temikotka
Members-
Posts
676 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by temikotka
-
kto wie czy ona nie ma właściciela, nie wiem czy dobrze widzę ze ona nie ma ogonka?Pewnie miała być ratlerkiem...Moze w cieczce poleciała dalej za psami, a potem urodzi to potopią albo oddadzą gdzieś na łancuch... Trzymam kciuki, zeby się jednak znalazła, do porodu jeszcze dwa miesiące, więc jest trochę czasu, ale jakby się pojawiła to już ją wtedy przytrzymajcie bo znowu zniknie
-
moim zdaniem jeśli jest to suczka z ulicy, i nie wiadomo gdzie będzie za kilka tyg. to nie ma co czekać ze sterylką, żeby tylko był jakiś sensowny wet, ja 2 razy sterylizowałam w cieczce suki bo nie miałam innego wyjścia, wszystko było ok., nawet jeśli zostanie na ulicy to już przynajmniej nie będzie rodzić szczeniaków...tylko musi się ktoś znależć kto ją chociaż kilka dni przetrzyma...
-
i wiadomo już kiedy będziecie odbierać psiaki?I jeszcze mam takie pytanie, jak to będzie z ich sytuacją prawna, czy uda Wam się uzyskać od tego właściciela zrzeczenie, bo jezeli tego nie zrobi to prawdopodobnie nie będzie im mozna szukać DS przez długie miesiące, i wiadomo jak to z sądami, jezeli stwierdzą ze psy nie miały złych warunków to jeszcze każą je zwrócić...
-
[quote name='natalia.aleksandrov']Ile ludzi, tyle zdań... Jeśli te sunie, ktore są w ciąży urodzą - to zostaną tutaj na czas odchowania szczeniaka. Oczywiście o transporcie wtedy nie ma mowy! Ja tylko mam nadzieję, że zdążymy...[/QUOTE] no właśnie, obyście zdążyły, trzymam kciuki żeby sunieczki się jeszcze trochę wstrzymały...
-
[quote name='natalia.aleksandrov']Ja nie wyobrażam sobie zabrać suce wszystkich szczeniąt. Koniec i kropka, tak mamy ustalone ;) A tak szczerze: jesli chodzi o szczenięta, to z reguły wydaję je do domów blisko siebie i sprawdzonych, żeby sprawdzać sterylkę. Nigdy nie miałam problemu i każdy szczenior został ciachnięty.[/QUOTE] Wiem, że to nie jest może cudowne rozwiązanie, ale jak np. wyobrażacie sobie potem DT dla suki z tygodniowym szczeniakiem, przecież transport dla takiego malca nie jest chyba wskazany.Moim zdaniem jak się zabierze sukę na sterylkę i w tym czasie uśpi miot to ona nie będzie już za bardzo pamiętać, że miała dzieci, no, ale to jest moje zdanie,każdy ma prawo do swojego i ja to szanuję. wysterylizowałam już tyle kocic i suk- chyba 80% to były sterylki aborcyjne, na razie na szczęście tylko jeden miot był uśpiony, też zostawiłam 1 kociaka - niestety zdechł mając kilka tyg., innym kotkom zostawiłam mioty, bo nie zlokalizowałam ich dopoki były małe - jak przyszłam po matki do sterylizacji dowiedziałam się ze kociaki zostały rozszarpane przez psy i rozjechane przez traktor.Znam jeszcze wiele takich przypadków, dlatego dla mnie najwazniejsze są sterylki, usypianie miotów jest okropne, ale jest tyle potrzebujących psiaków i kotów czekających na domek...
-
Jeszcze mnie męczy jedna sprawa, jak rozmawialyśmy telefonicznie to mówiła Pani, że jezeli sunie się w międzyczasie oszczenią, to zeby im zostawić po jednym szczeniaku, tylko wtedy znowu powiększy się ilość psów szukających DT i DS, mi się wydaje, że juz tych 7 psów to jest i tak dużo do szukania domów, mam nadzieję ze zdązycie ze sterylkami jednak zanim się oszczenią, ale w razie co, przynajmniej nie zostawiajcie suczki, bo wiadomo, że szczeniaka się nie wysterylizuje, a z umowami adopcyjnymi róznie bywa, żeby znowu nie zapoczątkować następnej pseudo...
-
ja już dzisiaj dzwoniłam i oferowałam się na DT dla 2 suń(ze względu na transport pociągiem najlepiej zeby to były raczej mniejsze i spokojniejsze sunie(moze zmieszczą się w 2 transporterkach?), bo inaczej będę miała cały przedział dla siebie ;) ) Tak jak mówiłam sfinansuję sterylizacje suczek w kwocie 300zł za dwie(tyle u mnie bierze wetka zaprzyjazniona, a pewnie nawet utargowałabym na 250), transport do mnie,ogłoszenia, karmę,odrobaczenia,odpchlenia, szczepienia, leczenie, jezeli nie będzie bardzo kosztowne.Mam psią maszynkę, więc bez problemu mogę je ostrzyc. Z tym, że prawdopodobnie dam radę je wziąć nie wcześniej niż w przyszły weekend, czyli 25,26 lipca. Czekam na wieści na tel. jak już będzie wiadomo co z suniami, kiedy będą odbierane. Trzymam kciuki zeby wszystko sprawnie poszło.
