Jump to content
Dogomania

SAIKO

Members
  • Posts

    301
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by SAIKO

  1. [QUOTE]Teoria dominacji , została już dawno obalona. Nawet jej twórca się z niej wycofał. Pies nie tworzy stada z ludźmi. Tak na marginesie. [/QUOTE] Zapraszam do mnie :D Zresztą przerabiany był już nie raz ten temat, nie warto do niego wracać. Najpierw trzeba zrozumieć, czym jest ta dominacja, na czym polega i jak się przejawia, co jest motorem napędzającym takie zachowania itd... To nie jest tak, że takie zjawisko nie istnieje, na co dzień się z tym spotykasz... to kwestia m.in używanych pojęć.
  2. Rozumiem do czego zmierzasz, ale zauważ że Twój doberman inaczej reaguje na takie korekty, a onek się stawia... dlaczego, to już wyjaśniłem. Nie wiesz jak zareaguje, gdy ta kobieta zacznie szarpać smyczą... to jest jakby nie patrzeć "konfrontacja" której ta kobieta się boi... wiele psów gryzie smycz gdy to się dzieje, chyba widziałaś takie zachowanie, a co będzie później... nie znamy reakcji tego psa na takie bodźce, nikt z nas go nie widział, to zwiększa ryzyko że może taki pomysł nie wypalić i źle się skończyć to raz. [QUOTE]A ja bym wolała, żeby żadna z tych sytuacji się nie wydarzyła. Dlatego zaproponowałam rozwiązanie problemu w sposób najprostszy, czyli mechaniczny, ale działający od zaraz sposób, a nie jak sobie piesek poustawia (albo i nie) w główce. [/QUOTE] To wiadome, nie będę się z Tobą spierał, czy to coś da, czy nie... powtórzę "nie znamy reakcji na takie bodźce" tego psa, a to stwarza pewien problem. Dwa, to to że jeżeli kolce nie wypalą i dojdzie do kontaktu, to nic... ale to nic nie chroni obcego. [QUOTE]Poza tym te metody nie działają w 24h. [/QUOTE] Na jakiej podstawie wyciągasz takie wnioski..? Prosty przykład... przychodzisz do domu, pies po Tobie skacze/wita Cię po swojemu - to pewien rytuał. Olewasz takie zachowanie i wyznaczasz mu granice... ponieważ pies żyje chwilą, to zacznie Cię testować (tak to działa) odbijesz test i to Ty dominujesz nad nim. Ponieważ hierarchia jest "tu i teraz" za 5 minut role mogą się odwrócić. Tak samo jest między psami, raz jeden dominuje, za chwilę drugi to zależy od sytuacji i "nastawienia", dlatego też w jednej chwili pies jest wobec nas uległy, by za 10s gdy poczuje nasze niezdecydowanie i nie widzi reakcji przejmuje kontrole, czyli zaczyna dominować. Tak jest z reguły, ale to nie oznacza, że po chwili będzie taki pies na nas warczał... do tego potrzeba już trochę więcej czasu... pewnie także miałaś okazję zaobserwować, a jak to Twoje szczęście, że jesteś na tyle świadoma że do takich sytuacji potrafisz nie doprowadzić. To zresztą różni psy od wilków... one atakują w chwili Twojego zawahania, w chwilach gorszych dni dlatego są tak niebezpieczne... psy to w pewien sposób zatraciły, ale nie będę odbiegał od tematu. Kobieta i jej facet muszą nabrać krzepy w tej relacji, tutaj nie ma takiego skrótu jak kolce... Ty wiesz, że odpowiednio użyta kolczatka zadziała ja też to wiem, oni nie... a jeżeli nawet im się to uda, to będzie tylko kwestia czasu, bo nie panują nad psem... stracą czujność i za chwilę znowu będzie pytanie w stylu "robiliśmy to i to, pies był spokojny ale zaczęło mu odpierdzielać...". Tutaj trzeba zacząć od podstaw... półśrodkiem jest kaganiec, który daje nam przewagę "psychologiczną" że pies nas i innych nie ugryzie w razie jakiegoś incydentu, kolce tego nie zapewniają, one służą do czegoś innego.
