-
Posts
3622 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Vesper
-
Odyseja Oczki dobiegła do końca:):)Jest w swoim domku:):):)
Vesper replied to ocelot's topic in Już w nowym domu
[quote name='ocelot']... powiedz mi jakie są takie najbardziej popularne portale. tak od 5-10. wrzuciłabym z kilkanaście psiaków ze schroniska, bo przepełnienie i brak adopcji, a może ktoś, jakiegoś wypatrzy?[/QUOTE] Jeżeli to aktualne, mogę na pw przesłać Ci listę ponad 50-ciu darmowych portali ogłoszeniowych- te najpopularniejsze będą na początku listy. Na niektórych niestety trzeba się najpierw rejestrować, czekać aż potwierdzą, i dopiero można dodać ogłoszenie:roll: Ale czy ja dobrze czytam że Oczulka nasza będzie miała wizytę p/a? -
LadyS- nie wiem czy masz rację co do trendów- choć może i tak, bo przecież trendy się zmieniają...:evil_lol: Ja jeszcze kilka m-cy temu wstydziłam się przyznać na Dogo, że mój pies- bezproblemowy, odwoływalny (piszę akurat o jednym z moich psów, Paku, bo np Ariel to już inna historia) chodzi bez smyczy... Idąc z nim mam świadomość, że odwołam go w sytuacji, kiedy uznam za stosowne, mamy jeden, jedyny problem, nad którym pracuję- Pako uwielbia suchy, zapleśniały chleb- tak więc te wyjścia bez smyczy skończyły się z nastaniem sezonu dokarmiania ptaków. Ale wrócę do tematu- ja również mam psa, a właściwie sukę, której po prostu...nie spuszczam. Od roku chodzi na lince, i to jedynie tam, gdzie wiem że mi żaden nieświadomy amator jej wdzięków nie podbiegnie- Arielka nie lubi natrętów, dotąd żadnego nie pogryzła- ale właśnie-dotąd... A że jest stafficzką o dużej sile (to ta z avatarka) nigdy nie zaryzykuję. Puszczam ją jedynie na ogrodzonych posesjach u rodziny czy znajomych, gdzie czasami bywamy. Czy jest przez to nieszczęśliwa? Nie wydaje mi się. Spacer na smyczy może być bardziej atrakcyjny niż np przejście dookoła bloku z psem puszczonym wolno...:diabloti:
-
[quote name='Abrakadabra']Ja też nie bardzo rozumiem.. mój komentarz był skierowany do Ciebie? Faktycznie nic nie zrozumiałaś :) Ale nie musiałaś:)[/QUOTE] Jednak jako palaczka od lat kilkunastu poczułam się dotknięta...;) Nie musisz być tak zgryźliwa... Napisałam- jeżeli to żart, to nie rozumiem Twojego poczucia humoru- i tyle, nie przekręcaj moich wypowiedzi, byłabym wdzięczna...:)
-
[quote name='Abrakadabra']Nikotyna bardzo źle wpływa na szare komórki i jest substancją silnie uzależniającą (prawie tak jak jak opiaty), zwłaszcza dla dzieci :) Jesli będziesz jej nadużywać, to nie napiszesz ani jednego doktoratu, a zdaniu matury nie wspomnę ...[/QUOTE] :hmmmm: Swojego czasu trochę się uczyłam o psychiatrii klinicznej- z resztą mniejsza z tym. Nie porównywałabym uzależnienia fizycznego (takiego jak od opiatów- a więc: heroina, morfina) do palenia papierosów...:D Jedyne co mają wspólnego- to że i to, i to nazywane jest nałogiem ;) Ale radzę wziąć pierwszego z brzegu narkomana i palacza- czy naprawdę nie widać różnicy :confused: ? A w ogóle- nie bardzo rozumiem co ten temat ma wspólnego z tym, o czym pisano wcześniej... Jeżeli to żart- OK, nie zrozumiałam ;)
