Bo ona jest zawsze głodna na coś dobrego, gotowany ryż z kurczakiem i warzywami jest beee, dwa razy dziennie coś dobrego do tabletek, już nawet pasztecik z tabletkami jest be , jak ja jem to tak miłościwie patrzy że czasami ją pokrzycze, wtedy ze spuszczoną głową idzie na swoje miejsce, oczywiście częściej się z nią podzielę.....a ryżyk z kurczakiem w misce leży......... a to jakiegoś przysmaczka dostanie, mam wrażenie że przez cały dzień takich dodatkowych kęsków wcale nie jest dużo.
Ryżyku z kurczakiem dostaje raz dziennie (4-5 łyżek czubatych ) rano i zjada to do wieczora.
Może rzeczywiście to jej choróbsko tak się odbiło, nim została postawiona diagnoza wypijała do 2,5 litra wody na dobę, straszne ilości,cały czas mierzę, teraz przy lekach unormowało się, ale musi brać do końca.
Nie wiem jak długo żyła na śniegu, deszczu, mrozie, ja ją mam od marca 2011 w każdym razie jej choroba jest efektem długotrwałego przebywania na zimnie.
Ach niech tam, jest jej ciepło i jest kochana i to jest najważniejsze.
Pimpuś buziole dla ciebie.