  3. Napisałem w na samym początku, czyli kompletna zlewka... pies szybko załapie, że coś się zmieniło w zachowaniu tej kobiety... następnie zacznie ją "testować", jeżeli nie da plamy i zrobi to co radziłem to warczenie pójdzie w niepamięć. Przerabiałem to na własnej siostrze przy Akicie... tylko, że siostra ma 12 lat i pies sobie ją zaczynał podporządkowywać, uwierz mi że nie miały prawa się z nią bawić w mieszkaniu żadne koleżanki... bo "jemu" się to nie podobało... chodził i wiercił im dziurę w tyłkach ciągle śledząc co robiły. Na szczęście był wtedy jeszcze szczylem i tylko warczał, dzisiaj na bank by się na tym nie skończyło. Oczywiście to na początek, dlatego napisałem że jak zda relacje to będziemy kombinować jak po zmienionej hierarchii mają się zachowywać i kontynuować pracę z psem. Każdy kto wchodzi do nas do mieszkania ma w progu przedstawione jak ma się zachowywać, żeby pies ich szanował... U mnie o tyle był problem, bo akita traktuje swoją rolę w życiu bardzo poważnie, z tym psem nie da się negocjować i jest garstka osób które potrafią go że tak powiem zdominować. Nie piszę bajek z d**y, piszę bo sam przez to przechodziłem, to mój pierwszy pies i początkowo robiłem masę błędów przez które musiałem pokutować. Co dla Ciebie jest gorsze...? rozharatany pies na ulicy, człowiek z raną szarpaną, czy obicie kagańcem? Kagańce są różne, od skórzanych po metalowe. Nie raz byłem ugryziony prze psa i zazwyczaj te rany trochę się goiły... dlatego wolałbym mieć porządnego sińca na udzie, niż rozwalone przedramię.
  4. Fakt jestem facetem, ale to wiele nie zmienia, bo tak samo i kobiety w rodzinie i poza wyprowadzają u mnie psa, więc...? Kolce nie rozwiążą problemu,a mogą go pogłębić. Z agresją przekierowaną są nie ma przelewek, przy tak dużym psie... wtedy faktycznie przydaje się siła fizyczna. Cała sztuka polega na tym, żeby mieć "psychologiczną" przewagę nad psem, nie fizyczną... jestem pewny, że mój pies gdyby się odpalił to nie dałbym mu rady... jest silny, szybki i potrafi bardzo szybko przeanalizować sytuację... widzę to, gdy się z nim wygłupiam, gdy coś przed nim schowam itd, jestem pewny że nie dałbym mu wtedy rady, skoro dawał radę niedźwiedziom to i ze mną z powodzeniem by się uporał ;). Ja nie widzę problemu w tym, żeby zmienić sposób zachowywania się wobec psa... jaki jest interes w tym, żeby ciągle się do niego zwracać i patrzyć co robi, gdy idzie popatrzeć co się dzieje w pokoju obok... W jakim celu się go głaszcze, podchodzi do niego i się łasi... co ma sobie wtedy taki zwierzak myśleć...? Chyba nie muszę kończyć. Jak pies ulegnie właścicielom, przestanie się panoszyć itd, to wtedy można się zabrać za np, kolczatkę na spacerach... ale nie wcześniej, bo taki zabieg wszystko popsuje.
