się do żadnej mojej wypowiedzi (oprócz przynależności wg FCI nie do ras nordyckich-> w żadnym razie nie neguję tego, odniosłaś się jeszcze co do swojego stadka-> do niczego więcej nie byłaś wstanie się przyczepić...) w tym wątku, wybacz ale nie mam zamiaru dłużej prowadzić z Tobą tej pyskówki, nie mam zamiaru zostać sprowadzonym do Twojego poziomu i zniszczonym Twoim doświadczeniem:diabloti:. Zaszedłem Ci za skórę odpowiadając na Twoją zaczepkę, w sumie się nie dziwię, Twój atak świadczy niestety o Twojej kulturze osobistej. Możesz mnie do woli obrażać, to świadczy TYLKO I WYŁĄCZNIE O TOBIE:shake: Pokazujesz tylko swoją wartość-> swoją niską wartość:oops: Te niespełnione kobiece ambicje:diabloti: Sukcesów w prowadzeniu hodowli. Ps2; Żeby było się szybciej odnieść o co chodzi, wiesz Matagi, nie wszyscy klikają w linki:razz:. CYTUJĘ. [QUOTE][FONT=arial]Prawda o Akitach leży niezbyt głęboko, tylko trzeba wiedzieć gdzie i czego szukać. Akity są zaliczane do ras nordyckich, jak np. Husky i Malamuty. Wskutek ich zewnętrznego podobieństwa przyjmuje się automatycznie, że ich łebki funkcjonują w podobny sposób, nie różnią się charakterami lub tylko minimalnie. Nie ma bardziej błędnego założenia niż właśnie to! Wrzucisz Akitę do jednego worka z Malamutem, padniesz w wychowaniu dramatycznie na nos![/FONT] [FONT=arial]Zacznijmy od tego, ze np. Malamut jest psem pracującym z człowiekiem i dla człowieka. Wspólnie z innymi członkami stada działa, współpracuje dla osiągniecia wspólnego celu, to [/FONT]jest teamplayer w stadzie składającym się z człowieka i innych psów. Oczywiście i Malamuty mają swoje czorcie przebłyski, niemniej one zasadniczo funkcjonują w stadzie, podporządkowują się regułom, działają jak jedno z kółeczek zębatych w mechaniźmie. [FONT=arial]Jeśli ktoś przyjął założenie, ze Akita funkcjonuje podobnie lub tak samo, stoi potem kompletnie zrozpaczony nad psem, który zachowuje się zupełnie inaczej, czlowieka-niedorajdę ignoruje na całej linii i śmieje się z niego w kułak! Żadne tricki, dobrze znane lub na szybko wyczytane metody wychowawcze nie funkcjonują, co z tym upartym czortem zrobić?[/FONT][/QUOTE]A tutaj moja sprytna interpretacja, co ja mówię-> złodziejstwo. [QUOTE]Akity mimo, że są zaliczane do ras nordyckich itd uważa się, że są takie same patrząc na podobieństwo wyglądu i myśląc że ich "łepetynki" działają tak samo--> jest to bardzo mylące przekonanie. Wrzucając akitę do jednego wora z tymi psami poniesie się klęskę w wychowaniu. Rasy nordyckie są głównie psami pracującymi z człowiekiem i dla człowieka, wspólnie pracują z innymi członkami stada dla osiągnięcia wspólnego celu. Akita nie funkcjonuje podobnie, ani tak samo, myśląc tak i postępując tak z tą rasą ma się efekt jaki się ma, w postaci stania nad psem w rozpaczy i rozmyślaniu dlaczego jego zachowanie jest zupełnie inne.[/QUOTE][B]PA, PA[/B] MATAGI:razz:.
-
Możemy tak polemizować, ale psa jednak nie widzieliśmy... więc nie wiemy jak to wyglądało ;). Psy nie miały przewodnika, to na pewno i od tego należałoby zacząć.
-
[QUOTE]Dlaczego? Jeśli ktoś skacze wokół mnie jak rozbestwione dziecko to wytrzymam tydzień, miesiąc, dwa, ale potem się wkurzę i po prostu walnę go w głowę, koniec bajki.[/QUOTE]Relacja: szczeniak-suka, szczeniak-pies, polega na tym, że suka "może", ale nie "musi" zaadoptować młodego szczeniaka, w tym wypadku jest to suczka. Szczeniaków do pewnego momentu nie obowiązuje żadna hierarchia-> mogą robić niemal wszystko, a gdy przeginają to nie są traktowane jak dorosły pies (owszem suka koryguje, ale wszystko jest dostosowane, aby malucha nie uszkodzić), szczeniak ma "immunitet". Tutaj jest mowa o tym, że "jazda" zaczęła się po 2 miesiącach, z czego wniosek, że status hierarchii zaczął wchodzić w życie. To samo jest między psem, a szczeniakiem z tym, że pies nie adoptuje. To o czym mówisz "o cierpliwości" to złe określenia, pies który w stadzie jest "niestabilny"-> np, ekscytuje się za bardzo jest przez stado- jego członków/członka "korygowany" bo najprościej mówiąc- odstaje od normy- zaburza równowagę stada. To się dzieje "teraz", a nie na zasadzie "ile można wytrzymać", jak nie wierzysz, to możesz to sprawdzić. Weź dwa/trzy/cztery "normalne" psy i sprowokuj nadmierną ekscytację u jednego z nich (nie chodzi mi o zabawę, chodzi o ekscytację jak np, w momencie powrotu właściciela lub fiksacja na punkcie piłki)-> dobrze by było, gdyby ten drugi nie był z Tobą specjalnie związany, najlepiej wcale, a zobaczysz dokładnie to o czym mówię. Była tutaj mowa jeszcze o faworyzowaniu itd, wyraźny brak roli przewodnika człowieka wobec psów.
