Jump to content
Dogomania

Ty$ka

Members
  • Posts

    15994
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Ty$ka

  1. Geniusz :D Po prostu geniusz :D
  2. [URL]http://desmond.imageshack.us/Himg109/scaled.php?server=109&filename=2012070312.jpg&res=landing[/URL] - naprawdę super teraz Mika wygląda :loveu: I chłodniej jej musi być. My też się wyczesujemy... I dzisiaj kolejnego kleszcza wyjęłam - już 4! A przecież pies non stop w domu siedzi... Bo ja jestem taka niedobra i swojego słitaśnego piesecka na dwór nie wypuszczam :lol:. A co - niech robi za maskotkę [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/evil_lol.gif[/IMG]
  3. [quote name='Mada95']No jemu chyba też goraco ;)[/QUOTE] Już nie do końca :diabloti: Ty$ka się popisała swoimi zdolnościami fryzjerskimi niczym Picasso, wzięła nożyczki i... nie poznała swojego psa :evil_lol:. Za to M. teraz doskonale sprawdzi się jako strach na wróble :evil_lol:. [quote name='Vesper']Wpadłam się przywitać, dawno mnie u Was nie było- ale i na Dogo miała długą przerwę... Upały już mnie dobijają, moje psy- jeszcze bardziej (szczególnie Arielkę która ma zakaz spacerów pomiędzy 8-mą a 22-gą). U nas jeszcze od dwóch dni są burze, przed którymi jest strasznie duszno, za to później...poezja :smile:. [/QUOTE] Cieszę się z Waszego powrotu. Brakowało nam Was :loveu: U nas burza szła, szła... i sobie poszła. Chyba nie lubi mojej mieściny, bo ominęła nas łukiem... a zapowiadała się taka duża :roll: Eh, a ja głupia się cieszyłam, że będzie chłodniej :roll: [quote name='rashelek']Niestety, lato ma też ten wielki minus, że wielu ludzi na bezczela pozbywa się zwierząt :shake: Podziwiam Cię, że dajesz radę opiekować się, w ten czy inny sposób, bezdomniakami. Ja bym nie dała rady, dlatego mimo najszczerszych chęci nie zostanę wolontariuszką w schronie. Bo albo bym się wykończyła psychicznie, albo dopadła by mnie znieczulica... Trzymaj się jakoś! :calus:[/QUOTE] Owszem, najgorszy okres to wakacje, ale też i święta, bo prezenty; wrzesień - bo rok szkolny... Praktycznie roboty jest przez cały rok... Tu nie ma co podziwiać rashelek, robię to co kocham, ale czasem już ręce opadają z bezsilności. A na wszelkie krzywdy człowiek się uodparnia, bo jak ma się miękkie serce to się na twardą d... ;) Też nie wiem czy dałabym radę w schronisku. Pewnie bym spróbowała, ale u nas nie ma przytuliska, więc nie mam jak sobie dać szansy ;). Jednak na początku próbowałam z daleka, przecież nie trzeba od razu lecieć do schrona. Czasem wystarczy dać bezdomniakowi coś do jedzenia, poinformować odpowiednie służby, robić ogłoszenia, utrzymywać choć częściowo jakiegoś bezdomniaka czy też np. robić opisy i rozgłaszać psa tu i ówdzie. Form pomocy jest naprawdę dużo i większość z nich nic nie kosztuje z wyjątkiem naszego czasu. ;) Staram się pomóc każdemu bezdomniakowi, kiedy jestem poproszona o pomoc, ale i w "moim" stowarzyszeniu jest wiele tych psów w potrzebie i czasem nie daję rady... Tak naprawdę to, co robię jest kroplą w morzu w tym wszystkim, w ogóle nie czuję, że pomagam. Naprawdę chciałabym pomagać na większą skalę: dać psu tymczas, jeździć do pobliskich schronisk... no, ale na razie nie mogę. Może kiedyś ;) [quote name='anka11']chyba rzadko sie spotyka takie rozmowne koty ;-)[/QUOTE] Bo wszystkie trafiają