-
Posts
5689 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by a_niusia
-
wiesz...ja nie napisalam, ze w przedszkolu pieski powinne byc ciagniete na lancuchach czy kolczatkach. ogolnie jak przeczytasz od poczatku moj post, to sie dowiesz, ze w przedszkolu bylo calkiem ok. zahartowaly sie niektore komendy, pies nauczyl sie pracowac w maksymalnym rozproszeniu, co jest dla mnie wazne, bo pokazuje mloda na wystawach. ogolnie bawila sie tam wysmienicie. a ile smakolykow zezarla to uuuu juz chyba nigdy naraz tyle nie dostanie:))) problem pojawil sie, jak udalismy sie na zajecia do grupy psow doroslych. uwazam, ze to jest nie do pomyslenia, zeby zostawiac siedmiomiesieczna suke na pastwe doroslej, wiekszej, silniejszej i bardzo dominujacej suki, bo "ustawia sie". szczerze mowiac jak uslyszalam tekst o dyplomie tresera i zoopsychologa, to juz wiedzialam, ze wiecej sie w tej szkole nie pojawie. zgadzam sie w pelni z toba jesli chodzi o [QUOTE]Jednak wartosci edukacyjne i dla tych silniejszych i dla tych słabszych beda żadne. Te silne utrwalaja sobie zachowania:wszystko mi wolno. Chociaz pewnie na krótka metę, bowiem jesli spotkaja na swojej drodze mocniejszego , doroslego psa to dostana łomot, który skończy się u weterynarza. [/QUOTE]suka pozwala sobie na zbyt wiele w stosunku do psa, ktory nie ma jak sie bronic. pewnie moj pies nie byl pierwszym ani ostatnim psem, w stosunku do ktorego sobie pozwala.wlasciciel nie reaguje. suka sie nakreca. az w koncu jakiegos psa pogryzie i zyska latke "agresywnej". a wczesniej jakos nikt nie reagowal. ja nie klikam swojemu psu, ze karmie go tez zarciem jak gaske. szczerze mowiac uwazam, ze to, ze hodowca wybral dla mnie wlasnie ja, bylo strzalem w 10. jestesmy z nia bardzo zwiazani, ona szuka w nas wsparcia, lubi z nami pracowac. jak na 7miesiecznie szczenie jest bardzo posluszna. nie pozwole, zeby w imie metody pozytywnej pies na zajeciach wdeptywal ja w ziemie. od pani treserki uslyszalam tez argument "gdyby kolezanka powiedziala ci, ze jestes brzydka, to twoj tata przyszedlby ja zbic?". nie. ale gdyby ta kolezanka byla ode mnie 2 razy wieksza i silniejsza i probowalaby mnie wgniesc w ziemie na dlugiej przerwie, to moj tata przyszedlby jej wpieprzyc:)))) wiec...ja wole bronic mojego psa i chronic go przed takimi zdarzeniami. nigdy wiecej. jeszcze cos dodam...byc moze to nie byl czas, zeby mloda przeszla do doroslej grupy, bo jeszcze jest za malym psem... ale to jest gordonica-pies spory. za dwa czy trzy miesiace, gdyby spotkala sie z ta suka, bylaby pewnie jatka. bo juz umialaby sie przed nia bronic. a mloda swoje pod skora ma-jest z tych bardziej do przodu. i wtedy co? tez by sie mialy ustawic?
