Jump to content
Dogomania

bzam

Members
  • Posts

    341
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bzam

  1. Poruszyła mnie głęboko ta wiadomość, że są ludzie, którzy dają szansę życia choremu psu. Jak dobrze, że to właśnie spotkało Kubę.
  2. Wysłałam troszkę więcej, będę starała się wysyłać więcej, ale dla bezpieczeństwa zostanę przy stałej deklaracji 20 zł. To ze względu na moje zobowiązania na inne psy. Mam nadzieję, że uda się uratować Kubę.
  3. od października zgłaszam nasz 20 zł - stałe. Trzymam kciuki z Kubę
  4. Tak, Fides to psi arystokrata. Perć tarmosimy, wygłupiamy się z nią, poklepujemy i przyznaję, że uwielbiam robić jej psikusy. Fides budzi szacunek i nie pozwoliłabym sobie na takie poufałości wobec niego. Oczywiście go głaszczę, tulę i lulam, ale to wszystko z pewnym respektem. Oglądałam kiedyś film o zaklinaczu koni. Opowiadam teraz, że Paweł jest takim zaklinaczem psów. Widziałam go w relacjach z naszymi psami (!!!). Od wczoraj przestrzegam jego rad wobec Perci. Perć uciekająca ze spaceru, kładąca się w połowie drogi i w żaden sposób nie dająca się namówić na wstanie - nagle zaczęła posłusznie iść do domu. Mieliśmy widzów - którzy nie mogli uwierzyć, że ona tak zwyczajnie idzie przy nodze. Zazwyczaj oglądali jej cudowania. Dziękujemy Wam za Wizytę i inspiracje do dalszych działań. Teraz każdy, kto odwiedza nasz dom dostaje ulotkę o pomaganiu zwierzętom i kilka do przekazania dalej. Tak, rozszerzamy sieć pomocy - którą wy przędziecie.
  5. Właśnie minął miesiąc - nasz pierwszy. Fides - Misiek jest zachowuje się jakby tu mieszkał lata, a nie zaledwie miesiąc. Swobodnie porusza się po domu, ogródku, osiedlu. Z kotami ciągle drze koty, ale one znakomicie wyczuwają sytuację: gdy goni je na poważnie - nauczyły się zmykać, bo bywa groźnie. Częściej Fides przekomarza się z nimi - i wówczas chodzą mu przed i za nosem. Kilka razy zastaliśmy Perć drzemiącą i przytulającą się do Fidesa. Razem wąchają ciekawe rzeczy na spacerze, jeżdżą wtuleni na tylnym siedzeniu w samochodzie. Dobrze, że nie daliśmy się zwieść kłapaniu zębów i burzliwemu strajkowi Perci w pierwszych dniach. Misiek-Fides okazuje swoje zadowolenie na wszelakie sposoby. Przytula się, macha ogonem na każdy uśmiech i spojrzenie. Znakomicie komunikuje się z nami - potrafi przekazać bardzo dużo informacji - co chce, na co ma ochotę, czego ma dosyć, a kiedy mu się po prostu nudzi i trzeba się nim zająć. Na spacerach nauczyliśmy się odczytywać jego sygnały - kiedy jest zmęczony i trzeba odpocząć, a kiedy znudzony i trzeba go pilnować, bo po ostrzeżeniu nas (chowa się za drzewo, albo siada) zawraca do domu. No jeszcze bywa leniwy. Zdrowotnie - bardzo dobrze. Psychicznie - znakomicie Wychowawczo - bryka i co pewien czas psoci. A najwięcej - obdarza nas miłością wielką. Byliśmy przygotowani na psa z problemami (wszelakimi), na trudną pracę z nim, Percią i kotami. A mamy Mądrego i Wielkiego Serca Fidesa - Miśka. Możecie nam zazdrościć!!! Czekamy na odwiedziny - i dopełnienie formalności. My również pozdrawiamy!
