Jump to content
Dogomania

doris66

Members
  • Posts

    8238
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by doris66

  1. Zapraszam na bazarek imienny dla bezdomnego pieska.
  2. A ja proponuję urzadzić konkurs na imie dla pieska, taki niby bazarek. Każda propozycja imienia byłąby płatna, i konkurs miałby forme licytacji. ten kto da najwiecej wygrywa. Czasu mam niewiele ale moge taki konkurs poprowadzic. Co Wy na to?
  3. Fajnie. Ciesze się, ze jest uratowany.
  4. Wiem, ze Sonia nikogo nie obchodzi, bo nie jest medialna, krew sie nie leje, pies bezpieczny w dt, dziki bo dziki, ale nie ona pierwsza i nie ostatnia.......pochwale sie jednak wiadomościami tak w ramach dokumentacji na wątku ( bo jak sie wątek zakłada to trzeba dokumentacje zdarzeń prowadzic, albo wątek zamknąc, tak uważam ). I mam takie dobre wieści. Soniutek dzisiaj zachowała się jak prawdziwy obrońca terenu....do Asi ( to dt Soni ) przyjechałą w odwiedziny pewna sunia ze swymi opiekunami. Stado oczywiście podniosło larum, wiadomo obcy na ich terenie. Szczekały a Sonia razem ze stadem, ogon w górze latał dookoła dupki i wcale jej ta nowa sytuacja nie przeraziła. Sonia odstraszała "obcego"na równi z innymi członkami stada. To chyba oznacza, ze juz wie, ze to jej teren i że nalezy sie tak zachowac jak przychodzi obcy, tzn. zaznaczyc jasno zasady i pokazac intruzowi kto tu rządzi. Zapewne jutro znowu bedzie regres, ale ta sytuacja , która miała miejsce dzisiaj pokazuje ze Sonia przełamuje strach i zaczyna byc normalnym psem. Brawo Soniu, oby tak dalej, ja w Ciebie wierzę....dasz radę. A jaką miała śliczna postawę jak tak wystartowała do intruza, jaka była piękna. Pieknejsza niz wtedy gdy jest skulona ze strachu.
  5. A Trzcinka111 strzeliłą focha......smutne.
  6. Wszyscy z watku odeszli..........dlaczego? Skoro umowa na odłów jest podpisana z Suwałkami to nie ma co go szukać w Radysach. Osobiście też jestem tego zdania, że ludzie w Jeleniewie wiedzą co sie z psem stało, a Pani ze sklepu pewnie wie najwięcej.
  7. Madie masz 100% rację i rozumiem że się wkurzasz......podajesz wszystko na tacy, załatwiasz, ustalasz no i opłacasz.....i jeszcze coś komuś nie pasuje? No nie rozumiem.
  8. bo na reklamach Kejciu nie wstawiała linka.
  9. Nie mam czasu na przekopywanie watku, moze ktos wie w jakiej dokładnie miejscowości przebywał pies, bo chyba nie w samych Suwałkach. Jak mam pisac do ciotek radysowych to trzeba dane dokładniejsze podać. pamięta ktos jaka to miejscowość?
  10. To jest wątek psów z Radys i są tam osoby, które działają i pomagają psom z Radys. Umómy sie kto ma napisać do tych wolontariuszek, tak aby nie dostały 20 pw na raz w tej samej sprawie. RudyKas napiszesz, czy ja mam to zrobic?
  11. Piszesz takie głupoty, że aż żal..........Gdyby organizacje prozwierzęce działały jak potrzeba, nasza pomoc - dobrowolna i niezrzeszona byłaby zupełnie niepotrzebna. Z organizacjami wszędzie jest tak samo. Ale skoro zakłada się wątek na dogomanii - ja to tak rozumiem - to przede wszystkim daje się z siebie maksymalnie dużo, i jednoczesnie prosi o pomoc innych. Pomagać, to znaczy nie przejac zadania i je wykonać, ale właśnie pomóc , podpowiedzieć jak te zadania wykonać i właczyc się do pomocy. Od początku na tym wątku był pokazany pies i opisana pokrótce jego historia, ale mam wrażenie, że z zamiarem przerzucenia odpowiedzialności na inne osoby, na zasadzie nakreśliłam temat a teraz niech ktoś się tym zajmie. No sorry.....ale chyba nie tylko ja miałam takie wrażenie. Gdybym ja widziała, że ktoś wlecze na sznurze psa,tym bardziej psa dla którego jest organizowana pomoc ( z daleka bo z bliska nie było komu ) to bym wysiadła z tego cholernego autobusu, zadzwoniła na policję i pies byłby uratowany. Ale patrzenie na takie rzeczy przez szybę , nie podjęcie żadnych działąń a następnie informowanie forum, ze sorry ale psa już nie ma brzmi dla mnie jak stwierdzenie....." nie ruszyliście tyłka to pies zniknął i dobrze Wam tak, macie teraz za swoje".