-
[quote name='Soko']Nam wcale nie chodzi o to, by NASZE psy czuły się komfortowo.. ważniejszy jest ten podbiegacz, który a) pobawi się z naszym psem bądź nas oleje (rzecz praktycznie niespotykana), b) sprowokuje naszego psa do złego zachowania i odejdzie, lub zostanie w efekcie czego c) zmusi naszego psa do kontynuowania złego zachowania, utrwali je w nim i prawdopodobnie da się sprowokować przez naszego psa do złego zachowania, w efekcie czego d) zagryzie naszego psa, e) nasz pies zagryzie obcego psa. Fakt, lepiej żeby zaryzykować zabawę ze świadomością tych innych opcji. Nie mówię o tych szczęśliwcach, którzy mają spokojnego psa, a i "pies podbiegacz" wydaje się być w porządku i jest miłym towarzystwem ;)[/QUOTE] Dlatego próbowałam wyraźnie napisać, że tutaj nie są opisywane zwykłe "spacerki z psami i inny podchodzi"- nie podoba się nam, więc sfrustrowani siadamy po powrocie do kompa i piszemy jaki świat jest zły :diabloti: To nie są nasze psychologiczne problemy- tylko bardziej problemy społeczne- relacji międzyludzkich (bo jednak to człowiek jest odpowiedzialny za psa swojego- jak to ładnie napisał kiedyś Exupery). Pewnie że wszystko jest super kiedy mamy przyjaznego psa, a podbiegające psy nawet kiedy nasza suka ma cieczkę zachowują się jak gentlemani- z tym, że w praktyce jakoś to inaczej wygląda:D ... I dlatego to my musimy bronić nasze owczarki, staffordy- żeby takiemu małemu pieskowi, mającemu niezbyt mądrego właściciela- nie stała sie krzywda... (Chociaż moja chihuahua-na smyczy- ostatnio kłapnęła na podbiegającego jacka russela- oczywiście pani wszystko widziała, ale w obieg po osiedlu poszła informacja że "ten białas"- czyli Pako, mój westik- bardzo poważnie pogryzł jacka :evil_lol:). O tych psach z resztą nie raz już pisałam...
-
MaDi, ja bym Ci doradziła zrobić tak: nie patrzeć że państwo "wstrząśnięci" (każdy człowiek byłby mający chociaż odrobinę sumienia), tylko pociągnąć ich na koszta za opiekę nad Reksiem... Fundacji pieniądze zawsze sie przydadzą, a państwu możesz przedstawić to bardzo prosto: w chwili kiedy Rex i sunia byli odbierani, ich stan był krytyczny- i w PLNach przedstawić ile kosztowało postawienie Reksia na nogi, ile sterylka aborcyjna... Ja bym ich nie oszczędzała- chociaż zaskoczyli mnie, że w sprawie psa przyjechali do Polski- może jest nadzieja że poczują się do odpowiedzialności- i niech przy okazji podadzą dane "opiekunów"- możnaby im wytoczyć sprawę za skrajne zaniedbanie... Połasili się na dom, być może obiecali opiekę nad psami? Nie wiadomo... Ale póki takie rzeczy będą uchodzic bezkarnie, tak długo będą miały miejsce... Przepraszam za nerwowy ton postu- trochę mnie wkurzyła delikatnie mówiąc sytuacja...
