-
Posts
150 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by neshia
-
[quote name='blacky764']Jak się skończą, a póki co mam pół pokoju w nich ;) [/QUOTE] To informuj mnie, jak będziesz miała czas, jakie bazarki planujesz, to na bieżąco coś może dorzucę (ograniczę ilościowo, żebyś miała jeszcze miejsce do życia :diabloti:) [quote name='ageralion'] Ja jestem taki kretyn, ze jak mam na horyzoncie klopoty finansowe, to spac nie moge :oops: Teraz wierze, ze sie odbijemy w tym miesiacu i damy rade utrzymac nasze psiaki i Tige wyciagnac na prosta, bo bardzo ja lapka boli. Dzisiaj wstala rano i plakusiala bidulka, wiec jej staw jest w powaznej rozsypce :([/QUOTE] Ja też tak reaguję na problemy finansowe, a w związku z tym ostatnio kiepsko śpię... Tylko czekam aż do normy wrócę. Jak wspominam czas, kiedy mieszkałam w domu rodzinnym a jedynym efektem braku gotówki było ograniczenie ilości wyjazdów na basen to zazdroszczę sama sobie. Mam nadzieję, że Tiga szybko poradzi sobie z tym stawem, niedługo wiosna (pocieszam też samą siebie, więc proszę nie sprowadzać mnie na ziemię:lol:), niunia się wygrzeje na słoneczku, od razu będzie lepiej. Myślę, że ważni są ludzie, którzy poświęcają czas i miejsce na psiaki, pomagają, wspierają - bez tego nawet pieniądze nie pomogą. Chociaż długów nikt nie zaprasza;)
-
"Przez moją postępujacą chorobę muszę ją oddać"...
neshia replied to katarzyna.cane's topic in Już w nowym domu
Widzę, że brak informacji spowodował troszkę zastój na wątku, więc dla ożywienia podam kilka faktów:) Jako, że mam stały kontakt z Kasią od wielu lat, ale na dogo udzielam się od niedawna, to wyszło takie opóźnienie. Ale przejdźmy do konkretów... Po pierwsze i najważniejsze; [B]Sonia zostaje u rodziców Kasi[/B]:multi::multi: Zostało to okupione wieloma łzami, stanem zdrowia oraz nerwami naszej kochanej Kasi, ale udało się - rodzice zajmują się Sonią i z tego co wiem to zajmują się dosyć dobrze. Piszę, że rodzice, gdyż Kasia w czasie roku szkolnego przebywa w szkole z internatem niedaleko stolicy (studium informatyczne!:klacz:). Ale strasznie za psiakiem tęskni i regularnie monitoruje sytuację w domu, chociażby telefonicznie. Po drugie; Sonia miała problemy zdrowotne. Mówiąc konkretnie - ma nadal. Straciła całkiem wzrok. Ma też nadwagę. Trzeba ją nosić po schodach. Lata lecą, choć to raczej nie powód, bo sunia stara nie jest, ale przeżycia oraz czas spędzony w schronisku dla suni z tak delikatną psychiką swoje zrobiły. Na szczęście od wielu lat ma dom, kochający dom, który mimo swoich problemów, tragedii i obowiązków, zajmuje się sunią bardzo dobrze. Po trzecie; codzienność Soni również ma się dobrze. Cytuję; "jest gruba i rozpieszczona":diabloti: Kasi bardzo brakuje szkolenia oraz pracy z psiakiem i ubolewa nad tym, że rodzice nie zajmują się jej wychowaniem, ale sądzę, że mimo to Sonia jest szczęśliwa. Ma dom, który o niego dba i panią, dla której jest oczkiem w głowie. Kiedy Kasia przyjeżdza na ferie do domu to Sonia ją poznaje od razu i nie może przestać się cieszyć przez długi czas :loveu: Bardzo się ciesze i pewnie nie tylko ja, że udało się zatrzymać Sonię. Osobiście wiem, że nie mogła trafić na lepszą opiekunkę. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że Kasia zrobiła wszystko, żeby zatrzymać sunię i z radością stwierdzam, że jej się udało! :multi:- 300 replies
-
- komendy
- niepełnosprawny
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Ja nie będę przeszkadzać, tylko nieśmiało zaproszę na bazarek - śliczna sukieneczka, komplecik ze spodenkami, skafanderek - wszystko dla pociech tych wyczekiwanych i tych, które już są z nami :loveu: [url]http://www.dogomania.pl/threads/200867-Ubrania-dla-maluch%C3%B3w-smycze-torebki-wazony-itd.-NA-STERYLK%C4%98-ARII-do-12.02.-godz-21[/url] P.S. Chciałoby się już dołączyć do wątku, może niedługo.... :cool3:
-
[quote name='faith35']będą robione aż 3 operacje :crazyeye: Plastyczna, Sterylka i Usuwanie Kamienia Nazębnego. [/QUOTE] Pewnie już to wiecie, ale ja tak dla spokoju sumienia napiszę, że może by skoordynować sterylkę Coco z czasem trwania akcji "akcja sterylizacja". Wtedy chociaż część zaoszczędzonych pieniążków mogłaby pójść na inne potrzeby suni... Przed nią ciężka droga. Ale potem będzie już tylko lepiej.
-
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
neshia replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='wojtuś'] ON jest tutaj naszym bohaterem [/QUOTE] Bardzo ładnie ujęte. Od Świata wielu ludzi mogłoby się z powodzeniem uczyć... Światku, wiosna idzie! Już niedługo będziesz mógł wygrzewać się na słoneczku :) -
Właśnie czytałam artykuł o tym bernardynie... Nie mogę już słuchać takich wieści. Nie wiem co się dzieje ze światem w którym przyszło mi żyć. W głowie mi się to nie mieści jak można być takim bezdusznym potworem. Jak można słyszeć przeraźliwy pisk bólu niewinnego zwierzęcia i dalej robić swoje. Psy były bardziej ludzkie niż te bestie, które ich skrzywdziły. Na miejscu psa rozszarpałabym takiemu twarz, a niech sobie tak żyje i cierpi przez resztę życia. Widły, kabel, siekiera, pistolet.... Nie wierzę, naprawdę można być AŻ TAKIM.............. (cenzura nie pozwala wyjawić określeń)? EDIT: obejrzałam zdjęcie podesłane przez BERKANO. Kolejny płacz za kolejne cierpienia. Jak długo jeszcze :(
-
Sunieczko śliczna... Boże, jak można tak krzywdzić niewinne stworzenie. Życzę Coco szybkiego powrotu do pełni sił, trzymaj się niunia, nie wszyscy ludzie są źli... Sama się przekonasz. Trzymamy kciuki razem z futrami. TŻ jak zobaczył sunię to powiedział, że takiemu to by mózg (ten mniejszy mózg) zawinął na drut kolczasty i wyrzucił sku.***na do ścieków. I tegoż właśnie życzę tym potworom, którzy doprowadzili tą kochaną, ufną psinkę do takiego stanu.
