-
Posts
150 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by neshia
-
Jak będę miała chwile niepokoju po zabiegu to jeszcze raz przeczytam Wasze wypowiedzi, są uspokajające i pomocne. Macie racje, że ile psiaków tyle różnych reakcji :-) Gryf80, pocieszyłaś mnie. Rzeczywiście jak na to spojrzeć to kiedyś nie było tyle cudów i udogodnień, badań i lekarstw a psy żyły i miały się dobrze. Także jestem zwolenniczką 'naturalnego' zdrowienia, oczywiście w granicach normy i wytrzymałości zwierzaka. Bejasty, nie martw się o stres, bo aż tyle rozumu mam, żeby nie przenosić swoich dziwnych lęków czy niepewności na sunię. Chodzimy na spacery, bawimy się, śmiejemy (tak, uważam, że moje psy też się śmieją na swój sposób :D)... nic się nie zmieniło. Nie będę nad nią płakać i lamentować ;-) Ogólnie jestem osobą dość opanowaną i spokojną, tylko zdrowie i samopoczucie moich zwierzaków jest moim 'słabym punktem'. W żadnej sprawie wolę nie martwić się na zapas, ale w przypadku psiaków to silniejsze ode mnie. Ot, takie skrzywienie umysłowe :-) Edit: No i sunia zostawiona w lecznicy. Założyli wenflon, pobrali krew do badań (wątroba, glukoza i inne z krwi), odesłali mnie w świat, kazali czekać na telefon. Niuńka zrobiła oczywiście koncert jazzowy, jak zobaczyła, że wychodzę bez niej :( ale uciekłam tak szybko jak się dało bez bieganiny, coby tej sceny nie przedłużać. Będzie dobrze :-)
-
Taks, dobrze, że mi przypomniałaś. Dopiszę do listy zakupów cetarę pod legowisko, na wszelki wypadek właśnie. Zachowanie po zabiegu już miałam nieprzyjemność obserwować na moim Northonie, którego po kastracji oddali mi zupełnie niewybudzonego :( Mimo, że nie waży dużo (jakieś 10kg) to miałam problem z doniesieniem go do auta, bo leciał przez ręce. Nigdy nie zapomne tego widoku, musiałam sobie powtarzać ciągle, że to tylko narkoza. Na szczęscie obecny vet już na wstępie mi powiedział, że oni nie oddają niewybudzonych psów i muszę przyznać, że jakaś racja w tym jest. Przynajmniej mam pewnośc, że od początku do końca (narkozy) sunia jest pod dobrą opieką. A jak z wyprowadzaniem na dwór na wieczorny spacer (bo odbiorę ją zapewne popołudniu)? Po kastracji nie było tego problemu, bo jak się wybudził i doszedł do siebie już w domu to sam wołał na dwór... Ale on to raczej z takich co jak się potkniesz o księcia to nawet nie myśli się ze snu wyrwać :) Za to Nikozja jest delikatna i do tego panikara :) Wziąć na ręce, postawić na trawnik, siusiu i do domku?
-
Też przerabiałam przygarnięcie drugiego psiaka, kiedy pierwszy był już w domu. U mnie przy misce nigdy nie było zgody, mimo, że towarzystwo mieszane (pies z suką). Samiec po dość długim pobycie w schronisku ma objaw Oświęcimski, jak ja to nazywam :) - zje wszystko, zawsze, w każdej ilości. Z tego względu pochłaniał swoją michę i dobierał się do jedzenia swojej niewiasty, świnia jedna ;-) Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że na pewno odpada ciągły, wolny dostęp do jedzenia jeśli przy misce są jakiekolwiek nieporozumienia. U mnie są wyznaczone godziny posiłków, psy podłapały i o 'swojej' porze czekają w kuchni przy misce nawet 15 minut wcześniej. Jedzenie dostają praktycznie jednocześnie, sunia pierwsza z racji tego, że je sporo wolniej a samiec zaraz po niej. Tym sposobem kończą w podobnym czasie i nie muszę pilnować ferajny. Moim zdaniem każda sztuka psa powinna mieć swoją miskę, w swoim miejscu. U mnie są to dwa przeciwległe kąty pomieszczenia i sprawdziło się znakomicie - do obcej michy 'daleko', a teraz, po czasie, przyzwyczaiły się do tego... efekt jest taki, że z nie swojego talerza :) już raczej się nie spożywa. U Ciebie wydaje mi się, że sytuacja jest mniej napięta dlatego po jakimś czasie ostrożnego postępowania powinno się wszystko unormować. Minie trochę czasu, emocje opadną, pierwsza niuńka zobaczy, że nadal ma co jeść a druga, że dla niej też starcza :D Trzymam kciuki!
