-
Posts
119 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Rosanna
-
[quote name='Krystak']Rosanna a po co jej pierwsza cieczka ;)? Sterylizuj śmiało już :) Pamiętam ile ja miałem obaw ale w końcu( 18 grudnia) była zrobiona. Bałem się czy będzie się dobrze czuła ile będzie do siebie dochodzić... Ona po zdjęciu szwów już normalnie biegała bez smyczy(10 dni od zabiegu) oczywiście uważałem na nią, rana szybko się zagoiła a teraz cud miód jest :)[/QUOTE] Sęk w tym, że ja nie wiem jeszcze, nie moge się zdecydowac czy ją sterylizować czy nie. Moją główną obawą nie jest to, jakie samopoczucie będzie miała suczka po zabiegu (tu jakos byśmy starali się zaradzić) ale o długofalowe, możliwe skutki sterylizacji dla jej zdrowia. Z drugiej strony niesterylizowane suczki też są zagrożone poważnymi schorzeniami. Nie wiem, naprawdę. O tu np. sobie poczytałam [URL]http://www.wilczarz.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=322&Itemid=6[/URL]
-
[quote name='mychaaaaa']Moja gwałciła swego czasu namiętnie ulubioną zabawkę. Wysterylizowana została pół roku temu i wciąż jej się zdarza 'jeździć' na zabawce. Także nie jest to kwestia hormonów czy dojrzewania, sunia nie potrafi po prostu ukierunkowac emocji i rozładowuje je w ten sposób ;) mojej zazwyczaj zdarza się to podczas emocjonującej zabawy, albo długiego aportowania tej zabawki...[/QUOTE] O właśnie, moja też właśnie podczas szaleńczych zabaw :) I też mam wrażenie, że ona nie potrafi ukierunkowac emocji. Ale czytałam tez, że psiury chcą w ten sposób pokazac, że zamierzają nas zdominować :) Co to to nie...po moim trupie ;)
-
Właśnie, zauwazyłam że robi to przeważnie (choć jak do tej pory sporadycznie) kiedy sie ekscytuje. Np podczas zabawy. Wygląda to tak, jakby z tego "rozbawienia" nie wiedziała co ma zrobić i wtedy zaczyna kopulować.... Krystak pytasz o sterylkę. Czytałam i dalej czytam na ten temat i naprawdę mam milion mysli. I jestem kompletnie niezdecydowana. Póki co czekamy na pierwszą cieczkę.
-
[quote name='Kasi i Lena']Mam dwie suczki i one czasem próbują ujeżdzać siebie nawzajem (tu to raczej kwestia dominacji, chyba). Jak była tylko jedna to czasem ujeżdzała dużą maskotkę. Zdarzało jej się zwłaszcza jak była znudzona i raczej nie miało nic wspólnego z dojrzewaniem.[/QUOTE] No właśnie mam nadzieję, że moja mnie nie zamierzaa zdominować.
-
I znowu Kochani mam pytanie. Co jakis czas w różnych działach się pojawiam i pytam, pytam... Bo ciągle u mojej schroniskowej suczki coś mnie intryguje. Tym razem......Od kilku dni zauważyłam, że suczka ma ochotę kopulować z moimi nogami. Dodam tylko, ze wyłącznie z moimi. Męża na razie jakoś nie zaczepia.:lol: O co jej chodzi? Za mało ruchu i energia ją rozpiera? Dojrzewa? (według schroniskowych informacji ma teraz rok i nie miała podobno jeszcze cieczki). Czy próbuje mnie dominować? To jest psiak "wieloowocowy" ze wskazaniem na Parson Russel Teriera :) Edytowałam, bo zapomniałam jeszcze dopisać, że myślałam, że tylko psy tak robią :) Kiedyś miałam suczkę i ona takich "zapędów" nie miała. A teraz z wrażenia jeszcze raz zajrzałam mojej psicy między nogi... :) :) :)
-
[quote name='justika']Co prawda nasze psice różnią się wygladem(jeśli Twoja to ta ze zdjęcia),ale jak widać zachowanie mają identyczne:)[/QUOTE] Siostry niedoli :)
-
Justika - i jak TWoja psica? Moja juz teraz chyba naprawdę ok :) Odpukać.....:) Właśnie przeczytałam Twoją odpowiedź w wątku o jeżdzie samochodem :) Ty naprawdę masz chyba klona mojej suczki :) Albo moja jest klonem Twojej :)
-
Takich strzelających to ja bym....ech... No i niestety - pochwaliłam dzień przed zachodem słońca. Dzisiaj psiurę znowu dopadł strach. Nie chciała odejść od klatki :( A już myślałam, że jest ok :( No nic - mamy zwierzę "specjalnej troski".
