Magda79
Deleted-
Posts
354 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Magda79
-
[quote name='PaulinKa030894']Odesłałam do carominy kobietę zainteresowana Gaja ktora wcześniej miala psa Akitę ale jej zdechla z choroby .. A tak propo twoich wypowiedzi Magda , pozostawie to bez komentarze bo nie mam zamiaru wnikać w jakieś kłótnie z osobą "bez kultury"[/QUOTE] Nie ośmieszaj się Paulinka bo chyba jeszcze nigdy nie miałaś do czynienia z osobą "bez kultury". Długa droga przed Tobą, za krótko żyjesz na tym świecie i chyba jeszcze mało w swoim życiu widziałaś. Pzdr
-
Ach tak Martusia wtedy nie miała niczego teraz ma wszystko co dusza zapragnie.
-
Podnosimy na dobranoc :lol:
-
Podnosimy na dzień dobry ;)
-
Hop na pierwszą Gajeczko
-
Tak myślę że dwa zabiegi to za dużo, tym bardziej nasza miła Pani weterynarz mówiła że to poważny zabieg. I teraz tylko trzeba skupić się na tym aby to wyleczyć bo ta rana już od roku. I o cały rok za długo. Jak misiek już wydobrzeje to wtedy z Martusią pomyślimy i o kastracji.
-
[quote name='martaipieski']Gaja powinna sie nazywać Demolka :D[/QUOTE] Ha ha ha dobre Martusia.
-
Gaja ma dzisiaj dzień na psoty od rana chodzę i tylko po niej sprzątam. Powynosiła mi wszystkie butelki z budynku gospodarczego i przeczytała wszystkie kolorowe gazety które miała w zasięgu. Najlepiej spodobała jej się gazeta "Przyjaciółka" :lol: I zjadła swoją miskę do wody :evil_lol:
-
Podnoszę :multi:
-
pseudohodowla 9 psów w syfie potrzebne DT na CiTO
Magda79 replied to martaipieski's topic in Już w nowym domu
Byłam z Martą widziałam na własne oczy. Maskara jakaś. Trzeba coś z tym zrobić, trzeba zakończyć dramat tych psów. -
Podnoszę Miśka
-
[quote name='PaulinKa030894']Wiem Martuś,że może macie racje,że to nie jest odpowiedni domek dla Gajeczki.Tylko nie wiem dlaczego to teraz wszystko zostało przekreślone. Chciałabym poinformować , że w piątek(dzień przed wyjazdem)rozmawiałyśmy wielokrotonie z Panią jak i z Martą. Ponieważ,kontaktu do Magdy nie miałyśmy.Wszystko ładnie super. Wieczorem Magda napisała do emdziolek że jest napewno na tak, i żeby po pieska przyjeżdżać.No więc wsiadłam w pociąg i pojechałam"po gaję"(bo tylko dlatego pojechałam do Poznania).Na miejscu byłyśmy o 14, wszystko było pięknie ładnie,aż do godziny 19 kiedy Magda zadzwoniła i powiedziała , że jednak Gaji nie odda. No przykro mi tylko,że tak zdania zmieniać nie można. Wiem,że to jest pierwszy tymczasowy piesek Magdy,lecz nie można zachowywać się tak nieodpowiedzialnie!!! W tym momencie czuję się w pewnym sensie oszukana,ponieważ doskonale Magda mogłanapisać w dzień przed wyjazdem , że nie jest tego pewna ,że ona to wszystko przemyśli i najwyżęj żebym po nią przyjechała w inny dzień. Lecz to chyba było za trudne. Przykro mi Magdo,ale ja już Tobie nie zaufam po takim czymś, zachowałaś się nieodpowiedzialnie. Ja ze swojej strony zrobiłam wszystko co mogłam. Szukałam domku - znalazłam , zrobiłam wizytę przedadopcyjną - wyszło wszystko jak najbardziej w porządku, pojechałam po psa - psa nie dostałam! Z takiej racji chciałabym Cię powiadomić Magdo nie licz na moją pomoc co do znalezienia domku dla Gaji , skoro czepiasz się takich szczegółów jak ,że Pani wie że pies może zrobić straty na 20 tys i dalej zgadza się na psa, to nie z tej racji,że nie wie czego się podejmuje lecz może z wyrozumiałości, i z chęci pomocy dla psa. Mam dalej kilku chętnych na adopcję Gaji. Jak chcesz mogę podać Twój numer, lecz oni są z moich okolic, ale Ty pewnie szukasz domu blisko siebie żebyś psa miała"na oku", i wierz mi ja i Emilka nie przeprowadzimy wizyty przedadopcyjnej w razie czego. Chciałyśmy jak najlepiej, Ty to w jakimś stopniu zmarnowałaś. To mogła być dla niej naprawdę wielka szansa. Oczywiście Marto ja do Ciebie nic nie mam, żadnych zarzutów bo wiem,że to nie zależało od Ciebie i nie masz za co przepraszać, myślę że te przeprosiny powinien napisać ktoś inny..