-
[quote name='Balbina12']Soko-to już leży w naturze dogomanii ;) Jakkolwiek by nie było- zawsze i tak jest źle. Kto czego nie powie-zawsze przeciwko im. A ze zwykłego zdania potrafią zrobić atak na ich osobę conajmniej z bronią w ręku. Zresztą ten wątek mówi sam za siebie- siedzą tu sfrustrowani ludzie wieczorami i wylewają złości zamiast iść spokojnie na spacer z psem albo zrobić coś bardziej pożytecznego. Siedzą i się nakręcają. Jeden drugiego utwierdza w tych głupotach i kółko się zamyka....[/QUOTE] Balbina- nikt tu na Soko nie napada :razz: Co więcej- czytając Jej posty wcześniejsze, mam do Niej szacunek i wiem, że dziewczyna nie siedzi na dogo bo jej się nudzi czy żeby przelewać frustracje...:confused: Jeżeli uważasz że siedzą tu sami sfrustrowani ludzie i się nakrecają, po to by napadać na kogoś kto ma inne zdanie...wybacz- ale nikt na siłę nie każe Ci czytać naszych postów. Jakoś bardzo nieprzyjemnie i nieuprzejmie zabrzmiało to, co napisałaś... Może odrobinę więcej dystansu i szacunku dla współ-forumowiczów? Bo obrażając nas, obrażasz i siebie- zupełnie nie rozumiem, w czym jesteś lepsza...:roll: Wiem że masz na myśli Twoją kilka m-cy temu zażegnaną wirtualną kłótnię z ...(nawet nie pamiętam). Ale nie ubliżaj nam, że utwierdzamy się w głupotach- a z resztą, chyba już dawno powinnaś zrozumieć, że łączy nas jedno- pasja, którą są psy- a żeby kręcic afery koperkowe, moglibyśmy np stanąć pod blokiem czy podglądać sąsiadów przez firankę- i ciekawiej, i w realu.;) Co do Twoich dalszych uwag- o tym, że np w ramach obrony siebie i swojego psa inny dostał gazem- piszesz, jakby tylko takie historie się na dogo działy... Tytuł wątku:"Jak reagujemy na chamstwo innych psiarzy?"- jak łatwo się domyślić, ludzie opisują tu te sytuacje, z którymi nie mogli sobie poradzić, ogólnie- nie te na porządku dziennym, tylko właśnie wyjątkowe... Nie każdy pies jest bezproblemowy, są psy po przejściach i właściciele którzy zjadają kupę nerwów przez opisane sytuacje. Nie muszą sie nakręcać na dogomanii- może wręcz przeciwnie- takie opisanie tego co się stało- pomaga... Dla mnie tyle w tym temacie...
-
Dziś w sklepie z art. zoo natknęłam się na takie ogłoszenie: [I][B][COLOR="#006400"]ZNALEZIONO JAMNIKA W okolicach ulic: Pieńkowskiego/Modzelewskiego/Lotników znaleziono czarnego podpalanego jamnika. Właściciela proszę o kontakt: 793-36-56-76;[/COLOR][/B][/I]
-
[quote name='pumka1990']Dzisiaj poszłam do sklepu gdzie było kupowane posłanko, aby spytać się przez ile dni (jeśli w ogóle) trzymają paragony - nie wiem czy wiecie o co mi chodzi. Okazało się, że Pan nie mógł mi pomóc, ale powiedział, że chce pomóc w inny sposób i po prostu, aby skreślić posłanko ze sprzedanych i On da po prostu swoje pieniążki ;) [/QUOTE] W takim razie brawo dla Pana! :lol: [quote name='pumka1990']W weekend mnie nie ma w Warszawie, ale w poniedziałek jak wrócę postaram się pochodzić po sklepach i uzyskać (jeśli to w ogóle możliwe) duplikaty paragonów... - chcę być w stosunku do Was w porządku :)[/QUOTE] Raczej marne szanse żebyś dostała duplikaty- kasa fiskalna to kasa fiskalna- kiedyś pracowałam na kasie i nie pamiętam żeby była opcja "duplikat paragonu"- no ale może coś się zmieniło...;) Pumka, to nie chodzi o to że ja myślę że jesteś nie w porządku- nie mnie Ciebie osądzać i nie znam Cię, w żadnym stopniu nie neguję tego co robisz!!! Po prostu jak napisała Elik- przy zbieraniu kasy na psa, regulamin Dogomanii wymaga dokładnego rozliczenia z otrzymanych pieniędzy. Pzdr.
