Jump to content
Dogomania

Żunia

Members
  • Posts

    622
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Żunia

  1. A gdyby kierownik czekał na e-s w schronisku, papiery były przygotowane, a suczki gotowe do odbioru? Nie ruszam się nadal z domu, ale popytać mogę. Niczego nie obiecuję na 100%. O której to mogłoby być?
  2. I ja bym kombinowała tak , żeby ją jak najszybciej po zabiegu zabrać i otoczyć domową opieką. Schron , to schron i 2 pracowników na zmianie. Nie bardzo wierzę w to, że co chwilę będą zaglądać na Czarnej. Poza tym mrozy na następny tydzień zapowiadają okrutne.
  3. I jeszcze jedno. Rozpaczamy nad losem psów przebywających w schronie. Tymczasem wystarczy pojechać na którąkolwiek wieś, żeby zobaczyć, że 90 procent psów tam żyjących przebywa w znacznie gorszych warunkach, bo nieogrzewana buda, jeden ( składający się ze zlewek ) posiłek dziennie i dłuższy, czy krótszy łańcuch to standard. Nie to, żebym popierała takie traktowanie zwierząt, takie są po prostu moje obserwacje. Dalsza rodzina mojego teścia uważa mnie za " dziwadło ", które traktuje psa jak członka rodziny. Polikwidowali wprawdzie ( po awanturach , które robiłam ) łańcuchy i ocieplili budy, ale w dalszym ciągu uważają , że " od zawsze " pies służył człowiekowi i tak powinno zostać.
  4. Zadra.Nie siedzę cicho i nie czekam na działania innych. Ja cały czas " coś " robię. - rozmawiałam na temat kastracji ( sterylizacji ) na żądanie i jest. - proszę o umieszczanie w innych boksach i jest. - dokarmiam witaminami rekonwelescentów. -pomagam w znajdowaniu domków. Jestem szarym obywatelem, nie mam wpływu na finanse i poczynania kierownictwa, na decyzje i uchwały RM. Ty w chwili obecnej możesz bardzo dużo i dlatego napisałam, że jako radna możesz przeforsować wiele spraw. Podpowiadam ( pewnie czasem naiwnie), jak ja widzę dalsze poczynania w celu poprawienia sytuacji w schronie. Nie znam Waszych wcześniejszych poczynań , ale z tego co wiem, to inne miasta wprowadziły obowiązkowe czipowanie, więc jakaś podstawa prawna do podjęcia takiej uchwały powinny być. Pies zaczipowany jest nijako przywiązany do właściciela i ten będzie się bał wyrzucić stworzenie. Ja trafiłam tu z innej fundacji. Pomagam psom z całej Polski. Trudno, żebym teraz wycofała podjęte wcześniej zobowiązania finansowe, przestała się udzielać tam, skąd przyszłam. Niemniej zawsze znajdę czas dla psiaków z naszego schronu i w miarę możliwości postaram się pomóc. Te szczepienia dla szczeniaków to wirusówki?
  5. Z tego co wiem, to dziś w schronisku jest Zadra. Mam nadzieję, że porobi zdjęcia. I znów: z tego co wiem, to nie ma wirusówki wśród zamojskich szczeniaczków ( i Bogu dzięki ), jest więc czas , żeby zadbać o pozostale. I znów: z tego co wiem, to Zadra zabiera dziś jednego malucha ( z tych 7 znalezionych na śmietniku ). Cały czas zachodzę w głowę, czemu stan malutkiej jest tak tragiczny. Skoro pozostałe psiaczki są zdrowe, to widocznie dobry los tak chciał, żeby ten najsłabszy trafił do odpowiednich ludzi, którzy dadzą mu szanse na życie. Moje układy " polegają na współpracy ze schronem. Nie jestem władna aby ingerować w pracę kierownictwa, czy pracowników. Pole do popisu ma teraz Zadra, bo jako radna, która złożyła przysięgę, że będzie działała dla dobra miasta ( schron podlega miastu ), może wywalczyć większą subwencję dla schronu , ze wskazaniem na jaki cel mają być przeznaczone dodatkowe pieniądze.
