Jump to content
Dogomania

malizna78

Members
  • Posts

    1314
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by malizna78

  1. No umarłam, jak zobaczyłam! matko jedyna. Ten pychol, dosłownie, najpierw widziałam uszy i myślałam, że będa jakieś stare zdjęcia. Normalnie serce mi autentycznie podskoczyło z radości! Bardzo dziekuję. Bardzo, bardzo!:multi: ps. Zdjecia już powiedziały mi bardzo wiele! Wygląd pysia i odleżyn. szok. Ale też bardzo interesują mnie odpowiedzi na pytania zuzlikowej, więc Kajko gdybyś była tak dobra i kochana, to zapytaj proszę przy okazji.
  2. I mam nadzieję, że jeśli nie jest jeszcze przekazana, to będzie jak najszybciej.
  3. Ja również bardzo gorąco pragnę, aby Sako wstał i cieszył się życiem u Winter. Kiedy tak się stanie, upiję się normalnie ze szczęscia;)
  4. No dokładnie. Ja byłam pewna, że przeniesieniu każdego psa towarzyszy przekazanie pełnej dokumentacji medycznej, książeczki zdrowia itp. W takim razie, jesli nie zostało to dane, to niech czarodziejka wyśle winter. Nie znam się może na leczeniu, ale zawsze myślałam, ze to podstawa rozpoczęcia leczenia w innym miejscu, przez innych lekarzy.
  5. Dołączam sie do pytania. W ogóle chciałabym wiedziec, czy winter dostała wszystkie dokumenty z przebiegu leczenia Sako. Winter7, chodź do nas, prosimy!
  6. Fakt, ma godność..ale tylko dzieki miłości, cierpliwości, uporowi i intuicji winter, która nie zniechęciła się po tym, kiedy została potraktowana tu jak najgorszy kat, który się chce znęcac nad Sako. Byłam pewna,że odpuści po tych atakach na siebie. Ale to dzielna kobieta zadziałała inaczej i to własnie dzieki niej Sako odzyskał godnośc, którą próbowano mu odebrać, kładąc na całą noc do góry gołym, chorym, bez sierści brzuszkiem, bez mozliwości zmiany pozycji, na 30 stopniowym mrozie na zewnątrz. Ja w te dni,i wieczory, przy rozpalonym do czerwoności piecu, gorących grzejnikach siedziałam ubrana w 3 pary skarpet, 2 pary spodni i dwa swetry, przykryta dwoma kocami. Autentycznie! Nigdy nie było mi tak zimno, jak w te pierwsze tygodnie lutego. Siedziałam w domu i płakałam nad losem zwierząt, które są zdrowe, maja ruch i mieszkają w ciepłych budach. Wtedy nie znałam losu Sako, ale gdybym znała, to bym mi na pewno serce rozpadło się na kawałki. Nie umiem o tym myśleć normalnie i ze spokojem do tej pory, choć wiem, że Sako już bezpieczny.
  7. Bardzo, bardzo dziękuję za relację! Spadł mi kamień z serca, przyznam. Jednocześnie, podobnie jak Ty Kajka, czytając Twój post z opinią lekarza, zamiast się cieszyć znów górę we mnie biorą straszne emocje. Ja po prostu nie mogę czytac o tych zaniedbaniach. Mnie tyle pytań gnębi i wyobraźnia takie straszne obrazy pokazuje, że serce mi pęka. Więc to leżenie, te plecy, sztywne łapki (pewnie z zimna)..obraz, ktory mnie prześladuje, również miały wpływ na pogorszenie stanu zdrowia (zanik mięsni). O higienie nie wspominam, bo nie umiem spokojnie o tym myśleć. Jak to dobrze,jak cudownie, ze w teraz Sako ma ciepło, sucho, bezpiecznie. Winter SAko ma osobny teraz watek, wejdź tu proszę do nas. Tak bym chciała Ci podziekowac za to, co robisz dla tego udręczonego i steranego, obdartego z godności psa.
  8. Oj, super!Bałam się, jak zobaczyłam rano ile stron jest do przebrniecia i czy wsórd nich zobaczę informacje o Sako. Już wiem, że nie było informacji, więc razem z innymi bardzo o nia proszę. Wczorajszy dzien był bardzo ważny i bardzo byśmy chcieli wiedzieć jak przebiegła wizyta i jakie rokowania.