-
[quote name='Mazowszanka']Oczywiście poczekam.W międzyczasie dowiem się na poczcie ile kosztuje przesylka.[/QUOTE] Z przesyłką to jest tak, że najtańsza z poleconych-a więc polecona ekonomiczna kosztuje od 3,70zł wzwyż- i tu już zależy od wagi przesyłki ;) Dokładny regulamin PP masz w dziale nt bazarków- jest taki wątek. W skrócie, wszystko, co nie ma więcej niż 90cm wymiarów (ich suma) może iść jako polecony- więcej niż 90cm już jako paczka, co zwiększa koszty przesyłki. Koperty "ochronne" a więc te z bąbelkami powietrza- kosztują od 30 do 50gr za format A4. Czasami ciężko jest przewidzieć ile będzie kosztowało wysłanie wylicytowanych rzeczy- można wtedy na dwa razy iść na pocztę- najpierw, już zapakowaną paczkę- wycenić, wysłać pw ile będzie kosztowało wysłanie plus wylicytowana/e rzecz/y. Jednak w tej chwili nie masz się czego dowiadywać- cennik Poczty Polskiej chyba w skrócie podany jest na wątku, w dziale bazarki, a nie wiesz przecież czy np ktoś nie zamówi kilku rzeczy- co obniża koszta wysyłki ;). Pzdr. [quote name='elik']Nie ma się na co obrażać. Dokładnego rozliczenia się wymaga regulamin. Jeśli na wątku jest zbierana kasa na potrzeby psiaka, to w pierwszym, drugim poście zbierający musi się rozliczyć z zebranych środków.[/QUOTE] Dziękuję za zrozumienie- dokładnie o to mi chodziło. W końcu na Dogo jest tak- jeżeli ktoś raz się przejedzie wspomagając jakiegoś psa, może nie pomóc następnemu- bo po prostu nie będzie miał zaufania. Dlatego jest to takie ważne- rozliczenia- przede wszystkim dla psów, a przecież o to nam wszystkim chodzi...
-
[quote name='pumka1990']Teoretycznie rozmowy nie było. Umówiłam się na rozmowę, wtedy kiedy otrzymam zrzeczenie się praw przez właściciela - dzisiaj właśnie otrzymałam. Niestety w schronisku dopiero będę w następną sobotę - wtedy więc będę rozmawiać.....[/QUOTE] Ja mam takie pytanie- z tego co zrozamiałam piesek przebywa w BDT- czy dobrze zrozumiałam? Proszę też nie obrażajcie się na mnie, za to co teraz napiszę- to może ew. pomóc tylko psince- rachunki za weta dobrze w przypadku, kiedy zbieracie pieniądze, warto by było przedstawiać na forum- wystrczy zrobić wyraźną fotokopię. W ten sposób i piesek, i Wy- jako osoby zajmujące się jego finansami- będziecie bardziej wiarygodne ;)... Widziałam rachunki w pierwszym poście- jednak sa na sumę daleko niższą niż deklarowana wydana. Jeszcze raz napiszę- nie zrozumcie mnie źle- po prostu, takie rzeczy jak rozliczenia, kiedy są zbierane na konkretnego psa, po prostu dobrze by wyglądały rozliczone... Mam nadzieję że wszystko po zrzeczeniu się wyprostuje (pamiętajcie o takich danych jak nr dowodu osobistego właściciela).
-
[quote name='MaDi']Tak się składa,że nie wiedzieli bo od kilku lat mieszkają za granicą. Niestety obciążenie kosztami to nie taka łatwa sprawa:( Na pewno nie łatwa- ja cały czas żałuję, że tak mało prawników współpracuje z Fundacjami pro-zwierzęcymi- inaczej może te istoty- które czują ból tak jak my, tęsknią, boją sie itp- po prostu czują- zyskałyby wreszcie głos- bo tego niestety- w przeciwieństwie do człowieka, nie posiadają... Gdyby tak więcej osób prawników zechciało- w ramach praktyki czy po prostu zwykłej pomocy żywej istocie- wystąpić w imieniu zwierząt...! Wtedy i państwo z Belgii musieli by się wytłumaczyć- czego oczekiwali zostawiając psa na "łaskę"-czy raczej niełaskę- tych którym powierzyli psa... Żeby tak do szerokiego grona dotarło że psa nie przekazuje się "razem z domem" tylko jako istota czująca ma on swoje prawa... Pociągnięcie za kieszeń- chociaż Reksiowi nie wynagrodzi cierpienia, ale pozwoli mu teraz mieć zapas jedzenia, pieniędzy potrzebnych na rekonwalescencję... Czy ci ludzie w ogóle zdają sobie sprawę do jakiego stanu został doprowadzony pies? Wątpię...