  6. Sprzedałam jak usłyszałam. Nie będę się odnosiła do słów weta dopóty, dopóki sama nie zobaczę. Jak to wirusówka, to pewnie już dziś i reszta szczeniaków jest w kiepskim stanie- szczególnie , że 7 przywiezionych ostatnio było b. wychudzone. Qrde. Pozabijałabym część naszego bezmyślnego społeczeństwa. Zadra , spróbuj przeforsować wniosek o obowiązkowym czipowaniu psów.
  7. To ja może po kolei. - pisałam żeby je zabrać, bo z tego co się orientuję szczeniaki mają osłabiony system odpornościowy. Zima zapowiada się sroga, więc ich szanse na przeżycie są mniejsze niż dorosłych psów. - w przedszkolu stoi worek karmy dla maluchów- to widziałam. Nie widziałam natomiast w jakiej ilości ją dostają. - jak to wirusówka, to zmiecie wszystkie. -po przeczytaniu wiadomości o malutkiej zadzwoniłam do weta i od niego dowiedziałam się, że badał szczeniorki i nie stwierdził wirusówki. Dodał jeszcze, że gdyby takowa była w schronie, stanowiłaby realne zagrożenie nie tylko dla szczeniaków, ale także dla wszystkich psów.I wtedy on nie siedziałby spokojnie , tylko zasuwałby w schronie od świtu do nocy. - na moje pytanie o zboże w kale, odpowiedział mi, że w diecie schroniskowej jest jakiś procent ( nie zapamiętałam jaki ) ziarna pszenicy i oprócz tego wiele innych składników. - podejrzewam, że wet rzadko jest obecny przy przygotowaniu posiłków dla psów i przekazał mi tylko " jak ma być " - przeziębienie okrutne mnie dopadło i głowa mi pęka tak,że mało składne to jest. - jak dam radę , to jutro podjadę do schronu ( tak miałam zaplanowane ), ale jak mi temperatura nie spadnie, to nie wyjdę na krok z domu. W styczniu chciałam " przechodzić " grypę i skończyło się zapaleniem płuc i dlatego już teraz taka głupia nie jestem. Qrcze, stan zdrowia malutkiej mnie przeraża.
  8. W schronie była wczoraj kontrola z powiatowego i nie stwierdziła żadnych wirusówek.
  9. A ja myślę, że trzeba intensywnie myśleć , jak zabrać resztę szczeniorków. Beka da sobie radę bez naszych użalań. Skupmy się nad szczeniakami. Wet mi mówił, że tamtej zimy było ich prawie 40.
  10. Przed chwilą miałam telefon od weta. - sunia jest już po zabiegu związanym z uchem. - czarna sunia została zaszczepiona i będzie dziś przeniesiona do innego boksu.Za tydzień ( na prośbę Zadry , a póżniej moją- ubiegła mnie )zostanie wysterylizowana i będzie w szpitaliku czekała na zabranie ze schronu. - jutro lub pojutrze jadę z wetem do schronu. Porobię zdjęcia. Czy oprócz szczeniaczków są jakieś specjalne zamówienia? Mogę fotografować wszystko i wszędzie.
  11. Zadra. Wiem, że rozmawiacie z ludżmi i dzielicie się swoją wiedzą. Wiem także, że często słowa lekarza są traktowane jak " święte " Ludzie mieszkają chyba w bloku między Hetmanem a Sezamem, mówili, że pójdą do Was. Mam nadzieję, że nauczeni przykrym doświadczeniem, zrobią to szybko. Stąd moja prośba- w oczach mi kolce od tej kolczatki normalnie stoją.
  12. Oj ja też. Przed chwilą państwo przyszli po psa.Z KOLCZATKĄ. Zrobiłam im wykład, ale oni tłumaczą, że pies szarpie na spacerach dziecko. Zadra. Psiak był szczepiony u Was, więc jeśli możesz uczulić męża, to dobrze by było, żeby poparł moje słowa swoim autorytetem. Nie dało się porównać czipa, bo psiak go nie ma ( byłam umówiona na odczytanie, gdyby właściciel się znalazł). Nagadałam im trochę na temat adresówki, szelek, czipa ale nie wiem ile dotarło. Psiak szalał ze szczęścia. Mądry Polak po szkodzie, a ja dopiero teraz pomyślałam, że mogłabym wziąć proponowaną przez nich " nagrodę " i byłoby na jakąś " bidulę ". Nie wzięłam, trudno. Może za tą kasę kupią to, czego psince brakuje.