  9. Jestem wzruszona ogromnie! Sako to inny pies! Dziewczyny, dowiedzcie się proszę, czy też musza mu kaganiec zakładać do pielęgnacji i czy juz trochę sam zmienia pozycję? Ta dumnie podniesiona głowa i ciekawy wzrok. Po prostu brak słów. Jego chyba wszystko teraz dziwi. 2 tygodnie chyba mineło a taka odmiana? Naprawdę trudno uwierzyć. No i proszę podziękowac winter7!
  10. [quote name='AgaG']..w świetle liściku od Powiatowego Lekarza Weterynarii w Wejeherowie, który dostałam 27 XII 2011 w odpowiedzi na pisma, jakie wysłałam do wszystkich odpowiednich powiatowych, pod których kontrolą pozostają schroniska, o jakich wiadomo nie od dziś, że masowo pozbywają się psów przekazujac je handlarzom z Niemiec. (moje pisma dotyczyły okoliczności prawnych związanych z wysyłkami masowymi) i w tym liściku pada informacja, że: " nigdy nie wpłynął do nas wniosek o wystawienie wewnątrzunijnego świadectwa zdrowia dla psów z przeznaczeniem do Niemiec" z przytuliska dla zwierząt bezdomnych w miejscowości Dąbrówka" (...) Jednocześnie informuję, że w trakcie kontroli wymienionego przytuliska w dniu 30 listopada 2011 stwierdziliśmy w dostępnej dokumentacji fakt adopcji 3 psów przez fundację o nazwie 4animals". .. CZY NA FILMIE BYŁY TRZY PSY? i tak jest wszędzie... masowe wywózki nie podlegają żadnej kontroli... Mielec, skąd bez wiedzy Powuatowego wywieziono 555 psów... (liczba oficjalna, bo ile się rozeszło do Niemiec bez "usłużne osoby" .. których pełno na dogo rzecz jasna nie wie nikt..) Dąbrówka i to samo.. i kolkejnych kilkadziesiąt miejscowości, o których wspominałam w pismach do Premiera RP Podobno nie ma w ogóle masowych wywózek ...Po prostu nie wierzę w to co czytam. Filmują, cieszą się wszyscy ale dokimentów na to nie maja zadnych? Mam pytanie. Jeśli więc Fundacja mrunio ostatnio zabrała z Klembowa ok 80 psów, to znaczy, że organizując im wywózki powinna też mieć zgodę od PLW? Bo rozumiem, że podpisując te umowy na siebie,schronisko jakby się tych zwierząt zrzezka i Fundajca staje się ich prawnym opiekunem. Schronisko podobno nie mialo pojęcia, ze te psy maja jechac do Niemiec. Kto wobec tego powinien miec zgodę od Weterynarza Powiatowego?
  11. [quote name='Astaroth']Kiniak była w schronisku i miała sprawdzić czy nie ma tam tej suni ale powiedziano jej że nie mają wogóle psów tej rasy, z tego wynika że były już zarezerwowane przez Mrunio, teraz ważne żeby dziewczyny od husky odezwały się do tej fundacji w sprawie tej suni bo Mrunio chce ją zapewne wywieźć do Niemiec w bliżej nie określonym celu, skoro ten pies może mieć właścicieli to trzeba się o niego upomnieć, właściciel ma prawo przez 3lata od zaginięcia psa odzyskac go nawet jeśli był wydany komus innemu do adopcji[/QUOTE] Czyli rozumiem, że dziewczyny z huskyadopcje jeździły 15.01 do Klembowa w celu wyciągania husky stamtąd i się dowiedziały, że tam husky nie ma? A Mrunio wywoził psy stamtąd początkiem lutego! Czyli ponad dwa tygodnie dłużej, w najgorsze mrozy psy były skazane na przetrwanie w schronie? To straszne. Ale czytałam, że 3 z nich nie były wykastrowane, a pani mruniowa napisała, że będa kastrowane bo ma sponsorów. Wiec jest nadzieja, ze sa jeszcze w Polsce. Trzeba więc się kontaktowac, chociaż jest jak piszecie niemiła. W nosie z tym, niech przyśle adres i miejsce pobytu psów to może rzeczywiście jeden z nich jest poszukiwanym i zdążycie przed wywozką. Tylko niech wbrew propozycji i deklaracji pani mruniowej, huskyadopcje nie wchodzą z nią we wspólpracę:angryy:
  12. MalgosMalgos, wczoraj przeczytałam cały wątek Demi . Od deski, do deski przeczytałam. Na koncu bolał mnie brzuch, serce i głowa. Kiedy chodziło o wywozkę demi do Niemiec, byłaś na wątku niemal non stop. Potem, przez pierwsze dni tez. Zdjęcia, tłumaczenia. Wszystko wygladało happy i wszyscy piali z zachwytu. Choć częśc tłumaczeń była niejasna i zawiła jak dla mnie, ale to z perspektywy czasu pewnie. Wtedy, gdybym była na wątku też piałabym z tłumem z radości. Napisałaś, że Demi będzie miała dom u lekarza. na pytanie ktorejś z pań, czy to będzie dom, czy klinika, już było wzburzenie, bo nawet, jeśli klinika, to co. No własnie, to nic. To był jednak czas, kedy i ja nie widziałam nic złego z wywozkach do Niemiec, bo miałam blade pojecie o tym, że wywozi się tam zwierzeta masowo. Czytając tamte strony odniosłam wrażenie, że pan doktor sobie poeksperymentował przy okazji na Demi jakieś nowatorskie metody. Gdyby się udało, to cudnie. Ale się nie udało. szybko było to chyba wiadome, bo Ty nagle zniknęłas z wątku, nagle informacji zero i nawet nie Ty powiadomiłas ludzi, że Demi odeszła:( Dośc powiedzieć, że Demi jak sie okazało, ze nic z tego nie będzie, została odstawiona do hospicjum (bo tak chyba nazywa się to miejsce). Pan lekarz jakoś się przestał przejmowac Demi, choć miał ją adoptować. Jasne, gdyby operacja i jakieś nowe metody sie powiodły, Demi byłaby żywą reklama kliniki. Takie reklamy warto zostawić u siebie. Ale, ze się nie udało, to co? Wypad? Ja jestem od wczoraj chora. Czuję się okropnie bezradna. Może i przesadzam. Ale jak zobaczyłam filmiki: http://www.youtube.com/watch?v=xw27OjzoRsA&feature=related http://www.youtube.com/watch?v=eQQzH6jVhfI&feature=related to rozkleiłam się całkiem. Rozpadłam na kawałki. Wielka radość wszystkich. A hurtowo psy w przyczepie w kilkunastogodzinną podróż pojechały w..? Czy jeszcze choć jeden z nich żyje? Te pysie za kratami, próbujące się wydostać. Nie. Ja wysiadam
  13. Czyli Fundacja niemiecka mogła robić zdjęcia i to jakie! 2.02 kiedy były okropne mrozy, wypuszczono psy do zdjęc! Potem pani mruniowa pisze na swojej stronie o strasznym nielegalnym schronisku, okropnych warunkach, swoim płaczu przy odjeździe [URL="https://www.facebook.com/pages/Fundacja-Mrunio/160153134034113"]Fundacja Mrunio[/URL] ‎.......... Powiem dla przykładu ..... dziś wróciłam w trzydniowej interwencji w jednym ze nielegalnych schronisk w północno-wschodniej Polsce ( - 30 i szok, szok, szok). Udało nam się wywieźć 23 psiaki, trzęsące się z zimna i wychudzone w okropny sposób. Same doznałyśmy odmrożeń bo akcja trwała przez cały dzień. 23 pieski ale więcej nie udało nam się zabrać tego dnia. Oh są już w cieple i mają super ........ ale najbardziej przygnębiające było to, że wyjeżdżając z tego miejsca nie mogłyśmy powstrzymać łkania i gorzkiego płaczu, pamiętając błagające oczy tych psów, które tam pozostały bo nie mogłyśmy zabrać wszystkich 300. Okropne uczucie W czasie czytania zrozumiałam,że pani Śmigielski "szuka domu" dla wszystkich 350 psów z Klembowa:( [URL="https://www.facebook.com/pages/Fundacja-Mrunio/160153134034113"]Fundacja Mrunio[/URL] Ja się nie gniewam tylko smucą mnie te bezpodstawne wieczne ataki. To na prawdę przeszkadza w pracy. Mam nadzieję, że widziała Pani informację o następcach Kuby na stronie fundacji ........... ???????? Irytują mnie takie