-
[quote name='Adamant']albo sprzedał bez umowy co jest bardzo powszechne gdyż nikt do US nie może zgłosić :angryy: Z drugiej strony wielu nabywców jest w szoku gdy podsuwam umowę sprzedaży/zakupu szczeniaka :shake:.[/QUOTE] Nie mam dużego doświadczenia jako hodowca- dotąd odchowałam tylko jeden, pojedynczy, miot staffordshire bullterirów, czyli staffików :). Jednak już na początku "kariery hodowlanej" spotkałam się z oddaniem mi psa po 8-miu m-cach... Była spisana umowa, wszystkie dokumenty były wypełnione prawidłowo- poprzedniej właścicielce widocznie też zależało, żeby Adi szybko zniknął z ich życia, bo oddając mi go (decyzja bardzo szybka, pies przyprowadzony pod pracę) nie dostałam wszystkich dokumentów- chyba tylko rodowód i książeczkę, i dopisane na umowie k-s że w/w osoba zrzeka się psa. Jednak gdy pies znalazł nowa rodzinę która chciała go zarejestrować, to nie wystarczyło. Musiałam jeszcze raz prosić o podpisanie dokumentu "zrzeczenia się własności" psa wraz z danymi takimi jak nr dowodu osobistego itd. Być może to nadgorliwość jednego z oddziałów ZK- w każdym razie dokumenty zdobyłam. W tym czasie jednak zapadła decyzja o kastracji Adiego- co tym samym skreślało jego udział w wystawach itp. Kastracja była konieczna- po pewnym czasie wyszedł szereg zaniedbań, jakiego dopuściła sie była właścicielka- chociażby to, że roczny ponad pies nie umie chodzić na smyczy :roll:, prawdopodobnie nie wychodził poza ogrodzenie ...:sad: Nie chcę sie tu rozpisywać o problemach, jakie spotkały ludzi, ktrzy podjęli się opieki nad Adim- był moment, że byli u kresu sił, jednak poznali innych "staffikowców" którzy- wspólnie z nowymi właścicielami- powoli wyprowadzają Adiego na psa... Mam ze swojej strony wyrzuty, że oddałam psa, który stwarzał problemy- jednak, pomimo najszczerszych chęci, nie mogłam go zatrzymać. Pomijam warunki lokalowe- po prostu psiak nie pamiętał swojej dawnej "sfory"- co jest normalne, a mam oprócz jego matki-stafficzki, również westa i wtedy miałam dwie chihuahua. Westik- jedyny samiec, musiał zostać wywieziony do moich rodziców na czas pobytu Adiego u mnie, inaczej skończyłoby się to tragicznie. Jedna z chihuahua prawdopodobnie na skutek stresu zresorbowała płody- była w pierwszych tygodniach po prawie na pewno owocnym kryciu... Jendak do czego zmierzam- przypadek Adiego uświadomił mi, że nie mam warunków na hodowlę staffików. Zawsze jakieś szczenie może zostać w hodowli, zawsze może sie zdarzyć sytuacja jak ta. Nie mam odpowiednich warunków- po prostu. Ponadto, w Polsce mamy wystarczająco dużo hodowli staffików, gdzie są suki o stabilniejszym temperamencie niz mija Ariel itp. Dlatego też- troszkę z bólem serca, zdecydowałam się wysterylizować moją sunię. Pierwszy i do tej pory ostatni poród był...ciężki- a właściwie nie wiem co by było gdyby nie pomoc fachowców. Otóż moja suka nie zdawała sobie sprawy że rodzi- później nie zajmowała się swoim