  6. Dajemy mu jeszcze trochę czasu na wypróbowanie domu i nas. Bo wyraźnie nas testuje - co wolno, a czego już nie. Rzeczywiście się rozpanoszył - cały dół domu należy do niego. Więc legowisko nocne przesunęliśmy mu ze środka salonu w kąt - to pozwala nam się swobodnie poruszać. Łóżko dzienne, sam sobie nosi w różne miejsca, w zależności - gdzie chce się ułożyć. Wszędzie go pełno i sprawdza - czy może podgryzać niektóre koty. Filek (nasz kot) teraz chodzi za nim i też go podgryza w ogon. Gorzej z Przedziałkiem - tu jest wrogość Miśka widoczna na poważnie. Misiek już kilka razy sprawdzał czy może z Miłkiem wykopywać ziemię z kwiatów? Przed kotami kwiaty chronią kamienie ułożone na powierzchni ziemi, ale Miłek pokazał Miśkowi, że kamienie zbyt ciężkie na kocią łapę dla Miśka są pestką. No i teraz się umawiają na wspólne napady na doniczki. Sprawdza na kogo może szczekać i kogo wpuszczać do domu. Miłek umie otwierać lodówkę, mamy nadzieję, że nie nauczy tego Miśka. A Misiek - Fides od kilku dni oszukuje, że natychmiast musi wyjść na spacer, potem chodzi po łące za domem i zawąchuje się ziołami - już nie wiem, kiedy mu wierzyć. Wybieganie z nim co godzinkę na spacer rozbija moją pracę. No i zajada się kocimi kupami!!! Tłumaczymy, pokazujemy granice i okazujemy niezadowolenie, gdy naciąga strunę. No i nagradzamy za posłuszeństwo - oj, to jest łakomczuch. Jak poczujemy, że nasze metody są kiepskie, to zadzwonimy do p. Pawła. Misiek jest mądry i jeśli będzie czuł się kochany (a mamy nadzieję, że tak jest) to dostosuje się do reguł - one porządkują życie i umacniają bezpieczeństwo, poczucie pewności i stałości. Misiek jest rozpieszczany przez sąsiadów bliższych i dalszych, wszyscy go głaszczą, pieszczą, odwiedzają (przybyło na wizyt sąsiedzkich, bo po drodze do sklepu - na głaski do Misiaczka). Perć chyba polubiła go na całego. Lubi spać blisko niego, (legowisko Miśka jest tylko jego), zagląda do jego miski i zabiera go w swoje kąty na spacerze. Ciągle szukamy domu dla Pikusia i ciągle mamy nadzieję, że coś dobrego na niego czeka. Beata
  7. Misiek jest kochany, ale grzeszków mu przybywa w przyśpieszeniu. Ileś razy urządził demolkę w kocim domku, dziś włamał się do torebki (skórzanej) naszego gościa, wyciągnął kanapki i połknął wszystkie smakowitości, ukrywając woreczki i papier w kącie holu. Wymyśla sobie miejsca, gdzie nie wolno wchodzić naszej suni i nie ruszy się, choć ona prosi i woła nas na pomoc. Wynalazł sobie łóżko dzienne i legowisko nocne i ciągle gdzieś chce chodzić - to ogródek, to spacerek, to otworzyć mu drzwi do ogródka, to.... Zaczął się zaledwie nasz drugi tydzień, a Misiek już nic, a nic nie przypomina grzecznego, cichego i statecznego pieska! Po każdym nabrojeniu jest bardzo zadowolony, biegnie do mnie z rozmachanym ogonem i bryka po domu (nie wiem, gdzie zniknęły jego sztywne stawy), porozdzielał koty na pokojowe - którym wiele wolno i na te, które goni, co sił w nogach. No i dziś po zakończeniu sprzątania domu zrobił wykopki w największych donicach z kwiatami. Kwiaty przeżyły, gorzej z podłogą. Trzeba się zabierać za wychowanie!!! Mimo wszystko to i tak uśmiechy nam kwitną na widok tego psotnika - radosnego jak szczeniak.
