doris66
Members-
Posts
8238 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by doris66
-
husky-W końcu i do Soni uśmiechnął się los, już w swoim domu :-)
doris66 replied to Maia's topic in Już w nowym domu
Ciesze się z Sonia wszystko ok. Jeszcze tylko dobry dom stały i będzie happy end. -
Dramat Misi to juz przeszłość - jest w dobrym domu stałym
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Nie nie zostały potrute. To wirus, ale nie parwo na szczęście. I nie od kleszcza. -
Nie było mnie tylko kilka dni a Wy przeniosłyście górę...... Cudne wieści. Boryniu kochany niech ci sie wiedzie. Allu pewnie za nim płączesz?
-
Dramat Misi to juz przeszłość - jest w dobrym domu stałym
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Kochani, dziś 4 maluchy z zakąłdu pojechały do dt w Toruniu. Niestety dwa są chore, dwa nie wykazują oznak choroby. To wszystkie żyjące szczeniaki. Odeszło 6 piesków. Trzy ciałka dzisiaj pochowałąm, reszty nie udało sie odnaleźc. Wczoraj Pipi i jej koleżanki zajechały na plac o zastały taką sytuacje, zaopiekowały sie pieskami, zawiozły do weta bo ja byłam w pracy akurat. Dziękuje im za to. Domki, które na 100% oferowały adopcję i były juz sprawdzone bądź umówione na wizytę pa, odmówiły przyjęcia piesków ze względu na chorobe i płeć. Były domy dla samców a zostało trzy sunie i jeden piesek. Nie udało mi się przekonac Panstwa "że sunia to tez piesek". Pomoc zaoferował dt z Torunia, który w dodatku na swój koszt zabrał dzis maluchy, na swój koszt leczy chore pieski. Dziękuję za to pani barbarze C. Teraz czekamy az wyzdrowieją i zaczynamy ogłaszanie. To takie kochane giganciki. Życze im wspaniałego przyszłego zycia. -
Dramat Misi to juz przeszłość - jest w dobrym domu stałym
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Sylwia ja wiem, ze nalezy jak najszybciej je wysterylizowac. Nie zamierzam odpuscić. Z Misią - tą bardziej oswojoną nie będzie problemu ze złapaniem. Ona jest już na takim etapie że brzucha mi pokazuje, chociaż każdy inny nieznany dzwięk ją płoszy. Np mój kaszel w czasie drapania. Szukam jej miejsca gdzie po sterylce będzie mogła spokojnie dojśc do siebie. Jak znajdę od razu ją ciacham. Dzis podałm jej pipetę i środki na robale, zdjęłm ze dwie garście napitych kleszczy, obejrzałam zęby. Pozwalała mi na wszystko, ale nie mogąłm za długo robic jednej rzeczy, bo zaraz chciała wstawać i odchodzić. I była czujna, bardzo czujna. Widac, ze chce zaufać ale sie boi jeszcze. Z druga suką będzie niezła jazda. To moda dzika onkowata suka. Głownie przebywa na łąkach w okolicy tego zakładu, ucieka na widok człowieka. Ale mona spróbować z klatka łąpką -
Bardzo, bardzo się cieszę z ich szczęścia.