dzieckiem. Dlatego też, pomimo jej świetnego rodowodu i in. cech, nie zamierzam jej rozmnażać. Myślę że jest to odpowiedzialna decyzja, tym bardziej, że w domu pojawił sie młody samczyk chihuahua (mojej drugiej rasy hodowlanej) i istniałoby ryzyko "mezaliansu". Opisałam moją sprawę i jestem ciekawa co myślicie o tym wszystkim. Adamant- hodując psy, wiesz zapewne, jeżeli używasz dokumentów typu umowa k-s, że sama sprzedaż psa z powrotem hodowcy nie wystarczy. Potrzebne jest pisemne zrzeczenie sie własności przez właścicieli psa- tego, kt figuruje w rodowodzie, wraz z adresem i nr dowodu osobistego. Najlepiej przygotować coś takiego samemu, zostawiając luki na wpisanie potrzebnych danych i podsunąć byłemu właścicielowi...;) Co do postów molosmolos, napiszę jednak coś, co może sie przyda- jak powszechnie wiadomo, hodowca ma prawo pierwokupu. Jeżeli właściciel byłby jednak w stanie negocjować, a właściciel poszedłby na rękę, to chyba znacznie ułatwiłoby sprawę?
-
Moja Ariel też obcych olewa- może też dlatego, że od małego była uczona że ja mam być tą najlepszą atrakcją... Za to ma garstkę "swoich" ludzi- moją przyjaciółkę, Mamę, eks-TZa, siostrę... itp- tych, kiedy tylko spotyka, jest to szał radości- niestety włącznie ze skakaniem i wymuszaniem uwagi- trochę się wtedy zapomina, chociaż nie mogę już tego "zwalić" na karb "wesołości" szczeniaka- Arielka ma ponad 4 lata... Na szczęście takich jej "przyjaciól" jest dosłownie ok. 5-ciu osób. Wszystkich ich zna od szczeniaka, i co najlepsze- z niektórymi ma naprawdę rzadką styczność- jednak pamięta, kto jest kto :diabloti:... Natomiast do domu bez burczenia wpuszcza np hydraulika, ale musi go sobie obwąchać i najlepiej dreptałaby człowiekowi po piętach- rzecz jasna jej na to nie pozwalam- niektórzy po prostu się jej boją... Myślę też, że w sytuacji skrajnej- napaści na mnie czy tp, nie zachowałaby postawy pasywnej- kiedyś miałam przykład kiedy zaciął mi się zamek w drzwiach- znajomy poproszony o pomoc (a trzeba było po prostu bardzo mocno "natrzeć" na drzwi- tak, jakby się chciało je wyważyć) nie odmówił. W momencie kiedy gotował sie do kolejnego walnięcia (jak przy wyważaniu) drzwi, Ariel poderwała sie do góry i próbowała skoczyć na plecy chłopaka- na szczęście była na smyczy, bo wyglądało to jak prawdziwy atak- i chyba nim było. Co dziwne, znała znajomego- do dziś nie wiem, czy broniła mieszkania i nie rozumiała sytuacji? Podobna sytuacja nigdy więcej się nie powtórzyła- ani nie pokazała żadnych oznak agresji w stosunku do ludzi- a było to ok. 2-óch lat temu. Wiem już jednak, że staffik w obronie właściciela potrafiłby stanąć- oczywiście nie w odpowiedzi na pierwszą lepszą zaczepkę, ale w sytuacji, ktrą pies uznałby za realne zagrożenie. Dlatego tym bardziej ćwiczę z Arielką skupianie uwagi na sobie- nie ukrywam, że w wypadku staffików nie jest to tak łatwe za względu na wrodzone ADHD- jednak wiem że nie mogę tego zaniedbać.