  8. W jaki sposób mogę zgłosić dwie sunie do sterylizacji? Moi znajomi mieszkają pod Gryfinem (Szczecin), Przed dwoma laty przygarnęli bezdomną suczkę - niestety zaraz pojawiły się szczeniaki, udało im się kilka wydać. Została córka i matka. Znajomi zbudowali im kojec w ogródku. Sami żyją bardzo skromnie, z jednej pensji ( i to dramatycznie niskiej), nie mają samochodu, aby pojechać do najtańszej lecznicy, ale mają kontakt z p. weterynarz. Szukam dla nich pomocy w sterylizacji. Sami sterylizujemy bezdomne koty i otaczamy je opieką, mieszkamy w Wielkopolsce. Dzwoniłam w różne miejsca, ale wszędzie odsyłają z niczym. [email]beata.zamorska@wp.pl[/email]
  9. Bardzo dziękuję za wszystkie wiadomości o Miśku - pozwalają nam skrócić czas jego adaptacji do nowego domu. Kocyk już dostał. Misiek wyznacza sobie wyraźny rytm dnia i coraz lepiej my rozumiemy jego sygnały. Po porannym spacerze już nie wchodzi do legowiska, leży na dywanie, albo domaga się otwarcia dużego okna-drzwi do ogródka. leży w drzwiach i obserwuje co się dzieje na zewnątrz. Uwielbia ogród, jeżeli tylko ktoś z nas z nim jest - może tam siedzieć godzinami. I nie śpi, ale interesuje się tym, co my robimy, ciągle coś ogląda i zaczyna wprowadzać porządki wśród kotów. Dziś oszczekał przechodzącego psa sąsiadki - pokazując, że on tu mieszka i to jego teren (!!!). Zaznacza każdy krzaczek (ale, chyba rozumie, że zioła, to jest mój nienaruszalny obszar, bo mimo pokus, zawieszonej nogi w powietrzu - nie zaznacza). Wczoraj towarzyszył nam podczas obiadu na tarasie, usadowił się pod stołem i z rozmachanym ogonem, roześmianymi oczami, kłapał paszczą pewien, że coś dostatnie (bardzo się zmienił w tym momencie - cały był rozjaśniony, czujny, rozradowany). Pewnie przypomniały mu się czasy, gdy dostawał coś podczas posiłków. Niestety, u nas psy dostają miskę z jedzeniem po naszym posiłku i żadnych okruchów ze stołu. Zmartwił się naszym zachowaniem ogromnie. Mieszkamy przy lesie, więc Misiek chodzi na coraz dłuższe spacery - trochę się ociąga, ale idzie wytrwale. Ciągle mu powtarzam, że sport to zdrowie, a jego nogi potrzebują tego ruchu, jak lekarstwa. Do legowiska (z miękkim kocykiem, który mu się bardzo podoba - rozkłada się na nim z mruczeniem zadowolenia) wraca dopiero wieczorem - wówczas zasypia głęboko z chrapaniem i my wstrzymujemy nasze głaski i lulanki, szanując jego czas odpoczynku. Relacje z Percią coraz lepsze, ona pokazuje mu co ciekawego do wąchania w lesie, a on okazuje duże zainteresowanie. To bardzo serdeczny i mądry pies. Otrzymujemy od niego wiele ciepła i czułości. Dziękujemy za Miśka! Beata