-
Dramat Misi to juz przeszłość - jest w dobrym domu stałym
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Pieski pozdrawiają. Dziś okropnie pada deszcz, a one tam biedaki bez dachu nad głową. Wyc się chce nad ich losem. -
husky-W końcu i do Soni uśmiechnął się los, już w swoim domu :-)
doris66 replied to Maia's topic in Już w nowym domu
Trzymam kciuki za zdrowie panienki. -
Dramat Misi to juz przeszłość - jest w dobrym domu stałym
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Wiecie co dziś była taka sytuacja, ze starsza pani, która pomaga dokarmiać psiaki zaniosła jedzenie zaraz po południu, na zawołanie przyszła ta bardziej oswojona suka i 5 maluchów. Kobieta zaczęła chodzic wkoło zakładu i zobaczyła kilka malców na łace za zakłądem jak baraszkowały beztrosko. była tam też ta dzika suka-matka. Czyli towarzystwo rozlazło sie na całego. Po godz 18 kiedy ja tam była, przyszła jeśc suka i tylko trzy zaspane maluchy, powachały jedzenie podziobały troszke i poszły spać, suka tez się oddaliła. Są teraz karmione do syta, najedzone, więc śpią bo głod już nie doskwiera. Czyli może byc tak, ze jest całą dziesiątka tylko w czasie gdy tam ktos przychodzi one sa w kilku różnych miejscach. Tam mi sie wydaje. Na sąsiedniej posesji spotkałm pana, który ąłdowa na tira drewniane wióry. Na pytanie czy wie czyje to psy i czyj teren, powiedział ze własciciela zna ale nie powie kto i nie ma tel. do niego, a mojego tel. tez mu nie przekaże bo czasu nie ma. A psy są bezdomne i nic nikogo to nie obchodzi. Poważni ludzie i beznesmeni robia biznesy a nie zajmuja się zasranymi kundlami. Tak powiedział. Bardzo nieprzyjemny facet. Normalny cham i gbur. Psy mozna zabierac ale lepiej je wywabic poza zakład i zabrac bo to teren prywatny i nie nalezy tam wchodzic, to też jedo słowa. Po czym wyprosił mnie ze swojego placu bardzo niesympatycznie. -
Dramat Misi to juz przeszłość - jest w dobrym domu stałym
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
[quote name='masza44']o matko jestem poruszona, normalnie wzięłabym ze 3 na tymczas ale mam już bardzo zasiedzianą tymczaskę i remont więc nie da rady zrobię jak najszybciej bazarek na odrobaczenie małych bo to trzeba jak najszybciej czy jest możliwość zaniesienia im tam jakiś kocy? żeby miały się w czym zagrzebać jak jest zimno?[/QUOTE] Masza one nie wiedza co znaczy koc, i ciepłe miejsce, i raczej nie polubia kocy tak od razu póki tam są. Będą te koce rozciągać po placu. Tak mi sie wydaje. Śpią pod taką wiatą, na trawie pod płotem lub w dziurach między kłodami zrzuconego drewna. Dają rade i są radosne, wyglądają na zdrowe. -
Dramat Misi to juz przeszłość - jest w dobrym domu stałym
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
[quote name='Pipi']Odniose sie do psow na terenie byłego zakładu POM-u. Własciciel pozostawił te psy okolo dwa lata temu. A pan, ktory sprzedaje maszyny rolnicze obok, nie jest ich wlascicielem tylko jak nam powiedzial walczy z Miastem o sterylizacje, o zabranie ich nawet, bo ma klopot. Psy szczekaja na ludzi. On zaczal ich karmic od niedawna bo sa spokojniejsze i siedza za ogrodzeniem. Czy pani dokarmiajaca psy na weglowce sprawdzila co z tym szczeniakiem, ktory lezał? on moze ma babeszjoze i potrzebuje pomocy? My nie widzialysmy zeby lezal jakis szczeniak. One sa bardzo zakleszczone. Brama od strony miasta to ta druga, ktora mozna otworzyc. Psy nie zrobia krzywdy, sa przyjazne i boją sie.