  5. Amber... kolczatką nie osiągnie się zamierzonego efektu/zachowania jeżeli pies sobie kpi z właściciela (czyt. warczy)... co innego, gdy panujemy nad nim (w jakimś sensie) ale ten rzuca się na inne psy/ludzi/koty itd, a co innego gdy nie pozwala się dotknąć przez WŁAŚCICIELI, bo uważa się za ważniejszego 24/7... Taki eksperyment, może spowodować więcej frustracji w psie, brakuje jeszcze przekierowanej agresji na właścicieli bo do tego może to doprowadzić... a wtedy będzie na łeb na szyje poszukiwanie behawiorysty lub igła. Z tym się trzeba umieć obchodzić, bo kolce nie mają za zadanie służyć jako obroża dla psa :). Kolczatka nie ochroni obcego psa przed pogryzieniem... od tego są kagańce. Dużo też zależy jak wyglądają z tym psem spacery... czy się ekscytuje, ciągnie itd. Kolczatka nie zadziała tak, że pstryk i pies po szarpnięciu będzie potulny jak owieczka. Myślisz, że przy moim jest łatwiej? Nigdy nie użyłem kolców, czy kantara, a i bez tego sobie z nim daje radę i jakoś pies się nie wyrywa jak wariat do innych, chyba że sytuacja jest podbramkowa i musi się bronić. Też mieszkam w bloku, też mam sąsiadów i też Ci sąsiedzi mają dzieci/koty/psy. Owszem, nie wszystko można wytłumaczyć złym zachowaniem, ale od czegoś trzeba zacząć skoro właściciele jasno mówią że pozwalają psu na zbyt wiele, to wypada wyciągnąć wnioski... może dla niektórych lepsze jest załatwienie sprawy prochami... nie wnikam ich sprawa. Nie każdy sypie pieniędzmi na prawo i lewo (jakby nie było innych wydatków) i nie każdy jest tak naiwny żeby latać z pierdołami po specjalistach nie sprawdziwszy wcześniej, czy problem nie leży w człowieku i jego podejściu do zwierzęcia. Albo się bierze psa i bierze za niego odpowiedzialność, albo się go nie bierze... proste -> takie jest moje zdanie. Nikt nie musi się z tym zgadzać, mam trudnego psa, który gdyby miał tak "lajtowo" to by nas i w okolicy wszystkich pogryzł, a wież mi że ma do tego predyspozycje... na szczęście, albo dzięki właściwemu podejściu wszyscy są zdrowi i nie kuleją, nie uciekają, nie chowają się, gdy przechodzę obok nich z psem. Wystarczy zapewnić psu wyzwania psychiczne, fizyczne, dyscyplinę i oczywiście adekwatną ilość uczuć, żeby był "normalny" przynajmniej dla najbliższych osób i zwierząt. Reszta to sprawa socjalizacji, którą albo się zaniedba, albo we właściwy sposób przeprowadzi. Zdaje sobie sprawę, że to nie jest łatwe, bo wymaga to zmiany "naszej", naszych przekonań, przyzwyczajeń i uczłowieczania zwierząt którego każdy się wypiera... a jednak każdy to w jakiś sposób robi (mi też się zdarza, ale bez przesady że nom stop).
  6. Nie wiem czego oczekujesz... onek to dość wymagający pies. Te psy potrzebują zajęć, wyzwań i dyscypliny... inaczej są niezrównoważone tak jak Twój. Zanim pójdziesz go przebadać, to zmień podejście do tego psa, bo wieje od Ciebie strachem na kilometr. Kolczatki nie kupuj, bo na obecną chwilę i tak nic ona nie zmieni, może za to pogorszyć sytuację. Temu psu brakuje ruchu, brakuje dyscypliny, ma za to za dużo uczuć, które sprawiły że on Cię po prostu zdominował. Popracuj nad pewnością siebie, nad kontrolowaniem swoich odruchów itd. W jakim celu prowokujesz takie zachowania jak warczenie...? Warknął raz... spanikowałaś, warknął drugi... również spanikowałaś, trzeci i ugryzł... zaczęłaś się wahać i straciłaś do niego zaufanie (bez tego ani rusz, to podstawa pracy z psem). Za każdym kolejnym razem Twój pies miał większą świadomość swojej wyższości nad Tobą. Przy takim psie nie trzeba być silnym fizycznie, aby