-
ADOPCJE - Bordery i podobne do borderów szukają domów!
temikotka replied to bellatriks's topic in Border Collie
ta młodziutka sunia Border Collie znaleziona w Jarosławcu szuka DS [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/225730-młodziutka-sunia-border-collie-znaleziona-w-Jarosławcu-pilnie-szuka-DS!?p=18951999#post18951999[/URL] -
ADOPCJE - Bordery i podobne do borderów szukają domów!
temikotka replied to bellatriks's topic in Border Collie
ta młodziutka sunia szuka DS, znaleziona została w Jarosławcu, jest mocno w typie Border Collie [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/225730-młodziutka-sunia-border-collie-znaleziona-w-Jarosławcu-pilnie-szuka-DS!?p=18951999#post18951999[/URL] -
[quote name='czerda']to go nie chroni a zobowiązuje a zawsze ktoś jest wyżej im wyższy stołek tym większa odpowiedzialnośc Do wiadomości IZBY WETERYNARYJNEJ on jest tylko rzecznikiem dajcie do wiadomości do Krajowej Izby Weterynaryjnej i do Ministerstwa Rolnictwa naprawdę proszę nie obawiajcie się . mu zawsze tak zawiadamiamy i otrzynujemy odpowiedzi to bardzo ważne![/QUOTE] oby to coś dało...pożyjemy, zobaczymy, tak ja piszesz dam pismo wszystkim na górze do wiadomości.
-
[quote name='czerda']tak swoją drogą nam ostatnio powiatowy odpowiedział.....po 3 miesiącach , więc nie tędy droga podstawą jestZAWSZE podanie pisma <<do wiadomości >>organów nadzorczych a swoją drogą ......wesołą sprawa xmatrix-gut przysłął Stowarzyszeniu fakturę sprzed półtora roku za nie wiemy co----usługi weterynaryjne----na 4100 zł więc nie ma co się bawić ze sk.... trzeba ostro i jednoznacznie[/QUOTE] Tu może być niestety mały konflikt interesów, bo ten weterynarz jest zastępcą rzecznika odpowiedzialności zawodowej zachodniopomorskiej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej! To jest chyba bez sensu dawać piso do wiadomości tego organu nadzorczego(bo o zgrozo chyba sam Pan doktor musiałby się nadzorować!).Czy jeszcze gdzieś wyżej mozna sprawę zgłosić, chyba Inspekcja Weterynaryjna już w tym wypadku odpada?
-
[quote name='Misiek64']Proponuję zacząć od zapoznania się z danymi BOZ .Jak gmina informuje o psach agresywnych to już wiadomo jaki spotkał je los.Tu są dane całego zachpom.alfabetycznie wystarczy odszukać Darłowo. [URL]http://www.boz.org.pl/zp/0910/0910_zp.pdf[/URL][/QUOTE] Dzięki Misiek, to bardzo mi się przyda.Już wyczytałam wiele ciekawostek i nieprawidłowości, np. w Darłowie z 30 psów przywiezionych do weta 7 trafiło do właściciela, a 4 do schroniska- wielką niewiadomą jest co się stało z resztą! Zobaczcie za to jakie pieniądze wet dostaje od Sławna- prawie do 3tys za psa- ciekawe na co on to spożytkował! A w Postominie płacą jednorazową opłatę za psa, cokolwiek weterynarz by z nim zrobił, byle tylko pozbyć się problemu, ciekawe czy to go motywuje do należytej opieki i leczenia?!
-
w Darłowie jest jeszcze kilka osób, które miały "przyjemność" poznania weterynarza, mam nadzieję, że wspólnie coś się uda zdziałać, tylko musiałyby być chyba mocne dowody. Ja nie mam doświadczenia jak się zabrać za taką sprawę, boję się zeby czegoś nie pochrzanić. Zaraz napiszę do mariamc i będę się radzić, dzięki dziewczyny za pojawienie się na wątku :)
-
Może na początek opiszę fatalne warunki przetrzymywania psów, malutkie brudne klatki, w komórkach bez okna, żadnej budy ani ogrzewania.Wszystko to jest opłacane przez gminę. Raz wzięłam od niego na DT szczeniaka, który nie przezyłby u niego ani jednego dnia dłużej.Szczeniak jeszcze w lecznicy miał objawy parwo, zaczęli jakieś leczenie po którym mu się pogorszyło, zabrałam go szybko do ciepłego domku, następnego dnia był już prawie zdychający, przyjechałam do niego znowu, prosiłam o kroplówki bo pies był wycieńczony, a on tylko wstrzyknął mu glukozę pod skórę(póżniej dowiedziałam się ze tak nie wolno robić), psu jeszcze bardziej się pogorszyło, cały czas wymiotował i miał biegunkę, pojechałam jeszcze tego samego dnia do innego weta, dostał kroplówkę, leki, od razu mu się poprawiło, teraz ma już kochający domek i czuje się świetnie, ale tylko dlatego ze zdecydowałam się pojechać z nim do innego weta.Oczywiście Pan z Darłowa nie omieszkał pobierać pieniędzy za leczenie, pomimo, że pies juz u niego był chory, a poza tym dostał na niego pieniądze z gminy! Ostatnio natomiast znalazłam na drodze strasznie zagłodzonego psa, nie mogłam zabrać go do siebie, nakarmiłam go wsadziłam do samochodu i zadzwoniłam na straż gminną, a oni zawieżli go właśnie do tego weta.Następnego dnia zadzwoniłam zapytać o stan psa, okazało się że jest bardzo zaniedbany, ale tak jak i ode mnie normalnie je i oprócz tego jest w miarę zdrowy.W międzyczasie usilnie szukałam mu domu.Wczoraj udało mi sie dla niego znależć DT! Dzwonię więc do tego weta, mówiąc ze chciałabym go odebrać, dowiedziałam się ze pies został dzień wcześniej zawieziony do schroniska.Dzwonię więc do schroniska i co się okazuje?Zaden taki pies tam nie trafił! dzwonię więc znowu do weterynarza, który zmienia wersję i mówi że pies został uśpiony bo nie nadawał się do pobytu w schronisku! Nie było do tego żadnych przesłanek zdrowotnych.A co się tak naprawdę stało z psem pozostaje tajemnicą, na pewno został bezpodstawnie zabity, ale nawet nie wiadomo czy humanitarnie. Czy ktoś ma jakiś pomysł co można z tą sprawą zrobić, oprócz zgłoszenia Powiatowemu lekarzowi Weterynarii?Może ma ktoś jakiś kontakt z mediami? Może ktoś jeszcze miał do czynienia z tym weterynarzem? Na forum Głosu Koszalińskiego znalazłam jeszcze taki temat(o weterynarzu z Darłowa jest napisane w ostatnich postach) [URL]http://forum.gk24.pl/tajemnicze-znikniecia-psow-t56146/page__gopid__647818#entry647818[/URL]
-
jeżeli psiak miałby jechać pociągiem, to najtaniej wychodzi jechać w weekend TLK, to zdaje się koszt 69zł. za osobę, niezależnie dokąd się jedzie, tam i z powrotem
-
strasznie się cieszę, ze u Odiego wszystko się poukladało, bo bym miała biedaka na sumieniu. Bardzo dobrze się stało jak się stało, bo u mnie nie miałby tak super ze względu na mojego psa, a dzięki temu ze go nie wzięłam, wyciągnęłam z parwo tego szczeniaczka, a tam gdzie był nie mial zadnych szans.A jeszcze do tego w sylwestra zostałam obdarowana prezentem-pieskiem Nodim, to już trochę dłuższa i ciekawa historia. 3 mies. temu znalazłam go pomiędzy samochodami przy dworcu, wzięłam na DT, po 10 dniach zgłosiła się kompletnie nieodpowiedzialna właścicielka, która nie zauważyła ze nie ma psa przez 2 godziny, nie chciałam jej go oddać, to przyjechała z policją.A teraz przyjechała do mnie i przyznała rację, że sobie jednak z psem nie radzi! Ludzie naprawdę mają poprzekręcane w głowach. A wracając do Odiego - oby w Nowym Roku miał już tylko lepiej, tego Ci właśnie życzę malutki psiaczku :)
-
[quote name='mshume']Ja pisałam o Odim rano, więc wiedziałas już, ze sprawa jest aktualna,kiedy brałaś szczenię, dziwne to wszystko...[/QUOTE] Nie pisalaś rano tylko przed 13-stą.Ja przed południem byłam u weta i dowiedziałam się o tym szczeniaku.Gdybym go nie wzięła to juz by prawdopodobnie nie zył, dopiero u siebie zauważyłam ze jest bardzo chory, prawdopodobnie ma parwo, teraz jest cały czas na kroplówkach i lekach, nie wiadomo czy przezyje.A wet mowił ze psiaczek ma się świetnie, nic a nic nie zauważył a pies wymiotował już krwią. Wiec nie pisz mi ze psy mnie nie obchodzą, bo na pewno ten szczeniak bardziej potrzebował pomocy, mam nadzieję ze nie za póżno go wzięłam do siebie. A gorzów wlkp. to chyba nie dalej z Warszawy niż do mnie, moze warto rozważyć tą opcję.I naprawdę, jezeli ktoś ma trochę czasu wolnego to warto jechać pociągiem, bo wychodzi tak samo cenowo w każdym miejscu w polsce jak się jedzie w weekend.