kazik132
Members-
Posts
1445 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kazik132
-
[quote name='molosmolos'] szkoda że fundacja nie chca się z kasy rozliczyć a-fee nieładnie nieładnie. Przynajmniej wiadomo że nie zależy im na byciu transparentnym. Szkoda. ciekawe czemu...[/QUOTE]Jesli chodzi o Kubęm to zupełnie inaczej myślę, niż TY i nawet nie zamierzam podejmować w tym temacie duskusji. Za to w kwestii poruszonej w ostatnim poście przyznam, że się z Tobą zgadzam całkowicie. Nigdy nie pogodzę się z tym, jak Fundacja potraktowała darczyńców z tego forum i tego,że nie zamierza się rozliczać ani nikomu tłumaczyć z zebranej przeogromnej kwoty. Za to na pisemną prośbę o zakup budy dla psa w potrzebie Fundacja odpowiada, że gotowe budy są za drogie i, że owszem Fundacja oferuje pomoc pieskom w potrzebie ale tam gdzie tylko to możliwe działa bez wydawania pieniędzy, robiąc zbiórki karmy, kocy, akcesoriów, materiałów budowlanych. A budy dla psów robią sami. Pani prezes zaproponowała więc znalezienie złotej rączki w pobliżu a materiały budowlane jakoś zdobyć od gospodarzy, albo włąścicieli tartaków, a zamiast jednej budy, będziemy mieć 3! Wsród pozdrowień jest również zapewnienie, że jakby co, zawsze możemy pytać, Fundacja chętnie służy radą. No! I taką oto pomoc otrzymał Falbanek. Wiem, odbiegłam od tematu, ale przyznam,że do dziś nie mogę tego przetrawić. Więcej nie będę.
-
Priam nie żyje..... [']['][']['][']
kazik132 replied to martka1982's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
...............................................Priamuś..................................:( -
[quote name='ewunian'] Ode mnie, jako postronnej obserwatorki wątku (od samego początku), to tyle. Kto tam ma dostęp do Kubiny, [B]wymiziać go od ciotki spod Krakowa[/B]:)[/QUOTE] Ha!Ciotki spor Krakowa to raczej Kubusia nie wymiziają:) Kubus, z tego, co pamiętam, przebywa w klinice we Wrocławiu. Jeśli już, to mogą go wymiziać ciotki z Wrocławia, no, jeśli oczywiście będzie pozowlenie na odwiedziny Kubusia, bo na razie takiego nie mamy.
-
[quote name='Selenga']Nie wydaje mi się żeby pracownicy kliniki, którzy włożyli tyle pracy i serca w ratowanie Kuby, byli takimi sadystami żeby go trzymali w zamknięciu jeśli może normalnie wychodzić na spacer. To jest w końcu wykwalifikowany personel medyczny i jeśli są wskazania żeby pies chodził dużo to chyba nikt odpowiedzialny nie będzie go trzymał zamkniętego. Na prawdę nie wiem skąd pomysły, że Kubie pozbawionego opieki wolontariuszy dzieje się krzywda i że nie spaceruje tyle ile powinien? Przecież tak na prawdę spacery wolontariuszy z Kubą są pomocą dla PERSONELU kliniki a nie dla Kuby, bo wolontariusze spacerowaliby z Kuba ZAMIAST pracowników kliniki. A co do ilości ruchu, to wcale tak różowo to nie wygląda jak Ci się wydaje - Kuba w dalszym ciągu ma dysplazję i krzywo zrośniętą miednicę więc w dalszym ciągu ma kłopoty z chodzeniem. Na dodatek nie wszystko się prawidłowo goi po gwoździowaniu łokcia, ale na razie nie znam bardziej fachowych szczegółów, a nie chcę przekazywać informacji, które z braku elementarnej wiedzy ortopedycznej mogę przekręcić. Postaram się uzyskać fachowe informacje i je tutaj przekażę.