nad nim zapanować. Tutaj chodzi o siłę psychiczną, a Ty jej obecnie nie masz... dla niego jesteś słaba i niezrównoważona - zmień to :). Twój pies jest zapewne "normalny" już teraz, on jest gotowy na zmianę swojej pozycji w domu na tzw "pstryknięcie palcami" dlatego, że pies żyje chwilą i nie rozpamiętuje tego co było 5 minut temu. Skoro warczy, gdy patrzysz mu w oczy, to po co to robisz...? Dla psa kontakt wzrokowy to nie oznaka szacunku jak u nas, dla niego to rzucanie mu wyzwania. Psy nie patrzą sobie bezpośrednio w oczy -> unikają tego, a jeżeli już to robią to dochodzi do konfrontacji. Nie wiem ile jesteś w stanie poświęcić swojemu futrzakowi czasu, ale musisz sobie go zorganizować tak, aby mieć możliwość odbyć z nim co najmniej 2 godzinny spacer w ciągu dnia (minimum). Zacznij go kompletnie olewać w domu/mieszkaniu - zero kontaktu wzrokowego, zero dotykania/głaskania, jak najmniej się do niego odzywaj. Spróbuj się tak pobawić przez tydzień i sama zobacz, czy coś się zmieniło. Masz się po prostu panoszyć po domu tak jakbyś była królową :) . Jak Ci stanie na drodze, to stań bokiem i go przepychaj nie zwracając na niego uwagi, bo jeżeli wtedy warknie, a Ty spojrzysz mu w oczy to zaatakuje masz to jak w banku. Niech widzi, że jesz pierwsza śniadanie/obiad/kolacje czy tam choćby ciastko a następnie nakarm go (najlepiej z ręki) - decyduj ile i w jakiej ilości może zjeść. Nie chowaj miski/jedzenia za siebie tylko podnoś do góry. Karm go dopiero wtedy, gdy będzie spokojny. Gdy przyjdzie do Ciebie po pieszczochy, to nie reaguj... jak będzie nachalny to go odepchnij (zero kontaktu wobec niego, zwłaszcza wzrokowego) nie wzbudzaj możliwości konfrontacji. Zastosuj się do tych rad przez tydzień, zobacz czy coś się zmieni, czy nie... sama zdecyduj. Później rozważ wizytę u weta i przebadanie mu głowy. Nic nie stracisz, a za to możesz wiele zyskać. Pamiętaj, że zmęczony pies, to szczęśliwy i spokojny pies :). Zdaj relację, czy coś to dało, później będziemy kombinować co dalej. Powodzenia i więcej pewności siebie!
  7. SAIKO

    Saikyo:)

    Jedno i drugie... za każdym razem jak się go widzi to (przynajmniej ja tak mam :P) micha się cieszy - tyle już jest u nas w domu, a wciąż jestem pod wrażeniem jeśli chodzi o charakter tego psa. Druga strona medalu, to... też charakter który trzeba ogarnąć, bo w przeciwnym wypadku wymyka się to spod kontroli...
  8. SAIKO

    Saikyo:)

    Dzięki :) [QUOTE]Uwielbiam Akity Inu, ale jakoś rodzice nie są do nich przekonani dlatego mamy WHWT ^^[/QUOTE] Szczerze... nie polecam, można zwariować przy nich :mad:
  9. SAIKO

    Saikyo:)

    [IMG]http://i47.tinypic.com/33m6b6x.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.tinypic.com/35bcbhl.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.tinypic.com/efjhuv.jpg[/IMG]
  10. Wiesz, to jest tak że osoba raz zaatakowana będzie miał już tą chwilę zawahania (lekki stres) dopóki na nowo nie nauczy się ufać danemu zwierzęciu. A jak pewnie wiesz, bez zaufania ani rusz... Ala musi nabrać właśnie tej pewności siebie, bo to co teraz ma w głowie to zwykła bariera psychologiczna. Człowiek z reguły myśli, że jak coś jest większe, to od razu misi go traktować z należytym szacunkiem, a to akurat bzdurne przekonanie. Zauważ, że mniejsze psy np yorki potrafią mieć twardsze charakterki od swoich rodzinnych kumpli np, onków, labków czy innych większych psiaków- potrafią nimi sterować -> czyli dominują nad nimi (bardzo nielubiane słowo przez wielu psiarzy... :P). Główną rolę odgrywa w tej