To jest jakaś paranoja,azyl który nie jest prawnym właścicielem psa,nie chce go wydać do domu stałego. Przecież powinno im zależeć na dobru psa,prawdziwy dom i kochający człowiek na wyłączność,to dla Staffiego zupełnie inny komfort życia niż w kojcu. Nie rozumiem tylko,że nikt nie może nic zrobić w tej sprawie,przecież to bezprawne przetrzymywanie psa. Ktoś z azylu kto tak zadecydował śmie nazywać siebie miłośnikiem zwierząt? To się powinno nagłośnić w prasie,mediach,nie można zezwalać na taką samodecyzyjność azylu,to nie jest dom stały. A rozmawiał ktoś z prawnikiem?