[/QUOTE] Pani nie sprawdzała co ze szczeniakiem, który leżał w trawie pod płotem. Bo po pierwsze ta Pani ma 70 lat i juz drugi rozrusznik serca, po drugie ona tez próbowała otworzyć bramę ale nie dała rady. Jesli zdażę dzisiaj być tam przed 18 i otworze bramę to wejdę i rozejrzę się, jesli nie to bardzo mi przykro ale po nocy nie wejdę na prywatny teren, w dodatku sama. Dopiero w sobotę to zrobię. Skoro nie widziałyście szczeniaka to moze jednak tylko sobie leżał, był najedzony i nie chciał podchodzić do misek. A to zaniepokoiło Panią Zofie niepotrzebnie. Wiem, ze psy nie są agresywne, wręcz przeciwnie, co więcej one bały się mnie ale tylko w piątek. Później z każdym karmieniem było lepiej do tego stopnia że teraz dają się dotykać a nawet brać na ręce, póki jedzą, później juz takie chetne nie są, ale tez nie uciekaja. Suka matka pozwala się głaskać i wyraźnie jest uradowana jak mnie widzi. To skrzywdzona suka, wszystkiego czego nie zna i widzi pierwszy raz to sie boi i jest ostrożna, ale szybko przełamuje się i ufa człowiekowi. -
Dramat Misi to juz przeszłość - jest w dobrym domu stałym
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
[quote name='yucca']Zaglądam, niewiele mogę pomóc, wpłacę parę złotych. Znaleźć domki czy tanie DT dla tylu psów to będzie cud :shake: A jak wygląda w tamtym rejonie sytuacja schronisk? Nie ma żadnego w miarę sensownego? Jeśli tyle psów będzie tam biegać luzem to prędzej czy później ktoś to gdzieś zgłosi i pieski wyłapią, tym bardziej, że szczeniaczki podrosną i zrobi się całkiem spora wataha dużych psów :shake: Matko, co robić??[/QUOTE] Schroniska są w Białymstoku i w Hajnówce, ale to nie jest rejon Bielska. Bielsk ma umowę z Radysami. W tym rejonie żyje bardzo dużo psów, niektóre są zdziczałe lub półzdziczałe. Jest tam w pobliżu wysypisko śmieci, tam zdobywają pożywienie. Niedawno był przypadek zagryzienia cielaczka na łące przez stado psów. Radysy nigdy nie były w tym terenie, pomimo, ze ludzie zgłąszają problem. Radysy najchętniej wyłapują psy z blokowisk, z centrum, za dzikusami nikt nie chce ganiać po polach. -
Dramat Misi to juz przeszłość - jest w dobrym domu stałym
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
[quote name='sylwia1982']przez płot nie trzeba skakać, bo można na plac wejść bez problemu przez jedną z bram, brama nie jest zamknięta wystarczy ją przesunąć, ale trzeba włożyć w to trochę siły bo brama jest ciężka, nam udało się wjechać na plac samochodem. dziś pojechałam tam z Pipi, by zrobić zdjęcia szczeniakom, byłyśmy tam między godz. 15.30-16.30, szczeniaków było 7 i jedna suka, druga suka była widoczna z bardzo daleka na polu za tym placem, w betonowym ogrodzeniu są dwie dziury przez które psy wyłażą z tego placu na pole i właściwie mogą się poruszać po otwartej przestrzeni bez żadnego problemu. zostawiłyśmy wiaderko z wodą, karmę z puszek i smaczki. niedaleko tego opuszczonego placu są kolejne psy na opuszczonej działce (5 suk w tym jedna podobno niedawno się oszczeniła a druga jest w ciąży), suki w kółko się szczenią a szczeniaki nie przeżywają[/QUOTE] Która brama się otwiera? Od strony miasta patrząc to pierwsza czy druga? Ja szarpałam obie ale nie dały się otworzyć. Może jestem za słaba. Ale jesli sie otwiera to super. Ta druga suka właśnie tak ucieka na pola jak tylko ktoś do placu podchodzi lub podjeżdża. Ona jest dzika, ale nie szczeka , nie wykazuje agresji. A szczeniaki jednak giną w jakiś sposób. W piatek było ich 10, w niedzielę 9 ( ale myślałam, ze jeden gdzieś się zaplątał ) , a teraz jest już tylko 7. Mam nadzieję, ze nie zostały rozjechane tak jak ich rodzeństwo. No to wczoraj miały ucztę nad ucztami. Zamierzam dziś zostawić na bramie kartkę z nr telefonu i prośbą o kontakt, może ten ktoś kto