-
Dziękuję Wam za słowa otuchy i wyjaśnienia. Próbuję wyluzować, posprzątałam całe mieszkanie i piwnicę - byleby nie myśleć ;-) Jeśli komuś będzie wygodnie bez kciuków jutro koło godziny 9 to nie obrażę się za wsparcie :-) Dam znać co i jak. Pocieszam się, że jutro o tej porze będę już spokojniejsza.
-
W niedzielę dam jej michę koło 13-14 i potem już tylko wodę. Na godzinę 9 w poniedziałek jedziemy do kliniki. Kupię tetrowe pieluszki na wyłożenie legowiska. Czy po zabiegu dobre będzie gotowane jedzenie, domowe? Tak jak pisałaś, żeby nie obciążać jelit. Ciekawi mnie jeszcze co zrobić po zabiegu z jej towarzyszem, który zapewne będzie interesował się raną. Zorganizowałam sobie wolne kilka dni po zabiegu ale nie mam możliwości ich odgrodzić od siebie kiedy zostają same. Ehh chyba za dużo myślę :-( Czy sterylizacja to trudna operacja? Jak duże jest ryzyko, że... coś pójdzie nie tak?
-
Lek już podałam, tzn. pierwszą dawkę - postanowiłam działać zgodnie z zaleceniami lekarza. Trochę mnie uspokoiłaś, jestem bardzo wdzięczna. Po zabiegu będą podawane codzienne zastrzyki, tabletki mam odstawić. O zbędne wydatki się nie martwię, bo to nie wielkość kwoty mnie martwi ale strach o psiaka :-( Jakiekolwiek nadwyżki leków po obu psiakach zwykle przekazuje znajomemu, który daje je pacjentom - czasem się przydają, podobno najczęściej w przypadku starszych osób, które mają wystarczająco wydatków na 'swoje' leki. Jeśli mogę jeszcze Was pomęczyć pytaniami - kąpać sunię przed zabiegiem czy raczej poczekać? Wszyscy jesteśmy w pyle remontowym ;-) ale tragedii nie ma. Może tylko przetrzeć sierść wilgotną ściereczką i przeczekać na spokojnie z kąpielą aż się zagoi?
-
Dziękuję Wam ślicznie za słowa pocieszenia! Cieszę się, że decyzja jest dobra dla mojej niuśki. Strasznie się denerwuje, spać nie mogę a do poniedziałku jeszcze trochę czasu... czuje się jak zwichrowana nastolatka przez ten niepokój :shake: Sunia nie jest hodowlana, oba moje psiaki to schroniskowe kundelki, nigdy nie miały i nie będą miały potomstwa - i tak jest zbyt wiele zwierząt niechcianych. Samiec jest wykastrowany już od małego a niunia niestety nie, gdyż w czasach kiedy ją przygarnęłam nie mówiło się o sterylkach i jej zaletach. Wiem, że to żadne usprawiedliwienie ale teraz mam nauczkę i pewność, że kastracja/sterylizacja w młodym wieku mogą tylko pomóc. Znów się rozpisałam. Dodam jeszcze, w temacie veta, że dał mi antybiotyki (tabletki) do podawania suni do czasu operacji. Dostała też 3 zastrzyki (nie wiem z czym, podejrzewam, że zwykłe wzmacniająco-przeciwbakteryjne). Po konsultacjach z dwoma innymi vetami, którzy odradzali antybiotyki skoro i tak będzie operacja mam mętlik w głowie. Jeden z nich powiedział, że Mój Vet chciał sobie zarobić tylko sprzedając mi cały listek tabletek. Co Wy na to? Mój Vet kazał podawać to od dzisiaj - może Wy kochani wiecie, co to za ustrojstwo: Vetoquinol Clavaseptin. To rzeczywiście antybiotyk, jak powiedział?