[/QUOTE] Po pierwsze Paulinka chyba coś Ci się pomyliło bo jakos sobie nie przypominam żebym do której z was napisała wiadomość że jestem na pewno na tak. Bo takiej sytuacji to nie było i Ty o tym dobrze wiesz. Pierwszy raz kontaktowałam się z wami wczoraj jak już byłyście w Poznaniu. I wtedy wam powiedziałam ze mam duże wątpliwości co do nowego domku. I tak jak najbardziej była to moja decyzja że Gai nie oddam. Nie oddam do bloku. Bo moim zdaniem nie odpowiedzialne jest to że dziewczyny, które maja doświadczenie w adopcjach jak Wy to twierdzicie, proponują psa rasy Husky do mieszkania w bloku i to na dodatek osobie która nigdy jeszcze nie miała psa. Nie mam zamiaru się Wam tłumaczyć z niczego. Gaja miała wiele propozycji domków może lepszych może gorszych nie ważne. Ważne jest to żeby poszukać odpowiedniego domu dla psa takiej rasy. Nie domu z przypadku. Jeśli dla Ciebie straty rzędu 20 tys zł są tylko drobnym szczegółem, którego się czepiam, to chyba nie wiesz o czym piszesz. Wyrozumiałość Pani szybko by się skończyła i co dalej pomyślałaś o tym. Tak oczywiście pomyślałaś bo mówiłyście że w takim przypadku wzięłabyś Gaję do siebie na DT. Tylko czy pomyślałyście że psiak to nie paczka pocztowa, którą przekazuje się z rąk do rąk. I uwierz mi nie mam zamiaru przepraszać. A jeśli jesteś stratna z powodu tego wyjazdu to podaj mi nr konta. Bo wszyscy wiemy że jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze.
-
Ja też podnoszę
-
Rozmawiałam z Panią, która chce przygarnąć Gaję przez telefon, ogólne wrażenie bardzo pozytywne. Jeden minus, że to mieszkanie w bloku. Przy rozmowie powiedziałam Pani, że Gaja na pewno będzie niszczyć różne rzeczy bo widzę, co jest u mnie mimo tego, że jest na dworze rozrabia ile się da. Dosłownie sięgnie wszystko co ma tylko w zasięgu. Powiedziałam również, że zapewne będzie wyła bo u mnie na podwórku robi dokładnie tak samo. I że jeśli ma życzliwych sąsiadów to nawet może się liczyć z tym że któryś z nich na nią doniesie jak pies będzie robił dużo hałasu. Mówiłam o tym że potrzeba spacerów jest ogromna, u mnie ma do dyspozycji działkę dużą, i codzienne spacery po kilka kilometrów do tego też dochodzi rower. Ze pod żadnym pozorem nie może Gai spuścić ze smyczy, bo na 1000% Gaja da nogę i tyle ja będzie widziała. Powiedziałam że nie obiecuję jej że kiedy wróci w poniedziałek z pracy to nie zastanie demolki bo tak właśnie może być, i nie chcemy sytuacji, kiedy powtórzy to się pare razy i wtedy Pani zechce Gaje oddać bo jednak ja to przerośnie. Uświadomiłam ją ze to kolejny dom Gai bo dwa poprzednie to była istna masakra opisałam dokładnie co Gaję spotkało. Pani na moje pytania odpowiedziała, że ona jest świadoma co ja czeka, że zdaje sobie sprawę z tego, że Gaja będzie niszczyła i jest na to nastawiona, że nie bierze psa ot tak sobie bo jest jej takie widzi mi się, tylko bardzo długo z mężem myśleli o przygarnięciu jakiegoś psiaka. I że jak bierze psa to na dobre i na złe i wierzy w to że Gaja będzie miała tyle uwagi że nie będzie miała potrzeby niszczyć. Spacery powiedziała że jej zapewni żeby mogła się wyszaleć. Oprócz tego ma rodziców na wsi i tam też będą ja zabierać. Sąsiadów ma w porządku zresztą sąsiedzi tez maja psa, który czasem poszczeka, powyje podrapie w drzwi i nikomu to nie przeszkadza. Ogólnie odczucie że babka wie co mówi, ale i tak cały czas bije sie z myślami czy aby na pewno dobrze robimy. W ogóle mam odczucie ze wszystkich mierze swoja miarą i wydaje mi sie że teraz to nikt nie jest w stanie zapewnić jej takich warunków jak ma u mnie. Tylko nie krzyczcie na mnie za to że tak myślę. ;)
-
A ja biedna muszę się nacieszyć Gajeczką i niewiele czasu mi pozostało. O rany jaka trauma :placz:. Już mi jej brakuje i łzy sie cisną do oczu
-
No no Martusia to teraz psiurek jest rodzynkiem pośród samych kobiet hi hi. Zobaczysz jak będzie już po operacji to dopiero odżyje. Teraz to zapewne boli go ta rana jak cholera. Ale i tak wszystko dzielnie znosi. Aby do wtorku.