do mnie :cool3: Poważnie, rzadko w moim domu zdarzają się kocie milczki - wszystkie takie jakieś rozwydrzone... No, ale jaki pan taki kram :evil_lol: [quote name='anka11']ja tez nie lubie parkow, dlatego chodze tylko rano ok.6, wtedy nikogo nie ma oprocz biegajacych :smile: ja zawsze chcialam byc wolontariuszem w schronisku(u nas we wro mozna od 18, a nawet jak sie jest juz pelnoletnim to z tego co wiem dosc trudno sie zalapac), ale teraz nie wiem czy wytrzymalabym psychicznie. pozdrowionka :calus:[/QUOTE] U nas biegający przenieśli się do lasów koło OSiRu, które zresztą są piękne i mają cudowne ścieżki. ;) Wolontariat w schronie to zawsze było moje marzenie. Jednak nie wiem ile bym wytrzymała jako opiekun bezdomniaków... To bardzo obciąża psychicznie. Tzn. zresztą na jaki schron trafiły: czy na stary, tradycyjny czy może na taki, który jednak zapewnia psom lepsze warunki. Bo też i od tego zależy ;). Za pozdrowienia dziękujemy i wzajemnie ślemy pozdrowionka. [quote name='anorektyczna.nerka']Ja sobie odpuściłam wolontariat w schronisku lubelskim. Nie dość, że od osiemnastu lat, to polityka działania tegoż schroniska mnie doprowadza do skrajnych uczuć, chociażby przez to, że nie można przyprowadzić psa do schroniska i go oddać, nie można robić psiakom zdjęć. wielka mi oszczędność, taki cwaniaczek zamiast normalnie oddać psa to go puści za miastem, a potem ludzie ze schroniska musza wydać kasę nie dość, że na interwencję to i muszą tego psa uśpić/przyjąc.[/QUOTE] Ten schron jest o niebo lepszy niż mordownia, uważam go za jeden z lepszych w naszym województwie. Mam kontakt z wolontariuszką i naprawdę to, co robią po prostu sprawia mnie w osłupienie. ;) No i jestem pewna, że psy trafiają naprawdę do dobrych domów... chociaż jeszcze rok temu nie powiedziałabym tego, gdy próbowałam nawiązać z nimi współpracę i działając jeszcze w HA znaleźliśmy dla psów z tego przytułka dom... Nagle okazało się, że psów w schronie nie ma. Jeden z nich po pół roku został znaleziony przez osobę z W-wy - najprawdopodobniej suczka była na łańcuchu, a potem została wywieziona. No, ale kiedy tylko wolontariuszka się o tym dowiedziała, robiła wszystko co mogła, by DS poniósł konsekwencje. Teraz trochę schron się polepszył, psy mają co tygodniowe spacery no i naprawdę widać, że działają. ;) A wolontariuszem można być i wieku 16 lat, ale trzeba mieć zgodę rodziców. Teoria co innego, a praktyka co innego - tak mi mówiła wolontariuszka ;). Co do warunków przyjmowania psów do schronu... mnie tez one się nie podobają, ale nic na to nie poradzę. [quote name=':: FiGa ::']Chyba nigdy nie bylas w waszym schronisku skoro tak piszesz ;-) Wolontariuszy brakuje (przynajmniej brakowalo rok temu kiedy jeszcze bylam tam wolontariuszem, ale watpie zeby to sie zmienilo). Ludzie w schronisku sa spoko, wspolpracuja, mozna robic zdjecia i oglaszac psiaki ;-) A kierowniczka to zlota kobita ;-) Jak bylam tam u weta schroniskowego wyrobic paszport psiakowi z Kedzierzyna to poruszona jego losem zlecila darmowe badania u wet. Raka i wypuscic mnie z psiakiem nie chciala :evil_lol:[/QUOTE] I oby takich schronisk było jak najwięcej... a mniej mordowni. Choć najlepiej by było, gdyby w ogóle schroniska nie musiały istnieć - no, ale do tego jeszcze dłuuuga droga. ;) EDIT: Literówki.
