Jump to content
Dogomania

bzam

Members
  • Posts

    341
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bzam

  1. ja też otrzymuję kolejne negatywne odpowiedzi. Dziś cztery. Już nawet nie przychodzi mi nikt na myśl, kogo mogłabym jeszcze pytać.
  2. Bardzo Wam dziękuję, mama zobaczyła Adasia w Nowy Rok rano, ledwo trzymał się na nogach, próbował iść ulicą. Mama zaprowadziła swoje psy do domu i wróciła po niego, był w tym samym miejscu. Zabrała go do domu, napoiła, nakarmiła, owinęła w koc, aby się ogrzał (trząsł się). Adaś spał kilka godzin snem bardzo mocnym. No i teraz dramatycznie szuka miejsca. Mama obeszła wszystkich sąsiadów, obdzwoniła wszystkich bliższych i dalszych znajomych prosząc, aby wzięli go chociaż na kilka dni, bo ona sobie nie poradzi z trzema psami. Ona już nie ma żadnego pomysłu do kogo się zwrócić o pomoc. Dziękuję, że staracie się go ratować.
  3. mamy podobne zdanie na temat tego weterynarza. Dzięki za Adasia.
  4. To jeszcze Imię, jakie? GUZIK, TEDI lub ADAŚ, ...
  5. Wszystko dobrze, jakieś nagromadzone emocje zadziałały. Na jutro jest ratunek - klucze czekają, sąsiedzi będą w domu w tym czasie. Bardzo, bardzo dziękuję za pomoc w jutrzejszym spacerze.
  6. mru, przecież nas znasz i wiesz, że nie boimy się "smrodu" i innych problemów. Główny sprawa w tym, że mama nie radzi sobie z tą sytuacją. Ja też szukam. Fatalne jest to, że tak daleko mieszkam. Uspokoiłaby ją pomoc w wyjściu z psem, w zniesieniu i wniesieniu psa. Ona nie może dźwigać - to jest dla niej niebezpieczne. Jednocześnie jej też zależy na ratowaniu psa - bo dlatego pochyliła się nad nim, gdy inni mijali bez wahania. I tylko dlatego teraz desperacko jakoś stara się to wszystko ogarnąć. Pytam, ale wszyscy pracują.
  7. No i nie zgadzamy się na imię Kal. Zaraz to powiem mamie. Kal to był pies niezwykle dla nas ważny. Może inne
  8. Martasekret, a czy nie dałoby się uprosić tę koleżankę, aby przyszła jutro - tu nie chodzi o zobowiązanie na miesiąc, ale na dwa dni. Dzięki, że pojechałaś do weterynarza. Ja już myślę tylko o ratunku na JUTRO!!!
  9. Chodzi o to, że ona wychodzi z domu o 6.00 rano i wraca o 17.00. Jej psy wychodzą na 10 min przed 6.00 i potem dopiero o 17.oo są nauczone. Z tym psem musi wychodzić jeszcze wcześniej i on nie wytrzymuje, załatwia się tam, gdzie stoi. Rozumiem psa, bo jest starutki. Mama jest sama, pracuje, po przyjściu pali w piecu i jeszcze podwójne spacery i znoszenie/wnoszenie z drugiego piętra. Dla mnie to nie jest problem, ale dla niej jest to trudne - bardzo trudne. Taka sytuacja trwa trzeci dzień. Dla młodych i zdrowych - to nic. Ale dla niej nie, Gdy wychodzimy z domu na dłużej - mamy zaprzyjaźnionych ludzi, który wyjdą z naszym psem- staruszkiem. Mama nie ma nikogo takiego. Stąd moje i jej zmartwienie. No i niemożność odizolowania psów.