-
[QUOTE]Przez pierwsze 2 miesiące było wszystko w porządku i nagle moja staruszka zaczęła się rzucać na małą i to z byle powodu.[/QUOTE] [QUOTE]Nie wiem dlaczego staruszka tak nie cierpi szczeniaka, beagielkę zaakceptowała od razu. Nie raz były u mnie szczeniaki na DT i nic się nie działo, Nala nie warczała, nie rzucała się na nie, wręcz przeciwnie była w stosunku do nich bardzo opiekuńcza. Nie przeszkadzało jej nawet jak szczenior wyjadał jej jedzenie z miski, a tej obecnej po prostu nie trawi.[/QUOTE] Jak to się ma do tego? [QUOTE]SAIKO, błagam Cię, ja tu mówię o przypadku psa który nie jest stabilny psychicznie, nigdy nie był wychowywany w stadzie psów i nigdy nie musiał nikogo uczyć hierarchii. Znam mnóstwo psów które wolą zagryźć natrętnego szczeniaka niż cackać się w ustawianie hierarchii.[/QUOTE] Soko, ktoś tu chyba wprowadza kogoś w błąd... Twoja interpretacja---> [QUOTE] Musisz zagwarantować suce święty spokój bo pewnie nie ma cierpliwości do niewychowanego gada i niestety - ustawiać mogą tylko psy stabilne psychicznie, ona najwyraźniej nie ma do tego najmniejszej chęci i woli pogryźć szczeniakowi łapę. Generalnie nie ma w tym nic dziwnego jeśli by spojrzeć na to z perspektywy psa, natomiast oczywiście jest to niedopuszczalne. Kwestia najważniejsza - szczeniak może podejść do suki tylko w stanie skupienia, odwoływalności od niej - gdy chcesz i wyczuwasz nadchodzący atak agresji, wołasz i o odchodzi - i musi być spokojny. Ona sama mu się nie naprasza, tylko chroni swoją prywatność. Musisz jej pokazać, że nie jest potrzebne gryzienie tego psa (a pewnie przez te 2 miesiące dawała małej sygnały uspokajające i odganiała w różne sposoby, tylko ani Ty nie reagowałaś, ani mała - więc pozostała jej wersja ostateczna, zęby), by ten odszedł. Jeśli młoda nie rozumie sygnałów, Ty musisz zrobić to za nią i po prostu ją odwołać. [/QUOTE] [QUOTE]PS. Po dwóch miesiącach na pewno nie zaczęła się rzucać NAGLE, po prostu skończyła jej się anielska cierpliwość - dwumiesięczna cierpliwość!! [/QUOTE] Oczywiście, że nie sama z siebie... "anielska cierpliwość" to jednak nietrafione określenie ;)
-
[QUOTE]SAIKO, piszesz o tym że twój pies zachowuje dystans bo akceptuje ciebie jako przewodnika, nic dziwnego, masz akite, tak? ciekawe jakby twoja relacja wyglądała z retrieverem który sam z siebie dystansu nie da rady zachować (uwielbiam to u nich! nawet nie próbowałam uczyć go zachowywania dystansu do mnie, kocham jak sam mi się bezczelnie pcha na kolana i mnie dominuje).[/QUOTE]Rotweiler, amstaff, labek, Fauka, kluczem jest to, że nie ma tutaj różnicy. Akita niczym się nie różni pod tym względem i tak samo potrafi po człowieku "poskakać", z tym że tutaj obca osoba ma świadomość, że odpychając, czy korygując takiego psa może się spotkać z konsekwencjami (inaczej zareaguje labek, a inaczej rotek). W górach, gdzie czasami zdarza mi się bywać, część rodzinki, znajomych mają bernardyny, kaukazy i inne psy ważące prawie tyle co ja, mają takę te mniejsze, ale nie o te mi teraz chodzi. Fakt, że mnie znają, ale właściciele z reguły nie zajmują się jakoś specjalnie "wychowaniem", po prostu podstawowe sprawy, psy są terytorialne, niektóre "ustawiają" sobie niektórych domowników itd. I coś Ci powiem, jeżeli pies jest wobec mnie nachalny, to koryguje jego zachowanie (bez żadnego zawahania i roztrząsania, czy aby na pewno dobrze zrobiłem- przecież to nie ludzkie...). Różnicą pomiędzy zachęcaniem do zabawy, przytulaniem się, spaniem razem itp, a bezczelną natarczywością przy witaniu się, kiedy JA nie mam na to żadnej ochoty, wchodzeniu na łóżko i gnieceniu mnie przez blisko 40 kg psa to już jakaś przesada, nie wspominając tego, że pies zaprasza mnie w swój "świat". Chodzi o szacunek psa wobec mnie i odwrotnie (w oczach psa szacunek to nie to samo, co w ludzkiej psychologii)-> ja szanuję kiedy odpoczywa, a on szanuje mnie gdy np, jem, wychodzę z domu/wchodzę, gdy ktoś nas odwiedzi i gdy my kogoś odwiedzamy. Ważne jak pies podchodzi, jaka jest jego mowa ciała itd. Wyobraź sobie, że mój akit śpi ze mną/z nami jak jest miejsce, ogląda ze mną tv na kanapie, ale to się opiera na tym, że to ja go zapraszam, nie na odwrót-> u nas samowolka dla psa nie istnieje. Jest spokojny i uległy, to jest nagrodzony, czym? to zależy od chwili, ze spuszczaniem ze smyczy na chwilę obecną "zrezygnowałem" bo miano "białego szaleństwa" bierze u psa górę, a przez te mrozy nie mam ochoty siedzieć na dworze dłużej niż to konieczne, by się tym zająć. Codziennie rano jest obchód wokoło wioski plus minus 10km, pies ma zapewnioną odpowiednią dawkę ruchu, jak jest cieplej to biegamy, bądź włączany jest do tego rower. Wieczorem spacer- obchód ma także miejsce. [QUOTE]Nie potrafię zaakceptować metod Millana bo jego kontakt z psami to zwykły pic na wodę, oglądam ten program, słyszę o energii, o zrozumieniu psa ale tylko słyszę, nie widzę. Nie oglądałam wszystkich hego odcinków, nie potrafię, czuję się jakbym oglądała rzeź krów w masarni albo ubój zwierząt futerkowych, emocje towarzyszą mi bardzo podobnie.