-
Wyjątkowa Babcia Rita - biega za TM [']
Vesper replied to _bubu_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
_bubu_, dzisiaj wysłałam kwotę która należała się Ricie za bazarek- przepraszam za te dwa dni opóźnienia...:Rose: Wysłałam dla Rity 168zł- jest to kwota, jaką dziewczyny wylicytowały na bazarku :lol: Bardzo prosiłabym o odnotowanie wpłaty kiedy tylko dojdzie (wysyłałam przekazem) na wątku bazarku: http://www.dogomania.pl/threads/215763-Rozliczam!-Super-R%C3%B3%C5%BCno%C5%9Bci-dla-Babci-Rity-z-wielkimi-guzami-listwy-mlecznej? Serdecznie pozdrawiam Babunię i jeszcze raz przepraszam za tę małą zwłokę. -
Ja mam to jeżdżąc czasami środkami lokomocji publicznej z dwiema chihuahua...;) Niech jeszcze będą ubrane... Nikt nie widzi że to pies- za to sa poczytywane jako fajny gadżet (odpicowane panienki), zabawka dla dzieciaka (mamuśki), ew. sama nie wiem co dla starszych pań. I jak na moje nieszczęście jedna (Chicca) szczególnie nie lubi dotykania przez obcych- potrafi nawet złapać ząbkami. Tyle że co wtedy? śmiech że taka mała i taka bojowa, a ja uspokajam małą przez resztę drogi... Dodam że jest taka dlatego, że w wieku szczenięcym nie woziłam jej prawie nigdzie, bo wszędzie była brana na ręce, raz nawet małe Cyganiątka na Pradze chciały "wziąć sobie" ("Pani da!!!") szczeniaczka... Stafficzki nikt mi nie zaczepia.
-
Cztery Gremlinki i ich mały/wielki świat.. <3 ... ;)
Vesper replied to ChiqDeeWikiXenia's topic in Galeria
Chiquitko kochana chyba się na mnie nie obraziłaś? :buzi: Ja żartowałam...a porównanie do Warhola... no cóż, ja bym się nie obrażała...(namalował min. te cztery portrety Marylin Monroe ;)). Miłego dnia :)... -
Wyjątkowa Babcia Rita - biega za TM [']
Vesper replied to _bubu_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dlaczego nie wolno? Właśnie podałaś przykład swojej suni, który mnie trochę podniósł na duchu :)... Rita ma chęć do życia, nie możemy byc gorsze- i za nią się martwić... Twoja sunia też miała wyniki histo-patologiczne że komórki są złośliwe? -
Psiejska szarańcza czyli Murzynek, Tosia i Pestuszka :)
Vesper replied to tłamsik's topic in Foto Blogi
Mam spisane na kartce: historię z zaklejonym oczkiem, pierwsze badanie i odkrycie że to blizna po urazie, później diagnoza że to choroba autoagresywna (nie wiem do końca co to znaczy...) no i inne rzeczy które opisałaś. Ale to nie jest mój znajomy ;), to wet do którego chodziy- jego kolega ze studiów jeszcze go często odwiedza- to właśnie o nim mówiłam że robił te badania oczu u westików (chyba to była jakaś praca doktorancka czy inna)- jeżeli robił badania oczu z zawężeniem na jedną rasę i genetykę, to na "zwykłej" psiej optyce znać się musi... I to do niego będę starała sie dostać kontakt, albo zostawię swoje namiary- może maila, wtedy może byłby w stanie zdiagnozować wstępnie Murzynka...? W tym tygodniu będę w lecznicy, dam Ci odpowiedź co wyszło z rozmowy. -
Cztery Gremlinki i ich mały/wielki świat.. <3 ... ;)
Vesper replied to ChiqDeeWikiXenia's topic in Galeria
