Jump to content
Dogomania

doris66

Members
  • Posts

    8238
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by doris66

  1. [quote name='buniaaga']doris czy wiesz jakiej płci są szczeniaczki, jedna to sunia a drugi? bo do ogłoszenia płeć niezbędna :)[/QUOTE] Jest piesek i sunia. Sunia jest kakaowa i taka bardziej w typie husky, a piesek szaro-biały , wiekszy od suni.Piesek jest bardziej dziki nie da mi sie wziąc na ręce, tylko nosek pozwala dotykać, ale zaglądałam mu pod brzuszek i ma tam siusiaczka więc piesek z niego 100%.Suńkę to obejrzałam dokładnie bo pewnego razu upadła na grzbiecik i się długo gramoliła zanim wstała więc widziałam że siusiaczka na brzuniu brak - a więc dziewczynką jest. Słodziaki malutkie.
  2. [quote name='anecik60']ja tez, tak bardzo mi go szkoda, nie wiem jak mu pomoc, widac ze probuje sie zblizyc do czlowieka ale ciagle nie ufa i ucieka:( on naprawde jest sliczny napewno ktos by go przygarna jakby go oswoic, tylko jak glo zlapac i skad wziac dt:([/QUOTE] Wiadomość dla wszystkich zainteresowanych. Dzisiaj dzięki pomocy mojego sąsiada udało sie złapać Karuska ( pieska z zaciśniętą obrożą na szyi ). Obroza została zdjęta, nie była jeszcze wrośnięta w skórę ale bardzo mocno napięta. Także w ostatniej chwili udało się mu pomóc. Karuś vel Karuzo jest w tej chwili na posesji mojego sasiada, zabezpieczony aby nie uciekł, będzie dostawał tyle pieszczot i głasków ile tylko bede mogła mu dać ( liczę na pomoc ifki, buniaagi agaty, anecik itp. ) aby zaufał człowiekowi i oswoił się. Okazuje sie że najgorzej jest z podejsciem do niego, później jak juz połozy sie mu reke na szyi albo grzbiecie pies sie uspokaja, choć widać że troszke jeszcze się boi. Ale to pierwszy dzień dopiero. najwazniejsze że juz nie ma tej obrozy. Został odrobaczony, jutro podamy mu coś od pcheł i kleszczy ( miał ich mnóstwo, wyjęłam mu może 100 abo 200 i sąsiad wcześniej tez go oczyszczał z tych kleszczy. ) Straszne, całe ciałko w kleszczach. Został teraz z psem sąsiada z którym się lubią, Karuzo uwiazany niestety aby nie uciekł pod siatka. No i zaczynamy go przyzwyczajac do człowieka. Tylko ten pan na moje łzy i prośby zgodził sie zatrzymać go chwilowo na jakis niedługi czas ( może tydzień, dwa, ) a ja zobowiązałam sie znaleźc domek dla Karusia. pomózcie błagam , sama nie dam rady a szkoda psiaka, jest naprawde sliczy i taki młodziutki i zasługuje na miłość i troske swojego człowieka.
  3. [quote name='Vicky62']A może malutka Buśka od Maia [url]http://www.dogomania.pl/threads/204748-Uratowane-od-%C5%9Bmierci-z-g%C5%82odu-dwie-ok.-3-miesi%C4%99czne-sunie-pilnie-szukaj%C4%85-DS[/url][/QUOTE] Podałam namiar na Joanne i na sunię oliszkową, ale czy sie spodoba sunia i warunki adopcyjne to nie wiem. Ale bede te sprawe nadzorować i sie odezwe. Jak nie tamta sunia to może innyasunia lub piesek. Tylko musi urosnąc malutko. To bezwzgledny warunek.
  4. Dziś dostałam telefon od osoby z mojej pracy, że ta pani poszukuje małego pieska albo suczki,, kundelka, ale musi urosnąć mały, bo na dużego nie może sobie pozwolić. Chce dać ciepły domek dla takiego pieska. Monia mówiłaś coś o jakichs szczeniakach oliszkowych. Może są malutkie to jeden z nich miałby szczęście znaleźć domek . To poważna i odpowiedzilna osoba jest. Można jej zaufać i oddać szczeniaka. Te moje znajdy są dla tej pani niestety za duże. Może ktoś inny z nas ma takiego małego pieska na dt.? Czekam na odpowiedzi.
  5. No kurcze, że tez ja taką pracę mam że ne moge o ludzkiej porze nic zrobić. Wiem że 18 to poźno, ale naprawde nie dam rady inaczej.
