Z Bazylem to jeszcze nie mówię hop...Mam nadzieję ale nie wiem czy Pani Ada da z nim radę...A co do Gryfiego i Onyksa to pewnie ,że próbuję...Myślę ,że z Onyksem bedzie łatwiej bo młody ale z Gryfim też się poddam.Tylko ,że po Bazylu to już nie chcę mieć ulubieńców bo jak go wczoraj nie zawiozłam to dzisiaj całą noc nie spalam a jak przysnęłam to mi się koszmary śniły...Dopiero telefon od Pani mnie uspokoił.Z Lemonem było łatwiej bo był tuż obok a Bazi jednak 308 km...I dlatego teraz staram się wszystkie traktować równo.Już sobie obiecałam ,że już tak emocjonalnie w konkretnego psa się nie zaangażuje...Ale czy mi się uda? A Gryfi szedł dziś z Szamanem i nie było źle.No i na smyczy chodzi wzorowo.Nie pomyślałabym ,że z niego taki agresor...