  12. Wczoraj odwiedziłam Sonię, posiedziałam z nią w jej bezpiecznym azylu ( zabudowany siatką taras ), głaskałam, delikatnie drapałam. Sonia sama pokazywałą mi czego boi się najbardziej a czego mniej. Już wiem, że na razie łapki i brzuszek to są jej i tylko jej strefy, nie chce byc w te miejsca dotykana chowa łapki pod siebie i zaczyna dygotać.Uspokaja się jeśli jest głaskana w główke i po plecach, chyba podoba jej się drapanie po plecach. Ale droga do jej normalności, jeśli wogóle wytrwamy, wytrwa Sonia i osiągniemy ten stan jest bardzo, bardzo daleka. Intuicyjnie czuję, że czas i obecność przy niej, dotyk człowieka są lekarstwem na jej dzikość ale wiem też ze to będzie trwało bardzo długo. Planujemy rozpocząć taką terapię Soni, nie wiem czy dobrą bo doświadczenia w oswajaniu dzikusów nie mam żadnego, ale jeśli tak to skutki zauwazymy. Ponieważ opiekunka dużo pracuje zawodowo i nie może Soni poświęcać tyle czasu ile Sonia potrzebuje, to czas ten i swoją obecność poświęci Soni inna osoba,nasza koleżanka, która kilka razy w tygodniu pojedzie do Soni i posiedzi przy niej/z nią , pogada do Soni, będzie kusić smaczkami, drapać , miziać. Może w ten sposób Sonia zrobi jakiś konkretny krok do przodu. A takie inne, różne bodźce, np. to że inny człowiek tez umie głaskać i też nie robi krzywdy przydadzą się Soni jak najbardziej
  13. Właśnie , że takie połamańce są bardzo medialnymi przypadkami, wiec proście ciągle i nieustannie ( nie raz, tylko codziennie ) o wszelką pomoc, bazarki, kasę, udostępnianie, reklamowanie wydarzeń. W ten sposób istnieje szansa, ze ktoś kto na codzień nie zajmuje sie psami i nie pomaga często zostanie zaproszony na wydarzenie przez osoby, których nie znamy ale które info o piesku puściły w obieg. . I takie osoby bardzo często dają duże wsparcie, większe niż ci co pisza, piszą, piszą ......i lajkują tylko. I nie rezygnujcie z pomagania, bo to nie prawda, ze Wam nie wychodzi. Macie kłopoty ale dzięki Wam wiele psich istot doznało dobra, radości. Jesteście bardzo potrzebne w tym podłym i tak okrutnym dla naszych braci mniejszym świecie.
  14. I co prze ten rok wogóle nie wychodziła z klatki ? Sonia juz nie przebywa w kennelu bo kenel był potrzebny dla innego psa, wiec została zmuszona pozostać poza klatką. No to wtedy zaczęła chować sie po innych kątach. W niedzielę opiekunka zostawiła jej otwarte drzwi na podwórko na prawie cały dzień, Sonia mogła wyjść, mogła pobiegać, potarzać sie w trawie, powęszyć, ale wogóle nie była tym zainteresowana. Nie nęciła jej zabawa z innymi psami, siedziała i patrzyła tymi swoimi wielkimi pięknymi oczami. Nie wiemy jak do niej dotrzeć.
  15. Najwięcej pomocy płynie z fb, bo dogoamania juz nie ta sama co kiedyś. Te połamańce mają swoje wydarzenia na fb? Z proszeniem o pomoc to jest tak, że jak ktos nie ma takiego naturalnego daru i trochę szczęścia to niestety ale musi się nauczyć prosić. A to trudna nauka. Ja osobiście mam naturę osoby ambitnej, prosić nie lubie i dla siebie nigdy nikogo o nic nie prosiłąm. Wole czegos nie mieć niż prosić. Ale jeśli chodzi o psy to im nie mozna powiedzić, ot tak po prostu,nie zoperuję ci łapki bo nie będę prosić o pomoc,dlatego ja dla nich nauczyłam się prosić, ba, nawet żebrać. I choć odchorowuję później te swoje żebracze akcje, nie raz przysięgałam sobie, ze to juz ostatni pies i ostatnie żebranie to i tak serce wygrywa z rozumem.
  16. W sprawie Róży kontaktowała się ze mną Pani z Hajnówki, pierwsza rozmowa bardzo pozytywna, dom wydawał się w sam raz dla Różyczki. Zaproponowałam zapoznanie z pieskiem ale okazało się ze dla Pani pojechac 40 czy 50 km to jest cytuje "okropny szmat drogi". Zaproponowałam Pani aby adoptowała zwierzątko ze Schroniska Ciapek w Hajnówce, tam będzie miała blisko a 200 ogonków czeka na adopcję. Jeśli już teraz 40 km to jest szmat drogi to później takim "szmatem" będzie wyjazd do weterynarza chociażby.....eh....nie wszystko złoto co się świeci.
  17. Potwierdzam wpływ kwoty 100zł od Buniaaga. Dziekuje.
  18. ja sie nie denerwuje................... ja jestem załamana zachowaniem Soni.
  19. Fakt....Kazik zaskakuje opiekunów i nas co chwilę. Pozytywnie zaskakuje.
  20. Sara noc przespała, ale wiadomo jest obolała, smutna, ten fartuszek jej się nie podoba i ją denerwuje. Kazik Sary nie odstępuje, trąca noskiem, przytula sie....no chyba , ze jakieś jedzenie zwęszy w okolicy, to wtedy juz Sara nie jest ważna, hii....hiiii. A wiecie jak Sra wczoraj jechała do weta....na przednim siedzeniu zapięta pasami, i dała radę, całą droge w jednym miejscu, rozgladałą sie ....bardzo mądra i grzeczna z niej psinka. Prawdziwy skarb.
×
×
  • Create New...