Mnie niezmiennie zastanawia zawsze to samo. Gdzie byli wcześniej ci wszyscy ludzie, policja, służby......? Przecież ten dzieciak tam, na ulicy żył z pewnością juz jakis czas. Nie wierzę że pojawił się 5 minut wcześniej przed przejazdem Sylwi, ze ktoś go tam w tamtym momencie zostawił na chwilę przed. Po prostu nie wierzę. Boję się tej potwornej znieczulicy wśród społeczeństwa. Jego cierpieniu winni są wszyscy ci, którzy widzieli, wiedziel.........i a nie zrobili nic, nie wykonali jednego głupiego telefonu.