Jump to content
Dogomania

a_niusia

Members
  • Posts

    5689
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by a_niusia

  1. jesli jest przestraszona i chce wracac...to trzymajac ja w ogrodzie az przestanie sie bac, doprowadzimy do tego, ze nigdy nie przestanie.\ z jakiej hodowli jest ten piesek? dlaczego nie zapytasz swojego hodowcy jak to wszystko widzi? ja moje dziewczyny zabieralam poza ogrod wlasciwie od razu. od razu tez puszczalam je bez smyczy. one nie znaja czegos takiego jak spacer na lince. spacer na lince w przypadku setera to jest drogato frustracji. najlepsze, co mozna zrobic dla posluszenstwa wyzla, to zabierac go od poczatku poza ogrod - nie musi byc to pole, moze byc parczek. po prostu miejsce, gdzie psa mozna bezpiecznie odiac od smyczy, aby sam zorientowal sie, ze trzeba sie pilnowac swojego czlowieka. kiedy moj najmlodszy seter mial 3 miesiace, to juz sekundowal starszym psom przy bazantach, potrafil plywac (moze nie jakos zajebiscie, ale jak na pupsa w tym wieku, to sobie radzil), a na przelomie 3/4 miesiaca pogonil pierwszy raz sarne (ok, nie ma sie czym chwalic, ale nie spodziewalam sie, ze taki pieseczek moze pogonic sarne) i nie bylo go lekko 5 minut, ale slyszac gwizd i majac juz wyrobiona orientacje w terenie, umial wrocic bezblednie do nas z mina wskazujaca na to, ze jest "jestem bogiem, uswiadom to sobie". trzymal tez calkiem niezle aport w ryju, kumal, co to jest gwizdek i w ogole, gdyby siedzial w ogrodzie, to zniszczylby mi zycie. 3miesieczny piesek rasy duzej powinien miec jeszcze troche limitowany ruch. ale tez pies nie jest glupi i np. mi sie zdarzalo zabierac juz w tym wieku Grete na spacery z doroslymi psami. taki szczeniak (nawet moj, a serio pies ten potrzebuje duzo wiecej ruchu niz standardowy przedstawiciel swojej rasy i zawsze tak bylo) ma jeszcze inny behawior od doroslego psa i nie napierdziela po lakach i krzakach, tylko drepcze sobie sciezka szczegolnie jak sie zmeczy, a od dreptania nikomu nic sie nie stalo. psa trzeba obserwowac i indywidualnie dopasowywac spacery do jego potrzeb. to nie chodzi tylko o dlugosc spaceru, ale tez o to, co go na tym spacerze spotka. to jest maly piesek i socjal jest wazny, ale nie mozna go przytlaczac.
  2. Bylam dwa razy w Chorwacji - ta sama trasa z dwiema moimi sukami (duze psy, widac je w aucie). Zero problebow: wazny paszport (szczepienie, odrobaczenie, pieczatka od veta, ze pies moze jechac) i to tyle. Tego paszportu nikt nawet nie chcial ogladac, ale wiadomo - trzeba. Jesli chodzi o puszki z psim zarciem, to sredni zaglebialam sie w ten temat. Za kazdym razem mialam zarcie suche i mokre w aucie. Przeciez do Chorwacji jedziesz przez kraje, gdzie nie ma granic. Kogo obchodzi, jakie psie zarcie wieziesz.
  3. a co on ma napierdzielac wzdluz plotu i drzec pale wkurzajac wszystkich i powodujac u sasiadow wizualizowanie podrzucenia mu kielby z trutka na podworze?
  4. jak zamoczysz jedna lape w takiej misce, to juz jest brudna woda. a blotem psa nie bede oblewac, wiec u mnie pod prysznic i nie ma opcji.
  5. kurne no moja suka jest na maksa sucza w zachowaniu. serio jest mega suka:)))
  6. Uwielbiam takie gadanie :-) Jakoś ja mam suke, która w ogóle nawet nie sili się na próby, aby coś robić bokiem czy po cichu stawiać na swoim :-) Zawsze robi to jawnie, demonstracyjnie ukazując za co ma tego, kto coś od niej chce :-)
  7. 8mies pies z taką dysplazja to kandydat do leczenia operacyjnego. I nie ma na co czekać!