sytuacji nastawienie (psy nie biorą pod uwagę że można dostać po dupie od większego-> dla nich każdy osobnik jest taki sam - duży, mały... bez różnicy). Jeżeli Twoja kobieta będzie miała przekonanie "to ja jestem w tej relacji panem i władcą, to mi się należy pierwszej szacunek itd" to Twój pies zupełnie inaczej będzie ją postrzegał. Nie chodzi tutaj o zmuszanie psa do jakiejś czynności na siłę, a o sprytne wychwytywanie momentów gdzie ma się pewność, że dana komenda zadział za pierwszym razem. Zacznijcie od tego, żeby Ala kompletnie przez kilka dni - spotkań ignorowała Twojego psa. Niech się cieszy, wariuje i wgl, ale niech ona nie patrzy mu w oczy... (przy powitaniu kompletna zlewka, cała uwaga niech będzie poświęcona Tobie i otoczenia, a psa jakby nie było). Później niech zacznie nagradzać psa kontaktem wzrokowym/dotykiem/pochwałą za właściwe zachowanie. Niech to ona inicjuje zabawę, głaska psa tylko wtedy gdy będzie miała na to ochotę, a nie gdy to pies się narzuca itp. Tak na próbę, jak się coś zmieni to sami zdecydujcie czy warto to ciągnąć, czy może wrócić do starych nawyków. Ps, proponuję sporo spacerów Twojej dziewczyny z Brunem (bez Ciebie, gdzieś gdzie będzie mogła spokojnie zapanować w razie czego nad psem) -> to ich powinno bardziej zbliżyć :) Zawsze starajcie się być bardziej uparci od Bruna... jeśli on się "zastanawia" czy warto przyjść na zawołanie, to warto być konsekwentnym i do oporu przywoływać psa, jak przyjdzie to oczywiście należycie trzeba to nagrodzić :). I bez nerwów, na spokojnie.
  11. Tak dla przykładu, to niedawno musiałem zostawić swoją Akitę (dla porównania mają twardszy i bardziej zdecydowany charakter od asta) u znajomego. Znajomy, to oczywiście laik, którego mój pies od szczyla miał w głębokim poważaniu (nigdy na niego nie warczał, ale za nic się nie słucha i gdy tylko miał psa na smyczy to ten zaczynał świrować...). Dałem kumplowi kilka prostych rad, które są dla wszystkich niby takie oczywiste, ale jednak 99% osób o nich zapomina... 1) Zapewnienie psu dostatecznej dawki ruchu. 2) Narzucenie własnych zasad. 3) Wybicie z głowy nadmiernego czochrania/migdalenia i ciućkania oraz niepotrzebnego zwracania uwagi na psa, a co za tym idzie wygłaszania komend co do których istnieje możliwość że pies ich nie wykona. Gdybyś powiedział swojej dziewczynie, żeby najpierw (zanim wgl zabrała psa do mieszkania) wzięła psiaka na dobry kilkugodzinny spacer, to uwierz mi że on by jej uległ. Nie byłoby sytuacji, w której ast zacząłby się stawiać, skakać i próbować rządzić nią jak i drugim psem. To tak na przyszłość :). Jeżeli Twoja kobieta będzie mieć jakieś bariery, to wybij sobie z głowy, że Bruno będzie traktował ją poważnie... pies czuje, gdy ktoś się waha jest niepewny itd. Czasami, gdy idę z psem, bądź jestem w dość tłocznym miejscu to zdarza się, że ktoś chce sobie rudego pogłaskać. Na 70% przypadków pies ostrzegawczo warknie, dlaczego? Bo ludzie źle się do niego zabierają... kontakt wzrokowy, wyciąganie łap w kierunku głowy, zbyt nachalne zbliżanie i do tego moment zawahania się itp. na akitę nie działa to najlepiej. Jednak wystarczy zastosować proste triki -> narzucić własną ramę i pies postrzega obcego już jako nowego kumpla do zabaw... :) Ps, wykonywanie komend nie oznacza, że pies jest już wobec kogoś uległy... łatwo można się na to złapać. ps2, uległość nie oznacza "strach", a szacunek/respekt wobec właściciela/rodziny/znajomych. ps3, nie warto korygować/zmuszać psa, który ma nas w d***e, gdyż spotkają nas przykre konsekwencje...