przyjeżdza tam cieżarówką zadzwoni, bo dobrze by było aby wiedział , że tam chodzimy i ze trzeba będzie nie wiadomo ile czasu tam bywać. A teren jest prywatny i jest tablica ostrzegająca przed wejściem na ten teren. Sylwia a czy miski były rozjechane jak tam byłyście? Jeśli chodzi o te drugie psy o których piszesz, bo chyba chodzi o te biało -rude z działki na rogu, to one mają, a przynajmniej do niedawna miały właściciela i nigdy nie były bezdomne ani głodne. Służą do pilnowania terenu, tak ten pan/właściciel powiedział. Pan do którego należy teren , jak twierdzi bardzo kocha psy i to są jego psy. Nie chce suk sterylizować dlatego jest problem bo psów przybywa. One siedzą na działce zarośnietej chwastami, bo tam jest spokój, ale należą/należały do Pana z działki obok. Jakieś maszyny rolnicze tam sprzedają czy coś takiego. Nie raz widziałam jak ktoś z pracowników je karmi surowym mięsem i głąszcze. Pani, która tam pracowałą do niedawna, nie raz rozmawiałą z włascicielm o sterylizacji ale kończyło się krótkim stwierdzenie - "nie to sa moje psy" . W tej chwili ta Pani juz tam nie pracuje. A teren i firma mogła przejśc w międzyczasie z rak do rąk razem z psami. Tego nie wiem. Ale w sumie mnie już nic nie dziwi. -
husky-W końcu i do Soni uśmiechnął się los, już w swoim domu :-)
doris66 replied to Maia's topic in Już w nowym domu
[quote name='joi'][URL="http://www.tinypic.pl/7d0i0ct2zy27"][IMG]http://pics.tinypic.pl/i/00457/7d0i0ct2zy27_t.jpg[/IMG][/URL][/QUOTE] Czyli kojec zajęty..... Super wypas ten kojec. -
Dramat Misi to juz przeszłość - jest w dobrym domu stałym
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Psiaki nakarmione dzis po same uszy. Jak zajechałm tam o 18, z pełnymi michami, to okazało się, ze ta starsza Pani co zgodziłą sie karmić w dzień Urządziął im prawdziwą ucztę. dostały kasze z kurczakami i to tyle, ze połowa została w miskach. Dołożyłam swojego jedzenia , nalałam wody , troszke skubały ale juz najedzone były i senne, więc jedzenie zostało. Posili się tym ta druga suka - dzika bo ona ucieka jak widzi ludzi, ale pózniej pewnie zje. Suka druga jest mega fajna i szybko sie uczy obecności i opieki człowieka. Poznaje mnie, biegnie caał szczęsliwa, popiskuje i pozwala sie głaskać, liże po rękach. To taki model mądrej, dobrej suki, okropnie doświadczonej przez los ale nadal ufnej. Szczeniaki coraz śmilelsze, rozwiązywały mi dzisiaj buty, jeden przypadał łapkami do ziemi i unosił dupke , na znak ze zaprasza mnie do zabawy. Cudak prawdziwy. Nie wszystkie są juz tak odważne ale jest o niebo lepiej niz w piątek. Tylko coś złego tam się chyba dzieje , bo do jedzenia wczoraj i dzisiaj podeszło 7 malców. Ta Pani co je karmiła w dzien widziała osmego jak leżał daleko w trawie , podnosił jedynie łebek i nie podchodził. Reszty piesków nie widziałą. Znikają? Ja o 18 to już nic nie widzę, bo jest zbyt ciemno. W ciągu dnia dzisiaj musiał być na placu duzy ciężarowy samochód, bo pojemniki plastikowe i blaszana miska z woda zostały zmiazdzone kołami i były na nich ślady dużych opon. Ktos jechał tak nie patrzac pod koła, to i na pieska też nie spojrzy taki ktoś. Nie wiem kto to był i po co, ale ktoś tam jednak zagląda. Pewnie tak jak mówiła kobieta od krów raz na jakiś czas przyjeżdza ciężarówka z drzewem. Może to ten ktoś zabrał dwa szczeniaki bo w piatek było ich minimum dziesięć i dwie suki dorosłe. W sobotę wejdziemy na plac przez płot i sie rozejrzymy. Wcześniej nie dam rady. -
Dramat Misi to juz przeszłość - jest w dobrym domu stałym
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
