Jump to content
Dogomania

Rosanna

Members
  • Posts

    119
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Rosanna

  1. Jak w temacie. Dziś ten przeklęty Sylwester. Moja psiura w domu się zabunkrowała w zacisznym miejscu i jakoś jest. Ale niestety za żadne skarby nie chce wyjść na spacer. Byłam z nią wcześnie rano - zrobiła szybkie siku i pędem do domu. Ale teraz huki w zasadzie są już bez przerwy. Ziosłam koło południa psinę na dwór ale niestety - o sikaniu w ogóle nie było mowy. Ona się nie załatwi jak strzelają :( No i strasznie, okropnie sie denerwuję.Bo przecież jak długo może nie sikać. Martwię się, że coś się jej stanie :( Pęcherz jej pęknie czy co :(
  2. [quote name='Klaudus__'][I]Dziękuję Cioteczki,że mnie pokochałyście, odwiedzałyście na dogo i wspierałyście, ale ja już mam wspaniały dom! Uśmiechnę się do Was,żebyście wiedziały jak mi wspaniale!! [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images8.fotosik.pl/1441/37965b70ad8119eemed.jpg[/IMG][/URL][/I][/QUOTE] CUDNY! Tak bardzo się cieszę, że ma kochający dom. Ta radość na pyszczku... A WY DOGOMANIACZKI JESTEŚCIE WIELKIE. Już dawno chciałam Wam to napisać...
  3. [quote name='ABCtresury']U mnie jest ten sam problem. Pies głupieje w sylwestra i zostaje to w jego psychice na resztę jego życia. Tym razem wybieram się na sylwestra do domku w lesie także nic nie powinno przeszkodzić w wychowaniu mojego szczeniaka.[/QUOTE] U nas nie dosyć, że głupieje w Sylwestra, to teraz na ten przykład boi się jak ktoś trzepie dywan :( A wiosna za pasem i ludzie robią wiosenne porządki.
  4. [quote name='justika']U nas niestety też tak jest, że pojedyncze wybuchy psują nam spacery na najbliższy miesiąc. I tak jak napisała przedmówczyni, chyba będziemy musiały borykać się z tym do końca życia. Życzę więc jak najmniej wybuchów, wystrzałów i innych głośnych dźwięków:).[/QUOTE] Biedne te nasze zestrachane psice. A ja już myślałam, że wszystko będzie cacy i życzyłam Tobie wszystkiego dobrego :) Okazuje się, że nie tak prędko :)
  5. Właśnie Martens - byłoby doskonale, gdyby sunia w chwili lęku przybiegała chociaz do nas. Ale nie - ona zwiewa przed siebie - na oślep. Gdyby była bez smyczy to pewnie by uciekła w panice. Na osiedlu jej raczej nie spuszczamy (bardzo sporadycznie przed blokiem obok klatki schodowej, ale to tylko na chwilkę bo dusze mam na ramieniu). Chodzimy z nią niedaleko na taki duży obszar (polanę) żeby się wybiegała. Ale to niestety nie codziennie. Ech, tak mi jej szkoda. Może uda nam sie jeszcze wypracować taką więź, żeby psina szukała schronienia w "naszych ramionach" :) Póki co - jesteśmy razem dopiero 5 miesięcy z kawałeczkiem.
  6. Jejeczku, trzymam kciuki. Jak patrzę na ta maliznę to przypomina mi się moja psiura -co prawda w boksie tak się nie zachowywała - ale jak ją wyprowadzili na zewnątrz to ...matko święta... W każdym razie, mój mąż miał przerażenie w oczach. Suczka zachowywała się jak dziki pies Dingo. No i do dzisiaj "walczymy" z jej przeróżnymi strachami.