-
No no to trzymamy kciuki Paulinka, sprawdź domek bardzo dobrze i wypytaj o wszystko. I czekamy na wieści.
-
Pewnie, że podnosimy zasługuje na domek
-
Coś nowego w sprawie domku?
-
No ja nie jestem wstanie jej pilnować całą noc, niestety moje psy kastrowane jeden tylko nie jest (do jutra) ale razem nie są w ogóle wypuszczane. Ogrodzenie jest wszędzie ale wiadomo jak to z psami. W kojcu jej nie zamknę bo w najlepszym wypadku będzie wyła całą noc jak za pierwszym razem, a sąsiedzi to mnie chyba zjedzą. A w domu nie chce cholera siedzieć. W ciągu dnia to widzę co się dzieje ale w nocy nie jestem w stanie. Na dworze z nia spać nie będę niestety :lol:. Plus taki że Gaja biega po podwórku z moim psiakiem (kastrowanym) i inne psiaki boja się podejść. Jeden wyjątek to ten malutki amant co przylazł dzisiaj w nocy na podwórko. To pies sąsiadki i kilka razy z nim była u mnie, mało tego pierwszą noc właśnie Gaja spędzała właśnie u niej. I z stąd się psiaki znają. Mam tylko nadzieję, że ten maluch sąsiadki nic nie był w stanie zrobić bo to taki mikruś.
-
Gaja hmm...........kurcze nie wiem czy ją upilnuje, masakra jakaś przez tą cieczkę,psy się zwiedziały i nie jest ciekawie niestety. Dzisiaj w nocy była maskara dosłownie, prawie nie spałam, jeszcze sąsiadce uciekł pies i wlazł do Gai na podwórko nie wiem jak ale wlazł. On jest bardzo mały także mam nadzieję, że jest wszystko ok bo nawet do pięt jej nie dorasta ale ręki nie dam co tam się działo, trudno. Kuba jako jedyny niekastrowany (piesek mojej mamy) całą noc jęczał jak oszalały myślałam że wyjdę z siebie dosłownie. Nie wytrzymałam jutro jadę z nim na kastrację bo ocipieję dosłownie i jeszcze kilka takich nocek a zacznę chodzić po ścianach. Do tego Gaja zrobiła się nieznośna przez ta cieczkę i w ogóle nie słucha, dosłownie jak ja wołam to ma mnie gdzieś.
-
[quote name='PaulinKa030894']ooo proszę jaka Gajeczka szalona ;p wgl wiadomo coś jak tam z tą wizytą przedadopcyjną wyszło?[/QUOTE] Na razie cisza nikt nic nie mówi o wizycie w Kaliszu. Mnie tez ciekawość bierze, ale chyba musimy czekać :-(. Oj mówię ci Paulinka Gaja to istny diabeł jak ma cieczkę. Nie ogarniam jej dosłownie i modlę się żeby miała już to za sobą :lol:. Zawsze jak ją zamykałam żeby wypuścić swoje psiaki to bez problemu wchodziła, a teraz ganiam za nią po całej działce jak szalona, a kończy się na tym że targam ją na rękach przez całą działkę bo wygodnicka na własnych nogach nie pójdzie :lol:. Ja ją na rękach jak księżniczkę a ona mnie gryzie małpa jedna.
-
Przerażona 3 -letnia Sonia szczęśliwa - ma własny DOM!
Magda79 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Również podnoszę -
Gaja ma cieczkę, moje psy kastrowane. Gaja ostro się nastawia ale wiem że z tego małych nie będzie. Gorzej z takim jednym amantem co leży u mnie pod płotem i za nic go nie mogę wypędzić, co pogonie to wraca cholera jedna. Mały co prawda ale wariat i rożnie to może być. A Gaja zadowolona jak nigdy. Normalnie szatan w nią wstąpił. I na dodatek nie słucha w ogóle co do niej gadam.
-
Podnoszę, Gajeczko gdzie ten twój domek :-(