Jump to content
Dogomania

Zosia123

Members
  • Posts

    17600
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Zosia123

  1. Dziękuję kochana!!! Szukamy jakiegoś tańszego fartuszka we Wrocławiu, żeby suka mogła odetchnąć od tego klosza,
  2. Jeszcze jedno: pani doktor zabroniła nadal zdejmować kołnierza, ale doradziła fartuszek, żeby Riki nie musiała się już męczyć. Czy ktoś z Was ma może pożyczyć fartuszek na dużą sukę?
  3. Ja tam byłam kilka razy osobiście. Wiem, że psów jest dużo, ale są zaopiekowane. W kojcu zamknięte są tylko agresywne albo niepełnosprawne. No i na noc niektóre idą do kojców. Większość jednak mieszka z nimi w domu. Na przykład Ares miał swoje posłanie pod łóżkiem Ewy. Lepszych warunków za taką cenę nie będzie. Lepsze takie warunki, niż to schronisko bez wolontariatu, gdzie miał pojechać Watson.
  4. Dziękuję, Marysiu. Chociaż czasem cuda się zdarzają, bo Fighter, który miał pojechać do Kikou, został jednak adoptowany, mimo choroby i wieku. :)
  5. Dziękuję Ewcia!!! <3
  6. Niestety ciąg dalszy złych informacji... Dzisiaj byłyśmy z córką w przychodni Doran (ekipa Molenda + Dąbrowska to lekarze z klasą, a przy tym zawsze traktują ulgowo bezdomniaki). Asia jechała z kotami i przy okazji wzięłyśmy Riki. Pani doktor Dąbrowska spojrzała na brzuch Riki i aż się przeraziła. Sposób zoperowania Riki określiła mianem "łataniny". Operacja Riki polegała na usunięciu jednego sutka i wycięciu guza, podczas gdy należało usunąć całą listwę mleczną i dokonać sterylizacji. Zdaniem pani doktor jeśli był jeden guz, to zaraz będzie następny. Niestety trzeba by sunię jeszcze raz operować, tym razem porządnie. Zwłaszcza, że po drugiej stronie brzucha, tej nie ciętej, da się wyczuć jakiś guzek. (Tu dodam, że ja właścicielce doradzałam operację na klinikach przy pl. Grunwaldzkim; nie wiem, dlaczego zdecydowała się na operację w Jelczu - chociaż nadal nie wiadomo, u kogo, bo nie mamy jeszcze dokumentacji). Poza tym rana do dzisiaj nie chciała się ładnie zagoić, mimo regularnej dezynfekcji. Pani doktor zdjęła szwy, wyczyściła ranę i kazała podawać antybiotyk przez sześć kolejnych dni. Przed zakończeniem podawania kontrola i ewentualnie ciąg dalszy. Trzeba także będzie zrobić badanie krwi, zwłaszcza że Riki bardzo powoli przybiera na wadze (nie wiem, ile ważyła w dniu operacji, ale przez ostatni tydzień przybrała ok. 1 kg, co jest moim zdaniem bardzo mało, zważywszy ilość jedzenia, jaką teraz dostaje). Z dobrych wieści: suka na razie zostaje u nas. Dzisiaj rano mój mąż zadzwonił do właścicielki i wytłumaczył jej, że suka w takim stanie nie powinna pójść do kojca i że my na razie będziemy się nią opiekować. Jestem w kontakcie z szefem Fundacji Dwa plus Cztery. Mam nadzieję na jakieś wparcie.
  7. Za operację płaciła właścicielka. Moje wydatki to na razie karma i wizyta u mojego weterynarza. Czekam na wiadomość o terminie zdjęcia szwów. Chcę też pojechac, żeby przycisnąć weterynarza o dokumentację. Na razie nie mam nic, nawet książeczki zdrowia.
  8. Jest jednak dosyć ciężko w mieszkaniu 70 m kw trzymać 3 duże psy i 5 kotów, zwłaszcza że zwierzęta muszą być rozdzielane, a na dokładkę mnie czasem nie ma we Wrocławiu. Stąd ten pomysł. Natomiast co będzie dalej - myślę, że czas pokaże.
  9. Rozmawiałam znowu dzisiaj z właścicielką. Ona chce oddać ją jakiemuś znajomemu znajomego, który ma ponoć świetne warunki: kojec i ocieplona buda. Wychudzona suka tuż po operacji ma zlądować na mrozie w kojcu. I to już, bo pan potrzebuje psa do pilnowania posesji. Mój mąż powiedział, że wobec tego może my sukę przetrzymamy, aż kobieta jej nie będzie mogła wziąć. Tylko pod warunkiem, że ktoś nam pomoże. Czyli np. miesiąc u nas, miesiąc u kogoś innego itd. Zastanówcie się, czy nie znacie kogoś, kto by nam w ten sposób pomógł. Suka jest proludzka, nie jest agresywna do zwierząt. Możemy kupować karmę.