[quote name='Maruda666']Jestem na zaproszenie Ewy. Nie mam jak pomóc :(, jedynie finansowo .[/QUOTE] Dzieki bardzo, gdybys mogła pomóc będzie super. Na tym wydarzeniu jest nr konta. [url]https://www.facebook.com/events/645081912210525/?source=1[/url] -
Dramat Misi to juz przeszłość - jest w dobrym domu stałym
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
[quote name='Alla Chrzanowska']Dziewczyny! Na czyje konto wysłać pieniążka. Przecież potrzeba wszystkiego...[/QUOTE] Allu podaje namiar na fb. Tam jest podany nr rachunku. Dziękuję. [url]https://www.facebook.com/events/645081912210525/?source=1[/url] -
Dramat Misi to juz przeszłość - jest w dobrym domu stałym
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
w takiej sytuacji, nie dam rady zrobic lepszych zdjeć, jest za ciemno a ja mam słaby aparat. Zrobię zdjecia dopiero w sobotę, postaram się aby były dobre. Wtedy będzie można robić ogłoszenia. Na razie małe mają ogłoszenia na tablica, gumtree i na Białymstoku. Były dwa telefony, nawet konkretni ludzie ale czekam na ostateczne decyzje. -
Dramat Misi to juz przeszłość - jest w dobrym domu stałym
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Allu dzwoniłam wczoraj do TOZ. Bardzo miła Pani powiedziałą, że rozważą sprawę i ustalą w jakim zakresie będą mogli udzielić pomocy. Pani wspomniała cos o opłaceniu ewentualnych sterylek sukom- matkom. Napewno nie mają możliwości zabezpieczyc lokalowo tych psów. Wysłaałm tez kilkanaście meili do róznych organizacji prozwierzęcych z prośbą o pomoc. Na razie odpisała jedna , ze nie moga pomóc. Wczoraj dopiero około godz 18 miałam możliwosć pojechać i nakarmić pieski. W zasadzie było już ciemno, a to jest poza miastem, odludzie , świateł brak. Małe poznały mnie i przybiegły do bramy na karmienie, naliczyąłm tylko 7. Nie wiem gdzie byłą reszta, albo gdzieś w głębi placu albo coś sie stało i ich nie ma. Dziś wracam z pracy jeszcze później, nie wiem co zastanę tam na miejscu, znów będzie ciemno. . Rano powinna je nakarmić moja znajoma, starsza Pani, w dodatku słabego zdrowia, ale poprosiłam i obiecała, ze jeśli tylko da rade. One powinny jeśc częściej wtedy bardziej trzymałyby się placu a tak wyłażą na drogę. Biegną pewnie za sukami , które już od nich uciekaja. Nie dziwie się matkom/sukom u maluchów zęby jak brzytwy. Wczoraj jeden z nich rozwalił mi palec tak mocno, że masakra. To moja wina, ze tak się stało. On był po prostu wygłodniały a ja nie dostatecznie ostrożna. -
husky-W końcu i do Soni uśmiechnął się los, już w swoim domu :-)
doris66 replied to Maia's topic in Już w nowym domu
[quote name='zachary']Joi napisała : "Nowe krzewy trzymamy zamknięte w kojcu".....:roflt::roflt::roflt::roflt::roflt::roflt:[/QUOTE] Może raczej do kojca trzeba zamknać sliczną Sonię...ha....ha..... -
Taka mała a tyle przeżyła. Lunka po wielu perypetiach ZNALAZŁA DOM.
doris66 replied to Marysia R.'s topic in Już w nowym domu
Zajrzyjcie ciocie prosze , taka bieda ze aż strach [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/247902-Dramat-bezdomnych-ps%C3%B3w-dwie-suki-razem-wychowa%C5%82y-kilkana%C5%9Bcie-szczeniak%C3%B3w?p=21420955#post21420955[/url] -
ZAjrzyjcie cioteczki, plissss... [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/247902-Dramat-bezdomnych-ps%C3%B3w-dwie-suki-razem-wychowa%C5%82y-kilkana%C5%9Bcie-szczeniak%C3%B3w?p=21420955#post21420955[/url]
-
Dramat Misi to juz przeszłość - jest w dobrym domu stałym
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