  12. Nie chce być upierdliwy, ale nie zdajesz sobie sprawy z tego o czym mówi Kateczka oraz ja? Nie wiem ile masz lat, ale świadomość nie przemawia przez Twoje podejście. Dla Was akita, to taki miły niedźwiadek, który jest słodki i ma swoje urocze wybryki, ładny, słodki... do czasu. Powiem wprost, jeżeli nie zaczniecie działać, to Twój onek będzie miał kłopoty...a może nawet i domownicy, kto wie jak wygląda relacja w domu. Proponuję znaleźć porządną hodowlę i zwyczajnie zadzwonić, zapytać, dowiedzieć się, właściwie to rodzice powinni zadzwonić i zyskać informacje. Uwierz nam na słowo, nie chcesz widzieć szalejącego, słuchającego kiedy chce akity... Wasza decyzja, jak będziecie mówić "jeszcze się pomyśli" to zostanie Wam myślenie nad oddanie psa.
  13. A dlaczego nie...? Pies na niczym nie straci, wręcz przeciwnie... mając akitę bez jajek może spać zdecydowanie spokojniej. Jak zaczną się problemy, to będzie za późno. Kastracja ma sens głównie wtedy, zanim pies pozna smak hormonów. Jeżeli stanie się agresywny, to już sobie takie zachowanie zapamięta.
  14. A może warto pomyśleć o kastracji...? Jeszcze jest na to czas, młody nie zasmakował działania hormonów/nie rozwinął skrzydeł/nie jest agresywny do innych psów... myśleliście o tym?
  15. Ale się rozpętała tutaj dyskusja... co do psa z papierami, czy bez to nie będę się wypowiadał, wszystko zostało przedstawione już składnie przez m.in Kateczkę. Co do dwóch samców onka i akity pod jednym dachem... no cóż nie powiem że się nie da, ale i nie powiem otwarcie że się da. Kwestia podejścia i doświadczenia. Psy z zupełnie skrajnymi charakterami, mentalnością itd. Pina_collie nie chcę Cie straszyć, ale za mniej więcej dwa-trzy miesiące może ciut dłużej mogą się zacząć, a nawet zaczną się spiny... Jeżeli hierarchia w domu, począwszy od właścicieli, domowników a skończywszy na psach nie jest właściwie poukładana, to możecie się spodziewać niezłej rozpierduchy... Mając dwa tak psy, bądź co bądź potężnych ras, bo onek do (lalusiów) także nie należy będziecie potrzebować buldożera, aby je rozdzielić, a co będzie gdy akita skończy dwa lata... lepiej nie mówić. Zabawa z komendami swoją drogą, a wychowanie swoją. Wiedz, że dla akity hierarchia jest święta, a krążący mit że jest to głównie pies myśliwski nie odzwierciedla możliwości tego miśka. Zanim zdecydowaliście się na psa tej rasy trzeba było "POCZYTAĆ", "PODZWONIĆ" i "POODWIEDZAĆ" różne hodowle. To nie potulny piesek o imieniu Hachiko, który został tam różowo przedstawiony, a twardy skurczybyk, który nie da sobie w kaszę dmuchać. Jeżeli nie ustawicie prawidłowych relacji już teraz (może się okazać, że za tydzień, miesiąc może być już za późno...) to będziecie mieć spore problemy. Akita raz zdobytej władzy nie odda bez walki, można się z tego śmiać, ale w przypadku dorosłego osobnika to już nie przelewki. To samo jeżeli chodzi o relację między psami, pierwsza spina i sami już sobie nie poradzicie, a w zabawy z CM bez odpowiedniej wiedzy, lepiej dajcie sobie spokój... to samo z pozytywnymi ciasteczkami. Jeżeli dojdzie do incydentu, to będziecie mieć marne szanse na to, aby pogodzić innego psa z akitą. Dla wielu szkoleniowców to spore wyzwanie, nie wspominając o poczciwych Kowalskich. Weźcie się za właściwe wychowanie, nauczcie się dobrze czytać sygnały -> akita wysyła je przed atakiem bardzo subtelnie, czasami wydaje się że nie robi tego wcale. Przerywajcie zapędy dominacyjne z obu stron i róbcie to konsekwentnie do końca. Psy mają się bawić na waszych warunkach, nie na swoich, nie pozwalajcie akicie wkręcać się na wyższe obroty, bo w pewnym momencie zacznie brać zabawę na poważnie i przestawi mu się zwrotnica w łepetynce. I co najważniejsze nie dajcie wejść sobie na głowę, akita w domu a na zewnątrz do często zupełnie odmienny pies.