ataki bo mam w tej chwili 5 spraw karnych o znęcanie gdzie muszę nie tylko pisać pisma ale jeździć wiele km na sprawy; poza tym jestem w tej chwili w trakcie szukania domu dla ok. 350 psów z niezajestrowanego schroniska i jak się Pani domyśla nie jest to łatwe zadanie. Udało mi się wyadoptować stamtąd ponad 50 ale nadal ilość mnie przeraża. Na szczęście udało się już znaleźć domy dla większości ślepych i okaleczonych ale zostało jeszcze wiele starych. Oraz, że [URL="https://www.facebook.com/pages/Fundacja-Mrunio/160153134034113"]Fundacja Mrunio[/URL] Po drugie jeżeli jest fundacja od amstafów to po co ja mam je zabierać skoro nie mam ich gdzie umieścić ? Po trzecie ogromna większość psów, które zabraliśmy z Klembowa to właśnie chude, chore, krótkowłose i kalekie pieski. [B]4 husky to tylko znikomy procent zabranych psów. [/B] [URL="https://www.facebook.com/pages/Fundacja-Mrunio/160153134034113"]Fundacja Mrunio[/URL] I jeszcze słowo- pisanie o środkach potrzebnych pilnie w Klembowie to już dawno tym się zajęłam. Pani Celina ponosi takie same koszty przy każdej adopcji nie tylko mojej. Ja natomiast jeszcze wszystkim doszczepiam wirusówki. Poza tym dostali już za moim pośrednictwem ponad 2900 kg karmy, koce, OBROŻE I SMYCZE w dużej ilości, miski ......... i wiele innych rzeczy. Teraz będzie przeprowadzona akcja zaszczepienia wszystkich psów bo większość nie jest zaszczepiona więc niech Pani Celina się tak nie żali bo nie zapłaci ani grosza ani za szczepienia, ani za sterylki ani odrobaczanie ........... Wygląda na to,że "pomoc" Fundacji Mrunio sie tam nie skończy i pani prezes jakby tam objęła rządy. Osobiście mi mówiła o potrzebach srodków na odrobaczenie-to w pierwszej kolejności, że jedzenia jest już trochę ale odrobaczac trzeba na już. Mowila tez o poniesionych kosztach 2000zł na obórżki szczepienia i chipowanie,co jest sporym wydatkiem dla schroniska, jak na 23 psy:( Nie wiem co myśleć i jak się do tego zabrać. Kubraczki i inne dary dziś dziewczyny zawiozły i odjechały z kubraczkami. A jeśli chodzi o środki na odrobaczenie, wykonałam już kilka telefonów ale widzę, że chyba nie ma potrzeby. Pani mruniowa już o wszystko tam "zadbała".Moze to ona ma wyłączność na robienie zdjęć?
  14. Falbanku..odwiedzam:)
  15. [quote name='Alexa77']Malizna78 moze dla odmiany zaprezentujesz swoja konkretna pomoc dla psow ze schronisk.Czas najwyzszy zeby zaczac robic konkretna robate i organizowac dla psiakow godziwe zycie w Polsce a nie prowadzic wywody ktore nie przynosza zadnych rezultatow.[/QUOTE]Ale co? mam wyliczac jak MalgosMalgoś , co robię i jak pomagam? Zapewniam, że na miarę swoich mozliwości robię, co mogę a czasem nawet więcej niz mogę. [quote name='holmina']dziwne-taki smutny temat,czytasz w celach rozrywkowych? po pierwsze, jednak wywożone są psy w celach handlowych nie wiadomo dokąd to jest pewne,a że handlarze , na psim cierpieniu zdobywają kase są sprytni i kręcą i bardzo trudno jest im wine udowodnić/niestety/ stąd bywa,że trafią się niesłuszne oskarżenia...osoby chcące zakończyć wywózkę w nieznane i ukrócić niehumanitarny proceder są nieufne i bywa,żę czasem niewinnemu się dostanie,,,a skoro niwinny oberwał a jest mu nieobojętny los zwierząt -nie będzie sie dąsał,a zrozumie intencję i przyłączy sie dla dobra sprawy dla mnie jest to smutny temat nie mogłabym go czytac w celach rozrywkowych.... sama o temacie dowiedziałąm się niedawno,,,i dziwię się ,że nikt jeszcze procederu nie ukrócił ja oczekiwałabym takiej reakcji właśnie od schronisk.....to one mają DBAĆ! o bezdomne zwierzęta... ps. nie jestem żadną ze stron,ani nie mam nic wspolnego z wywózkami ani z osobami wlaczącymi z tym procederem ,dowiedziałam się o temacie i jestem przerażona,,,,,co stało sie z psiakiem,który bardzo mi sie podobał,bardzo go chciałam ,,ale spózniłam sie/szpital/ ..i wyjechał,,,,,,wraz z kilkoma innymi,...chcę wierzyć,że do dobrego domu,,,,/stąd zainteresowanie problemem,który staram się poznać/[/QUOTE]Podpiszę się pod tym postem, bo czytając go, jakbym czytała swoje myśli i odczucia. A to czytanie dla rozrywki niestety bardzo mną zatrzęsło. Ja nie umiem robić z takich wydarzen żartów nawet w myślach. [quote name='MalgosMalgos']O.K. COMING OUT Ja jestem ta, ktora na prosbe koninskiego schroniska znalazla dom z rehabilitacja Promyczkowi Ta, ktora podczas 8-miogodzinnej operacji ( usuniecie Implantatu, ktory przesunal sie i zaczal z niego wychodzic, przebijajac miesnie i skore) byla odpowiedzialna za narkoze ( pielegniarka dyplomowana ) i ta, ktora go reanimowala, kiedy przez 2 minuty nie oddychal sam I ja jestem ta, ktora do dzis odwiedza go co drugi tydzien z zarelkiem Ja jestem ta, ktora dowiozla trzylapka Melonika z otwarta rana poamputacyjna do naszej nalepszej kliniki pourazowej Ralf Schweda, gdzie w srodku nocy operowano go w trybie natychmiastowym I ja jestem ta, ktora go co drugi tydzien odwiedza Ja jestem ta, ktora w najwiekszy mroz w grudniu 2010, krotko przed Wigilia, znalazla niemiecka fundacje, ktora zdecydowla sie przyspieszyc swoj przyjazd, zeby zabrac do domu sparalizowanego Reksia z Gliwic Z domu Reksia docieraja do mnie reguralnie zdjecia, filmiki, pozdrowienia Ja jestem ta, ktora z Obornikow Wlkpl. przywiozla do kliniki uniwerysteckiej w Berlinie Tigera z sepsa i z rozorana do kosci lapa od nadgarstka po kolano I ta, ktora go osobiscie zawiozla do Fundacji, ktora przejela wszelkie koszty leczenia i znalazla mu dom I stamtad sa po dzis regularne wiadomosci I rowniez jestem ta, ktora pomagala znalezc dla sparalizowanego Bursztynka z Ostrody najlepszy psiolubny dom Ta, ktora robila tam kontrole przedadopcyjna i poadopcyjne, ogladala przebudowe domu na bezbarierowy, zeby Bursztynek mogl sie wszedzie dostac na wozeczku I ja jestem ta od Demi, ktora nie "niespodziewanie znalazla sie za TM" - o ktora dluga walke niestety przegralismy Ja jestem ta od Hajnowki i ja jestem ta, ktorej nie cierpi Wellington & Co. Dlaczego czytam w celach rozrywkowych? Bo przestalam sie juz denerwowac. Zapraszalam do mnie, proponowalam pokazanie na zywo, przekonanie sie na wlasne oczy Grozilam, ze sprzedam jako niewolnice, przypne za noge do kaloryfera i kaze pomagac w operacji ;-) Zero odzewu.. Nikt nie zapytal MNIE o Promyczka Nikt z was nie wie, jak to jest, wiesc ciezko okaleczonego psa, modlac sie, zeby po drodze nie dostal krwotoku lub nie zszedl na sepse.. Zwierzeta, dla ktorych w Polsce nie bylo ratunku... . A wy palicie na stosach. Nie wiedzac dokladnie, nie pytajac u zrodla, opierajac sie na mitach, pomowieniach, osobistych animozjach.. Powtarzam moja propozycje: 03.03.2012 schronisko Hajnowka - ktokolwiek ma ochote, jest mile widziany Calkowicie wiary w ludzkosc jeszcze nie stracilam MalgosMalgos[/QUOTE]Ten post mnie rozwalił. To może mamy się zacząć licytować, kto co zrobił i co jest ważniejsze i lepsze? A już basen