  10. Relacje z wizyty u weterynarza - to chyba najlepiej p. Marta przekaże, bo była z psiakiem. Sądzę, że warto zorganizować akcję rozlepienia ogłoszeń, bo tych kilka - to mało. Może zginął komuś starszemu, kto nie odchodzi daleko od domu. Jak wygląda dom po przyjściu mamy do domu - to p. Marta widziała. Mama jest [B]zrozpaczona, bo została znów z psem sama[/B]. Poprzewracane krzesła, wyrzucone aż spod biurka świadczą, że była jakaś bieganina, coś się działo. Jamnik nie obroni się przed wielkim psem mamy. Dom zanieczyszczony - bo pies wymaga częstszych wyprowadzeń i załatwia się tam, gdzie stoi. po tylu godzinach - smród trudny do wywietrzenia. Najbardziej jest potrzebny ktoś, kto jutro RANO, pomoże wyjść z tym psem na spacer - trzeba go wynieść.
  11. Z potrzeb, to Mama byłaby szczęśliwa (w tym nieszczęściu), gdyby ktoś pomagał jej w wychodzeniu z jamnikiem na spacer. Trzeba go znieść i wnieść - drugie piętro w kamienicy. Dla niej to duży wysiłek.
  12. [url]http://www.dogomania.pl/threads/220293[/url] Tutaj już mamy jego wątek
  13. [url]http://www.dogomania.pl/threads/220293[/url] To jest wątek jamnika z Gdańska. Prosimy o pomoc.
  14. Dzięki wielkie za pomoc, przekażę mamie namiar na wątek - będzie jej raźniej, że nie jest sama, bo była przerażona. Ja dzwonię do gdańskich weterynarzy z informacją o psie. Mama obdzwoniła wszystkich zapisanych w notesie znajomych, obeszła sąsiadów, my do wszystkich (trzech osób), które znamy w Gdańsku - każdy współczuje i nic. A sytuacja w domu się zagęszcza, Mama wydzwania do mnie z rozpaczliwymi kolejnymi wiadomościami. Bardzo dziękuję p. Marcie za pomoc w dojechaniu do weterynarza. Magdo, czy mogę prosić o wsparcie ze strony Vivy na ewentualne leczenie? Wiem, że macie własne wydatki. mama ma bardzo niską emeryturę, My będziemy starali się coś pomóc, ale też jesteśmy "oblepieni" potrzebami i lekami naszych, i nie tylko psów i kotów.
  15. [url]http://img267.imageshack.us/img267/4090/utf8qzdjc499cie01342ejp.jpg?http://imageshack.us/photo/my-images/267/utf8qzdjc499cie01342ejp.jpg/[/url] to jest zdjęcie psa, jest też na stronie schroniska w Gdańsku "promyk".
  16. zgłosiłam, ale wszystko wymaga czasu -
  17. postaram się podzwonić do kilku gdańskich weterynarzy, z informacją, że znaleziono jamnika - jeżeli znacie jakieś dobre adresy, to podsuńcie. Gdyby potrzebne było leczenie, to Viva ofiarowała swą pomoc w kosztach. Tylko nie podejmujcie decyzji o uśpieniu, Pilnie trzeba szukać miejsca -nie mam pomysłu, a mama tego nie jest w stanie pociągnąć przez następne dni.
  18. bardzo przepraszam z inny temat, ale szukam kogoś z Gdańska, kto mógłby pomóc w ratowaniu bardzo starego jamnika - moja mama znalazła go w centrum Gdańska w Nowy Rok, wzięła go do domu - bardzo osłabiony. Mama ma własne, przygarnięte dwa psy, które nie tolerują nowego. mama o 6.00 rano wychodzi do pracy, wraca ok. 17.00 - mieszka sama. Znaleziony jamnik wymaga pomocy - nie chodzi po schodach - mama znosi go i wnosi na drugie piętro w starej kamienicy - dla niej to bardzo duży wysiłek. Nie chce oddać go do schroniska, ale nie ma żadnej pomocy. przetrzyma go jeszcze dzień - do wraca ze strachem, czy on jeszcze żyje i czy jej psy nie zrobią mu krzywdy. Jeden z nich wyraźnie staje się coraz agresywniejszy wobec jamnika. Nie ma możliwości zamknięcia ich osobno. pilnie potrzebny jest jakieś miejsce dla jamnika, mama nie da rady przetrzymać go dłużej niż dzień. potrzebni są również chętni do rozklejenia ogłoszeń w Gdańsku. mój numer tel. 603 955 142
  19. odezwała się p. Marta, która pomoże mamie dotrzeć z tym psem do weterynarza i zrobi zdjęcia, które można wykorzystać do ogłoszeń. Potrzebni są ludzie do rozklejenia plakatów z informacją na mieście. Mama nie da rady powiesić więcej niż 5 - 10. Sytuacja coraz bardziej dramatyczna, bo pies mojej mamy robi się agresywny wobec jamnika, a zostają sami na wiele godzin. Mama obiecała, że potrzyma go jeszcze dzisiaj w domu.