-
Cieszę się justika, że psiura wyszła na spacer. Wiesz ci - Ty naprawdę piszesz tez o moim psie :) Moja też teraz zbiera śmieciory..... A u nas juz chyba jest w miarę ok. Czego i Tobie życze :)
-
Światełko do nieba przeżyliśmy :) Obyło się nawet bez większych sensacji, nie było aż tak głośno, poza tym daleko - więc skutecznie udało nam się odwrócić uwagę psiny. Popołudiowy spacer niestety tylko przed blok i do domu :( Wieczorem dała się podprowadzić troszkę dalej. Justika - masz mojego psa? :)
-
[quote name='Asia&Luna']Moja suka nie bała się w dzień Sylwestra, ale dzisiaj ktoś strzelił (nagle, sama się wystraszyłam) i chciała uciec. Na szczęście udało mi się złapać. A jutro WOŚP i światełko do nieba. Znowu będzie problem...[/QUOTE] O rany - zapomniałam, że jest to światełko do nieba....:(
-
U na sytuacja się trochę poprawiła. Psiura wychodzi na spacer, przedtem - jeszcze w domu - nie ucieka, kiedy się ubieramy. Niestety - na spacerze załatwi tylko potrzeby i chce wracać do domu. Nie ma mowy, żeby iśc na dalszy spacer. Psina nie chce też się bawić, powygłupiać jak to miała w zwyczaju. I dodam jeszcze, że sytuacja jest o tyle skomplikowana, że okazało się, że z mężem psina zachowuje się lepiej. Z nim skłonna jest iść gdzies dalej. Niestety ze mną nie :(. Może nie czuje się ze mną bezpiecznie lub nie traktuje mnie jak swojego przewodnika :( Mam nadzieje, że to jeszcze jej minie, bo nie wyobrażam sobie, że jak nadejda cieplejsze dni to pies nie będzie się chciał wybiegać na dlugich spacerach :(
-
[quote name='evel']A może serek topiony albo pasztet,o albo pasta rybna taka w tubce by zdały egzamin? Pies w stresie często odmawia jedzenia, które trzeba gryźć. Znacznie łatwiej mu podać coś w bardziej płynnej konsystencji, poza tym lizanie uspokaja.[/QUOTE] O widzisz, o tym nie wiedziałam. Na bank wypróbuję. Dzięki :)
-
Justika - moja psina identycznie się zachowuje. Niby już jakos tam zejdzie po schodach - chociaż opornie, powolutku wyjdzie z klatki, sika za rogiem. I wystarczy że ktoś trzasnie drzwiami samochodu to juz zwiewa. Matko święta Ty mnie nie załamuj z ta wiosną :( Wczoraj identycznie sobie pomyślałam, że pewnie jej przejdzie jak stopnieją śniegi i nadejdzie wiosna. Moja psina oprócz tego nie chce się na spacerach nawet "przywitać" z innymi psami. Kiedyś to jej nie mogłam utrzymać... Marta - cieszę się, że Twoje psiaki juz wracają do normy. Niestety u nas też jeszcze słychac pojedyncze wystrzały - a mam chyba wyjątkowego pecha - bo akurat jak wychodzimy na spacer. Ostatnio jakiś oszołom pokitrany strzelał o UWAGA!......5 rano! Nie wiem - może umilał sobie drogę do roboty..... A moja usłyszy daleko jeden wystrzał i już przenosi się do swojego świata. Handzia - Ty to masz fuksa :)
-
Dziewczyny - dzieki za odzew. Wydaje mi się, że jest tyci lepiej. Wczoraj sunia sama zeszła do parteru. Nie chciała tylko wyjść z klatki. Wire fox - pocieszyłaś mnie troszkę - naprawdę mam nadzieję, że suczce ten lęk przejdzie - bo aż żal patrzeć jak z psa uwielbiającego spacery stała się kłebkiem nerwów nasłuchującym każdego szmeru :(. Delph - staramy się nie przejmować - ja jak czuję, że się denerwuję to wysyłam na spacer męża - on jest bardziej zrównoważony :) No nic - postaram się uzbroić w cierpliwość.
-
[quote name='Dogue']A zachęcanie smakołykami nie pomoże? .[/QUOTE] Nie pomoże :( Nawet zakazany kabanos nie daje rady. W ogóle nie zwraca na niego uwagi - a jak podetkne pod nos - odwraca głowę :(
-
To nasz pierwszy wspólny sylwester. Suczkę mamy od 2 października. W przyszłym roku na pewno udamy sie do weta po jakieś środki. Dogue, my wychodzimy wyłącznie "za potrzebą" O spacerach nie ma w ogóle mowy, zresztą sama bym sie teraz nie zdecydowała oddalać dalej od domu. Sęk w tym, że suczka w ogóle nie chce wyjść. W sylwestra nie sikała 13 godzin! Aż wreszcie o 2 w nocy, kiedy już było w miare cicho udało sie wyjść na dwór - wyszlismy oboje z mężem. A na dworze, kiedy juz spanikuje - to niestety kompletnie na nic nie reaguje.! Przykucnąc nie da rady bo ona w panice biegnie do domu nie zatrzymując się:(
-
Płakać mi się chce. Całą pracę jaką włożyliśmy, żeby nasza schroniskowa suczka nie była totalnie zalękniona (bała się nawet własnego cienia) szlag trafił. Po Sylwestrze wróciliśmy do punktu wyjścia. Suczka która pokochała spacery, która nie pozwalała nam wyjść z domu - bo chciała iść z nami - teraz na widok ubieranych kurtek ucieka i chowa się. Nie chce wychodzić na spacery. :( Strach pojawił sie juz w sylwestrowy piatek przed południem. Ostatni spacer około 12 i później juz nie było mowy o wyjściu. Każda petarda wywoływała lęk. Suczka chowała się w domu. Nie chciała nawet wejść na kanapę mimo, że wczesniej to uwielbiała. Teraz jesli jakims cudem wyjdzie na dwór (choć przeważnie już z klatki wynosimy ja na rękach) to rozgląda sie nerwowo, nasłuchuje, boi się :( I oczywiście nawet pojedyńczy strzał powoduje, że suczka w panice ciągnie do domu :( Dzisiaj niedziela a jakies oszolomy dalej strzelają!:angryy: Co robić? Martwię się, że że zostanie jej uraz na stałę. Nie chciałabym tez nieświadomie pogłebiac jej traumy. Nie pocieszam jej, kiedy się boi, nie przytulam. Ale ona i tak nas totalnie ignoruje. Jest w totalnym amoku, nawet zakazany kabanos nie daje rady :(
-
Naprawdę wiele bym zapłaciła, żeby ten problem zniknął. Tylko jak tu znaleźć dobrego behawiorystę?