-
postanowilam wypowiedziec sie w tym watku, bo spotkalo mnie cos, co jest bulwersujace. a wlasciwie mnie i mojego psa. moj pies jest 7miesieczna gordonka. od ok 4 miesiaca jej zycia chodzilismy z nia do przedszkola prowadzonego tzw metoda naturalna. szkolenie polegalo jak to zwykle bywa na futrowaniu psow zarciem w ramach tworzenia z nimi wiezi. pieski byly fajne, mloda dobrze sie tam bawila. co prawda, gdyby nie to, ze bardzo duzo pracujemy z nia w domu, pewnie bylaby nieznosnym psim gnojkiem, ktory skacze kazdemu do kieszeni podejrzewajac, ze wszyscy maja je pelne zarcia, ale na szczescie jestesmy ludzmi rosadnymi. mloda skonczyla 7 miesiecy, radzila sobie super z wiekszoscia komend, wiec pora byla przejsc poziom wyzej. pierwsze zajecia na wyzszym poziomie zaklocane byly przez doroslego boksera, ktory regularnie wskakilal na mloda wykonujac ruchy kopulacyjne. mloda jednak nie w ciemie bita poradzila sobie z delikwentem sama dosyc sprawnie szybko. ale juz nastepne zajecia sprawily, ze stalam sie wrogiem szkolen grupowych. otoz w grupie byla na maksa dominujaca suka, ktora upatrzyla sobie mojego psa-wiadomo wszystkie dorosle, moje chuchro 7miesieczne. i kazdy ruch mojego psa powodowal, ze tamta wyskakiwala do niej z zebami. mloda jest pieskiem rezolutnym, wie kiedy brzuszek pokazac. ale suczysku to nie wystarczalo. wskakiwala na nia, kopulowala na jej grzbiecie, doszlo do tego, ze mloda lezala brzuchem do gory, a suczysko skakalo po niej, az moj pies po prostu zlal sie ze strachu. powiedzialam dosc. zaczelam te suke z niej sciagac i reagowac na proby sprowadzenia mlodej do parteru przy kazdym jej oddaleniu sie od mojej nogi. doszlo do tego, ze moj pies, ktory jest stworzeniem swietnie zsocjalizowanym, majacym psich znajomych w kazdym wieku, roznej wielkosci i postury, zaczql wyskakiwac zza moich now z ostrzegawczym warkotem na KAZDEGO psa, ktory sie zblizal. i teraz tak: pani prowadzaca zajecia stwierdzila, ze to jest normalne i psy musza sie w grupie ustawic. na dominujace zachowania tej doroslej suki nie zwracala uwagi. co wiecej stwierdzila, ze gdyby mloda probowal zdominowac samiec, bylaby w gorszej sytuacji. nie wiem jaki samiec probowalby w ten soposob traktowac 7miesieczna suczke...ale kazdy ma swoje zdanie. uwazam, ze wlasciciel nie reagujacy na takie dominacyjne zapedy swojego psa wobec osobnika duzo slabszego, nie postepuje dobrze. na spacerze, gdyby jakis pies tak sobie pozwalal, a wlasciciel nic by z tym nie robil, sprzedalabym mu mu kopa. wlascicielowi chyba tez. uwierzcie mi, ze wygladalo to strasznie. nie jestem przewrazliwiona, nie mam nic do tego, kiedy starszy pies pokaze mojemu gnojkowi, gdzie jego miejsce. ale nie bede pozwalac na skakanie po niej, kopulacje na jej grzbiecie ani doprowadzenie do tego, zeby lala sama na siebie. warto dodac, ze moj pies nie jest lekliwy. jest wesolym, dosyc pewnym siebie, odwaznym szczeniakiem. ile sie musialo zdarzyc w jej glowce, zeby doprowadzic ja do takiego stanu... pani tez uzywala argumentow, ze jest treserem i zoopsychologiem od dawna... co trzeba zrobic, zeby byc zoopsychologiem? a treserem? niezbyt wiele chyba. i teraz tak: kiedy publicznie przyznasz sie, ze psa w kuchni scierka zdzieliles, bo na stol sie wspinal, albo ze smycza w niego rzuciles, bo nie chcial wrocic...fani metody pozytywnej cdie zlinczuja. a jednoczesnie pozwalaja na takie zdarzenia na zajeciech prowadzonych METODA POZYTYWNA. ja nie jestem oszolomem. za metode pozytywna dziekuje bardzo. juz nigdy wiecej mlodej nie zabiore do psiej szkoly. nie mam zamiaru nawet wychpdzic tego, za co zaplacilismy. uwazam, ze to, co sie tam odbylo wobec mojego psa, to jest skandal. nie mam zamiaru pozwolic, zeby jeszcze kiedys mloda to spotkalo. i wreszcie: moj pies wie, co to jest kara i co to jest nagroda i bymnajmniej nie