[/QUOTE]Wychodzi na to, że ja pracując ze swoim psem robię także "pic na wodę", a moje metody niewiele się różnią od podejścia Millana. ps; ten pic na wodę byłby szeroko ogłoszony-> byłaby to jedna z największych "ściem" jakie mielibyśmy okazję zobaczyć, tyle że nie jest ;) [QUOTE]Widziałam odcinek, jest sobie piesek, piesek czegoś tam bardzo nie lubi ale nie ważne czego, dużo odcinków było zapewne z psami które czegoś nie lubiły. Pieski na widok tego reagowały histerycznym strachem. Robiły olbrzymie oczy, kuliły uszy do tyłu, podkulały ogon i pokazywały zęby, warczały. Takie psy ewidentnie się boją, reagują w ten sposób krzycząc "zostaw mnie! boję się!" straszą nas ale nie chcą ugryźć, nie, mój robił to samo, on bał się wielu rzeczy, bał się przechodzić obok okienek do piwnic i tak samo reagował. Co robi Cesar? Cesar psa łapie, pies szamocze się histerycznie i już chce gryźć (miejmy nadzieję że następnym razem jeszcze będzie ostrzegał co wątpię, bo po co skoro to nie działa?) i Cesar psa zmusza do polubienia danej rzeczy. Pies w pewnym momencie przestaje się szamotać i poddaje, nieruchomieje, nie wykazuje żadnych emocji, eureka! Cesar uratował psie istnienie! koniec odcinka.[/QUOTE]Strachliwe psy nie zawsze chcą gryźć, wolą uciekać. Jeżeli osaczy się przestraszone zwierzę, przestanie używać zdrowego rozsądku - nie wiedzą, ze chcemy im pomóc. Mózg nie może długo pozostać w stanie lęku, więc się uspokaja-> po burzy zawsze jest cisza. Understandme odniosła się do tego, zrobiła to co Millan, w pracy z suką onka. Nie mam nic do komunikowania się psa za pomocą warczenia, Millan także o co jest posądzany, ale nie które zachowania jak np, dominacja, zaborczość, terytorializm w mojej/naszej obecności jest nie do przyjęcia. [QUOTE]Jak należy pracować z takim psem? tylko pozytywnie, takiego psa należy wzmacniać pewność siebie, eliminować strach. Nagradzać, cmokać, niuniać, pieścić się. Dlaczego? na ostrzejszy ton przystanie i popatrzy na ciebie ogromnymi oczami nie wiedząc co się dzieje, gdy schylisz się do niego by np. zapiąć mu smycz w strachu może zaatakować. Mój pies już nie ostrzega bo jak CM ignorowałam jego warczenie ustawiając go. Natomiast gdy odnoszę się do niego miło i łagodnie zmienia się zupełnie, robi się radosny, sam z siebie wypełnia polecenia.[/QUOTE]Odniosłem się do tego wyżej, jak podszedłbym/podchodziłem/radziłem-> do psa po mojemu. [QUOTE]A teraz powiem dlaczego wolę gdy pies wykonuje coś na komendy a nie na "podporządkowanie". Komenda to nic innego nak nauczona czynność, jeżeli pies ją poznał to ją wykonuje, później już bez nagradzania. Ja mam taką prostą zasadę, nie wymagam od psa czegoś, czego nie potrafi, najpierw uczę psa komendy "zejdź" a później wymagam by schodził z łóżka. Nie wymagam od sa tego by schodził z łóżka w geście podporządkowania, nie wiem co siedzi w jego głowie i czy by na to sam z siebie wpadł. Co nie zmienia faktu że nie jestem maniaczką MP, mój drugi pies jest silny i psychicznie i fizycznie a w dodatku nie boi się absolutnie niczego, nawet wystrzelonej metr od niego armaty (cud że nie oguchł) i w jego wypadku czyste MP zawodzą, po prostu zaczął mnie "dominować", miał słuch wybiórczy, wybrzydzał w nagrodach, kończył trening kiedy chciał. Potrzebował innego bodźca, ale nie przewracałam go na plecy (szczerze to gdy widzę jak ktoś takie coś robi to śmiać mi się chce, powinien jeszcze powąchać psu krocze, psy też tak robią) tylko wyraźnie wyznaczam mu granicę. O ile toleruję kiedy przy wykonywaniu komendy "do mnie" w rozbiegu wbije mi się aż w noci (czasami aż zbyt radośnie wykonuje komendy) tak odejścia ode mnie podczas ćwiczenia nie zaakceptuję, wtedy mam do wyboru - stanowcze "ej", głośne i agresywne "nie" lub szarpnięcie smyczą. W trudnych wypadkach potrafiłam zpalać go za skórę przy pachwinie (cholernie czuły punkt) i usadzić na dupie.[/QUOTE]Nie z podporządkowania się, a z szacunku który się należy przewodnikowi. Ty mówisz o wyuczonej czynności, a ja o instynktownej, to różnica. Wspominałem o zachowaniach instynktownych i wyuczonych w innym temacie o Millanie. Pies nie schodzi będąc zmuszany, schodzi bo chce, a jak nie to ustępuje miejsca kładąc się obok/w innym miejscu-> ja mu nie mówię "wypad", bo on nawet nie wejdzie na nie. To samo jak pies leży w przejściu, odchodzi sam z siebie, nie muszę go szturchać, czy mówić "wyjazd" bo szef idzie-> to są zachowania instynktowne. Przewracać na plecy też trzeba umieć, trzeba wiedzieć kiedy i czy warto to robić- dążyć do tak wysokiej formy uległości, ale to się wiąże z nieumiejętna znajomością sygnałów wysyłanych przez psa, co w dodatku nie jest takie proste jak się wydaje. [QUOTE]Mój lab miał duży problem, rzucał się na ludzi. Absolutnie nie potrafiłam sobie z tym poradzić a porady jak porady, każdy musi znaleźć sposób w którym sam dobrze się czuje i zachować konsekwencje. Po każdym jego ataku na psa nie dominowałam go, nie pokazywałam że ja jestem alfa. Skupiałam jego uwagę na sobie, nagradzałam za spokojne przejścia najpierw ook znajomych psów, stopniowo zdarzało się że rpzeszedł obok obcych więc wtedy było święto i tak powoli, powoli udało nam się. Gdy atakował psa wrzasnęłam na niego "ej" i szarpnęłam mocno za smycz że pies znajdował się automatycznie obok mnie. Wtedy zmienialam również trasę. Teraz mój pies przechodzi ze stoickim spokojem obok każdego psa, nawet takiego który wiesza się na smyczy by go zgryźć. Mało tego, mój pies bawi się z innymi psami, wykazuje typowe zachowania społeczne zrównoważonego osobnika z czym miewał problem (z mojej winy). Psiarze z okolicy uciekali na nasz widok a teraz zachwycają się tym, jaki on jest grzeczny. A ja wcale alfą być nie muszę, uważam się bardziej za matkę ;-) pozwalam mu czasami wejść sobie na głowę, ale doskonale wiem że pies czuje emoje emocje lepiej niż nie jeden człowiek i wie kiedy może to zrobić, a kiedy nie. Nie uważam że to zasługa mojego przywództwa. [/QUOTE]To mocne musiało