  10. Dziś Misiek obudził się pełen energii, biegunka zniknęła, a Misiek sam zaczął się domagać wyjścia do ogródka(po porannym spacerze). Oczywiście Perć pobiegła przed nim, aby pokazać, gdzie nie wolno mu chodzić - wyznaczyła sobie teren pomiędzy drzewami i on przestrzega granic. Nie wiem czy widzieliście kiedyś rozradowanego Miśka - rzuca się na trawę tarza, zrywa uradowany, biegnie do mnie, potem w lawendę i znów tarza, zawąchuje zapachami, rozciąga na całą swoją długość w słońcu, machając przy tym ogonem i mruczy ze szczęścia. Zabrałam moją robotę papierową pod brzozę i siedziałam z nim pół dnia"robiąc przy tym portrety szczęścia Miśka w mojej pamięci". Co chwilę podchodził do mnie po głaski, mruczał swoim szczęśliwym tonem, kopał dziury przy kompoście i znów rzucał się w lawendę (dorodne krzewy lawendowe są dziś mocno przetrzebione!). Wracając do domu zderzył się w drzwiach z Przedziałkiem (Przedziałek ma piękny kolorowy przedziałek na łepku). Kot zamarł w przerażeniu, bo dwa dni wcześniej dostał od Miska po karku. Szczęśliwy Misiek obwąchał i podrapał po grzbiecie kota. Przedziałek dogonił ponownie Miśka i nadstawił mu swój grzbiet do drapania (prześmieszne!!!). Później Misiek poszedł z nami na dość długi spacer do lasu, tym razem to my wybieraliśmy ścieżki, a on szedł bez marudzenia i zbytniego ociągania. W domu czekała fatalna niespodzianka- koty (chyba zespołowo) obsikały legowisko Miska. Było pranie. Teraz Misiek pierwszy raz wyszedł na taras i też się cieszy. Perć zabrała się za poważnie za wychowanie Miśka. Siedzi przy nim i gdy tylko Misiek zaczyna chrapać (a robi to donośnie i z wielkim zaangażowaniem) Perć rzuca się ze szczekaniem do jego ucha. Biedny Misiek. Na szczęście w nocy Perć śpi na innym piętrze niż Misiek. Czekamy na głos Miśka, bo jak dotąd wydaje różne pomruki. Już umiemy rozróżniać mruczenie zadowolenia, od burczenia oburzenia i od tego, którym nas wzywa (np. do wyjścia). Otwierają się przed nami dobre dni. Dziś Misiek zaczął odróżniać domowników, których wita machaniem ogonem od obcych, którymi się w ogóle nie interesuje. To ważny dla nas znak. Czekamy na odwiedziny przyjaciół. No i szukamy domu dla Pikusia. To nie takie proste, Najpierw ludzie się interesują, oglądają zdjęcia, pytają, a potem wynajdują 100 przeszkód i wytłumaczeń, dlaczego nie mogą go przyjąć do domu. Misiek jest dowodem na to, ile szczęścia może wnieść pies (po trudnych doświadczeniach) w życie domu. Pozdrawiamy! Beata i Marcin
  11. Trochę niepokoimy się o Miśka, nadal niechętnie wychodzi ze swojego legowiska. Dziś, gdy odkurzałam pokój - wstał, patrzył, jak czyszczę jego łóżko, potem obejrzał dokładnie efekty i znów je zajął na wiele godzin. Nic go nie prowokuje do wystawienia łapy poza nie. Stojące obok miski z jedzeniem i wodą też nie są wystarczającą przynętą. Wczoraj odwiedzali nas sąsiedzi z prezentami dla nowego mieszkańca, witał się z każdym serdecznie i chciał z każdym iść. Wykorzystywałam jego chęci na wyciągnięcie go na spacer. Po trzeciej wizycie przestał reagować na odwiedzających. Dziś nawet nie patrzy na wchodzących (listonosz, rehabilitantka do mamy, ....). Odwraca się tyłem i chrapie przez sen. Właściwie ciągle śpi. Przychodzimy do jego łóżka, aby się poprzytulać, wyczesać, wymasować tylne łapy, a pod wieczór, gdy nie wstaje do miski - przynoszę mu wodę. Tylko w łóżku pije i je (wiem, że to nie jest dobre postępowanie wychowawcze). Chyba potrzebna pomoc psychologiczna, bo popełniamy same błędy - np. to on