  4. Gratulujemy :)
  5. I ja donoszę, że wciąż myślami jestem z Amirkiem. Musi być dobrze. Trzymam za to kciuki.
  6. Wow, no to wielkie gratki Ci się należą :). No i podziw - ja kiedyś chciałam być wetem, ale szybko stwierdziłam, że to za wysokie progi... ;)
  7. [URL]http://desmond.imageshack.us/Himg7/scaled.php?server=7&filename=2012070310.jpg&res=landing[/URL] - my tez jesteśmy modni :P Też to umiemy :lol: A Mika nie wygląda tu na nieszczęśliwą z powodu upałów :P
  8. Witamy się w ten ukrop :) Mam nadzieję, że doczekamy się dziś obiecanych fotek :mad:
  9. Łooo... jaka cudna, mądra i wspaniała :loveu: Należą jej się brawa :D
  10. Jednak widoki warte były zmęczenia, chyba nie zaprzeczysz ;)
  11. Łola Boga... jak uroczo :loveu: Rośnie psiara :eviltong:
  12. Barbara jest naprawdę cudna :loveu: Kocham pingwinki :loveu: Masz jakiegoś konkretnego gryzonia na myśli? ;) My mieliśmy (i dalej mamy), ale skończyło się na tym, że w pokoju zamieszkanym przez gryzoniowate jest zakaz wchodzenia czworonożnym ssakom :P
  13. Faktycznie nie uwierzyłabym, że mieszkasz w mieście :). U Was się trochę ochłodziło? U nas pełne słońce, wychodzić z domu się nie da... Nawet spacery sobie odpuściliśmy z tego powodu. Masakra, pozostaje tylko zaszyć się w lodówce i czekać do zimy :lol:
  14. Świetnie wyglądasz :) I te włosy :loveu: U nas już duszno nie jest... idzie burza =)
  15. Ano tak... ale cóż zrobić :( ----------- Idzie burza :)
  16. Gdyby tylko Ruska Wieś była tragedią :(. Przynajmniej tam coś ruszyło... Tylko w tym tygodniu pod opiekę "mojego" stowarzyszenia trafiły m.in. (wymieniam tylko te, które potrzebują na cito DT): *umierający Amir *niemający gdzie się podziać Kazan *7 szczeniąt *suczka ważąca 8kg (powinna ważyć ok. 20kg) Pominę już, że inne psy, w nieco lepszym stanie też nie mają gdzie się podziać... A jeszcze poza stowarzyszeniem kilka moich podopiecznych szuka na cito DT... m.in. 4 liczne psie rodzinki... Masakra... Tylko wziąć pistolet i się zastrzelić :(
  17. Amirek będzie bardziej widoczny, gdy zrobi mu się banerek... Kto taki zdolny jest? Idąc w ślad za pomysłem Chandry banerek może mieć taki napis, najlepiej kolorem czerwonym: "Pragnę śmierci, jestem nikim" lub coś w ten deseń. Natomiast co do zdjęć, to ja bym wykorzystała, któreś z tych dwóch ostatnich, jak Amir leży zrezygnowany... Może wtedy banerek będzie się wyróżniał... Chociaż sama nie wiem, nie chcę się rządzić ;).
  18. Roboczy opis, dziewczyny czekam na poprawki. Miałem dom. Wydawało mi się, że wszyscy mnie kochają i że do końca swych dni będę szczęśliwy. Pamiętam jak pan szeptał mi do uszka jaki to jestem śliczny i cudowny, że wszyscy zazdroszczą mu tak rewelacyjnego przyjaciela. Bardzo kochałem swojego właściciela, oddałem mu całe swoje serduszko. Bardzo pragnąłem by pan wiedział, że na każdym kroku może na mnie liczyć, że pomogę mu, że go pocieszę i że oddam za niego życie. Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek zaznam tęsknoty i poczucia bycia niechcianym. A jednak moja sielanka nie trwała długo. Pewnego dnia obudziłem się strasznie słaby i wycieńczony, każdy ruch sprawiał mi ogromny ból. Za nic w świecie nie mogłem przypomnieć sobie co przez ostatnie dni robiłem i gdzie przebywałem. Czułem tylko piekący ból w łapach i samotność. Półprzytomny rozejrzałem się i moim oczom ukazało się miejsce, w którym nigdy nie byłem. Psy, płacz, jęk i smród nieszczęścia - to wszystko wypełniało owe miejsce. Za każdym psim płaczem kryła się straszna tragedia, tak wielka, że nie chciałem tego słuchać - to było zbyt bolesne dla mojej delikatniej duszy. Nie mogłem jednak uciec stąd ani zapomnieć o tym wszystkim. Tak bardzo pragnąłem poczuć bliskość swojego pana, ale go nie było... Dopiero teraz stałem sobie sprawę, że jestem zupełnie sam, pan o mnie zapomniał. Przez pierwsze dni pobytu w schronisku czekałem aż odbierze mnie właściciel, potem myślałem, że panu coś złego się stało - bo dlaczego nie przyszedł po swojego kochanego psa? Teraz nie mam nadziei. Już wiem, że pan nie przyjdzie, że nie przytuli. Kompletnie nie rozumiem czemu mnie już nie kocha, czemu jestem sam? Co zrobiłem źle? Za mało kochałem?