-
Napędzik - niezłomny mały bohater za TM [*]
neshia replied to case's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jak Napędzik sobie radzi w schronie? Wspieramy całym sercem. -
Wspaniale. Dziecko za kilka lat będzie bardzo dumne z mamusi, kiedy obejrzy stare fotografie i spyta "mamo a co to za kotek? co mu się stało?"... Ciekawe czy taka odważna, świadoma mama będzie miała odwagę dziecku powiedzieć "zabiłam kotka bo chciałam zrobić 4 letnią przerwę na wychowanie dziecka ale nie przejmuj się, zaraz pojedziemy po nowego." Rewelacja, wszystko opada przy czytaniu czegoś takiego. Jak takie potwory mogą rozmnażać się, nie posiadając mózgu.... :shake:
-
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
neshia replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='ivette3']:roll: czy możliwe jest pokrewieństwo??? hmmm - pewnie jest możliwe,ale moim zdaniem bardzo mało prawdopodobne.Gamosia jest z Częstochowy a Światuś z Wrocławia.To duża odległość.Poza tym na fotografiach może nie widać różnic,ale Światuś jest większy i ma zupełnie inny pysio :lol:,inne uszy. Jedno co mają na pewno wspólne to łagodne charakterki.Dwoje staruszków ale wesołych i bez cienia agresji :lol:.Takie czarne kudłate maskotki do całowania :loveu:[/QUOTE] Przyglądam się, przyglądam i rzeczywiście jakieś różnice dostrzegam. Widać już mi się na mózg rzuciło, bo sama dostaje przynajmniej raz dziennie pytanie o pokrewieństwo, a moje psy jedyne co wspólne mają to mniej więcej kolor (mniej więcej bo to brąz i czekolada). Piesek jest budowy iście "psiej", masywniejszy, pokraczny i niezdarny :D Sunia ma budowę charcika albo pinczerka średniego bardziej. A nikomu to nie przeszkadza pytać czy to aby nie czasami "rodzeństwo" albo "para"... a ja wtedy mam okazję do informowania każdego, kto się wtrąci na temat rozmnażania kundelków:evil_lol: Wracając do Twoich małych gwiazdek to jednak trzeba przyznać, że wiek dodaje im godności. Tak trzymać!:loveu: -
[quote name='Taya']Rodziców nigdy do sterylizacji przekonywać nie musiałam, ale kiedyś miałyśmy sąsiadkę, która za nic w świecie nie zgadzała sie na sterylkę swojej suni. Zadne argumenty nie skutkowały ( a przeważnie nie mam problemu z przekonaniem do sterylizacji), suka szczeniła się 3 (!) razy do roku, kobieta za każdym razem COŚ ze szczeniakami robiła( podobno takie noworodki spuszczała w WC...). Nawet chciałyśmy jej zapłacić za zgodę na sterylizację... Kobieta durna jak but. W końcu, kiedy termin sterylki był umówiony, odstawiliśmy szopkę: kiedy kolejny raz wypuściła suczkę "żeby sobie użyła", kolega przechwycił psinkę i pojechał taksówką do weterynarza. Ja w tym czasie, razem z dwiema znajomymi tej baby które zgodziły się współpracować, pobiegłam do niej i narobiłyśmy krzyku że Punię zaatakował jakis duzy pies, że jest bardzo pogryziona i że ktoś ja zawiózł do weta... Kiedy suczka wybudziła się z narkozy, wycięliśmy jeszcze w paru miejscach futerko,żeby pogryzienie było bardziej wiarygodne. Babie na szczęście nie przyszło do głowy dzwonic do weta i wypytywać. I nawet za zabieg nam zwróciła. Do tej pory jest przekonana, ze suczka miała straszny wypadek przez który jest bezpłodna:diabloti: To dosć ryzykowny numer,wymaga dobrej organizacji, ale może warto spróbować, jeżeli inne metody zawiodą?[/QUOTE] ooo, super pomysł, naprawdę! Gratuluję inwencji twórczej. No i ogromna ulga dla suni...Rewelka:) Niestety z niektórymi tylko tak trzeba.