być to szarpnięcie, labek to w końcu chucherkiem nie jest, gdybym ja to napisał, to już widzę o co byłbym posądzany... Fauka; nawet MP opierają się na dominacji, to nie jest niestety bzdurą, bo tam także na placu "szkoleniowiec" rozporządza żarciem, problem jest, gdy pies uznaje, że żarcie znajduje się w nieodpowiednich rękach ;). Dzisiejsza dominacja nie ma nic wspólnego z TD Fishera. Trzeba to sobie wybić z głowy, dzisiaj zresztą rozmawiałem z Panią z hodowli (jednej z najlepszych) akit i to samo powiedziała, to nie są tylko moje słowa, pies musi mieć przewodnika, a przewodnictwo opiera się na dominacji. [QUOTE]A jeśli chodzi o psy w schroniskach, łapanie dzikich psów itd. Dlaczego pies jednego stratuje i ucieknie, a drugiego będzie respektował? skoro psy są tak genialnymi obserwatorami to chyba naturalnym jest to, że szybko ocenią kto jest silny, pewny siebie i ryzykowne będzie podskoczenie mu (50 kilogramowy facet podskakujący do 120 kilogramowego kibola to też samobójstwo) natomiast w grę wchodzi również czytelność sygnałów dawanych przez człowieka. Jeżeli człowiek nie szamocze się, nie wysyła sprzecznych sygnałów psu daje mu podstawy do zaufania albo chociaż zmniejszenia jego strachu. [/QUOTE]Moja ciotka miała mixa jamnika - straszna cholera, ale miło go wspominam, bo mimo 13 lat miał niesamowitą werwę, ale cierpiał na słabą krzepliwość krwi i musiał po "rozwaleniu ucha" zostać uśpiony, bo by się wykrwawił. Gdy warczał i dążył do kontaktu wzrokowego, zasada była taka-> olewaj go i rób co masz robić, a on i tak nie ugryzie, bo nie będzie mu rzucane żadne wyzwanie. Niestety pod koniec jego żywota zaczęliśmy się do tego stosować i pies zaczął się zmieniać, to nie on mimo warczenia był wtedy dominujący a my i nasze nastawienie do niego-> ignorowanie. Podchodząc do jakiegokolwiek psa... ignoruje jego zachowanie jak trzeba to skoryguję, chyba że to stanowiłoby zagrożenie pogryzienia, ale na szczęście rzadko się to zdarza, a ja za płot do obcego psa wskakiwać nie mam zamiaru i tego tam testować, to się odnosi do "szczekaczy" i "awanturników", gdzie staram się nie wymiękać, trzymam ramę i pies mnie szanuje, a ja się wobec niego nie narzucam. Tak wygląda "pierwsze wrażenie" z obcym psem, którego nie znam, przy znajomych wiem czego mogę się spodziewać, to już inna bajka. ;) Fauka, co z tymi badaniami?
-
I wszystko jasne, jak to mówią "wyszło szydło z worka" -> co do mojej osoby:cool3: Matagi, czego ten wątek ma dowodzić, że mając wiedzę (jakąś tam) miałem na początku wodę z mózgu co do właściwych metod-> zwłaszcza po forumowych poradach i, że szczeniak zaczął wchodzić mojej siostrze na głowę? Rady Krzycha były sensowne i naprowadziły mnie na odpowiednie tory co do wychowania, a z rad karjo2 wcale nie zrezygnowałem, to co mi podesłała także stosowałem, ale jednak naprawienie relacji było kluczowe:eviltong: Jestem na forum od roku, każdy może sobie "luknąć" co przez ten czas wypisywałem i jak zmieniałem podejście co do wychowywania psiaków, dla chcącego nic trudnego ;) [QUOTE][I][B]I tu mam pytanie, czy to jest normalne?, czy nie za wcześnie na takie zachowanie? Dodam, że piesek jest u nas od dwóch tygodni i nie ma z nim problemów. Jesteśmy wobec niego konsekwentni, a znajomych na spacerach wita dość wylewnie choć nie wszystkich od razu.[/B][/I][/QUOTE]No właśnie, czy to nie za wcześnie...:evil_lol: A tutaj moja wypowiedź "cała" z maja:evil_lol: [QUOTE]Witaj, Obecnie mam szczylka, który kończy 3 miesiące więc posłużę się jego przykładem:P. Zanim zdecydowałem się na Akitę naprawdę sporo szukałem informacji, przeczytałem chyba niemal wszystko co mogłem znaleźć w necie, rozmawiałem z hodowcami itd. Wcześniej, jakieś 4 miesiące temu zmarł nam jamnik...i on był moim pierwszym psem. Mimo, że to był jamnik to mam całkiem ponadprzeciętną wiedzę na temat psów, chociaż wciąż się uczę...Jak wiesz Akita to bardzo charakterna rasa i jest zdecydowanie dla doświadczonych...tu podkreślam słowo "doświadczonych". Powiem Ci, że to co wcześniej wiedziałem o psach, przeczytałem itd to teraz mając mojego rudzielca wiem, że tak naprawdę guzik wiem o psach...i muszę się uczyć na nowo. Powinnaś także wiedzieć, że są bardziej charakterne kitki i te mniej...Saikyo mając 2,5 miesiąca zaczął sprawiać problemy...zdominował moją siostrę (12lat), nie pozwalał sobie na pieszczochy, zdecydowanie ją podgryzał i zdarzyło się, że kłapnął zębami...Dla jasności pies wiedział co mu wolno, a czego nie...miał tzw musztrę od początku:P. Trwało to jakieś 3-4 tygodnie i bywa, że czasami i teraz warknie na nią, choć ćwiczę z nim oraz z siostrą...[/QUOTE]Dalszej części nie wrzucam, bo dotyczy czegoś innego ;) Matagi, czego ty chcesz dowieść, że nie jestem nieomylny i wszystko wiedzący:roll:...? Powiedz wprost o co Ci chodzi, jak np, z tym wrzuconym zdjęciem z astem... Mógłbym przewertować Twoje posty, jestem pewny że coś by się ciekawego znalazło, ale po co...?:p ps; właśnie odbyłem rozmowę z Panią Sylwią Gabryś z hodowli mała yakuza i nie uwierzysz co powiedziała... akite można uznać jako przynależną do ras nordyckich z racji tego, że powstała na północy, ale nie można tego powiedzieć jednak w 100%, jednak husky, malamut i reszta to jednak mają mało wspólnego z akitą (niektóre psy z tym przydomkiem hodowlanym biegają w zaprzęgach) itd, itd ups... książki i informacje w necie nie kłamały;) jednak moje demonizowanie akit wcale nie jest bezpodstawne :). ps2; to może podzielisz się teraz ze mną o co Ci właściwie chodzi,hmm?