[/QUOTE]Zaraz, zaraz...nie wkładaj selengo w moje usta proszę słow,których nie wypowiedziałam, ani na myśl mi one nie przyszły. Nie zauwazyłam też aby ktokolwiek napisał, że pracownicy kliniki to sadyści, bądź,że źle się Kubą opiekuja! Skąd taka interpretacja w ogóle? Napisałam w pierwszym poście, co usłyszałam miesiąc temu od Pani prezes- o braku czasu personelu i o niemożliwości spacerowania Kubusia dluzej niz na kilka minut, kilka razy dziennie. Napisalam tez o tym, ze podobno nie ma w klinice miejsca, takiego na odwiedziny, tylko są gabinety w których non stop sa inne zwierzęta przyjmowane. Nie chodzi mi ani o brak kompetencji, ani fachowości ani tym bardziej o brak serce personelu medycznego! W życiu! Chodzi mi o brak czasu. Nie wiem, jak jest w tamtejszej klinice, ale trudno mi sobie jakoś wyobrazić, że Kuba jest puszczony z klatki i sobie chodzi po klinice, gdzie podobno non stop jest full ludzi ze zwierzętami potrzebującymi pomocy. I włąsnie dokładnie chodzi mi o pomoc ludzi z zewnatrz, czyli o powód odwiedzin. Wolonatriusze mogliby wyprowadzać Kubę przy okazji odwiedzin a personel mógły spokojnie zajmowac się pacjentami. No, ale dowiaduję się,że raczej Kubuś wcale nie potrzebuje zbyt wiele ruchu, ze względu na jakieś powikłania pooperacyjne. Więc tym bardziej nie ma co mówić o przeniesieniu do DT. No, ale tak, czy inaczej, fajnie byłoby móc odwiedzić Kubusia, zobaczyć go na włąsne oczy, pomiziać, pospacerować i pogadać do niego:)
-
[quote name='Selenga']Spróbuję się dowiedzieć czy wolno. Bo jak przyjdzie tak sobie ktoś z ulicy, nieznany, to już widzę jak p. doktor daje takiej osobie Kubusia na spacer. Ja bym nie dała żadnego psa pod opiekę nie znając osoby, a psa powierzonego to już na 100% bym nie wydała nikomu.[/QUOTE] NO tak, rozumiem o czym piszesz. Ale tu na wątku chyba anita-hapy pisała, że ma kogoś w odwiedziny. Ale jakoś pozostało to bez echa. JA z koli mowiłam, co usłyszałam od pani Prezes. Odwiedziny obcych osób absolutnie. Ale tyo było ok miesiąca temu. Może coś się zmieniło? Bo szkoda Kubusia. Ona na pewno teraz potrzebuje więcej ruchu i zaineteresowania. Myślę,że siła rzeczy w klinice to nie jest mozliwe na tyle, na ile by sie zdało, ale może się mylę i mam złe wyobrażenie.
-
[quote name='Agata Balu']Ale kto ma go odwiedzać we Wrocławiu? Tam tylko jeździ do niego pani Prezes. Selenga jest z Warszawy, a Marta z Jeleniej Góry. I mają koło domu własne psie nieszczęścia.[/QUOTE] Były tu chętne osoby na odwiedziny Kubusia. Ja znam też kilka osób z Wrocławia, które chętnie pójdą do psiaka. Tylko nie wiem, czy wolno i czy w ogóle mogę prosić dziewczyny o taką wizytę.
-
[quote name='Agata Balu']Ale operacja była wykonywana 15 marca, a dzisiaj mamy 11 kwietnia. Więc to prawie miesiąc. Coś was słabo informuje pani Prezes. Ja nie mając z Nia kontaktu wiem, że Kuba był dziś na spacerze w kołnierzu (dlaczego?), ale ma sie dobrze bo wlókł za sobą osobę na drugim koncu smyczy. Miło mi było sie tego dowiedziec tylko, ze straciłam na to cały dzień. Przydałby sie jakiś niemedialny filmik z Kubą na spacerze. Co Wy na to Selengo i Marto? Nie znacie nikogo we Wrocławiu?[/QUOTE]A, no to może już ma Kubuś rzeczywiście jakieś dłuższe spacerki? Może jednak odwiedziny już są dopuszczalne?