  20. Ziutka, nie wiem jak skontaktować Ciebie z pj. Bo ona wie o Grabku dużo. Coś trzeba robić, aby go wydostać ze schroniska
  21. [url]http://img267.imageshack.us/img267/4090/utf8qzdjc499cie01342ejp.jpg?http://imageshack.us/f/267/utf8qzdjc499cie01342ejp.jpg/[/url] Nie umiem inaczej wstawić zdjęcia tego psa, ćwiczę
  22. [url]http://img267.imageshack.us/img267/4090/utf8qzdjc499cie01342ejp.jpg?http://imageshack.us/photo/my-images/267/utf8qzdjc499cie01342ejp.jpg/[/url]
  23. jeszcze mój numer telefonu 603 955 142
  24. kochani, Dramatycznie pilna sprawa Moja Mama w Nowy Rok, w centrum Gdańska znalazła jamnika - bardzo starutkiego i wycieńczonego. Zabrała go do domu, mieszka sama i ma własne, przygarnięte dwa psy. Znaleziony jamnik wymaga pomocy weterynaryjnej - jest w bardzo kiepskim stanie. Mama musi go znosić i wnosić po schodach - drugie piętro w kamienicy - to dla niej, mimo jego wychudzenia - wysiłek spory. Mama wychodzi o 6.00 rano do pracy i wraca ok. 17.00 - na tyle godzin zostawia trzy psy same w domu - wraca z bijącym sercem - czy jej psy nie zrobiły mu krzywdy. Dzwoniła do wszystkich znajomych - nikt nie weźmie psa nawet na kilka dni. Jego zdjęcie jest na stronie schroniska w Gdańsku. Mama potrzebuje pilnie pomocy - przy wyprowadzeniu psa, zawiezieniu do weterynarza - nie ma samochodu. Najlepiej, aby ktoś zabrał go od niej na kilka dni. Powiadomiłam fundację Viva - starają się coś wymyśleć, ale są z Warszawy - na odległość to trudne. Mama nie daje sobie zupełnie rady z tą sytuacją, jutro zostawi go jeszcze w domu, ale dłużej nie da rady. My mieszkamy w Poznaniu - mamy trzy psy, jeden zupełnie dziki, wymaga socjalizacji - znaleźliśmy go w górach - boi się dotyku, uczy się domu, atakuje wszystkie obce psy. Nasze jakoś sobie z nim radzą.
  25. piszę, bo szukam kogokolwiek z Gdańska. Przepraszam, bo trochę, ale tylko trochę o czymś innym. Moja mama znalazła w centrum Gdańska bardzo starutkiego jamnika, wycieńczony, właściwie sam nie chodzi. Mama zabrała go do domu, ale ma własne, przygarnięte dwa psy. Mieszka sama - o 6.00 wychodzi do pracy, wraca ok. 17.00. Jamnik wymaga opieki wetrynaryjnej - mama nie ma samochodu, aby go zawieść. A mimo wychudzenia trochę waży. Problem jest w tym, że mama mieszka na drugim piętrze w kamienicy - musi go wnosić i znosić - dla niej to spory wysiłek. Zupełnie sobie nie radzi z tą sytuacją. Wraca ze strachem czy jej psy nie zrobiły mu krzywdy. Czy znacie kogoś, kto mógłby pomóc - wyprowadzić go na dwór, zawieźć do weterynarza, znaleźć tymczasowy dom. Mama może zatrzymać go na jeszcze jeden dzień. Mój nr tel. 603 955 142
×
×
  • Create New...