:oops: :oops: :oops: Przepraszam za tą Mimi... :oops:... U Tłamsika wyczytałam o operacji oczka- to oczko Carmen? Uściski dla Twojej Mami i Carmen- operacja powinna pomóc... I w ogóle przepraszam że tak rzadko ostatnio zagladałam- już się poprawię, bazarki na razie ogarniam- bo jeden tylko, psiaki moje-odpukać- jakieś spokojniejsze... I w ogóle chyba zima idzie bo nie podoba mi się że tak wczesnie jest ciemno...:mad: edit: A na filmiki ja czekam- :D... Tylko żeby też się tyle działo co na pierwszym :diabloti: Pani Myszko- Chiquita mogłaby za Warhola robić :evil_lol: On też nakręcił film na którym ktoś spał- przez cały, długi film :diabloti: -
Loluś, kudłaty staruszek po przejściach, dt sie zakochalo i zostalo ds
Vesper replied to kora78's topic in Już w nowym domu
Nie wiem- King, Prince... Szkoda że tak pusto na wątku- można by zrobić bazarek imienny... -
*Pabianice - 5 lat koszmaru a teraz w Nowym Domku
Vesper replied to piechcia15's topic in Już w nowym domu
Miśka, hop do góry ;)... I z tym adresem racja- jak coś to na pw... Qrczę, a może warto by popytać tych ludzi którzy karmią Misię żeby chociaż na zimę, czy chociaż na noc do domu brali jeżeli do tego czasu nic się nie zorganizuje? Dla niej schron to byłoby gorsze od tej wolności którą ma- tylko te mrozy, zima i źli ludzie- tego sie boję...:sad: -
Psiejska szarańcza czyli Murzynek, Tosia i Pestuszka :)
Vesper replied to tłamsik's topic in Foto Blogi
Ja w tej chwili czuję to samo :lol: -chodzi mi o zwierzęta i ludzi którzy są ze mną... I u mnie akurat nie chodzi o to, że mam już 5 psów i to za dużo- jest właśnie idealnie- a bywało wczesniej i 5 psów- bo liczę i tymczasowiczów-i zawsze mi brakowało np jeszcze jakiegoś. A teraz nie (odkąd mam małego Drakusia). Także cos w tym musi być :). Przykro mi bardzo z powodu choroby Murzynka...:( W tym tygodniu będę u weta, zapytam czy nie ma polskiego odpowiednika, chociaż jeśli znasz studentów farmacji pierwsza byś o tym wiedziała... Ale zapytać nie zaszkodzi- jego kolega, który czasami odwiedza nasza lecznice, robił specjalizację z optyki u psów (w każdym razie taka pracę pisał, a dokładnie o wzroku u westików- Pako miał wtedy robione bardzo dokładne badania wzroku za darmo- dostaliśmy specjalne zaproszenie ;)). No i ten znajomy mógłby w zamian za przyprowadzenie Pakusia na badania :D zerknąć na przypadek Murzynka- zostawię telefon do siebie i z grubsza sobie już spisałam co się działo, diagnozę i nazwę podawanego leku... Mam nadzieję że mój wet nie zostawi nas bez pomocy- w końcu przychodzi ode mnie do niego już 5 psów :D i czasami szylki ;) (ostatnio maluszek chorował). Tłamsiku- czy to nie Ty lub Dusiek kiedyś pisałyście że byscie chciały szynszylę? :hmmmm: Sweety jest w takim wieku, że jak nie znajdę mu domku teraz, to już zostanie, bo coraz bardziej sie przyzwyczajamy... A nie chcę go ogłaszać na allegro, bo i tak mam wielką klatkę, a Lucky raczej będzie juz sterylizowana. Będę do Was często zaglądać, buziaki dla Murzynka- niech chłopak się nie przemęcza, coś wymyślimy z tym lekiem... -
Loluś, kudłaty staruszek po przejściach, dt sie zakochalo i zostalo ds
Vesper replied to kora78's topic in Już w nowym domu
Biedny staruszek... Może Goldie? Tak na początek... Smutno zawsze kiedy czytam dożywotni DT...:(