-
No nie wierzę :D.... kobieto Ty to potrafisz orientować się w tematach...wszystko cacy, tyle że Twoja wypowiedź ma miejsce 09-04-2011 21:09 i jest pierwsza wobec mojego pytania, ;), a moja z 18-05-2011 15:40, jakby nie patrzeć to ponad miesiąc czasu ;) Matagi, nie ładnie tak manipulować "publicznością":p warto wklejać całość wypowiedzi:eviltong: Znowu pudło:oops:
-
Fauka, mogę liczyć na te badania, o których mi wspominałaś?
-
[QUOTE]SAIKO, czy ja znajdę jakikolwiek Twój post w formie porady, gdzie nie używasz słowa dominacja..?[/QUOTE] uff, przyjdzie Ci to raczej z trudem ;). ps; psy są hierarchiczne oraz są zwierzętami stadnymi, tam nie ma miejsca na "anielską cierpliwość", to już udowodniono ;).
-
A świstak siedzi i dalej zawije te sreberka ;) Jeżeli mnie pamięć nie myli to w pierwszym moim pytaniu na forum dostałem taką odp od Ciebie; [QUOTE]Hmm....bez urazy:razz: ale chyba trzeba było poczytać najpierw o rasie,a potem kupować:cool3:[/QUOTE] Pytanie dotyczyło, czy to normalne, że szczeniak 2-3 miesięczny reaguje w agresywny sposób... Przedstaw mi swoje stanowisko, nie musi być publicznie żeby nie zaśmiecać wątku ;).
-
scarlet; chodzi o to, że psy są z reguły gotowe do wspólnego koegzystowania, ale człowiek nie, bo potrzebują nadzoru. Gdybyś nie miała pojęcia, że będą się na siebie rzucać, to w każdej chwili mogłabyś je ze sobą połączyć to raz, dwa co jest do tego [B][I]podstawą[/I][/B] musisz stać się dla swoich psów [I][B]przewodnikiem[/B][/I], inaczej możesz mieć problemy "kiedyś" -chociaż to nie jest powiedziane, w walkach między starszą suką, a beagielką o pozycję dominującej w tej relacji, albo z wprowadzaniem któregoś z rzędu psa do domu. Psy potrzebują zasad, ograniczeń i spokojnego-pewnego siebie przewodnika, inaczej powstaje chaos, a ten nie jest dobry jak miałaś okazję się przekonać. To się odnosi do schematu; Ćwiczenia-> dyscyplina-> uczucia, gdzie wszystko jest po równo, ale tylko w takiej kolejności-> to klucz do posiadania psa "normalnego", nie może być, że dyscypliny jest więcej od uczuć, bądź ćwiczenia są po uczuciach. Chodzi tutaj oczywiście o zdrowy rozsądek, a nie terroryzowanie psa, rozumiesz? Wprowadzając obcego psa do domu także powinnaś to zrobić w odpowiedni sposób, bo jako przewodnik masz obowiązek wprowadzania psa w nową sytuację, nie inaczej.
-
[QUOTE]Saiko, ostatni raz reaguję na taką wypowiedź - naprawdę, czy ja Cię muszę prosić specjalnie o argumenty? [/QUOTE]Znasz moje argumenty, ale to nie zmienia tego, że tekst o anielskiej cierpliwości to porażka. Właściciel jest na skrzyżowaniu, dopóki nie podejmie decyzji co do psa, to na argumenty i poważne rady nie powinien liczyć. scarlett; tak jak mówiłem, jak podejmiesz decyzję, to będą rady co dalej z tym fantem zrobić. Jeżeli sytuacja ma się rozwiązać na "dniach" to najlepszą opcją jest albo kaganiec, albo separowanie, bo na resocjalizację będzie brakowało czasu.