  6. Ja naprawde nie moge wcześniej byc w Bielsku. Bo w pracy musze byc w Białymstoku. Nie dam rady wcześnie niz koło 18. A żałuje bardzo, bo Monia to pewnie specjalistka jest od psów i super pomysła może by miała na złapanie tego psiaka. Dziś rano o 5.30 jak wyszłąm z domu to go nie było w okolicy . Ale noc była zimna to pewnie gdzies w kąciku skulony spał.
  7. Problem w tym, że psy jak widza taką "kupę" ludzi to nie rozumieją że dla ich dobra ta kupa sie zebrała. Colak ( ja nazwałam go Karuzo ) wczoraj na widok anecik juz uciekał i sunia liskowata tez. Ale przy drugim spotkaniu może bedzie lepiej. Zobaczymy.
  8. Urocze i sunia jest bardzo mądra i jest super troskliwą matką. Tylko same nie dadzą sobie rady. Szczególnie szczeniaki są zagrozone, bo tam gdzie one są niedługo pojawią się właściciele działki a wtedy obawiam sie o życie tych maluszków.Juz tyle serca i troski im poświęciłam, że szkoda by było je stracić, ale ja mam 2 psy w domu i nie mogę przygarnąc więcej naprawdę nie mogę nawet na dt.
  9. Joanna ja od grudnia go oswajam ale on urodził sie i wychował bez ludzi w takim tartaku nieczynnym. Rozmawiałam z właścicielem troche go karmił, na poczatku ale zbiegła mu sie tam wataha psów bezpańskich może 6 albo 8 było i on sie przeraził że tam zostaną. Strzałami z wiatrówki w powietrze je przegnał w rózne strony, ale ten malutki został bo nie miał jeszcze wyrobionego instynku ucieczki. I został sam . Teraz od jakiegos czasu przychodzi do niego taki Misiek co miał pana ale tamten wziął nowego psa a Misiek odszedł z domu bo nie mógł sie pogodzic z tamtym terierkiem. Ludzie na osiedlu tak mówią. I ten malutki coli z nim trzyma, ale najczęście to jest sam, w okolicach mojego domu przebywa bo tu dostaje jedzenie. Dziś zauwazyłąm że gania ludzi i dzieciaki na rowerach. Trzeba Szybko coś zrobić bo jak taki bedzie to ktoś go otruje,. Juz takie przypadki widziałam. Nikt nie toleruje agresywnych psów na ulicy. A on młodziutki co bedzie jak dorośnie?Komuś do pilnowania posesji by sie nadał bo widać że on nieufny jest i dosyć hardy bedzie. A z tym sznurkiem na szyi to mysle że tam w tartaku mu ktoś załozył jak był malutki bo teraz to raczej niemozliwe bo on ucieka od ludzi. Na jakieś 3 metry tylko podejdzie. Ja próbowałam go jedzeniem przekupić i głaskaniem ale nic z tego. Siedzi i sie kiwa jak sierotka ale podejść do siebie nie pozwala. Ból przezywam jak na niego patrzę. po prostu ból.
  10. anecik zdjęcia zrobić trzeba ja to wiem. Ale te mordki takie dziczki są i w dodatku jak je karmie to one są na jedzeniu skupione i aż walczą o jedzenie także zdjęcia wtedy to takie sobie wyjdą . Ja już pół duzo ludzi przepytałam kto chciałby przytulic to serca takiego pieska. Ale niestety tylko współczucie i że owszem szkoda ale Pan/Pani dziekuje, i nie chce. A one coraz bardziej potrzebuja człowieka bo inaczej sie zmarnuja albo wyjda na ulice i zgina pod kołami. Poza tym one nie dojadaja bo ze względu na prace ( od 5 rano do 17 po południu ) tylko raz dziennie je karmię. Nie da sie na zapas jedzenia zostawić bo matka im wszystko zje a juz ich nie karmi przecież. Co robić.? Może ktoś by je wziął ma Dt? I jeszce jednego mam pod domem taka sierotkę 6-7 miesięcy. Piękny jest w typie coli. Ale taki smutny i ma chorobe sieroca. Normalnie siedzi i sie kiwa czasami jak dziecko opuszczone. Tez go karmie i tez oswajam. W dodatku ktoś mu obroże załozył jak był malutki i z ta obroża chodzi do dziś. Złapać sie nie da. Może go to cisnie . Jest na mojej ulicy gdzies od grudnia. I sporo urósł. Jak mam go złapać i zdjąć ten sznurek? Może ktoś ma sposób to niech mi poradzi.