- przecież kochałem najmocniej jak potrafiłem. A może byłem brzydki albo zły? To też niemożliwe, przecież każdy chwalił mnie, że jestem taki piękny, mądry i cudowny. Z moim rozmyślań wyrwały mnie płacze psich tragedii. Moja dusza już tego nie może wytrzymać, chciałem więc stąd uciec. Szybko wstałem i od razu upadłem. I leżę tak do dziś... Ja nie mogę chodzić, każdy krok przyprawia mnie o straszny ból, ciężko mi utrzymać równowagę. W dodatku jestem sam, z dala od domu i nikt mnie nie kocha. Całe moje serduszko oddałem swojemu panu, a skoro on mnie nie kocha to nie mam prawa żyć. I nie chcę. Nie chcę żyć w tym strasznym miejscu, z dala od swojego człowieka, z dala od szczęścia... już nawet nie pamiętam jak pachnie miłość? I czy ona w ogóle istnieje? Straciłem nadzieję na lepsze jutro, jest mi źle, wszystko mnie boli, nie mogę chodzić, nie mogę nikogo obdarzyć swą miłością, a te wszystkie psie nieszczęścia przytłaczają i depczą moją duszę. Ja nie chcę żyć, moim marzeniem jest umrzeć. Bo żyć jako niekochany, wycieńczony, zapomniany i cierpiący pies to żadne życie. Nie wierzę już w to, że pomoc przyjdzie, że ktoś nagle przypomni sobie o mnie wśród tylu psich nieszczęść, że ktoś mnie pokocha. Moim jedynym przyjacielem jest śmierć. Więc czekam na nią całymsobą. Chyba, że zdarzy się cud... Amir to cudowny pies, którego już wiele złego spotkało w życiu. On nie zasłużył na taki los, dlatego w jego imieniu błagamy o pomoc. Potrzebny jest DT, który pokaże temu wrażliwemu psu, że jednak prawdziwa miłość istnieje. Niestety, Amir jest w strasznym stanie, wycieńczenie dosięgnęło zenitu, będą potrzebne konsultacje weterynaryjne i badania, dlatego też zwracamy się o wsparcie finansowe, bo uratowanie tegoż nieszczęśnika będzie kosztować, a Stowarzyszenie Pomocy Zwierzętom SOS Husky ma wiele swoich podopiecznych, sami nie damy rady uratować Amira. Przecież każde życie jest bezcenne... nie pozwólmy Amirowi umrzeć. Każdy grosz może uratować Amirowi życie - jego los jest w Twoich rękach. Stowarzyszenie Pomocy Zwierzętom SOS Husky ul.Zgrzebnioka 18-20/9 43-110 Tychy NIP : 646-292-64-79 REGON : 242792657 Nr KRS : 0000402461 Bank : Bank Zachodni WBK SA nr rachunku : 58 1090 1652 0000 0001 1802 2107 Z dopiskiem w tytule: Dla Amira
  19. Matko Boska... ja wymiękam :(. Skąd te DT brać? PONka ze złamaną łapą szuka pilnie DT, Noa też w weekend musi zmienić lokum, bo inaczej trafi do schroniska, Amir też w potrzebie cyz chociażby Kazan... A to tylko kropla w morzu psich nieszczęść. Masakra, ja już powoli wymiękam :(
  20. [quote name=':: FiGa ::']Wpadamy z rewizyta ;) Piekny ten Twoj urwisek ;) I bardzo fotogeniczny :loveu: [URL]http://img210.imageshack.us/img210/5687/p1060769v.jpg[/URL] Cudenko ;)[/QUOTE] Hej, hej :) Dziękujemy i zachęcamy do wizyt w galerii ;). Matko Boska... ja się załamię... przez ostatnie dni nic nie robię, tylko myślę co robić z psimi tragediami... no i robię opisy, ale to normalne. Zawsze psie tragedie były, ale ostatnio się rozmnożyły na potęgę :(. Ja naprawdę podziwiam dziewczyny z zaprzyjaźnionego stowarzyszenia, że dają radę to wszystko ogarnąć.... Bo ja już wymiękam :(
  21. Ja też chcę taką pogodę 'do dupy' :lol: ;)
  22. Zakochałam się w Molly jeszcze bardziej :loveu:
  23. nira, ale ten DT jest chwilowy, rozumiem? Bo na forum SOS Husky wydaje mi się, że ktoś wspominał o tym? Chyba, że coś mi się już robi w oczach... mam jakieś omamy albo coś...
×
×
  • Create New...