-
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
neshia replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mi się wydaje tylko, czy oni tacy podobni? Ivette, może masz jakieś dalsze, pół-spokrewnione rodzeństwo i o tym nie wiesz? :razz: Sesja emerytów piękna. Zazdroszczę im wolnego czasu i odpoczynku :) -
To ja może powrócę do głównego pytania tego wątku i wypowiem swoje zdanie. Primo; wydaje mi się, że opinia:[quote name='sugarr'][B]Kolczatka to nie jest obroża[/B] to przyrząd szkoleniowy. [/QUOTE] jest doskonałym podsumowaniem zastosowania kolczatki. W sklepach mamy mnóstwo obróżek; tych szerokich, wąskich, z nadrukiem, odblaskowych, kolorowych, skórzanych, na sprzączkę, klips i pół zaciski - dlatego ja osobiście nie widzę sensu stosowania u psa kolczatki w formie "takiej metalowej obroży". Secundo; omówione tu przypadki urazów w trakcie noszenia kolców - być może rzadkie, być może zdarzają się przy nieuwadze, ale się zdarzają. Bez różnicy na częstotliwość czy przyczynę, ja osobiście jeśli mam możliwość unikania danego zagrożenia to po prostu z tej możliwości skorzystam. Choćbym usłyszała tylko o jednym takim przypadku (a niestety słyszałam więcej) to wolę zapobiegać niż leczyć. Tertio; jedna z pań u mnie na osiedlu prowadzi Yorka na kolczatce. Bo ciągnie. Tłumaczyłam mnóstwo razy, że są inne metody, skuteczniejsze, że robi krzywdę ale nie - ona wie najlepiej. Po 3 miesiącach od tej rozmowy widziałam jak podnosi swoją sunię [U]do góry[/U] na kolczatce. Pytając o powód takiego sadyzmu (bo wg. mnie to już nie jest "brak wiedzy") usłyszałam odpowiedź, że sunia ma cieczkę i trzeba ją ratować. Udało mi się przemówić pani do rozumu i na czas cieczki sunia jest prowadzona na obróżce (swoją drogą różowej z kokardą:eviltong:). Ale przypadek ten może nie być odosobniony i aż strach mnie bierze kiedy myślę, że więcej psów może być w ten sposób 'karanych' tylko za to, że mają cieczkę:shake: Quatro; kiedy moja sunia była mała, kupiłam jej kolczatkę. Bo ciągnęła na smyczy a kolczatka miała być "rewelacyjnym środkiem" wg. pana z zoologicznego. Młoda byłam, głupia;) Założyłam ją raz, jeden jedyny (w domu) i zobaczyłam, że robię psu krzywdę. Nie umiałam jej używać a samo ciągnięcie psa na niej jakoś nie wydawało mi się sensowne. Minęło kilka lat, byłam na kilku szkoleniach, nauczyłam się posługiwać kolczatką na psach, które używały tego w celu szkolenia (oczywiście pod okiem instruktora). Mimo, że umiem jej używać to tego nie robię. Jest masa innych sposobów na rozwiązanie problemów behawioralnych, lepszych, skuteczniejszych niż kolczatka. Wg. mnie z kolczatką powinno być tak jak z rozmnażaniem - zostawmy to specjalistom. Może pogląd nieco radykalny, ale to tylko moje osobiste zdanie. Oczywiście są sytuacje, gdy kolczatka ma służyć jako pomoc szkoleniowa. Ale nie należy zapominać nawet wtedy, że to jest tylko "pomoc" a nie narzędzie dzięki któremu pies nauczy się sam. Oj, się rozpisałam :oops: W razie braku czasu proszę ignorować ten nadmiar tekstu :evil_lol:
-
To może zabierz go do weterynarza, zaufanego i niech opowie bez owijania w bawełnę, jakie to "zdrowe" dla suki... Niech powie ile suk umiera przy problemach okołoporodowych, ile rodzi martwe płody, ile szczeniaków nie przeżywa pierwszej doby lub dwóch a suka potem ich szuka i tęskni... Chyba nikt bardziej zaznajomiony w temacie niż weterynarz nie wywrze wrażenia na Twoim ojcu. Może wybierz się sama najpierw do weta i powiedz mu co i jak i na następną wizytę przyjdź już z tatą.