wellinngton nie rozumiem co ma wspólnego. To znaczy, że pomagając zwierzętom nie można mieć basenu? Twoje opisy wspaniałego losu ratowanych zwierząt, jak widac w nizszych postach znacznie się różnią od opisów osób, ktore bezpośrednio zaangażowały się w ratowanie wcześniej od Ciebie. Ciekawe, dlaczego? I ostatnie slowa "Nikt z was nie wie, jak to jest, wiesc ciezko okaleczonego psa, modlac sie, zeby po drodze nie dostal krwotoku lub nie zszedl na sepse.. Zwierzeta, dla ktorych w Polsce nie bylo ratunku..." Skąd wiesz co my wiemy i co robimy? Jak tak możesz pisać? I ten niemiecki raj i najlepsze kliniki. CZy mamy różnie rozumienie pojęcia "raj"? Bo w Polsce nie było ratunku. Ciekawe. Ja znam wspaniałe kliniki, które ratowały takie przypadki o jakich nam się nie śniło. Nie przekonałaś mnie Malgos. JAk holmina, od niedawna się tym zaczęłam interesować przez przypadek chyba, ale z każdym dniem utwierdzam się w przekonaniu, że dobrze myślę. [quote name='Alexa77']Dobrze ze napisalas o Demi bo do dzisiaj nie bardzo wiedzialam kto jest za ten caly szlamazer odpowiedzialny.Jezeli chodzi o Demi to byla podrzucana jak pilka pingpongowa z miejsca na miejsce.Kazda z tych organizacji w Niemczech myslala moze ze przejmujac Demi podreperuja sobie troche budzet piszac na Niemieckich forach o jej historii i proszac o datki na jej leczenie.Byla u Dr.Schweda na jego temat nie chce sie wypowiadac, nie wiele dobrego slyszy sie jego umiejetnosciach w Niemczech robi sobie reklame pokazujac w programie Niemieckim vox jaki to dobry z niego czlowiek bo operuje biedaki ktore potrzebuja pomocy.Ja osobiscie nie dalabym mojego psa pod opieke Dr.Schweda nigdy w zyciu. Wracajac do Demi nasze IG finansowalo bardzo mocno pobyt Demi u Sandry.Dzieki nam miala kupione wszystko co bylo potrzebne kalekiemu psu do zycia.Pieniadze od nas byly bardzo chetnie przyjmowane ale informacje na temat jej stanu zdrowia zadne i na koniec tej calej farsy informacja ze Demi prawdopodobnie musi umrzec.Do dzisiaj wyzucamy sobie ze tak latwo dalysmy sie zbyc Sandrze z Oranienburga ktora robi na mnie wrazenie osoby ktora ma dosc problemow ze soba sama i opiekopwanie sie zwierzakami to przerasta jej mozliwosci. Opisujesz swoja dzialalnosc na rzecz zwierzakow jak bys byla tu jedyna osoba ktora sie tym tematem zajmuje,wielu z nas robi bardzo duzo dla bezpanskich schroniskowych psiakow i uwaza to za rzecz normalna.Kazdy kto pomaga bezpanskim psom w Polsce jest bardzo wazny bez wzgledu na to czy siedzi w samochodzie i wiezie chorego psikaa do weterynarza czy ma dobra sytuacje finansowa i wysle pieniadze na zaplacenie tego wterynarza.Jedna kategoria ludzi jest tu absolutnie zbedna-handlarze psami ktorzy oprozniaja Polskie schroniska i wywoza je na sprzedaz obojetnie w jakim celu.[/QUOTE] [quote name='Alexa77']Dziewczyno o jakim fairplay ty piszesz.Jezeli dostaje od kogos pieniadze na psa to jestem mu winna informacje o nim.Do Sandry dzwonila Bärbel bardzo czesto w godzinach podanych przez Sandre.Nigdy nie dostala informacji o tym ze Demi jest w bardzo zlym stanie.Probowala tez naciskac STRAY zeby uzyskac dokladne informacje.zaproponowala tez adopcje Demi ale to wszystko pozostalo bez odpowiedzi.Naszym zdaniem to jest bardzo dziwne towarzystwo.Teraz kiedy Demi juz nie zyje niepotrzebne mi sa dyskusje z Sandra ona miala okazje z nami rozmawiac.Dr.Schweda moze chciec pomagac biednym psiakom ale to nie znaczy ze jest