  7. Ja też jestem. Mam nadzieję, że psisko trafi do kochającego domu.
  8. [quote name='filodendron']A z tym to ostrożnie. To "praca" na bardzo silnym popędzie - psy głuchną, ślepną w pogoni. To mała suńka - żeby się gdzie nie trafił (odpukać w niemalowane) balkon na wyższym piętrze z szerzej rozstawionymi prętami w balustradzie...[/QUOTE] Filodendron - spoko :) Ona to traktuje jako zabawę i nie leci w pędzie:) Zresztą my nie używamy tej komendy "na codzień" - ot, zwyczajnie wystarczyło kilka razy jej pokazać i umie jak cholera :) W tym kontekście chciałam Wam to przekazać:) Bez komendy to te nieszczęsne gołębie mogą jej się bujać na ogonie i ona by nie zareagowała :) No i jak już nam się zbierze na wygłupy to balkon jest zamknięty. Aaaa, ona taka malutka nie jest, przez szczeble by się nie przesmyrnęła :) Uffff - czułam się postawiona do raportu :) Filodendron - ja to mam raczej schizę w odwrotnym kierunku. Mąż mi zarzuca, że nie ufam swojemu zwierzakowi, że mam jej dać więcej luzu - ale ja oczami wyobraźni widzę zagrożenia. Może mi to przejdzie z czasem :) Także spoko - sytuacje sa zawsze pod kontrolą :) Acha i jeszcze może dodam, że my mamy balkon solidnie zabezpieczony - jeszcze pozostałość po poprzednim zwierzątku :) Mieliśmy królicha :)
  9. [quote name='filodendron']Hahahah :D Na pewno tak było Fajnie, że się Wam udało :)[/QUOTE] No tak - jeden "problem" mamy złatwiony. Też się cieszę bo i my spokojniejsi i pies zakumał o co kaman :) Ale dalej pracujemy nad innymi "strachami" :) Ale to już musiałabym załozyc osobne posty: "Co zrobić, żeby nie warczała na babcię Małgosię i dziadka Stasia" ;) " Jak wytłumaczyc psu, że klatka schodowa to juz nie jego dom" ? " Czy pies zrozumie, że trzepanie dywanów to nie to samo co sylwestrowe petardy" ? "Jak sprawić, żeby pies powiedział, dlaczego po węszeniu w powietrzu nagle podkula ogon i ucieka? " " Jak wytłumaczyć psiurze, że gość w dom - Bóg w dom" ;) itp. itd..... No ale np. świetnie rozumie komendy: "bierz gołębia" - dzięki czemu nie mamy obsranego balkonu :)
  10. [quote name='filodendron']To gratulacje, Rosanna :) W wolnej chwili opisz, jak te hektolitry wypacaliście z takim dobrym skutkiem - żeby zostało dla potomności :)[/QUOTE] No czasem było "i śmieszno i straszno" :). Bo do pracy tez sie potrafiliśmy spóźnić - a co mieliśmy powiedzieć, że się spóźniliśmy bo musieliśmy psu wytłumaczyć że w firmie pracują ludzie a pieski czekają w domku? :) No to było mniej więcej tak. Ubieramy się do wyjścia - pies podekscytowany chodzi po przedpokoju. Komenda-" na miejsce" - smaczek -zostań. My za klamkę - pies do drzwi. Od nowa: Komenda - "na miejsce" -smaczek -zostań. My za klamkę - pies do drzwi. (oczywiście nie stoi grzecznie przy drzwiach tylko całą sobą napiera do przodu). Od nowa...... I tak jeszcze kilka razy. Ja mam łzy w oczach. Mężowi spod czapki spływają krople potu. Pies dyszy. Wracamy. Rozbieramy się. Krzątamy się zwyczajnie po domu. Pies się uspokaja. Ubieram się najpierw ja - wychodzę. Pies trochę zdezorientowany. Chce wyjść - ale mąż woła daje smaczek. Potem ubiera się on - komenda -" na miejsce" -smaczek-zostań. I czasem pies już był zmęczony i zostawał. Czasem trzeba było znowu powtórzyć komendy. Czasami wystarczało tylko powtarzac komendy (nie musieliśmy się rozbierać). Poza tym w dniach wolnych od pracy - też wykonywaliśmy rytułał ubierania się - ale nie wychodziliśmy z domu. I tak przez 4 miesiące. Czasem było ciut lepiej - czasem tragicznie bo pies był "głuchy" na komendy. Ale jak widac po 4 miesiącach psiura zrozumiała, że zawsze do niej wracamy :) Nie wiem czy to" metody" godne naśladowania - chcieliśmy jak najlepiej. A teraz jest miodzio :) Pamiętam jak pierwszy raz psica nie chciała wyjść z domu. Wyszłam, zamknęłam drzwi, pozbierałam szczękę z podłogi i...cały pobyt w pracy martwiłam się, że pies na pewno chory jest.. :)