  10. Jej właścicielka dzwoniła, znalazła jej ponoć dom, u znajomych, z opcją powrotu do niej za jakiś czas. Jestem podłamana, nie chcę żeby suka wróciła do osoby, która doprowadziła ją do takiego stanu, ale co mam zrobić?... :-(
  11. W przyszłym tygodniu zdjęcie szwów i Riki będzie gotowa do adopcji! Suka ma super charakter, można z nią wszystko robić. Dzisiaj czyściłyśmy uszy (zapuszczone nieco), myłyśmy się gąbką (bo przecież ona w tym "abażurze" nie potrafi się wylizać), wszystko znosiła cierpliwie. Trochę szczeka na psy na spacerze, ale wystarczy powiedzieć stanowczo "nie wolno" i przestaje.
  12. Dziękuję za pomoc!!! Ona ma świetne te oczy, takie trochę jak u foki :) A ta komenda działa rewelacyjnie. Mówię "Do budy", a ona idzie na swój materacyk!
  13. Doszłam dzisiaj do tego, jaką komendę zna Riki... Siad! - nie. Chodź! - nie. Leżeć! - nie. Do budy! - tak!...
  14. Tak, ale nie może tu zostać, bo mamy w mieszkaniu już 2 duże psy i aktualnie 5 kotów. Ale nie może też wrócić do właścicielki, z oczywistych powodów.
  15. Riki jest ewidentnie weselsza. Co ciekawe, jak jej pani wychodzi, to wcale nie wydaje się być zmartwiona... Może wejdźcie na profil mojej córki (Joanna Chłopek) i stamtąd udostępniajcie? Zrobimy jeszcze więcej ogłoszeń, bo mamy jeszcze zdjęcia ze spacerku. Musimy jej szybko znaleźć jakiś normalny domek, zanim się do nas przyzwyczai! Byłam wczoraj u naszego doktora na oględzinach. Niestety nie otrzymałam od tamtych weterynarzy z Jelcza żadnej dokumentacji, więc tylko opowiedziałam, co i jak. Odradzał zdejmowanie szwów już w tym tygodniu (tak zalecał wet z Jelcza), a poza tym to wszystko wydaje się być OK, oczywiście oprócz niedożywienia.
  16. Ślicznie dziękujemy! Niedługo zrobię rozliczenie.
  17. Dziękujemy za podarunki od Cioci Poker :)
  18. Jesteście kochane! :-) Ponieważ nie lubię zbierać na własne konto, może wpłacicie na konto Watsona, a ja dzięki temu będę mogła mniej wpłacić na Watsona w tym miesiącu? Pieniążki na Watsona zbieramy na konto Fundacji Dwa plus Cztery: Numer konta: 35 1940 1076 3137 8042 0000 0000 (Credit Agricole) Z dopiskiem: „Datek na cele statutowe - WATSON”.
  19. Miałam już pod swoim dachem cztery duże staruszki, dodatkowo parę w hotelikach, były ogłaszane, ale żadnego nikt nie chciał. Najgorzej mają duże stare samce, już to przerabiałam... :(
  20. No ja też nie wiem. Na FB możesz po prostu udostępnić post.
  21. Tu jest link do posta mojej córki:
  22. Myślałam głównie o ręcznikach, bo błotko już się zaczęło i trzeba wycierać 12 łap 3 razy dziennie...
  23. Watsona nie ogłaszam, bo nie wierzę w jego adopcję. Riki jest na moim profilu na FB (Zofia Chłopek).
  24. Kaszę ponoć polecił weterynarz. Ja już tej pani powiedziałam, że suka będzie jadła teraz Royala, dopóki nie dojdzie do siebie. Przydałyby się jakieś szmatki, gdyby Pani coś miała na zbyciu. Ale to dopiero w środę, bo jutro i pojutrze mnie nie ma we Wrocławiu.
  25. Przeanalizowałam sobie karmę, którą pani wczoraj dowiozła. Tam jest głównie kasza, troszkę marchewki i chyba jakieś pociachane korpusy... Pies, który jest wygłodniały i wszystko wciąga jak oszalały, ma jeść kaszę z kośćmi... Ona nie może tam absolutnie wrócić... Ale u mnie nie może zostać - my mamy teraz w mieszkaniu dwa psy (przy czym nasza Tola nie należy do miłych suk) i pięć kotów (w tym dwa mieszkają w łazience i także szukają domu).
×
×
  • Create New...