-
[QUOTE]SAIKO, krok po kroku miałam odpisać ma wszystko, z kilkoma kwestiami się zgodzić, z kilkoma nie. Ale po poście w którym przyznajesz że żadnego doświadczenia nie masz nie mam nic do powiedzenia. Nie widzisz tego obrazu który widzę ja patrząc na pracę Millana. Większość tych najgorszych psów w programie Millana nie umywa się do mojego ale łączy ich wiele zech wspólnych i doskonale zdaję sobie sprawę jakie działania jakie skutki wywołają. Zapraszam do łodzi, mogę pokazać na żywo, zademonstruję na żywym organiźmie. Teoretykom dziękuję. [/QUOTE]Fauka, nie wygłupiaj się, nie po to tyle "teoretyzuję", żeby teraz być zbywany przez równie obcykanego "teoretyka". Nie jesteśmy dziećmi. Przedstaw mi/nam swoje stanowisko jeżeli chcesz być szanowana, pokaż, że jesteś ok, a nie tylko mówisz, że taka jesteś ;). [QUOTE]Tak, wiem. Nadal nie uważam, by mój post sugerował coś innego. [/QUOTE]Fauka nazwała mnie "teoretykiem" ma do tego prawo, ale w ten sposób traktuje mnie jak amatora, a siebie jako profesjonalistkę z racji tego, że ma "cięższego psa" niż te u Millana przy okazji radząc sobie z nim należąc do grupy "teoretyków", bo profesjonalistami pod tym względem nie jesteśmy. Uwierz mi, że Twój pies nie jest pod tym względem "perełką" jak i mój pod względem charakteru, są cięższe przypadki, a to nie oznacza, że są w jakiś sposób wywyższane. [QUOTE]SAIKO - oglądałam film o psie uratowanym ze schroniska godzinę przed uśpieniem - próbowano mu założyć smycz, ale był tak spanikowany, że po prostu rzucał się i szczekał.. założę się, że CM magicznie by go dotknął.. a facet na filmie po prostu psa przytulił i pogłaskał, a zaraz potem pies leżał wywalony na plecach i merdał ogonem.. nawet jeśli CM nie zrobiłby tak jak mówię - nie wierzę, że gdyby trafił mu się taki przypadek, to w TV zmusiłby się do wyleczenia psiego problemu w tak mało efektowny sposób. [/QUOTE] Taa i wszystko jasne. Przytulajmy pieski i współczujmy im pogłębiając ich problemy, niech to się stanie rutyną. Soko, powinnaś częściej wrzucać takie wpisy ;).
-
Hanako, tutaj nie chodzi o to, czy ktoś adoptował psy w wieku 6 lat, czy 3 miesięcy... To jakie ktoś miał problemy to swoją drogą, nie muszą być przedstawione na forum, 90% osób coś ukrywa, bądź przekręca aby było łatwiej wyjść z opresji. Nie obwiniam Matagi, że nie umie sobie poradzić z psami, chociaż sama mówi o dominacji, a jednocześnie temu przeczy...normalka powielana przez wielu. Wchodząc na stronę Matagi widzę napis "hodowla" a tutaj otwarcie temu przeczy... [QUOTE]odnoszę się do "wsiadu" na hodowcę i niegrzecznych, osobistych wycieczek, które mnie zdegustowały. uważam, że takie wypowiedzi nie powinny mieć tutaj miejsca.[/QUOTE] To nie ja pierwszy postanowiłem być niemiły, nie ja zacząłem tę pyskówkę, nie pozwolę sobie, gdy ktoś jawnie mnie ośmiesza. Czym jest niewychowana akita wie każdy "świadomy" właściciel i hodowca, tego będę się trzymał. Mogę wymienić 30 różnych pozytywnych cech rasy jak i 30 negatywnych, chodzi o świadomość "puchatej kuleczki". Nazywasz Weaver w innym wątku moim adwokatem, a tutaj sama się w to bawisz, Matagi jeżeli chce, to może sama się wybronić, tak samo ja. [QUOTE](poza wzmianką o rasach północnych - nadal jestem autentycznie ciekawa)[/QUOTE] Nie odnosiłem się do FCI, gdybym chciał to bym to zrobił, odniosłem się do tego, że szpice należą do ras północnych/nordyckich. Nie chce mi się podawać źródeł, pytasz o takie rzeczy, że mam wrażenie, że rozmawiam z kimś mało inteligentnym, bądź zakompleksionym, sorry. To, że mam wg, Was małe doświadczenie, nie oznacza, że jestem ślepo wierzącym chłopczykiem żyjącym w społecznym matrixie, wierzącym we wszystko co przeczyta i usłyszy, mimo tego, że widzi coś innego, mimo, że osoby niezależne mające czasami większe doświadczenie mówią coś zupełnie przeczącego w związku do otaczającego nas świata, który wg niektórych ma różowe barwy. Będę mówił otwarcie co myślę, o tym jakie mity niektórzy "spece" mający na trzaskanych tysiące postów mówią i powielają, jak widać jest to bardzo niewygodne, bo po co dyskutować z kimś kto ma taki mały zapas doświadczeń...? Normalka, gdy nie ma się na tyle silnych argumentów, żeby móc powiedzieć jasno dlaczego jest tak, a nie inaczej w dodatku umiejętnie obronić stawiane tezy. No ale jakby nie było, to łatwiej nazwać kogoś "teoretykiem", chociaż ja zawszę wole "dialog" od wywyższania się, ta druga cecha świadczy o osobie, która to wyklepie na klawiaturze. Przeczytałem sobie Waszą dyskusję o kopiowaniu uszu, niestety, ale blado w niej wychodzisz, ciągle jest "bo ja..." ;). Jako osoba niekompetentna, bądź mało wiedząca nie odzywam się w tematach o których nie mam pojęcia, bądź moje pojęcie jest nienależycie wiarygodne, ale widzę, że podejście "bo ja..." jest tutaj bardzo popularne, mimo, że często odbiega od racjonalizmu i obiektywizmu. W rozmowach priv. padają czasami pytania; skąd Wy macie jeszcze motywację, aby tłumaczyć rzeczy, które są tak oczywiste..., no ale cóż jak widać niektóre "głupoty" i "mity" trzeba prostować, bo czytają to także ludzie "nieobcykani", będący zagubieni w tym całym zamieszaniu.