  13. Beagle o imieniu Max został odnaleziony przez panią. Na e-beaglach odezwala się właścicielka. Pies mieszka koło Sezamu, szukali go całą noc w tamtych okolicach. Odpytałam panią dokładnie o wygląd psa ( ma charakterystyczną plamkę na dolnej części grzbietu i " wyszczerbione" troszeczkę lewe uszko ). Pani ma się zgłosić z książeczką zdrowia- porównamy czipy. Czekam na właścicielkę.
  14. Dziewczyny, czy zostawiłyście w schronie pieniądze dla weta za wirusówki?
  15. O tym samym mówiłam. Nie wiem, jaka temperatura jest w tej chwili.
  16. Temperatura w szpitaliku i u szczeniaków 6 stopni. Tam są grzejniki. Spanielka ma już dom i w nim będzie dochodziła do siebie po operacji. Nowi właściciele dowiozą ją na zdjęcie szwów, a póżniej na sterylkę. Bigle nadal czeka na właściciela, powiadomiłam kogo się dało i ....cisza. Szlag mnie trafia na ludzką bezmyślność i znieczulicę.
  17. Znalazłam dla beagle'a domek tymczasowy. Zamieszka ( od jutra, o ile właściciel się nie odnajdzie ), w DT u mojego kolegi, który jest dumnym właścicielem suni tej samej rasy. Nikt bidy nie szuka..... Na temperaturę zwrócę uwagę, o ile dziś będę w schronie.
  18. Funia. Ja jak tylko mogę, to interweniuję i nie ma sensu dziękować. Nie jestem zmotoryzowana i trudno mi w taką pogodę do schronu dojść, ale postaram się , bo spanielce chcę karmę i jakieś witaminy podrzucić , przy okazji i sunia ( od ucha ) dostanie. Czipa z mojego beagle'a ( jeśli ma ) też chciałabym odczytać. Wet mówi, że krwiak suni wyglądał na takiego " dobowego ", prawdopodobnie uderzyła się w ucho ( albo została uderzona ). Nie jest to zapalenie ucha, ten uraz jest prawie na wierzchu. Jeżeli dobrze zrozumiałam, to łatwo krwiaczysko usunąć.Dostaje lekarstwa i podobno nie odczuwa dużego bólu ( przekazuję jak usłyszałam ).
  19. Nie moglam go zostawić, bo mróz jest i śniegu dużo. On jest młody. mojemu synowi raczej ciasno będzie dziś w nocy- obydwa psy już zakotwiczyły w jego łóżku.
  20. Znalazlam go dziś wieczorem na Plantach przy Powiatowym Banku Spółdzielczym. Jest zadbany, nie był głodny ( a może był zestresowany i nie chciał jeść ), karmiony z ręki zjadł trochę karmy ( a może mu karma nie smakowała ). Pies typowo kanapowy- teraz śpi na kanapie i chrapie. W pachwinie tatuażu nie widzę, w uszach też nie ma. Jutro sprawdzę, czy ma czipa. W schronie nikt nie zgłosił. Jutro porozwieszam ogłoszenia. Na e-beagle już napisałam.
  21. Goldi ma już wybrany DS w Nowym Wiśniczu. Pojedzie tam w czwartek. Chętnych do adopcji pieszczocha było wielu, ale najlepszym jest wg. nas domek u p. Zofii.