dzieki zajeciom prowadzonym metoda pozytywna. wiem, ze jest prawie w 100% odwolywlny, wiem, ze nawet gdy bedzie doroslym suczyskiem bede w stanie nad nia zapanowac na tyle, zeby nigdy nie dopuscic do tego, aby robila takie rzeczy slabszym psom. uwazam, ze skoro my nie mamy prawa nawet przejechac psu wyzej wspomniana scierka po grzbiecie, a drugi pies ma prawo skakac po nim i kopulowac oraz po prostu go krzywdzic za naszym przyzwoleniem (bo musza sie ustawic), to gdzies tu jest niespojnosc. pozwole sobie na dosc kontrowersyjne stwierdzenie, ze metoda pozytywna to bzdura. planujemy miec drugiego psa, jak mloda dorosnie. drugiego setera, tez suke. przysiegam: nie bedzie chodzic do zadnego przedszkola prowadzonego metoda pozytywna ani naturalna. to by bylo na tyle, musialam opowiedziec o moim bulwersie:)))
-
[quote name='smerfetka123']jaką nagonkę? Ty chyba nie wiesz co to jest, nikt Ci nic nie robi, po prostu pytam z ciekawości, bo na poprzednim forum obrażałaś osoby szkolące psy przez smakołyki i pisałaś jak to siłą woli przekonujesz psa, a teraz nagle piszesz,że jednak smakołyki ok, więc pytam,czy to oby na pewno o tego samego psa chodzi, forum jest po to by pytać,czytać i wyciągać wnioski, można też komentować,więc skoro piszesz, to zgadzasz się z tym[/QUOTE] obrazalam?!!! moja droga... chyba troche cie ponosi. w jaki sposob obrazalam?!!! to, ze ktos ma poglad inny niz twoj, nie znaczy, ze cie obraza. wprost przeciwnie. to raczej ty niezbyt zdrowo podekscytowana zwykla forumowa dyskusja pozwalalas sobie na zbyt wiele. nikogo nie obrazam-jestem osoba kulturalna i dobrze wychowana. w przeciwienstwie do ciebie umiem uszanowac to, ze ktos ma inne zdanie niz ja. nie loguje sie na forum, zeby kogos obrazac. a o tym, jak bardzo ty jestes zacietrzewiona swiadczy tez to, w jaki sposob przenioslas rozmow na to forum. ani tu ani tam nie napisalam, ze moj pies nie dostaje smakolykow. napisalam za to, ze wole inne metody niz "na kieszen". i nie jst to bynajmniej "sila woli". juz ci o tym pisalam, ale moze nie doczytalas;-) w tamtym watku zakonczylam rozmowe z toba, bo za duzo sobie wobec mnie pozwalalas. uszanuj to prosze.
-
:)))) moi drodzy, moj pies umie to, co 4miesieczny szczeniak umiec moim zdaniem powinien. nie umie wszystkiego, bo zyje na tym swiecie zaledwie 4miesiace, ale z kazdym dniem umie wiecej. jestem z niej strasznie dumna mimo ze nie jest tresowana malpka na sznurku i nigdy nie bedzie. to jest w koncu wyzel. wy tez macie prawo byc dumni ze swoich psow;))) jest ogolnie szczesliwym, wesolym pieskiem, ktory dostaje to, co kazdy piesek w tym wieku dostawac powinien. czyli: po pierwsze duzo milosci i zainteresowania. zarcie stawiamy tak jakos na drugim miejscu i idzie nam uwazam bardzo dobrze. i tym samym sie odplaca: zainteresowaniem przewodnikiem a nie jego kieszenia. chcecie sobie urzadzac nagonke, bo nie pase mojego psa przysmakami? no chyba bez przesady. dostaje ich dokladnie tyle, ile dostawac. przedszkole: jak najbardziej, ale nie wierzyc do konca we wszystko, co tam mowia. troche smieszne jest to, co sie tu dzieje...
-
kiedy?:) oczywiscie nie za darmo:p polecam ciasteczka maced, bo sa drobniutkie i miekkie-mozna dzielic na polowki, zeby pies sie nie obzeral. my juz skonczylismy lososiowe i teraz mamy baranina-ryz. te sa lepsze, widac, ze bardziej mlodej smakuja. a dajemy je odkad ja mamy-czyli od 8tygodnia zycia. poza tym jeszcze przysmaki brit care. to jest SUPER NAGRODA-za to juz by sie dala pokroic. sa specjalne krazki z piersi kurczaka w tej serii, ale dla wescika beda za duze i za trudne w obsludze. ja tylko raz je kupilam. tak to polecam: piersi kaczki, piersi kurczaka (mozna latwo pociac nozem czy nozyczkami na drobne kawaleczki) i wreszcie nasz hit: ruloniki dorszowo-kurczakowe. to jest 100% miesa, bez zadnych dodatkow.