  11. dziś wpłacę na poczcie na hotel dla Gareta. Ja z pracy nie moge sie logować na Dogomanie, także namiar na konto odczytałam dopiero wieczorem w domu. Ale kiedy z poczty to dojdzie to nie wiem a nie mam mozliwości przelewu zrobić. Jakby coś to deklaracja moja na gareta na kwiecień dziś pójdzie. Fotki maluchom zrobię w weekend najwczesniej bo one jeszcze dzikawe sa ale głód je zmusza do przyjaźni ze mną, więc czekam. Tylko Monia czy bez adresu poczta wpłate przyjmie?
  12. No dobra dziś bym wpłąciła jakąś sumkę, ale jak mam wpłącać. Dla Kinga to wpłacałam na nr TOZ w Białymstoku z dopiskiem"dla Kinga". Teraz też mam tak samo zrobić.? Dajcie mi jakiś namiar bo ja nie znam sie za bardzo jak to działa.
  13. Tak dokarmiam te biedaki. Czasami jest ich kilka a czasami jeden. W tej chwili jest kilka ale najbardziej pomocy potrzebuje sunia piękna liskowata i jej dzieci ( dwoje szczeniat). Przegnana z mojego osiedla przez złych ludzi wyniosła sie i oszczeniła w polu, w szopie ( jak się jedzie w strone ........). Moje psy ją tam znalazły. Od tamtej pory, t.j. od 3 tygodni ja karmiimy i jej dzieci. ale z braku czasu tylko raz dziennie ( bo ja z pracy wracam o 17 a wychodzę do pracy o 5 rano ). I nie wiem co z tymi maluchami bedzie. Matka juz ich nie karmi ( maja jakies 6 tygodni ) bo sama niedojada ale i tak ma lepiej bo chodzi po domach i żerbrze o jedzenie, a jej maluszki maja na razie tylko mnie.
  14. Boże jak się cieszę, że jesteście. Juz teraz wiem, ze moi podopieczni nie zgina marnie, ale oprócz mojego serducha bedą mieli tez twoje anecik60. A to juz coś. Właśnie wróciłam do domu z wieczornego karmienia "moich przyjaciół", i zaraz bedę szukać kleszczy u moich psów bo od tego chodzenia po chaszczach i polach to moje łapią różne mumy.
  15. Kurcze zjadło mi część tekstu, sam początek, czyli moja prezentację. Bo kopiowałam , wklejałam i cuda tam różne robiłam. Ale chodziło o to że ja jestem nowa chcę z Wami nawiązać kontakt, chcę pomagać zwierzetom, mam środki finansowe i wielkie chęci tylko w pojedynke nie bardzo mogę.
  16. estem w tym moim Bielsku , i walczę z wiatrakami, a tu prosze są jeszcze inni "zawzięci na psy " jak mówia o mnie moi znajomi. Licze na jakies wsparcie, duchowe przynajmniej, bojuz mi rece opadaja i serce boli od tego psiego nieszczęścia wkoło. Mieszkam na obrzeżach miasta, przy wyjeździe w stronę Białegostoku, więc nie muszę wam tłumaczyć ile tutaj jest porzucanych psów. W czwartki to juz zawsze przynajmniej jeden biega. Bo ludzie zaraz na wjeździe wyrzucaja je z samochodu i jada dalej. A ja mam nosa do takich spraw. Od razu wiem, który pies jest porzucony. Zreszta sama mam w tej chwili dwa , z takich właśnie przypadków. A co tam! ciężarna sukę wyrzuca sie pod brama innych ludzi. Tak sie znalazła moja Kropa a potem Borys. No i kilka innych, które żyja dzięki temu że je lecze i karmię. A wogóle to mam duzo do napisania jak będziecie chcieli to czytać. Aha! zarejestrowałam się tu po to tez aby pomagać, bo wiem że w kupie jest siła a samemu to nic sie nie zrobi tylko mozna w depresje popaść. Ja sledziłąm losy Niewidomego Kinga i dogów z Bielska i innych piesków i łzy lałam, że takie historie sie zdarzają, a że jestem delikatna na tym punkcie to doła mam do tej pory. Wstyd mi za tych ludzi wszystkich, tych drani co sie ponad wszystko stawiają, i krzywdza swoje zwierzęta i licze że dopadie ich kiedys sprawiedliwość. Moge tez na stałe i " z okazji" finasować jakies akcje ( pomagałam Kingowi ) albo wpłacać na jakis konkretny cel. To co potrzebujecie takich ludzi jak ja , bo ja WAs bardzo potrzebuję.
×
×
  • Create New...