  11. [quote name='yuki']Rosanna super wieści, fajnie że już wszystko dobrze :) Korzystaliście z pomocy z zewnątrz czy sami sobie poradziliście ?[/QUOTE] Yuki, daliśmy radę sami :) Co prawda wypociliśmy hektolitry potu (czasem naprawdę dosłownie, bo w kurtkach i zimowych czapkach :) ) ale się udało :)
  12. [quote name='filodendron']Eee, no to super! Skoro jej się nie chce ruszyć z kanapy, to znaczy że już luzik :)[/QUOTE] Ja już myślałam, że nigdy nie uda nam się normalnie wyjść z domu. Jak mi marta23 napisała, że jej psiury patrzą z kanapy jak wychodzi z domu to naprawdę szczerze zazdrościłam. :) Ale okazało się, że i u nas sie unormowało. Chociaż w innych kwestiach (np. strachliwość) dalej musimy pracować :(
  13. Ja tylko szybciutko napomknę - po 4 miesiącach problem z wychodzeniem z domu ZNIKNĄŁ! :))) Czyli tak jak radziliście - trzeba było chyba czasu, żeby psiura zrozumiała, że nikt jej nie zostawia i popołudniu starzy wrócą do domu :) Teraz, kiedy wychodzimy to albo stoi spokojnie w przedpokoju i odprowadza nas wzrokiem albo.....w ogóle nie ruszy dupska z kanapy :)
  14. [quote name='paulinken']Dostałam Pw od Rosanny, że też może groszem rzucić.[/QUOTE] Potwierdzam.
  15. Fobia come back :( Niestety - w sobotę byłam z psiurą na spacerze. I nagle debile jakieś zaczęły odpalac petardy, fajerwerki. I od soboty mamy jazdę. Z radosnych spacerów w tej chwili nie ma nic :( Widac, że chyba będę jednak miała strachliwego psa. Najbardziej martwi mnie to, że boję się ją spuszczac ze smyczy. Nie chcę sobie wyobrażać co by się mogło stać gdyby psina nagle usłyszała fajerwerki lub przestraszyła się czego innego. Ona wtedy gna do przodu na oślep. Nie reaguje na nic, na żadne komendy. Ech :(
  16. Chciałam tylko napomknąć, że po "sylwestrowej fobii" nie ma juz śladu. Choć jak ostatnio psica słyszała jakieś odgłosy strzelanki z poligonu to była lekko zdezorientowana. Teraz za to po okresie sylwestrowym mamy "wiosnę w powietrzu" :) I szał na spacerach, dzicz w oczach, wiatr w uszach :evil_lol:
  17. Kochani, widzę że całkiem nieświadomie wywołałam dyskusję. My z mężem w każdym razie po przedyskutowaniu tematu - podjęliśmy decyzję, że nie sterylizujemy naszej psicy. Ja kiedyś też miałam suczkę - dawno, dawno temu ale podobnie jak Martens byłam wtedy 14-latką. Suczka nie była sterylizowana - zresztą wtedy o tym się w ogóle nie mówiło tak szeroko. I tak jak Martens jestem zdania, że jeśli właściciel ma trochę wyobraźni to nie dojdzie do niechcianego krycia. Tak jak pisałam - dla nasz zwierzę w domu oznacza, że jest kolejny członek rodziny, o którego potrzeby dba sie na równi z innymi. I nie są to czcze słowa. Do marca zeszłego roku byliśmy właścicielami innego zwierzątka, przeżył z nami 9 lat, z czego 2 lata był sparaliżowany. Ale....To już zupełnie inna historia...
  18. Martens - dziękuję Ci za tego posta.
  19. Martens - właśnie takich skutków się boję. Że zdrowemu, radosnemu psiakowi zrobię krzywdę :( Mówię Wam, że jak brałam psisko to miałam takie założenie, że będzie sterylizacja. Ale ponieważ niczego w życiu nie robie pochopnie to i w tym temacie się "rozczytuję" i "wypytuję". I coraz bardziej jestem na NIE. Bo czy będąc pod stałą opieką weterynaryjną naprawde nie można w porę wychwycić niepokojących symptomów u suczki?