-
[quote name='xxxx52']a_niusia -Twoj jest zwiazany poprzez kiszen z Toba[/QUOTE] mam to szczescie, ze trafil mi sie super pies-jak kieszen pusta, to mnie nie olewa;)
-
[quote name='mosca']Jaką metodę byś wolała? Co Ci nie odpowiada w zadaniach z nagrodami?[/QUOTE] moze zle sie wyrazilam: nagrody sa oczywiscie super. sami tez nie zalujemy ich naszemu psu. nawet mamy podzial: super nagroda, nagroda standard i mala nagrodka:) ale w przedszkolu widze gromade pieskow wpatrzonych w kieszenie swoich wlacicieli (a nie w nich samych), a nawet w sumie jest to obojetne czy to wlasciciel czy nie . wazne zeby kieszen byla pelna. i to mi sie nie do konca podoba. moze jestem idealistka, ale wole, zeby moj pies byl zwiazany ze mna a nie z moja kieszenia. no ale generalnie przedszkole polecam ze wzgledu na socjaizacje, mozliwosc zabawy z rowiesnikami itd. jesli chodzi o szkolenie...to i takbez pracy w domu nic sie nie osiagnie.
-
my mamy malutka gordonice. zaczelismy chodzic do przedszkola jakis czas temu za nami 3 zajecia. teraz mloda ma 16 tygodni. byla na poczatku najmniejszym i najchudszym pieskiem w grupie:) ale umiala naprawde duzo, bo my z nia pracujemy od pierwszego dnia. wiec komendy takie jak siad, waruj, do mnie byly jej juz bardzo dobrze znane od poczatku. tak samo socjalizacja z innymi psami. bardzo szybko zaczelismy z nia wychodzic na bezpieczne spacerki, bo inaczej to chyba wykopalaby mam dziure w scianie. wydawalo nam sie, ze skoro w hodowli bylo troche duzych psow i ona juz je znala, to zupelnie nienaturalne bedzie trzymanie jej w domu i liczenie na to, ze zajmie sie zbyt dlugo piszczaca zabawka. ale np pieski, ktore mieszkaja pod miastem i maja kontakt z przestrzenia, ale nie z innymi psami, mialy wiekszy problem z liczba psow...i widac bylo naprawde duzy postep socjalizacyjny juz na nastepnych zajeciach. przyznaje, ze nie jestem przekonana w 100% do tych zajec. za duzo jest tam karmienia psow, za duzo zadan "na kieszen". wolalabym nieco inna metode. ale nasza mloda lubi tam chodzic. to widac.
-
moj pies ma troche ponad 3 miesiace. od kad zaczelismy z nia chodzic na normalne spacerynie robi juz kup w domu ale dalej zdarza jej sie zlac. najpierw probowalismy uczyc ja sikac na balkonie-z kupami wyszlo, z laniem nie:))) sama sobiewybrala miejsce, gdzie najbardziej lubi sikac. i tam zaczelismy jej rozkladac takie podklady z apteki. uwielbia na nie sikac:))) teraz juz urzadzamy sobie wyscig czasem:))) psa na rece i biegiem na trawe. ale dalej zdarza jej sie zlac. jesli nie trafi na mate, to bierzemy papierowe reczniki oraz stosowny detergent i to scieramy. trudno. warto tez dodac, ze jak probowalismy podnosic ja w trakcie i zaniesc w stosowne miejsce, zeby tam dokonczyla, to patrzyla sie na nas jak na debili ("przepraszam, ale czy ja wam przeszkadzam, gdy sikacie?") i nie przerywala wcale sikania lejsc obficie na spodnie, kapcie skarpety osoby, ktora ja podniosla oraz jeszcze obsikujac sobie lapki. zatem po prostu olalismy jej lanie. teraz zdarza jej sie zlac gora dwa razy w ciagu dnia.