  8. Moim zdaniem to jest kwestia tego, jak jesteśmy w stanie zorganizować przestrzeń. Bardzo często Czytam, że nawet doga niemieckiego można trzymać w kawalerce, ale dla mnie to jest gowno prawda. Jeżeli na małej przestrzeni, która jest nieustawna, ciasna, jest za dużo mieszkańców, to zaczyna się robić masakra. Ludzie i zwierzęta zaczynają się frustrowac, zwierzęta tez! Nikt nie ma swojego miejsca - oczekiwać od psa, że będzie cały dzień siedział na legowisku, to trochę słabe. Każdy powinien sam ocenić sytuację. My np. mamy trochę za dużo psow jak nasza chatę, mamy co prawda ogród i to jest serio spoko moc rano tam puścić psy, ale cała chatę podczas remontu zrobiliśmy sobie tak, żeby każdy miał swoje miejsce, żebyśmy sobie nieprzeszkadzali, żeby nas szlag nie trafiał,że psy zra jak świnie i zachlapuja podłogi. Przestrzeń dla dużego psa jest ważna, nie może on żyć w klitce. Ja sama nie jestem psem, ale jak przez pół roku musiałam mieszkać w malutkim pokoiku w akademiku na północy Francji, to nienawidzilam tego pokoju i prawie w nim nie przebywalam. Nikt nie jest szczęśliwy tam, gdzie nie ma się nawet jak ruszyć
  9. Tak, zdrowy w momencie odbioru. Zawsze trzeba liczyć się z tym, że coś może się wydarzyć. Pies to żywy organizm. Rośnie. biega. Może mu się coś stać, może zepsuć się zgryz, mogą wyjść wady niewidoczne w dniu zakupu, których hodowca nie mógł przewidzieć
  10. tak, wtedy natychmiast odsylam telefon. NATYCHMIAST. a nie za rok.
  11. po pierwsze: radze odpuscic sobie ten caly dogomaniacki archetyp hodowcy. hodowca to ktos, kto rozmnaza psy. wiekszosc z tych ludzi nie zna pojec takich jak allele, genotyp, fenotyp, crossing over itd. zgodnie z definicja hodowla psow rasowych w polsce ma charakter amatorski. po drugie: pies owszem, powinien byc zdrowy, ale w momencie odbioru. jezeli ten pies nie byl zdrowy w momencie zakupu, to dlaczego zostal w ogole kupiony?
  12. serio sadzisz, ze w zarejstrowanych hodowlach rodza sie tylko zdrowe psy?
  13. trzeba bylo tego psa odwiezc, jesli odkrylas, ze cos jest z nim nie w porzo. bo nie powiesz, ze tuz po tym, jak go wzielas juz bylas do niego przywiazana jakbys go miala 10 lat. i teraz tak: zanim sie tu wszyscy rozedra, jakie to straszne oddac pieska itd, to uswiadomcie sobie: jesli to jest czyjs pies, ta osoba ma go iles tam czasu, zdecydowala, ze go zatrzymuje, to kurde...jest za to zwierze odpowiedzialna. ja dowiedzialam sie, ze moja suka ma dysplazje, gdy ona miala 15 miesiecy. tylko poinformowalam o tym hodowcow, bo powinni wiedziec. i to tyle. to jest moj pies. i moim obowiazkiem, ale przede wszystkim checia - bo kocham te suke bardziej niz jeszcze dane mi bedzie pokochoc kiedys jakies zwierze, jest to, aby dbac o nia i zapewnic jej komfort zycia, na jaki zasluguje.
  14. po prostu za pozno te swoje pretensje zglaszasz.
  15. dlaczego masz ponosic odpowiedzialnosc? bo to jest twoj pies!! czytałam, ze wrodzone problemy z rzepka objawy daja juz we wczesnym szczeniectwie, wiec w sumie nie masz dowodow na to, ze pies nie doznal urazu u ciebie w chacie.
  16. mozna miec. to mozesz miec. ja nie jestem tym zainteresowana.
  17. bzdury pociskasz. ja mam np suke, ktora jakby kolo niej trzasnela bomba, to by sie nie odwrocila nawet w tamta strone (zeby nie bylo-drzwi od lodowki slyszyszy doskonale, gdy ktosje otwiera), nie reaguje na zadne prowokacje ze strony innych psow, jest stabilna do bolu-az mnie to przeraza, ze tyle spraw zycia codziennego mozna miec w dupie. a nawet ona lubi sobie czasem obszczekac cos dla funu.