-
[quote name='marta23t']- moje swojego czasu wciskały się w drzwi, uciekały na klatkę schodową a teraz ledwo patrzą z kanapy jak wychodzę / chociaż i tak nie znaoszą być same ale wiedzą, że muszą.../ życzę powodzenia - a sunie przepiękna:)[/QUOTE] Jak ja bym chciała, żeby moja nie zwracała uwagi na nasze wyjścia. NIESTETY! Sunia jest u nas już od ponad dwóch miesięcy i sytuacja zamiast się poprawiać staje się powoli nie do zniesienia. Jest coraz gorzej. Zanim wyjdę ja albo mąż do pracy, pot po nas spływa. Naprawdę nie mam pojęcia co z tą sytuacją zrobić. Poszukać jakiegoś behawiorysty? Ponadto ujawnił się jeszcze jeden "kłopot". Otóż suczka nie toleruje żadnych gości! Dopóki ktoś siedzi na kanapie to jest ok. Może dawać suczce smaczki itp. Ale jak tylko się ruszy to suczka rzuca się, żeby ugryźć :( A kiedy próbowałam ją odizolowac w innym pokoju to myślałam, że go rozniesie w pył :( Czczekała, piszczała, biegała....
-
Dzięki, ja chłonę wszelaką wiedzę odnośnie piesków bo nie mam doświadczenia. Moje poprzednie zwierzę to króliczek, z którym przezylismy 9 lat. Jeszce raz dziękuję Tobie i Wam wszystkim dziewczyny za odzew i rady. Pewnie jeszcze bedę zadawała milion pytań...
-
No to mała zjadła. Odrobinę indyka - część zmiksowałam z wodą. Teraz czekamy na efekty.... Ale zjadła z apetytem i patrzy za więcej :) Oczywiście reglamentacja - więcej nie dostanie.
-
Acha - tego nie wiedziałam. Dzięki. Brzuszek miękki, suczka nie piszczy jak dotykam. Ale teraz znowu sprawia wrażenie osowiałej chociaż przychodzi za mna do kuchni. Ja chyba osiwieję. Tak mi jej zal.
-
[quote name='ladySwallow']Jeśli tak powiedział, to dałabym nieco ugotowanego, pokrojonego drobno kurczaka z ryżem - ale dosłownie troszkę. Jeśli jej zaszkodzi, to będzie i po małej ilości widać. Mozesz to mocno rozmoczyć, żeby się czegoś napiła przy okazji. Zobacz, jakie ma dziąsła - jaki kolor.[/QUOTE] Tak zrobię. Mam dla niej ugotowanego indyka. Bez ryżu - bo ona go nie może. Sprawdziłam dziąsła - są różowe. A o co chodzi z dziąsłami? Na co mam zwracac uwagę?
-
[quote name='xxxx52']Rosanna-jak u Twojej suczki wyglada ksiazeczka szczepien.Kiedy i ile razy i na co byla szczepiona? jezeli piesek ma podwojne szczepienie ,jest sytematycznie odrobaczona ,a zwymiotuje bo zjada roznosci na dworze ,to moze dostala tylko niestrawnosci z powodu jakiegos swinstwa.(mam nadzieje ,ze nie trucizna) Twoja suczka w przypadku niestrawnosci powinna zostac na diecie ,ale powinna pic wode.nastepnego dnia sprobuj jej ugotowac na wodzie rozgotowany ryz z kurczakiem ,albo mozna kupic u wet spcjalana sucha karme dla psow z problemamami ukladu pokarmowego. Wet maja tez napewno heomopatyczne ampulki p/wymiotne.Gdy biegunki nie ustana wet powinien podac antybiotyk.[/QUOTE] xxxx52 - to prawie na pewno nie była trucizna - raczej kupa :( O tej karmie tez mi wet mówił. Mała juz nie wymiotuje - to bylo rano. Ale oczywiście cały czas jest pod moja czujną obserwacją.