  16. Tak się zastanawiam... [QUOTE]Jedno jeszcze co mam do zarzucenia - zupełnie odchodząc od metod - to jego niedostatek wiedzy ;-)[/QUOTE] na jakiej podstawie "szare" osoby takie jak np, tutaj (cytat nie jest skierowany bezpośrednio do Soko) oceniają ten "niedostatek wiedzy"... z TV, internetu, braku zrozumienia podejścia prezentowanego przez tego faceta? Z czego to wynika?, bo nie do końca kumam takie podejście do sprawy... Z całym szacunkiem, ale już nie raz i nie dwa, Millan w realu zagiął stroną "praktyczną" - "ekspertów" od psich zachowań, którzy właśnie zarzucali mu takie podejście - osobom, które były zwolennikami stosowania prochów, separacji i latania z torebką herbatników, co więcej osobom, które nie chcą "obrazić", czy "zasmucić" pieska, które tym samym mówią, że jak trzeba to wydrą się na psa by go utemperować (wyjątek, to sytuacje ekstremalne)... wychodząc tym samym na niestabilnych...itd. Moje pytania są takie-> na jakiej podstawie oceniacie pracę faceta oraz ludzi nazywanych przez co niektórych "poplecznikami" stosujących tzw metody CM, skoro nikt z tych osób prawdopodobnie nie miał okazji zobaczyć jak właściwie posługiwać się tymi metodami, jak, co i kiedy zastosować, w jakim celu i dlaczego...? Dlaczego właściciele więcej niż jednego, przeważnie "trudniejszej rasy" psa mających "stado" jednak doceniają prezentowaną publicznie filozofię CM, a osoby mające pieski bez skłonności do "wojowania" tzw followery są temu tak bardzo przeciwne skoro często i gęsto nie mają ku temu podstaw...? Na jakiej podstawie część osób stawia swoją wiedzę/praktykę "wyżej" od Millana...? Swojego psa, który jest uważany za trudniejszy przypadek niż z TV...? Co jest wyznacznikiem błędnego zrozumienia metod, którymi ten facet się posługuje i które przez życie sobie wypracował? Argument w stylu "małpa widzi, małpa robi" mógłby być w pewien sposób usprawiedliwiony, ale co z książkami, przekazem/informacjami który/które składają się na logiczną całość psiej psychologi -> instynktów jakimi kieruje się pies-> popartymi doświadczeniem, eksperymentami, obserwacjami itp itd,? Dlaczego to jest bardzo często pomijane i argumentowane słowami "a u mnie jest inaczej, bo coś tam...(pies jak miał, tak ma problemy)" albo "przeczytałam/em kilkanaście książek, pracuję w schronisku (gdzie i tak do psów do których nie da się podejść- często się nie podchodzi, by później je uśpić, ponieważ wiedza z książek jest niewystarczająca aby takiego psa naprawić...) więc potrafiłabym/potrafiłbym zagiąć Millana i sprowadzić na ziemię kilkoma spostrzeżeniami itp,...", "miałam/miałem trudnego psa, którego wcześniej zepsułem (lub adoptowałem) w wieku 3/4 lat, teraz ma 9 i jest super ułożony i potulny-> nie stosowałem metod Cesara, więc uważam że są do dupy..." itp... [QUOTE][B]Proszę! Zaczerpnijcie najpierw trochę PRAWDZIWYCH informacji o CM (lub ew. Victorii) a potem się wypowiadajcie. To co oglądacie w tv "Zaklinacz psów" to trochę mało... :cool3:[/B][/QUOTE]Popieram.
  17. Mówisz o tych wcześniejszych filmach, które wrzucałaś w m.in tym temacie? Pokaż mi proszę te problemy tych psów PRZED, bo na słowo i obrazek "po fakcie" spokojnego pieska NIE WIERZĘ.