-
Najlepiej jakiś kubraczek całościowy, ale to też ciężko, szczególnie jeśli sunia jest mała to odstęp między dziurką na kupę a miejscem które chcemy zakryć jest mały. Z samymi majtkami, tak jak wspomniała Błyskotka, piesek sobie poradzi albo i sama sunia - moja majtki odsuwała na bok ;-) Musisz porozmawiać z tatą, tak na poważnie. Może poproś jakąś sporo starszą koleżankę bądź ciocię, żeby wyjaśniła mu temat - wtedy zobaczy, że to nie tylko "fanaberia młodych" a zdanie jakie wyznają dorośli ludzie. Pokaż mu broszury nt. nie rozmnażania psów. Znajdź wątki lub zdjęcia gdzie zostało opisane, a najlepiej POKAZANE, że ktoś uśpił miot, bo nie mogły znaleźć domu. Pokaż mu zdjęcia malutkich słodkich szczeniaków a następnie samych ciał po "zastrzyku". Może to drastyczne, ale z racji wykształcenia wiem, że czasami tylko tak można do ludzi przemówić. Pokaż mu, że miasta/organizacje same organizują i promują "akcje-sterylizację", która jest darmowa. Rana po sterylce zagoi się szybko! Dobrze, że Ty wiesz jakie konsekwencje grożą suni i pilnujesz tematu. Pociągnij to odpowiedzialne zachowanie i naucz po prostu ojca, co ma myśleć na temat sterylizacji i, że powinien się na nią zgodzić. To jest najlepsze wyjście i dla psa (zmniejszone zagrożenie chorobami, brak konieczności prowadzenia na smyczy, w majtach i Bóg wie czym pryskania) no i oczywiście dla was ( mniej pilnowania, mniej nerwów i mniej wydanych pieniędzy - może i banalne ale ciąże urojoną sunia może mieć po każdej cieczce a leczenie nie dość, że kosztuje to jeszcze zbyt późne grozi zapaleniem sutka). Musisz spróbować uświadomić tatę. A jeśli to nie pomoże, no cóż... nie, żebym namawiała do "złego", ale ja wzięłabym sunię pod pachę i wysterylizowała. Skoro argumenty teoretyczne nie docierają to na pewno zobaczy różnicę kiedy nie będzie musiał pilnować psa, martwić się o cieczkę, o majtki, o spreje i o wkurzoną córkę :lol: P.S. co do Twojego pierwszego postu - na forum możesz napisać prośbę o transport na i po sterylce. Może nie od razu, ale myślę, że jakiś samochodowy się znajdzie.
-
To może ja powiem co sama robiłam kiedy zostawiałam psy same podczas cieczki suni. Bohaterowie: pies i suka, kundle. Akcja: Sunia miała nałożone majtki a na to jeszcze ubranko - kubraczek (gdyż same majtki potrafiła skutecznie zdjąć bez większego wysiłku:roll:). Piesek miał kombinezon szyty na miarę przez znajomą krawcową, aby nie musiał się męczyć w za ciasnym/sztucznym materiale no i, żeby nie miał opcji zdjęcia go czy przesunięcia. Dodatkowo zabawki, smakołyki, włączone radio i zostawiony telefon ze śmieszną melodyjką, na który dzwoniłam jak mi się przypomniało, żeby w razie czego psy zapomniały o czym myślały. Ten telefon to żadna antykoncepcja, ale uspakajało moje sumienie, bo musiałam coś robić. Efekt: zdało egzamin - ciąży brak.:razz: Nie było nawet szansy. Ale nigdy więcej - nerwów zjadłam przez to tyle, że jestem starsza o 5 lat. P.S. :oops: Doczytałam, że w domu nie ma pieska drugiego, tak? To się rozpisałam na temat:roll: W każdym razie w przypadku samotnej suni też mam doświadczenie (6 lat zanim pojawił się pieso) - polecam psa na smyczy automatycznej (żeby przez 3 tyg. nie musiała męczyć się na 1,5metra. Psy odganiać. Na wszelki wypadek mogą być pomocne tabletki niwelujące zapach cieczki - całkiem go nie zatuszują, ale na dworze mogą zmniejszyć odległość wyczuwalności cieczki ;)