  22. Przyplątal się dziś do nas na spacerze młody beagle. Typowo domowy, grzeczny kanapowiec. Gdyby ktoś szukal takiego psa, to proszę o sygnal. W schronowym szpitaliku jest sunia po operacji guza. Staram się o dom dla niej. Nie wylewajcie znów na mnie swoich pretensji. Zawiadomiłam weta o suni, leczenie zostało rozpoczęte zaraz po info na forum ( przez p. Kulika seniora ). Operacja będzie w poniedziałek. I mam prośbę. Nie miejcie do mnie pretensji o to, co się dzieje w schronie. Ani o to, co działo się przed laty. Nie moja to wina i niczego nie jestem w stanie zmienić. Staram się jak mogę pomagać zwierzakom i już niejednokrotnie mialam ochotę wyrejestrować się stąd- nie robię tego , bo zdaje się, że mogę się zwierzakom przydać. Mam w sobie naprawdę wiele empatii.
  23. Nie ma weta, a z kierownikiem rozmawiałam dwa razy w życiu. Spróbuję jutro zadzwonić. Zdaje mi się, że kiedyś ( jak odbierałam Goldiego ) była mowa o tym, że pomieszczenie dla szczeniorków jest jakoś ogrzewane, ale nie wiem, czy czegoś nie przekręciłam. To jest w tym samym budynku, co szpitalik więc może rzeczywiście jakieś ogrzewanie tam jest.
  24. Przez ponad tydzień schronowy wet będzie we Francji. Czy ktoś go zastępuje ? Sam pobyt w szpitaliku niczego nie załatwi, trzeba podać jakieś leki. Mało tego, trzeba tego dopilnować.
  25. Dziewczyny. Ja PAMIĘTAM schronisko sprzed lat. Wielokrotnie pisałam już, że chwała Wam za to, co zrobiłyście i robicie. Weszłam tu, żeby pomagać psom, a nie po to, żeby toczyć wojnę z kierownikiem schronu. Jak myślicie, po co pognałam na sekcję? Zapewniam Was , że nie po to, żeby wymiotować przez pół dnia i przetrwać dobę dzięki prochom uspokajającym. Musiałam wiedzieć co się stało z Borysem. Tak wygląda moja " ślepa wiara "..... Uważacie za sukces Zadry fakt, że mogłyście spokojnie poruszać się po schronie. Ja miałam takie możliwości wcześniej i już sama moja obecność ( mam nadzieję ) sprawiała, że w tym czasie psiaki były lepiej traktowane i otrzymywały właściwe racje żywieniowe. Borys nie był pierwszym psem, którego chciałam wyciągnąć. Inne zostały przekazane do domków bez nagłaśniania tego faktu na Dogo, bo nie widziałam potrzeby informowania o tym kogokolwiek, a poza tym wręcz bałam się Waszych komentarzy i docinków. To co stało się z Borysem uważam za osobistą porażkę i zapewniam Was, że nigdy tego nie zapomnę. Podobnie jak nie zapomnę Waszych słów, które spadły na mnie już po tym, jak napisałam, że Borys odszedł za TM. Nie uważam się za wszechwiedzącą , przeciwnie, uczę się, uczę i ciągle mam świadomość swojej niewiedzy. Nie potrafię żyć rozpamiętując " katastrofę smoleńską " czy " schron zamojski sprzed kilku lat ". Oceniam " tu i teraz" i potrafię wyciągać wnioski. I jeszcze kwestia weta. Człowiek leczy moje psy ( osobistego i kolejne tymczasy od kilku lat ). Potrafił przyjechać do domu, żeby zaczipować tymczasowiczkę, bo ta po szczepieniach , bała się zapachu lecznicy. Mogłam o każdej porze dnia i nocy zadzwonić i prosić o poradę ( przy pierwszym goldenie czułam się chwilami bezradna jak małe dziecko i panikowałam okrutnie ) Na moją prośbę zgodził się robić zabiegi wszystkim schronowym psom , o ile przyszły właściciel o to poprosi. Wreszcie, to on zwrócił moją uwagę na Borysa i dwie Husky mówiąc, że te psy należało by szybko wyciągnąć, bo schron zdecydowanie im nie służy ( jedna bidula mi jeszcze została ). Zdaje mi się, że człowiek zrobił wiele, żeby zapisać się w mojej pamięci jako kompetentny i odpowiedzialny ....... i tak zostanie.
×
×
  • Create New...