[IMG]http://img15.imageshack.us/edit_preview.php?l=img15/4159/7kau.jpg&action=rotate[/IMG] [IMG]http://img834.imageshack.us/edit_preview.php?l=img834/8208/y620.jpg&action=rotate°ree=-90&r=0.3357064263900692[/IMG] [IMG]http://img600.imageshack.us/edit_preview.php?l=img600/3677/4bd2.jpg&action=rotate°ree=-90&r=0.2792133130680583[/IMG] [IMG]http://img202.imageshack.us/edit_preview.php?l=img202/6112/gohd.jpg&action=rotate°ree=-90&r=0.9323669394046389[/IMG] Tak zyją. Przepraszam za kiepskie zdjęcia, są robione komórką. Postaram się zrobić lepsze, aparatem. -
Dramat Misi to juz przeszłość - jest w dobrym domu stałym
doris66 posted a topic in Już w nowym domu
Link do wydarzenia Misi na fb https://www.facebook.com/events/1433386496876702/1438381079710577/?notif_t=event_mall_comment Dwie bezdomne suki, żyjące zgodnie ze sobą, urodziły i wychowały kilkanaście szczeniąt. Obie są dla wszystkich szczeniąt opiekuńcze i oddane. Połączyło je cierpienie i wspólna niedola, głód bezdomność, strach. Kilka dni temu przypadkiem, odkryłam dramatyczną sytuację suk i szczeniaków na opuszczonym terenie w moim miasteczku . Na terenie opuszczonej jakiejś bazy, odkryłam dzisiaj psią tragedię. Masakrycznie wychudzone dwie suki, jedna dzika druga taka sobie i kilkanaście szczeniaków 2-3 miesięcznych. Jak to zobaczyłam nogi się pode mną ugięły i zawirowało w oczach. Masa szczeniaków, głodnych, zziębniętych, spragnionych i dwie duże suki. Naliczyłam dziesięć szczeniaków, ale nie wiem czy to wszystkie, bo teren jest nieprzystępny i bezludny a psiaki wystraszone uciekały na mój widok. Zwabiłam je jedzeniem i te 10 maluchów przyszło jeść, głód był silniejszy od strachu. Po wstępnym rozeznaniu od kobiety, która nieopodal ma działkę, dowiedziałam się, że ta suka która jest mniej dzika, została porzucona przez właściciela składu węgla, który zwinął interes 2-3 lata temu i od tamtej pory suka żyjąc jako bezdomna rodzi tam szczeniaki. Szczeniaki giną, umierają, wymarzają zimą i rodzą się nowe i tak w kółko. Druga suka przyplątała się do tej bo ktoś ją wyrzucił. Suki duże, jedna onkowata druga tez podobna. Szczeniaków było ponoć kilkanaście od dwóch suk, żyją razem. Dwa zostały rozjechane na drodze niedawno, jednego potracił samochód i nie wiadomo co z nim teraz. Ja naliczyłam dziś 10 żywych wychudzonych malców i te 2 suki. Szczeniaki wszystkie będą bardzo duże. Ta kobieta zaczęła od niedawna te psy podkarmiać, miała zamiar zgłosić te psy do Urzędu. Okolica zupełnie wyludniona , teren taki przemysłowy , nawet nie ma kogo zapytać o jakieś szczegóły, tylko tę jedną kobietę spotkałam. Nie wiem do kogo należy ten teren, ale wygląda na opuszczony lub rzadko użytkowany, od dawna. Te psiaki bardzo ładna są , adopcyjne bardzo, niektóre kudłate w stylu wodołaza lub gładkie podobne do labradora, inne onkowate ale wszystkie bedą duże. Sama nie udźwignę tego wszystkiego, proszę o pomoc, każdą, nawet drobną lub tylko samą obecność. Potrzebna życzliwość zgromadzonych osób, bo to bardzo ważne. Najbardziej potrzebne są dt, ds, karma. Jesli zgłoszę te psy do miasta, to wyślą tam Radysy, czy w ogóle ktoś tego już nie zrobił wcześniej? Psy wyłażą na drogę , ludzie maja w okolicy pola, wypasają krowy, może już komuś to przeszkadza. Jestem w szoku, ręce opadają do samej ziemi. Co robić? stan finansów Misi : na dzień 27.01.14. Aneta K.- 40,00 zł (styczeń,luty) Wojciech Rz.-100,00 zł Mirosław S.- 150,00 zł Joanna M.- 50,00 zł 28.01.2014 Ewa Dz. - 50zł 4.02.2014 Jarosław B.-200 zł Natalia B.- 50 zł (luty) Agnieszka W.(Buniaaga)-20 zł (luty) Cecylia M.- 100 zł (luty) Dorota H.- 140 zł (II + oszczędności z transportu ) Barbara S.- 100 zł ( 2 miesiące, II i III) Alla Ch.-306 zł (bazarek ) Razem: 1.306,00zł