decyduje, kiedy możemy wyjść na spacer. Najpierw mruczy i szuka mnie wzrokiem, potem wstaje i zmierza do drzwi. Gdy my go zapraszamy do wyjścia - nie reaguje, postawiony na nogi kładzie się i rozciąga na legowisku. Zaczyna narzucać swój rytm i na inny się nie zgadza. No i nadal ma biegunkę. Wczoraj byliśmy z nim u bardzo serdecznego i mądrego weterynarza. Misiek czuł się bardzo swobodnie w gabinecie. Tym bardziej, że p. weterynarz siedział z nim na podłodze, lulał i bacznie oglądał. Dostał leki na lepszą pracę przewodu pokarmowego. I pochwały za dobrą kondycję, pięknie utrzymaną sierść, dobre odżywienie. Lekarz prosił o przekazanie pochwał i podziękowań p. Małgorzacie - My też ogromnie dziękujemy! Ocena zdrowia jest zadawalająca - ma zwykłe symptomy starzejącego się psa (początek zmętnienia oczu, kłopoty ze stawami, rozpoczynający się zanik mięśni...), ale tak, jak pokazują wyniki badań zrobionych przez p. Małogosię - jest zdrowy i silny. Leki na stawy i sztywność mięśni włączymy po opanowaniu biegunki. Przyczyną może być nowa sytuacja, w której się znalazł. Pewnie też tęskni za dotychczasową opiekunką - doznał przecież od p. Małgorzaty wiele miłości i troski. Może pierwszy raz w życiu miał swoje miejsce i serdeczną opiekę? Koty też czują, że mu ciężko - bo dziś wzmocniły opiekę i parami przy nim dyżurowały. Chyba wkupił się w łaski Perci (Perć - bo znaleziona na perci). Na spacerze robi to, co ona: gdy ona biegnie zdenerwować psa sąsiadów, on po chwili robi to samo; gdy ona siada, bo idziemy nie w tę stronę - on siada obok i wspiera jej spacerowy bojkot. Nauczył się, że nie może je wyprzedzać (Perć się wówczas złości). Wczoraj jadł kolację, na którą miała ochotę również Perć (ma dietę wątrobową, więc jada oszczędnie). Misiek zwlekał z jedzeniem swojej porcji, zostawił kilka najsmaczniejszych kąsków w misce, po czym spojrzał na nią wymownie i odwrócił łepek w drugą stronę. Perć zrozumiała znakomicie ten znak, podbiegła do miski i zjadła prezent. A Potem położyła się blisko niego na drzemkę!!! Misiek wyszedł do niej ze swojego legowiska! Dziś też są blisko siebie. Jednak on jest w swoim łóżku, przestał chodzić po domu - cały jego świat ograniczony jest do legowiska. Pozwalamy mu odsypiać stresy. Najpiękniejsza jest radocha Miśka, gdy wracamy do domu. Biegnie przed nami, a tuż przed drzwiami wywija radośnie ogonem i niecierpliwie drepcze w miejscu, aby już otworzyć drzwi. Zastanawiamy się nad imieniem - bo każdy pies jest Miśkiem, on nie reaguje na to imię w ogóle. Już lepiej na Michu (ale tak zwraca się sąsiadka do swojego synka). Mówimy mu różne imiona (wypisaliśmy listę nazw określających jego cechy ) i patrzymy na jego odpowiedź. Zareagował wyraźnie na dwa: Nestor (jako nestor domu) i Fides ( z łac. ufność). może jeszcze jakieś? Będzie dwojga imion Misiek-..... Pozdrawiamy przyjaciół Miśka! Beata i Marcin