-
[quote name='Selenga'] Teoretycznie masz rację :) Ale Kubuś pokochał panią doktor i pracowników kliniki - jakby nie było to ci właśnie ludzie kojarzą mu się z ciepłem, serdecznością, zainteresowaniem, dopieszczaniem, pełnym brzuszkiem czyli z praktycznie najszczęśliwszymi dniami jego życia. Ból minął a drapanie za uchem zostało :) Można by było zabrać go z kliniki i umieścić w domu tymczasowym, ale to dla niego będzie stres, zwłaszcza, że będzie musiał często składać wizyty swojej ukochanej pani doktor. A potem kolejna zmiana - dom stały. W sytuacji kiedy klinika opiekuje się Kubą tylko po kosztach, to takie zmiany nie mają większego sensu.[/QUOTE]Wiesz Selengo, tak sobie rozmyślałam nad tym od wczoraj. JAk rozmawiałam z pania prezes, to mówiła mi,że w klinice odwiedziny sa niemożliwe z prostej przyczyny. Ze w klinice jest non stop ruch, jest móstwo pacjentów i nikt tam nie bedzie miał czasu, aby wyprowadzic Kubusia specjalnie na odwiedzinki, bo nie ma w klinice takiego specjalnie wydzilonego miejsca. Powiedziałam,ze mozna zabrać Kubusia na spacerek. Pani prezes powiedziała, że Kubuś ma tylko kilka spacerków dziennie po kilka minut zaledwie. Po pierwsze dlatego,że wtedy jeszcze było bardzo zimno a po drugie chyba włąsnie z braku czasu lekarzy. Dlatego tak się zastanawiam, co rzeczywiście byłoby lepsze? teraz jest cieplutko, spacerków chyba nie trzeba Kubusiowi ograniczac, bo zarasta, a w klinice chyba na to nie ma czasu. Nie ma też pewnie specjalnie czasu, aby poświęcac go tylko Kubusiowi. Więc może jednak DT byłby lepszym wyjściem dla Kubusia? Nie wiem jednak, czy taki DT jest, który będzie dyspozycyjny i bedzie miał dośc czasu, aby często odwiedzac klinike? Gdyby taki DT znaleźć, nawet płatny, bo akurat Kubusia stać na taki, to myśle,ze warto byłoby to rozeznać:)
-
Wiecie co?Patrzę na tą siwą mordeczkę, siwe łapeczki i martwię się bardzo:( Zeby nie było, jak ostatnio,że zbyt późno pomoc nadeszła. Pewnie psinka nie ma już za dużo zycia przed sobą, musimy zrobić wszystko aby jak najszybciej wyszła ze schroniska. 155 zł, to 15 osób po 10 zł, albo 30 osób po 5 zł! Przecież to tak niewiele! Czy znajdzie się 30 osób, które zechcą oddać piataka dla Lizuni? Pewnie,że się znajdzie! Ja w to nie wątpię!
-
[quote name='martka1982']nie, nr konta jest inny. mam z tym po prostu dylemat, boje się,że porozsyłam nr konta, potem kwota się nie uzbiera i Falbanek nie pojedzie.....[/QUOTE]Nie ma takiej opcji! Falbanek pojedzie. Ja myślę,że jeśli ktos chce juz wpłacić deklarację za kwiecień, to byłoby fajnie, bo Falbanek miałby trochę zapasu na wypadek braku. PRZYPOMNĘ, ŻE BRAKUJE MU JUŻ TYLKO /ALBO AŻ 110 Zł! To tak niewiele, biorac pod uwage to,co może zyskać. Dajmy Falbankowi szczęscie! Inaczej nigdy nie opuści schronu!Nigdy! A może jakiś bazarek? Tylko,ze to będą jednorazówki, a nam potrzeba deklaracji stałych,.110 zł, czyli 11 osób po 10 zł! Ratunku! Martka, dobrze liczę, że jednorazowych wpłat masz zebrane 400zł? czy coś pomieszałam? Poproszę o dopisanie mnie do deklarujących. Mam pieniążki od jednej dziewczyny, która powiedziała,że wpłacać chce na "moje psy".Wpłącała też na jednego z piesków, który nie potrzebuje już pieniązków. Nie wiem jak długo będzie wpłacała, ale na razie deklaruję a jej imieniu 10 zł przez 5 miesięcy. Później, jeśli nie bedzie wpłacał,a amnie będzie stać, przejmę deklaracje:) Falbankowi brakuje więc już TYLKO 100 ZŁ:)
-
Pepino nie żyje ['][']['][']['] Pamiętamy.......
kazik132 replied to martka1982's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
PEPISIU, TO MÓJ OSTATNI WPIS U CIEBIE:( ZEGNAM SIĘ DZIŚ Z TOBĄ, CHOĆ TAK NIESPODZIEWANIE JAK DLA MNIE:(NIE TAK MIAŁO BYĆ... KOCHANY, POCZCIWY, MALEŃKI KRÓLEWICZU. JUŻ NIC DLA CIEBIE WIĘCEJ ZROBIĆ NIE MOŻEMY:(ŚPIJ SOBIE JUŻ I ODPOCZYWAJ ZA TM, CZEKAJ TAM NA NAS... W MOIM SERDUSZKU RÓWNIEŻ POZOSTANIESZ Na ZAWSZE:( KOCHAM CIĘ:( PEPINO-------- -------------------------------------------------------- -
[quote name='kami_23']Chciałabym aby moja deklaracja od Stiviego przeszła na Nestorka. Zrobiłam kilka dni temu przelew już na Stiviego...:( Tak, więc będę wpłacać dalej te 15zł.[/QUOTE] [quote name='Sabina02']Ja rowniez przekladam swoje 25 zl miesiecznie po Stivim na Nestorka.[/QUOTE] Ale jesteście kochane dziewczyny!:) Bardzo dziękuję w imieniu nas wszystkich oczywiście:)
-
Pepino nie żyje ['][']['][']['] Pamiętamy.......