-
Za pozwoleniem podepnę się pod wątek. Od paru dni miałam wrażenie, że moja niunia zachowuje się inaczej; więcej pije, jest apatyczna. Wczoraj doszłam do wniosku, że być może rzuca mi się na mózg od tych 'podejrzeń', ale miałam złe przeczucie i postanowiłam je sprawdzić. Lepiej leczyć wcześniej, a podejrzewałam właśnie ropomacicze. USG potwierdziło diagnozę - dość wczesne stadium, ropomacicze zamknięte. Vet potwierdził to, co pisała wyżej Mokka: kiedy widać objawy jest już bardzo późno a przy odmianie zamkniętej, objawy mogą nie być tak widoczne. Zaproponował dwie opcje leczenia mojej suni - albo antybiotyki, ze względu na wczesne stadium albo operacja (sterylizacja). Praktycznie z miejsca podjęłam się za sterylką, mimo tego, że stwarza ona większe zagrożenie... narkoza, ingerencja, wiek (8 lat). Jednak nie chciałam, żeby choroba wróciła a wydaje mi się, że tylko sterylizacja zapobiegnie jej w 100%. Czy ta decyzja była dobra? Nie podjęłam zbyt dużego ryzyka? Jesteśmy już umówione na operację. Z góry przepraszam za ten chaotyczny monolog ale jestem przerażona tym, że coś może pójść nie tak :-( Bardzo proszę zgańcie mnie, wyprowadźcie z błędu lub uspokójcie, bo do dnia operacji będę starszym o 10 lat kłębkiem nerwów.
-
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
neshia replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Oj dawno mnie tu nie było, ciężkie życie daje się we znaki... Ale widzę, że Świata omija to co najgorsze, bardzo się cieszę :multi: Trzyma się doskonale, w żadnym wypadku nie widać po nim upływu czasu! Uściski dla Światka, żeby mu trochę cieplej było w tą mroźną pogodę :glaszcze: -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
neshia replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Świat jak zawsze promienieje! Wiosna mu służy, słoneczko również :loveu: Dawno ciotka się nie udzielała, ale bez obaw, na wątek Światka zaglądam nawet gdy nie mam czasu ;) Przesyłam uściski dla przystojniaka :loveu: -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
neshia replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mogę? :oops: Napisałam, że tylko jedno bo nie chciałam być zachłanna :evil_lol: -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
neshia replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Patrze w te zdjęcia, patrze i po prostu brak słów, żeby opisać jak ślicznie Świat wyszedł na fotkach. Widać, że święto zakochanych mu słuuży :) Słowo 'słodki', 'przepiękny', 'kochany' nie oddaje nawet części uroku. :loveu: Taka skromna prośba, mam nadzieje, że niezbyt dziwna. Ivette, czy mogłabym zapożyczyć jedno zdjęcie, w celu zrobienia sobie z niego tapety na telefon? Urzekły mnie te jego walentynkowe fotografie.... :loveu: Mogę ją tu później wstawić jakby co. O ile nauczę się wstawiać zdjęcia. -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
neshia replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jakbym dostała taką przystojną walentynkę to ze szczęścia bym oszalała. Jak mija dzień zakochanych Światkowi? :loveu: -
Po pierwsze - UFF :D Po drugie - bardzo się ciesze. Jeśli on naprawdę kocha psy i ma serce dla Arii to wszystko jest na dobrej drodze, nawet jeśli są jakieś niedociągnięcia. Na to liczyłam tak w głębi serca, że skoro facet młody to da się porozumieć i wyjaśnić. Wszystko potwierdzają fotki Arii, która wygląda na mega zadowoloną! :multi: Ale ja mam pytanie. Nie chce się czepiać, tylko tak z ciekawości - pisało wcześniej, że Aria ma cieczkę. Ogrodzenie widzę otwarte, jak właściciel ma zamiar to rozegrać? Domyślam się, że jak dłużej nikt nie przyjeżdża to jest zamykana, ale tak jak teraz - nawet chwila nie uwagi wystarczy. Strasznie się cieszę. Ogromna ulga, że wszystko tak się skończyło. No i mega plus dla faceta, że jest za sterylką.:multi::multi: Ahh...