  18. [QUOTE]ja jednego nie rozumiem...Pies zagryza ludzia a innni sie patrza i to nagrywaja? [/QUOTE] Zacznijmy od tego, że to jakaś "fanaberia", nie rozumiem mentalności tych ludzi, taka sytuacja nie powinna mieć nigdy miejsca.
  19. [QUOTE]Rozumiem, że mógł również zastosować szkolenie pozytywne i klikać klikerem jak tylko pitbull przestanie gryźć przyjaciółkę właścicielki? Tylko trochę by to trwało...[/QUOTE] Nie trwałoby to długo, wręcz przeciwnie...jedna, dwie sesje i pies kierowany jest do eutanazji. To pies bliski naprawdę ekstremalnym przypadkom.
  20. filodendron, znasz przysłowie "małpa widzi-> małpa robi..."? Nie rozumiem Twojej wypowiedzi (mam dużą nadzieję, że to sarkazm), ponieważ "szary Kowalski" może skończyć tak, czego nikomu nigdy nie życzę. Ps; ostrzegam, że film jest bardzo krwawy i przedstawia "realną sytuację" jeżeli ktoś się nie czuje na siłach to nie radzę oglądać. [URL]http://www.videolog.tv/video.php?id=745744[/URL] Soko, na tym polega asertywność, mówisz stanowcze NIE, u mnie nie ma, że babcia/ciotka/sąsiadka sobie będzie pieska dokarmiać i się z nim witać po swojemu... zawsze jest stanowcze NIE i wytłumaczenie dlaczego tak nie wolno postępować.
  21. [QUOTE][FONT=Arial]Saiko, do Ciebie mialbym jednak prosbe. Zacytowales tutaj urywki z moich artykulow, przyznam, ze pochlebia mi to, kazdy lubi byc w jakis sposob doceniany. Niemniej cytaty wyrwane z kontekstu sa niezwykle czesto niewlasciwie zrozumiane i dochodzi nieuchronnie do falszywej interpretacji. Dlategi istotne jest podawanie linkow do kompletnych artykulow. Moj artykul o tytule „Akita – pies nieznany” mozna w calosci przeczytac tutaj:[/FONT][/QUOTE] Na przyszłość będę o tym pamiętać ;). Darius, sprawa się wzięła z tego, że moja wypowiedź była odebrana "dwuznacznie" ale to nie w tym problem, bo gdybym nie został zaatakowany to każdy wiedziałby o co chodzi-> doszlibyśmy do tego bez awantur. Twoje sprostowanie tłumaczy "dwuznaczność" w należyty sposób i ja się pod tym podpisuję, myślę że inni "świadomi" także. Pozdrawiam.
  22. [QUOTE]A dlaczego od razu kobiety podsumowujesz? nie wystarczy Ci sama Matagi? :evil_lol:[/QUOTE]No widzisz, przepraszam ;) Co do przynależności do grupy, to o FCI od początku mi nie chodziło, wydawało mi się to jasne. Fakt, że w głównej mierze odniosłem się do tego przytoczonego artykułu, ale chodziło mi o potoczne odniesienie się do tego, że akita powstała na północy i wielu książkach od tego zaczyna się jej przedstawienie jako szpica -potocznie tzw psa północy ;).
  23. gerta, przeczytaj to co odpowiedziałem Soko, przeczytaj jeszcze raz dokładnie na czym polega problem użytkownika w wątku. Wiek w którym szczeniak traci immunitet nie jest sztywno wstawiony w ramę.
  24. Używam MP jako patentów do szkolenia, ale podstawą pracy z psem jest dla mnie ułożona relacja, która opiera się na wychowani-> byciu przewodnikiem. U mnie nie ma CM w każdym aspekcie, nie małpuję i mam swoje zdanie na temat jego metod, gdzie nie ze wszystkim się zgadzam.
  25. Przewałkowałem w tym wątku prawie wszystko co się da od wytłumaczenia "sztuczki" Millana jednemu użytkownikowi, który chciał dostać dokładny opis jak to wygląda wg CM po porównywanie wilków i psów, a na koniec i tak wyszło, że mamy podobne podejście, później wcięła się jeszcze Matagi i postanowiła "namieszać" atakując mnie, ale ok.
×
×
  • Create New...