  20. [quote name='karjo2']I co, jesli suce sie cos stanie, tez jowialnie poklepiesz Rosanne po ramieniu 'no przeciez statystycznie miala sucz szanse...'? Z opisu wynika, ze dziewczyna madra, przy kryciu sie nie upiera, wskazan zdrowotnych do zabiegu nie ma, to po co psuc cos co jest dobre?[/QUOTE] Nie tylko się nie upieram ale o żdnym kryciu nie ma mowy. JA naprawdę chcę dla mojej psicy jak najlepiej. Wiem, że właściciele są różni. I niektórzy naprawdę delikatnie mówiąc - niefrasobliwi.... I nie tylko o rozmnażanie chodzi ale o całokształt opieki nad zwierzęciem. My mamy po prostu kolejnego członka rodziny i w naszym życiu zajmuje równe mu miejsce. I już.
  21. Karjo - powiem Ci, że się zastanawiamy nad agility. Bo moim zdaniem nasza psiura by się do tego nadawała. Jak wychodzimy z nią na "wybieganie" to mam wrażenie, że ona tak biegnie, że nie dotyka łapkami ziemi :) No i wybieganie jest dobre na wszystko :) W niedzielę z nią byliśmy prawie 3 godziny. Po wariactwach i szaleństwach nie tylko nie chciała kopulować ale w ogóle nic nie chciała :)
  22. [quote name='Krystak']Nie musiałaś się do takiego czegoś zobowiązać ;O Dziwne... A z którego schronu ją brałaś?[/QUOTE] Dla mnie dziwne byłoby, gdyby ktoś mnie zmuszał do sterylizacji zdrowego zwierzęcia. Przecież każdy zabieg niesie za sobą ryzyko powikłań. Ja chciałabym jak najlepiej dla swojej psiury. To powinno być już w gestii każdego właściciela. Uważam, że suczkę która jest w domu można bez problemu przypilnować, żeby nie było młodych, prawda? (no chyba, że ktoś ma więcej psów różnej płci). Ale ja mam tylką ją. A tu umowa adopcyjna [URL]http://www.schronisko.org.pl/files/um_adopcyjna.pdf[/URL] Jak powiedziałam, że póki co muszę się poważnie nad tą kwestią zastanowić. Decydujące pewnie będzie też to, jak sunia będzie przechodziła cieczkę.
  23. [quote name='mychaaaaa']Moja Laila została wysterylizowana jeszcze przed pierwszą cieczką, wet mówił, że to bzdury, że trzeba czekać do cieczki. Suka osiąga dojrzałość jeszcze przed pierwszą cieczką, po obejrzeniu Laili wet stwierdził, że nie ma przeciwwskazań. I nic jej nie jest.[/QUOTE] A jak długo Twoja sunia jest juz po sterylizacji?
  24. [quote name='Krystak']RosannaA po za tym. Biorąc sunie ze schronu nie podpisywałaś umowy adopcyjnej gdzie zobowiązywałaś się się do kastracji swojej suczki?[/QUOTE] Nie. W umowie którą podpisywałam, nie było zapisu, że zobowiązuję się do kastracji/sterylizacji. Swoją drogą - nie dostałam kopii takiej umowy...Tylko potwierdzenie wpłaty.
  25. [quote name='karjo2']Rosanna, wyrzuc ten mit dominacji na podstawie normalnego zachowania suczy. Raczej daj jej zajecie, naucz wyciszenia, nie pozwol na powtarzanie 'kopulacji'.[/QUOTE] Szczerze mówiąc - mi jakoś osobiście nie chciało się wierzyć, że to może być dominacja. Bo suczka jest generalnie bardzo grzeczna, karna. Ale ponieważ ona takie zachowania kieruje w moją stronę to mój mąż mi powtarzał "o widzisz, dominuje Cię, bo na mnie tak nie robi". No i juz sama zwątpiłam. W necie też można przeczytać, że to zachowania "dominacyjne". Jak juz pisałam, suczka tak się zachowuje właśnie podczas intensywnych zabaw, kiedy mam wrażenie że energia ją roznosi. I oczywiście nie pozwalam na takie akty - jak tylko widzę, że się "przymierza" to natychmiast odwracam jej uwagę. A czy takie zachowania przemijają z wiekiem czy tak będzie zawsze?
×
×
  • Create New...