-
[QUOTE]ależ oczywiście saiko, moim życiowym marzeniem jest wdeptać cię w ziemię, a potem jeszcze pokręcić troszkę obcasem, coby przebić śledzionę. kiedyś mi mówiono, że każdy swoją miarą mierzy.[/QUOTE]Spoko Hanako, tylko dynamika for internetowych ma właśnie taką formę, gdy ktoś delikatnie mówiąc sugeruje drugiej osobie gadanie głupot ;). [QUOTE]interesuje mnie praca z psem boję-się-własnego-cienia, twoimi metodami, które nazywasz... jak ty je nazywasz? nieważne, dominacją bez alpha roll'a. czy uważasz, że takie metody są odpowiednie do pracy z takim psem? czy dopuszczasz pozytywne wzmocnienia? czym - smakiem czy kontaktem wzrokowym? czy nie wydaje ci się, że takie nastawienie jest zbyt "chłodne" dla roztrzęsionego, niepewnego siebie psa? bo zakładasz, że pies będzie chciał dominować i w swoich postach wyjaśniasz, jak go "ustawiasz do pionu", czyli uczysz posłuszeństwa i uległości. co z psem wycofanym i zastraszonym? jak byś z nim pracował?[/QUOTE]Hanako, Przeczytaj sobie jeszcze raz moje wypowiedzi, ponieważ nigdzie nie mówiłem, że lękliwego psa się dominuje jak normalnego psa w sensie, że należy z nim w identyczny sposób pracować, że trzeba ustawiać go do pionu, aby zresocjalizować..., mówiłem o prawidłowej relacji, czyli o wzbudzeniu zaufania dzięki mianu bycia przewodnikiem, którego mu brakuje i za którym może podążać itd. Jak wiemy strach może mieć wiele przyczyn, dlatego czasami trudno go zwalczyć. Psy nie myślą racjonalnie, pewne miejsca/sytuacje kojarzą im się z pewnymi czynnościami- sytuacjami, może się z nimi kojarzyć także człowiek. Takie psy długo się przystosowują, gdyż bywają w "dobrych" chwilach, a następnie znajduje się w miejscu, w którym tracą pewność siebie. Człowiek stara się pomóc, ale nie może tego zrobić. Takie psy widzą co człowiek robi, ale nie to co myśli. Jeżeli mówimy o skrajnych psach, to takie lekko mówiąc "spadły na samo dno", nie interesują się zapachami, takie psy potrzebują kontaktu z "normalnymi" psami, sam człowiek im nie pomoże. Te psy potrzebują czasu, nie prochów!!! Takie psy to trudne przypadki, bo trzeba je "przeprogramować", aby narodziły się (w skrócie) na nowo. Ważne jest, aby takiego psa nie przytłaczać, ważna jest nasza mowa ciała- nic na siłę. Takie psy są niewychowywane tak jak powinny, czy to przez człowieka, czy przez sukę, czy w końcu przez wczesne zabranie od suki. Przy takim psie ważna jest nasza energia/nastawienie, to zdecydowanie lepsze od reagowania "o jejku". Z takim psem także unika się konfrontacji, jego zachowania trzeba stymulować, a konkretniej to mózg, warto pomóc naturze i mieć do pomocy zrównoważonego psa/sukę. Zasada jest taka, że energia przyciąga energię, co się także odbija na kontaktach. Nie rozumiem jednego, po co z takim psem podczas "resocjalizacji" w początkowych stanach nawiązywać kontakt wzrokowy, dotykowy, czy głosowy... Bojaźliwe psy mogą łatwo wpaść w tarapaty, jeżeli staną się dominującymi osobnikami. Mino, że taki pies jest strachliwy to należy pamiętać by dążyć do tego, aby był spokojny i uległy. W pracy z takim psem warto się posługiwać różnymi patentami. Jedną z nich może być chusta na szyję, aby odwracała uwagę na kolorze, a nie na płochliwości. Można także jeżeli mamy możliwości wykorzystać formy masażu lub akupunktury (niektórzy wet się w to bawią). Kocyki, posłania itd także są pomocne. Dla dobra psa wykorzystuje się wszystko co mamy, ale ze zdrowym rozsądkiem. Takie psy potrzebują spokoju i dystansu, warto się skupiać na czymś konkretnym zamiast nom stop na psie. Celem w pracy z takim psem jest sprawienie, aby zwierzę zaczęło za przewodnikiem "podążać". Watro także mieć na uwadze to, że angażując psa w daną czynność należy wykorzystywać sytuacje, które wcześniej psa przerażały, mogą to być np, dźwięki. Trzeba umieć/nauczyć się stosować narzędzia, aby właściwie je stosować-> używamy wszystkiego, aby stożyć równowagę. Wszystko opiera się na relaksie, nie blokujemy psa, jeżeli sytuacja tego wymaga to podążamy za psem, które nie zna świata. To tak w skrócie, wystarczy?
-
Soko, kolejny raz... czytaj ze zrozumieniem ;) Z schroniskiem odnosiłem się do swojej osoby, nie do Fauki. Evel; powtórzę jeszcze raz, w każdej dyskusji w której się udzielam mówię jakie mam doświadczenie, ale jak widać czytanie ze zrozumieniem to problem dość szeroki...
-
Fauka, niczego nie ukrywam, w każdej dyskusji zaznaczam kim jestem, mógłbym nazmyślać, ale po co, aby zyskać na szacunku? To, że nie pracuję w schronisku nie znaczy, że nie mam pojęcia jak podchodzić do psów, ale tłumaczyć się nie mam zamiaru bo jak mówią "winny się tłumaczy". W takim razie traktujesz mnie z góry, bo jak to jest, że "amator" może wiedzieć więcej i mieć równie dobre lub lepsze podejście...
-
[QUOTE]skądże. na temat matagi i twojego podejścia do sprawy akit wypowiedziałam się tam, gdzie rozpoczęła się dyskusja o akitach. chcę mieć punkt odniesienia - wiedzieć kim jesteś i jakie masz doświadczenie, aby nałożyć je na twoje wypowiedzi o wychowaniu psa. co do twoich metod/poglądów/zwał jak zwał jeszcze się nie wypowiedziałam - i nie planuję w najbliższym czasie. czytam, obserwuję, analizuję. wyciągam wnioski. chcę mieć jak najpełniejszy obraz, żeby się pochopnie nie sugerować.[/QUOTE] Czyli zbierasz informację, aby mnie zgasić jednym artykułem... ;) [QUOTE]nie powiedziałabym, że twoje odpowiedzi mnie usatysfakcjonowały - szczerze mówiąc, liczyłam na szerszy opis sytuacji. tak naprawdę rzadko spotykam ludzi skłaniających się ku dominacji, a więc próbuję poznać temat od strony, która mnie interesuje. nie wiem, dlaczego założyłeś, że czyham na jakikolwiek rewanż. nie toczę prywatnych wojen, acz mówię głośno, kiedy mi się coś nie podoba.[/QUOTE] Powiedz wprost co Cię interesuje, zdaję sobie sprawę, że moje wypowiedzi "kiedyś", a "dzisiaj" mają nieco inną formę, ale bez przesady ;) [QUOTE]tocząc się dalej swoim asfaltem: myślisz że z psem lękliwym da się pracować czystą metodą dominacji? z zupełnym wykluczeniem pozytywistów? w jaki sposób pracuje się z takim psem? [/QUOTE] Trzeba najpierw zrozumieć o jakiej dominacji mówimy... rzutami na glebę, czy ułożeniem prawidłowej relacji, gdzie mp mają swoje miejsce jako jeden z czynników, dominacji o której nom stop mówię. Cały czas mówię, że aby pracować z psem w taki sposób, aby pies mógł nam zaufać, niech teraz będzie o tych "panikarzach" do tego jest potrzebna pozytywna strona i tu nie ma o czym dyskutować... kwestią jest jakiego mamy psa i jak do niego podejdziemy, aby "sposób" był jak najbardziej dla psa dopasowany.