kazik132 replied to martka1982's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
................................................nie ma PEPINKA...............................:( -
Pepino nie żyje ['][']['][']['] Pamiętamy.......
kazik132 replied to martka1982's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak, prawie ze wszystkim się zgodzę! Kasia dała Pepisiowi dom, serce, poczucie bezpieczeństwa. czas.Jestem też pewna, że kochała Pepisia i chciała dla Niego dobrze! Ale nie musiała podejmowac tej strasznej decyzji, wiedząc, że jest tu tyle osób, którym zależy na psiaku, osób, które mają doświadczenie ze starymi, schorowanymi psami. Powinna była zadzwonić i zapytać! I do schroniska, i do darczyńcy, która ma ogromne doświadczenie z psami w takim stanie, o czym Kasia wiedziała. Ja w każdym razie nigdy bym sama tej decyzji nie podjęła:( Ani o walce bym sama nie decydowała, ani o eutanazji:( -
Pepino nie żyje ['][']['][']['] Pamiętamy.......
kazik132 replied to martka1982's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie! nie musiała podejmować i nie powinna była sama tego robić! Powinna zadzwonić do schroniska, i powiadomić, zapytać!Ale teraz już po wszystkim!:( -
Pepino nie żyje ['][']['][']['] Pamiętamy.......
kazik132 replied to martka1982's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja nie mam sił napisać nic! Straszne słowa cisną mi sie na usta! No to pomogliśmy Pepisiowi, nie ma co! Jestem po rozmowie z darczyńcą Pepisia, który był w stałym kontakcie z Domkiem...jest zapłakana i zdruzgotana! Po rozmowie z Kasią była taka spokojna! Nie mam sił! Nie mam sił! Nie tak miało być i to się nie powinno zdarzyć! -
Lena została w DT, pilnie szukamy domu stałego
kazik132 replied to Argat's topic in Już w nowym domu
Dzięki ocelot za jaśniejsze informacje. Bo teraz już widzimy jasno,że DT nie rokuje spokoju Lenia. My, to nic, możemy się podenerwować, nie pierwszy i nie ostatni raz, ale ten pies na pewno tez wyczuwa nastroje i emocje opiekunów. Na pewno jest tak,że pani serce ma dobre, ale czasem to niestety za mało:( Jeśli jednak Pani oferuje się dać 200 zł to z 50 zł które już są, mamy jakiś grosz na pierwszy miesiąc. Kiedy dokłądnie Lenka ma opuścić dom? -
Pepino nie żyje ['][']['][']['] Pamiętamy.......
kazik132 replied to martka1982's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
I ja witam królewicza, życząc miłego wekendu!Jak minęła nocka kolejna? -
Lena została w DT, pilnie szukamy domu stałego
kazik132 replied to Argat's topic in Już w nowym domu
[quote name='Argat']Lena nie ma pieniędzy (Mam na koncie ok 50zł z poprzednich deklaracji) DT kazało szukać czegoś na 2 tygodnie, ocelot powiedziała że już jej tam nie odda... Jeśli nie znajadziemy DS, pójdzie do schroniska[/QUOTE] A dlaczego nie ma Lenka pieniążków?Wszyscy wiemy:( Trochę nie rozumiem dalej. Napisałaś krótko- Lenka ma do pon opuścić DT, teraz piszesz, że ma opuścić DT na dwa tyg.! Litości! Naprawdę nie można tego napisać jakoś klarowniej? Co się stało? Dlaczego Lenka ma opuścić dom? Sory, ale Twoje posty wprawiają mnie w osłupienie! Zwłaszcza ostatnie zdanie, że jak nie znajdzie Lenka DT to pójdzie do schroniska! Super!Mamy 2 dni- kolejny raz, kolejne 2 dni! Lenka miała DT! Kurcze!Co ten pies zawinił w swoim życiu, że jest traktowany jak wyrzutek? Dawno pownien być odebrany tym ludziom! Ja wiem,że nie jestem alfą i omegą, ale myślę, że już po ostatniej akcji, jaka miała miejsce, powinniście(nie wiem kto w końcu jest odpowiedzialny, kto kontaktuje się z domem) być u tych ludzi i wyegzekwowac na piśmie od nich jakieś postanowienia! Nie może tak być, jak jest teraz, ponieważ to są zupełnie nieodpowiedzialni i wg mnie niezrównoważeni ludzie! Bardzo przepraszam za ten ton,bo zdaję sobie sprawę, że brzmi on conajmniej pretensjonalnie. Nie chcę, żeby tak brzmiał, ale jestem poddenerwowana okropnie tą sytuacją i jakoś nie potrafię grzecznie dobierać słów:(