  12. Witam wszystkich Dopiero wczoraj od p. Magdy dowiedzieliśmy się, że Misiek jest bohaterem tego forum. Dzięki Wam poznaliśmy kawałek jego historii. Czujemy się wyróżnieni tym, że możemy mieć go w naszym domu. Poskładało się na to tyle dobrych, wrażliwych gestów i reakcji. Gdyby nie spotkanie Miśka z p. Magdą, a potem Wasza pomoc, ciepły dom i wielkie serce P. Małgorzaty i jej męża.... Cuda się zdarzają, a takim cudem jest Misiek śpiący tuż obok w swoim łóżku. Cudem jest to, że wyszliśmy z wypadku, a zostaliśmy wyrzuceni za drzewem, unikając zderzenia czołowego. Teraz pilnie szukamy pomocy w przewiezieniu naszego samochodu z Polkowic do Poznania (na przyczepie, bądź wózku,...). A jak minął dzień Miśkowi? Jak widzieliście na zdjęciu, wybrał sobie w sklepie wielkie łóżko. Spośród rozłożonych przed nim iluś, tylko to go interesowało. Obwąchał, przymierzył i zdecydowany wyszedł ze sklepu, nie dał się namówić na żadne inne. Dzisiaj cały dzień zachwyca się swoim legowiskiem. Wracając ze spaceru wbrykuje (dokładnie tak - wbrykuje prosto od drzwi do swojego łóżka, mości się w nim, obwąchuje, mruczy, rozkłada się we wszystkie strony. Nijak nie mogliśmy go wyciągnąć z niego. Stawialiśmy obok legowiska kuszące przysmaki, prosiliśmy - nic. Ulitowałam się i przyniosłam mu wodę (oczywiście do łóżka)- wypił, po czym zlizał krople, które skapnęły na jego nieskazitelne legowisko i zapadł w sen, z mruczeniem i machaniem ogonem. Wszystko to obserwują nasze koty. Miłek (nasz kot- bogu, szef i król domu) tylko czekał na wyjście Miśka (z oporami) na spacer. Wpadł na jego legowisko, wytarzał się w nim na wszystkie kocie sposoby i czmychnął w głęboką kryjówkę. To była zniewaga dla Miśka, okropnie się zdenerwował po powrocie, chodził, wąchał, burczał, tarzał się, ścierając kocie zapachy. Oj, była męka przed wieczornym spacerem. Stawialiśmy go na nogi, prosiliśmy, a on nic - już się bałam, że trzeba będzie wziąć legowisko na spacer z Miśkiem. Wyszedł, ale po to, aby zrobić porządek z kotami. Wszystko skupiło się na niewinnym Przedziałku (dołączył do naszej gromadki przed kilkoma miesiącami). Przedziałek obrażony i fuka, jak tylko otworzymy drzwi. Nasza sunia (Perć) robi podchody do legowiska Miśka, ale wie, że to jego świętość i szanuje to. No i powoli Misiek ujawnia swój charakter. Jest uparty, jak pięć osłów - jak już coś postanowi, to nie da się przekonać. Wie czego chce i budzi szacunek. To nie jest Misiek przytulanka, ujawnia się mądry, domagający się poszanowania jego zdania, terytorium i rytmu dnia pies. Uczymy się rozpoznawać jego potrzeby. Nie wiem, co z imieniem, bo w ogóle nie reaguje na wołanie "Misiek", za to na "kochane ty moje" pędzi, aby się (albo nas) przytulić (oczywiście na spacerze, bo w domu świat się skończył na legowisku. No i stosuje niezwykłe fortele wobec naszej Perci - o tym później. Dziękujemy Wam za Miśka, bo tylko dzięki Wam go mamy, albo on ma nas. Dziś mieliśmy odczucie, że to on nas wyprowadza na spacer, siada, pozwala nam pochodzić i czeka, aż grzecznie wrócimy z nim do domu. Wszystko pod jego czujnym okiem. Wszystkich zaprzyjaźnionych z Miśkiem, zapraszamy do nas w odwiedziny. Pani Magda - już obiecała, że przyjedzie (czekamy!!!). Beata
×
×
  • Create New...