-
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
neshia replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Śliczny, śliczny, śliczny! :) Jakie on ma piękne te futerko, taka idealna długość:loveu: -
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
neshia replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:crazyeye: To musi świetnie wyglądać! Może rzeczywiście coś widzi jeszcze, jakieś cienie. Albo po prostu wyczuwa zapach ukochanej pańci :loveu: Widzę, że jest tak skory do przytulania jak mój samiec... 'Chwila na rękach, bo miłości każdy potrzebuje, ale co za dużo to niezdrowo i mnie puść' - tak to u mnie wygląda. Za to sunia mogłaby przytulać się godzinami i nie ma dość. Czyżby to zależało od płci...? ;-) -
Ja również trzymam kciuki i czekam na wieści o nowym domku. OBY!:kciuki:
-
Dziadzio ŚWIAT odszedł spokojny otoczony miłością [*]
neshia replied to xmartix's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
To prawdziwy wyjątek się trafił - facet, który wyraźnie pokazuje co czuje :evil_lol: A jak czuje przerwę w przeszkodzie hmm... może wąsami? Podobno psiaki potrafią wyczuwać nimi ruchy powietrza i jakieś zmiany elektrostatyki (coś jak niektórzy ludzie 'czują' włączony telewizor starego typu). W jakiejś książce to czytałam, ale w jakiej to już nie wiem, bo za dużo ich było :roll: Widać po Twoich opisach, że Światek ma super charakter. Musi być z niego na co dzień kochany kompan do takich zimowych (żeby nie powiedzieć już ohydnych, no bo ileż może zima trwać) dni. Ja tak sobie marzę po cichu o wiośnie... i nie mogę się doczekać aż zobaczę wiosenne fotki Świata. -
Właśnie w tym jest problem, że nie ma DS. Trzeba ruszyć z kopyta z ogłaszaniem i mówieniem o suni, może to coś da. Na razie myślę, że na kwarantannie w Gryfinie będzie bezpieczniejsza w trakcie cieczki niż na łańcuchu. Oczywiście zakładając, że u tego nowego pana jest rzeczywiście tak strasznie jak ja to sobie wyobrażam...
-
Co do praw się nie wypowiadam, bo nie wiem nic na pewno. Rozegrać tak, że skoro on nie podpisał umowy adopcyjnej (a nie podpisał) to można ją wyciągnąć ze słowami 'nie ma pan dowodu, że to pana pies, więc jest niczyj, więc odpowiedzialność za niego bierze TOZ'. Tylko to może być trudne, jeśli facet się postawi. A czemu trzyma na łańcuchu pytaj się mnie a ja Ciebie..... ;-) Albo niedoinformowany albo po prostu nienormalny, jak dla mnie. EDIT: najgorsze, że sunia ma cieczkę.... czas goni:(
-
Hmm, a może ja coś pokręciłam? Ja zrozumiałam to tak, że właściciele chcieli się pozbyć suczki; dlatego była cała akcja zbierania na sterylkę (nie chcieli oddać suni do nowego domu bez zabiegu z wiadomego powodu) oraz szukania DT. Ale w międzyczasie trwania akcji, starań osób które się tego wszystkiego podjęły, właściciele jednak sami 'znaleźli dom' dla Arii. Bardzo kochający i wspaniały: w budzie, na łańcuchu.
-
[quote name='Cleo2008'] kto sprawdzal ten domek?[/QUOTE] Z tego co się orientuję to domku nikt nie sprawdził, bo Arię oddali tam jej byli właściciele, bez pytania kogokolwiek o zgodę i całkowicie ignorując to, że Blacky (i nie tylko) zaangażowała się w pomoc przy adopcji, zbieraniu funduszy na sterylkę itd. Jeśli źle mówię, to poprawcie mnie. P.S. [quote name='Cleo2008'] (cholera jasna zaden nie jest, niech sobie facet kupi krokodyla)[/QUOTE] jak dla mnie idealna puenta. Trzeba mu to powiedzieć, jak nie będzie po ludzku docierało:mad: