-
Posts
5689 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by a_niusia
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
a_niusia replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='Vectra']nie można kapsułek ? przecież są najsmaczniejsze :diabloti: a serio w szkole podstawowej , robili my korale z takich kapsułek :grins:[/QUOTE] te kapsulki sa plastikowe:))) -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
a_niusia replied to evel's topic in Foto Blogi
tylko pamietajcie, ze kapsulke sie wyciska, a nie polyka:evil_lol: trymer hakowy jest spoko, ale jak dla mnie tylko oryginalny king coat marsa, bo te wszystkie karlie itd strasznie niszcza wlos okrywowy. -
dla mnie to jest przerost formy nad trescia.
-
no to jest typowa obroza dla wlasciciela, a nie dla psa. bo szczerze...wolalabym nie nosic na szyi takiego chomata.
-
3 cm moro, rasta & punk:))) wzory dla dziewczynek:)))
-
no nie wiem, czy obroza jest w 90% dla psa:))) gdyby tak bylo, to moje nie mialyby tyle obrozy:))) wlasnie dzis po glebokim namysle:))) zamowilismy dla kundli super dogi. mam nadzieje, ze naprawde beda fajne.
-
ej moj pies troche sie ukulturalnil, bo dzis zamiast jak zwykle zrobic w drodze na spacer, to uderzyla pod garaz na kupke lisci. niestety pech chcial, ze nie wiadomo skad wylonil sie typ z grabiai i taczka mowiac, ze musi zgrabic te liscie i czekal az ronisia skonczy:evil_lol: ekstra jest ta swinka. ale sie wkrecilas w swinie:)) moze zaczniesz je tez hodowac:))) nie jest troche tak, ze te lyse sa po prostu mniej zdrowe? to troche tak jak z rasami psow...im mniej udziwnione tym zdrowsze.
-
no siara jak prawie codziennie. na szczescie twarde dowody, wiec bez klopotu:)))))))))))
-
psy moich znajomych raczej nie robia TEGO i czesto slysze "moj pies to nigdy nie zrobil na betonie! nawet jak byl maly!!", ale dotychczas wszystkie moje psy tez byly mega porzadne pod tym wzgledem az trafilam na ronke:))))
-
ja rano specjalnie ide najpierw na trawnik, aby nie przezywac siary i nie zbierac na srodku drogi na lake... zawsze zostawiam moja tiamisie na chodniku, bo ona nie lubi chodzic po brudnym, mokrym trawniku i woli zalatwic wszystkie sprawy na lace...i zawsze tak patrzy na mnie ze zrozumieniem jak laze z tymi dwoma daunami i mowie "no szybko, srajcie tu". ale i tak nie zawsze im to wychodzi i musze sprzatac z drogi.
-
[quote name='Pani Profesor']U mnie jest dokładnie taka sytuacja :roflt:[/QUOTE] hahaha u mnie tez tak jest, ale przynajmniej psy ogarniam:)))))))))
-
[quote name='omry']A myślałam, że tylko Iwan sra na raty.. Z nim to siara gdziekolwiek wyjść, bo nawet jak idzie na smyczy po chodniku w tłumie ludzi i mu się nagle zechce to po prostu się gnie :evil_lol:[/QUOTE] to jest kurde smieszne jak sie nie ma takiego psa:))))) moje dwa psy tak robia, ale ja mam nadzieje, ze jeden jeszcze z tego wyrosnie, bo jest maly. moj chlopak mowi, ze nie ma bata i nie wyrosnie, bo to jest rodzinne i przekazywane w genach. w kazdym razie...czerwiec tego roku, odbieramy Grete z lotniska Tegel w Berlinie...moj chlopak mow "Ronisia chce kupe", ja na to "mam to w dupie, mamy pol godziny spoznienia"...a on "pozalujesz". i kurde biegniemy zadaszonym (!!!!) przejsciem miedzy terminalami, pelno ludzi, ciagna walizki...i ronja wygiela sie w najlepsze i postawila klocka. serio...ona nawet umie zrobic to w biegu...dobrze, ze dowody byly twarde, bo inaczej to kuuurde.
-
u mnie jak ktoras nasika to zaraz nie wiadomo skad zjawiaja sie dwie, aby po niej poprawic:))) wole suki i tak. mnie sie regularnie ktos pyta, czy mi sie nie gryza:))) a u nas sa juz pozawierane w stadzie przyjaznie na smierc i zycie i obserwowanie ich relacji jest strasznie ciekawe.
-
ja mam psy z bardo dlugimi uszami i nie dbam o te uszy jakos specjalnie jesli chodzi o higienie. czasem je czyszcze. ale za to w wieku 3 miesiecy moj szczeniaczek doznal w niewyjasnionych okolicznosciach obrazen i jedno ucho peklo na pol i trzeba bylo je zaszyc. nie wiem, czy to czasem nie jes argument za kopiowaniem:lol:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
a ja bylam w tkmaxie, zeby sobie obczaic te hurty i sa same brzydkie:)) wiec glos rozsadku moj chlopak powiedzial mi, ze za duzo juz tego wszystkiego mamy, zeby kupowac brzydkie:))
-
[quote name='Dioranne']Czytanie ze zrozumieniem się kłania. ;)[/QUOTE] mi sue klania?:))) no chyba jednak nie:)))
-
:))) no spoko:))) wroce jak ktorys zechce uzrec sedziego w reke:))))))))))))
-
[quote name='Jara']Jak to się mówi.. uderz w stół :D[/QUOTE] taaa...uderzylas:))))
-
eeej no wlasnie to jest troche tak, ze to swiadczy o danym srodowisku:))) to tak jak np. na probach pracy jedni przebieraja sie za mysliwych i...dupa blada, a ja poszlam w rozowych kaloszach i bluzie w rozowe osmiornice i...zajebiscie, w pytke:)))))) tak samo na zawodach dogtrekkingowych..."lol, szelki norweskie w serduszka, pewnoe lamer". a tak naprawde...co to kogo obchodzi. mam, co mam i w tym prowadzam psa. jak to kogos "rozwala" to spoko, niech bedzie rozwalony:)))
-
[quote name='Jara']Ja mam podobnie. Nie rozumiem czym się ludzie jarają, dla mnie to zwykłe, niespecjalnie ładne szelki. Druga sprawa, że szelki norweskie nie służą do prowadzenia psa, ale do jego przytrzymywania. Szał jest na szelki norweskie. A najbardziej rozwala mnie jak ludzie kupują takie do lansowania się i uderzają w nich na zawody dogtrekkingowe :cool3:[/QUOTE] my nie uderzamy na zawody dogtekkingowe, ale nasze psy bardzo duzo chodza po gorach i wszystkie trzy maja szelki norweskie. moja najstarsza suka byla z moim chlopakiem na tygodniowym przejsciu przewodnickim przez sudety i dokonala tego wlasnie w selkach norweskich. te szelki sa bardo wygodne, psu bardzo dobrze rozklada sie ciezar jak idzie do gory i ciagnie a jednoczesnie latwo mozna w razie czego psa przytrymac. na codzien wszystkie moje kundle nosza obroze i na serio...nie widze niczego wspolnego miedzy lansowaniem sie a szelkami... do lansowania sie to chyba bardziej warto miec dobre bmw niz szelki:))))
-
ej wiesz co:)) piszes "nie unos sie" itd, a serio chyba troche brakuje ci dystansu do siebie i wlasnych kundli. to nie jest zadne wytykanie. moj pierwszy pies tez byl nie raz na ringu niegrzeczny i sadze, ze pewnie jeszcze wiele razy i temu najmlodszemu sie to zdarzy chociaz jak na razie nic tego nie zapowiada, bo mloda wystawia sie zajebiscie.
-
za to twoja zasluga jest to, ze twoj pies nie jest grzeczny na ringu:))))) po prostu: poczatki nie sa latwe. moja tiamat w tej chwili ma 3 lata, wystawia sie tak, ze ostatnio odwazylam sie pierwszy raz w zyciu puscic ja na ring z handlerem. poszlo jej zajebiscie. wczesniej wydawalo mi sie, ze moj nadmiernie przywiazany do mnie piesek nie pobiegnie z nikim innym niz ze mna, bo bedzie sie zachowywac jak sierota:))) ale trening czyni mistrza. w tym przypadku tez, tylko po prostu, zeby wiedziec co i jak trenowac, trzeba sie obyc na wystawach.
-
taaa czasem, gdyby nie przeczytali w internecie, to ich zwierze juz by nie zylo.
-
[quote name='Justa']Weterynarzom też należy współczuć.. czasem tacy ludzie przychodzą, że szkoda gadać :shake:[/QUOTE] wiesz...wybor zawodu to sprawa indywidualna i wiadomo, ze jak chce sie byc weterynarzem to trzeba sie liczyc z tym, ze bedzie sie spotykalo roznych ludzi, bo zwierze samo do weterynarza nie przyjdzie. ja jestem zoologiem, sprawy fizjologii zwierzat itd nie sa mi obce. ale serio czasem zdaje mi sie, ze niektorzy weterynarze to troche we lbie maja nie to, co powinni. z drugiej strony jednak jesli ktos studiowal i pomysli sobie, ile niego na roku bylo tzw "wypelniacza", a ile ludzi, ktorzy faktycznie sie do czegos nadawali, to ma odpowiec dlaczego. weterynarze to sa tacy ludzie, jak wszyscy inni-przekroj spoleczenstwa. mnie najbardziej wkurza to, jak lekarz, ktory tak naprawde malo co potrafi, zamiast skierowac pacjenta do specjalisty, to trzyma go u siebie i robi mu krzywde leczac w ciemno. dlatego ciesze sie, ze mam dobrych weterynarzy wlasciwie od wszystkiego, nie tylko weterynara pierwsego kontaktu. wiecie...jakis czas temu bardzo duzo jezdzilam z jedna z moich suk do ortopedy, potem na rehabilitacje i w poczekalni spotykalysmy naprawde okropne przypadki i dowody na to, ze wielu weterynarzy nie potrafi sie przyznac do tego, ze czegos nie mie zrobic. i tak np. spotkalysmy psa po totalnie schrzanionej operacji "rekonstrukcji" wiezadla krzyzowego...moja suka doszla do siebie po tplo u dobrego ortopedy w niecale 3 miesiace plus potem tydzien po usunieciu tytanowej blaszki. pies, ktorego spotkalysmy meczyl sie prawie rok zanim trafil do naszego doktora i serio...moglabym mnozyc takie przypadki. dla mnie wisnia na torcie bylo jak poszlam wyczyscic psu gruczoly i koles zrobil to tak, ze cala zawartosc jednego z nich zostawil jej w srodku zamiast wycisnac to na zewnatrz, a drugiego w ogole nie ruszyl. zajebisty specjalista, co nie. mojego psa jeszcze nigdy w zyciu nie swedziala tak dupa. na szczescie wrocilam z konferencji moja kumpela i zalatwila sprawke:)))
-
my to czesto wbijamy do weterynarza z juz postawiona diagnoza:)))