  18. po pierwsze to kupujac zwierze, kupujemy zywe stworzenie. nie mozemy zakladac, ze nie wydarzy sie nic, co nie skresli go z wystaw czy dalszej hodowli. jesli chodzi o punkt w umowie dotyczacy udzialu hodowcy w leczeniu psa, to w moich umowach czegos takiego nie bedzie. bez przesady. szczenie to nie jest pralka z gwarancja. jezeli ktos bedzie chcial taki zapis, to niech szuka frajera gdzies indziej. hodowca, krory ze swojej strony zrobil wszystko, aby szczenieta, ktore wyhodowal, byly zdrowe, nie moze odpowiadac za choroby czy wady o wieloczynnikowym podlozu, ktore ujawniaja sie, gdy pies dorosnie. i tak, jesli moja suka, ktora nie dosc, ze sama ma idealne biodra i lokcie, jej rodzice maja idealne biodra i lokcie, w jej rodowodzie sa podane wyniki dziadkow i pradziadkow, jej rodzenstwo w roznych krajach zostalo juz przeswietlone i statystyki sa takie : 8/9 hd a. ed 0/0, jedna siostra nieprzeswietlona, bedzie miec szczeniaki ze starannie dobranym psem (wiadomka, inaczej nie bedzie miec szczeniakow) i ktoremus wyjdzie dysplazja, to ja w ogole nie uwazam, ze moja rola jest partycypowanie w kosztach leczenia psa. sama mam jedna dysplastyczna suke. to jest moj pies i sama o niego dban i nie wymagam od hodowcy, zeby mi sie do tego dokladal. zdarzylo sie i juz. zdarza sie u najlepszych, tylko w polsce robi sie na to nagonke. moge polecic ortopede, suplementy itd. ale nie zafunduje im daroplatyki, tpo czy tam endoprotezy czy innych kosmosow. i teraz tak: myslicie, ze jesli zrobicie dym, to oczernicie hodowce i dobrze na tym wyjdziecie?:) no niestety nie, gowno prawda. w takiej sytuacji obie strony musza zachowac sie z klasa i wtedy moze hodowca jesli uzna cie za dobry, odpowiedzialny dom, da ci z nastepnego miotu szczenie taniej itd. ale robienie dymu w takiej sytuacji, to niestety dzialanie rowniez na wlasna niekorzysc. kazdy, kto hoduje psy i zdaje sobie sprawe z koniecznosci badan, wie, ze badania te nie zawsze wychodza super. i jesli komus zrobisz dym, to inni beda wiedziec, ze jestes zadymiarzem i nastepnego szczeniaka nie dostaniesz od nikogo, bo swiat jest maly, a burakow i zadymiarzy nikt nie lubi. przypadek opisany w tym watku jest troche inny. sprzedajac 5 mies szczenie "na wystawy", a w przypadku szczeniaka w takim wieku, juz mozna generalnie stwierdzic czy bedzie z niego kozak czy nie. sa hodowle, ktore mlodszych szczeniat nie sprzedaja. wtedy szczenie powinno byc oddane po przegladzie weterynaryjnym. powinno miec zrobione wstepnie hd (jesli dotyczy), zbadane rzepki (jesli dotyczy), zaswiadczenie o tym, ze ma jajka na miejscu, tyle zebow, ile trzeba, a przynajmniej, ze zgryz jest poprawny. to dla spokoju hodowcy. po prostu. biorac 5 mies szczeniaka z duzej hodowli wlasciwie mozemy byc pewni, ze beda braki w socjalu. dlatego trzeba sie zastanowic, skad bierzemy psa, jesli chcemy czekac tak dlugo. mam znajoma, ktora marzyla o wystawach, ale lek przed obcymi ludzmi byl u psa tak silny, ze sie poddala. szczenie wziete w wieku 6 miesiecy.
  19. Ej sorry, ale ja widziałam psy kompletnie nieudane, które noszą przydomki, spod których wyszło miotow kilka lub kilkanaście. To nie jest żadna reguła.
  20. mozna sciemnia, ile tam sie chce i w ogole pasc pieska zarciem, "oferowac zachowania zastepcze" i w ogole inny lukier i miod, ale prawda jest taka, ze w zyciu z psem korekty sa czyms bardzo naturalnym rowniez dla samego psa, bo po prosy juz jak byl malutki, jego stara duzo razy przetrzepala mu skore, nawarczala na niego w ramach opieprzu itd. wiec nie za bardzo rozumiem, dlaczego w nowym domu trzeba pasc pieska parowkami i "odwracac jego uwage" zamiast po prostu powiedziec dosadnie, ze sluchaj, maly, tutaj tak nie robimy.
  21. no wszedzie takie same, ale nie wszystkie pieski w nie wpadaja:)
  22. a czemu wy nie zanierzecie go do ortopedy? nie szkoda wam tego psa? przeciez jezeli on ma dysplazje, ktora daje objawy juz w tak mlodym wieku, to zaraz bedzie kaleka.
  23. nie wiem, jeszcze go nie mam. ale watpie, czy mamy takie same potrzeby jako ze ja jeszcze kupilam seabreeze oil i mam zamiar wszystkim moim psom zrobic plukanke i trzymac je takie troche tluste caly czas miedzy wystawami, bo w tym roku kolo nas jest naprawde tragedia jesli chodzi o przytulie i rzepy.
  24. ja slyszalam bardzo dobre opinie o omg. i wlasnie to teraz kupilam. botaniqa to taki pic na wode. rownie dobrze mozna kupic gliss kur. jak pies wpadnie w rzepy to guzik pomoze.
  25. ja jestem moze wariatka, ale nie sadze, zeby to sie objawialo tym, ze moje psy po kazdym spacerze ida pod prysznic. w sezonie jesien-zima-wiosna moje psy maja myte lapy i brzuchy po kazdym spacerze. teraz juz jest sucho, wiec nie ma potrzeby. moje psy sa dlugowlose, meszkaja z nami w domu, wchodza na kanape, spia w lozku. i jakos tak sie sklada, ze nie lubie spac w brudzie i w piachu. dlatego tez pod prysznic i nie magadania.
×
×
  • Create New...