-
[quote name='Bogarka'] A po drugie czemu ma sie pies uczyc, ze jak stoi na ziemi jakies wiadro czy torba z jedzeniem to mozna to zjesc?[/QUOTE] Zaoszczędzisz sobie tym samym dużo kłopotów, naprawdę. Ile ja bym dała, żeby moje psiska nie ruszały wszystkiego co zobaczą. Piesek jeszcze jakoś czasami ominie, zignoruje jakieś cuda wianki na trawie. Ale sunia to istna mistrzyni - jak czegoś nie ma to ona to znajdzie :)
-
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
neshia replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Świetne zdjęcia! Widać, że Świat jest szczęśliwy no i ma przyjaciela. A jaki mądry, kładzie się do zabawy, żeby nie było nieporozumień:) Aż miło patrzeć na te dwa szczęścia :multi: -
[quote name='evel'] Otóż ktoś wyrzucił w środku pola (właściwie dużego terenu "niczyjego", nieużytków), gdzie wychodzi duża część osiedlowych psiaków - śnięte ryby, śmierdzące straszliwie, z sześć sztuk, takie wiecie, z oczka wodnego, srebrno-zielone z pomarańczowymi płetwami... A tak się zastanawiałam, dlaczego mój pies wypluł nagle piłkę i poszedł jak po sznurku w krzaki :roll: Nie wiem co to miało być, dla ptaszków? Zajączków? Sarenek? A może komuś przeszkadzają psy i ryby są ze stosownym dodatkiem? :shake:[/QUOTE] Wiem, co czujesz. U mnie prócz ryb oraz starego mięsa kochane starsze sąsiadki wyrzucają, uwaga, zupę na trawnik. Dla kotków. Ostatnio widziałam krupnik, ale moje psy jakoś się nie zainteresowały. Następnym razem niestety była zupa (a w zasadzie jej resztki, bo woda z potrawy zasiliła trawnik) nieznanego mi pochodzenia, ale psy za to jak w amoku prosto do tego miejsca. :angryy: Ludzie chcą pomóc ale - albo nie wiedzą jak, albo są kompletnie bez wyobraźni, bo jeszcze mięso mogę zrozumieć ale zupy? Paranoja. A ryby to już w ogóle nie wiem dla kogo... :shake:
-
Od początku po cichu śledzę wątek Malwinki i z całego serca życzę jej szybkiego powrotu do zdrowia. Niesamowite w psiakach jest to, że mimo tylu przeciwności czy niedomagań potrafią kochać całym sercem i cieszyć się na widok człowieka. Cieszę się, że sunia jest we wspaniałym DT. Jak znosi nowe bandaże? Lepiej jej się chodzi? Czekam na (dobre) wieści :)
-
Agata, właśnie dlatego dobrze robisz ucząc dzieci i wyczulając ich na problemy oraz cierpienia braci mniejszych. Czym skorupka za młodu nasiąknie.... A koleżanka być może miała zły dzień albo po prostu lubi się czepiać o wszystko co się nadaje do narzekania. Chociaż ja bym się powstrzymała przed podobnym komentarzem, bo tak naprawdę to nikt nie zrobił z pokoju nauczycielskiego przytuliska tylko położono karmę w szatni na kilka dni. Smutne, że niektórzy troszczą się tylko o własny nos (dosłownie) nie myśląc nawet ile taka karma może uratować żyć... :shake:
-
Szczeniak po amputacji przedniej łapy [*]
neshia replied to CoolCaty's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Łączę się w bólu ;( Jeszcze nie zdążył poznać życia... Taki maluszek... Biegaj szczęśliwy i wolny od bólu za TM;( Będziemy pamiętać i nosić Cię w sercu kruszynko.