-
Na wstępie, nie jestem szkoleniowcem/behawiorystą. Moi znajomi mają różne psy z różnymi problemami takimi samymi jak Wasze, mniejsze, bądź większe. [QUOTE]uno: pracowałeś może z psem lękowym? nie takim z agresją lękową, tylko z takim, który się boi, trzęsie, ucieka, nie chce i nie będzie?[/QUOTE]Tak, ale nie w sensie takim jakby to robił szkoleniowiec, więc odpowiedź może być nieobiektywna. [QUOTE]duo: pracowałeś już z psami raz skopanymi, z wygiętą psychiką, czy cały czas mówimy o kształtowaniu psa od małego?[/QUOTE]Różni znajomi mają różne psy. Jak wyżej. [QUOTE]tres: czy ogólnie dużo pracowałeś z psami innymi niż swój, czy raczej opierasz się na doświadczeniach z saikyo? miałeś wcześniej psy?[/QUOTE]Jak wyżej. Miałem psa, wychowywałem się z nimi od "cyca". Ojciec miał kiedyś onka, reszta rodzinki jamniki, ja zresztą także, rówieśnicy mają bulle itd itd. Kontakt z psami miałem, mam i będę mieć. Wciąż się jednak uczę, ale zdobytą wiedzę z powodzeniem stosuję w praktyce, jeżeli czegoś nie wiem to wolę zapytać niż trzymać się twardo ramy. Ps; po mojej odpowiedzi na zaczepkę Matagi wzięło Cię na rewanż, żeby mi dogadać, tak?
-
[QUOTE]Jeśli masz możliwość, niech psy po prostu nie zbliżają się do siebie, bo nie jest im to potrzebne (i niech nikt nie przekonuje, że spięcia są potrzebne psom). Musisz zagwarantować suce święty spokój bo pewnie nie ma cierpliwości do niewychowanego gada i niestety - ustawiać mogą tylko psy stabilne psychicznie, ona najwyraźniej nie ma do tego najmniejszej chęci i woli pogryźć szczeniakowi łapę. Generalnie nie ma w tym nic dziwnego jeśli by spojrzeć na to z perspektywy psa, natomiast oczywiście jest to niedopuszczalne. Kwestia najważniejsza - szczeniak może podejść do suki tylko w stanie skupienia, odwoływalności od niej - gdy chcesz i wyczuwasz nadchodzący atak agresji, wołasz i o odchodzi - i musi być spokojny. Ona sama mu się nie naprasza, tylko chroni swoją prywatność. Musisz jej pokazać, że nie jest potrzebne gryzienie tego psa (a pewnie przez te 2 miesiące dawała małej sygnały uspokajające i odganiała w różne sposoby, tylko ani Ty nie reagowałaś, ani mała - więc pozostała jej wersja ostateczna, zęby), by ten odszedł. Jeśli młoda nie rozumie sygnałów, Ty musisz zrobić to za nią i po prostu ją odwołać. PS. Po dwóch miesiącach na pewno nie zaczęła się rzucać NAGLE, po prostu skończyła jej się anielska cierpliwość - dwumiesięczna cierpliwość!![/QUOTE] Soko, nie pisz bzdur i nie wprowadzaj ludzi w błąd:mad:. Problem leży gdzie indziej, a nie w braku "anielskiej cierpliwości". scarlett, nie naprostujesz psa w jeden/dwa dni nie wiedząc w dodatku jak prawidłowo to wszystko robić. Do tego presja ze strony rodziny i czas, którego brakuje na adopcję Luny. Zostają Ci trzy wyjścia; albo psa oddać do schrony, albo szybka adopcja, albo pies zostaje i zmagasz się z problemem, bo problem leży w Was, a nie w psach. Musisz się zdecydować.
-
[QUOTE]Kolejny raz udowadniasz że nie miałeś do czynienia z psem naprawdę problemowym ;-)[/QUOTE]No tak... bo Ty myślisz, że psa nie da się ogarnąć w taki sposób, aby nie zwracał uwagi na krzykaczy... a jeżeli krzykacz za bardzo krzyczy, to drzwi są zamykane, żadna filozofia. Naprawdę, ta babka nie jest pierwszym lepszym leszczem, jak nie wierzysz to zapraszam do lecznicy w Kłodzku przy rondzie, gdzie prowadzi droga na Nysę ;). Jak czytam niektóre wypowiedzi, to mam wrażenie, że część osób nie potrafi uwierzyć, że jednak da się psa na tyle ogarnąć, żeby nie sprawiał kłopotów. Widok psa niczym ze stadka CM jest co prawda rzadki, ale jak najbardziej możliwy ;). Wet ma doświadczenie, to jej druga akita i to samiec, a wcześniej też miała kilka psów, więc ma pojęcie jak do nich podchodzić. I jest na tyle ogarnięta, że jak pierwszy raz do niej zawitałem ze swoim rudzielcem to powiedziała mi to i owo jakie te psy są i czy mam tego świadomość, a Millana to zaproponowała na wejście z zaznaczeniem, aby najpierw zrozumieć, a nie małpować ;).