dobrym specjalista, Demi byla u niego bardzo dlugo i zmiany ktore doprowadzily do smierci psa nie nastapily z dnia na dzien.Tak sie sklada ze nie jestem laikiem w tej kwesti.Dla mnie jest tylko jedno pewne ;wywozenie chorych psow z Polski nie ma na celu ratowania im zycia przechadza z rak do rak bo w Niemczech jest coraz mniej chetnych do datkow na chore i potrzebujace zwierzaki. W Polsce znam wielu weterynarzy ktorzy sa napewno lepsi od Dr.Schweda Tak sie sklada ze ostatnio operowalismy bezdomne psy w Polsce i byly to bardzo skomplikowane operacje.Nasze psy sa zdrowe i gotowe do adopcji ale napewno zaden z tych psow nie trafi do handlar ani im podobnym.[/QUOTE] [quote name='AgaG']Alexa77 Ty znając sprawę bardzo dobrze wiesz, że są takie osoby (cyniczne do granic), którym zależy przecież właśnie na tym, by stan psa branego z Polski był jak najgorszy, bo taki ciężko schorowany czy niepełnosprawny pies generuje zyski. Żebrze się na niego za pośrednictwem internetu, nie mając innego sposobu na zarabianie. Tak funkcjonuje hospicjum Sandry w Niemczech, gdzie jest nieszczęsny Promyk i czereda innych zwierząt. Bo oczywiście wbrew kłamstwom malgos malgos Promyk nie ma żadnego domu w Niemczech, jest w hospicjum (- to informacja dla tych, którzy niedawno weszli na wątek) Natomiast mógłby być w prawdziwym domu w Krakowie, ale oczywiście hospicjum Sandry odmawia jego przekazania, na co są dowody w korespondencji rodziny chętnej dać dom Promykowi, która oczywiście - inaczej niż Sandra - nie zbierałaby na jego jak Sandra twierdzi "niekończące się potrzeby" Alexa77 delikatnie to ujmujesz, że to "dziwne towarzystwo" to sprytne w obrzydliwy sposób towarzystwo, dla którego psy z Polski kalekie czy chore to źródełko finansowych wpływów, więc nigdy chorego psa nie zwrócą. Wellington jest adresatką dlatego tak wielu uszczypliwości ze strony tych osób, że jako osoba biegle władająca niemieckim i mająca liczne kontakty po prostu ujawnia te obrzydliwości, na przykład te żebry o datki na stronach niemieckich, fakt masowości wywózek i znikania psów.. .. Ci, którzy w jakikolwiek sposób przykładają rękę do tego haniebnego procederu, pośrednicząc w dostarczaniu chorych i kalekich psów z Polski, by następnie "dobrzy Niemcy" mogli na nich zarabiać i jeszcze śmią przedstawiać się jako dobroczyńcy zwierząt napawają mnie obrzydzeniem i szkoda zniżać się do polemiki z nimi.[/QUOTE]Trzy wypowiedzi- opisy. MalgosMalgos l Alexa77. Ciekawe dlaczego tak się róznią? Ciekawe dlaczego takie zawiłe losy przeszczesliwego Promyczka? O Bursztynku też gdzieś coś przeczytałam, nie pamiętam, nie chcę zmyślac, ale też ktoś pisał, ze nie było tak słodko. Demi. Nie znam tego psa, ale jak czytam, mam gęsią skórkę. Poeksperymentowali na psie? Czy wspaniałe kliniki niemieckie nie dały rady? Biedny pies... [quote name='MalgosMalgos']Sandra jest prawna wlascielka Promyczka. Oficjalna umowa o adopcje zostala podpisana w styczniu 2011 Nadmieniam po raz ostatni, ze odwiedzam Promyczka co drugi tydzien Dla mnie koniec dyskusji[/QUOTE]Proszę o zdjęcia z kanapy. Nie jedno. Proszę o systematyczne zdjecia co dwa tygodnie i informacje. Będę wdzieczna i może uwierzę w raj Promyka i wspaniałą Sandre, ktorej nie znam, ale z opisów jej pomagania dla zarobku mi wystarczy. ps Przepraszam, ze zapytam, Pojawiła się nazwa pani Gitty (czy coś podobnie). kto to jest? Nie spotkalam się wcześniej, dlatego pytam.
  16. [quote name='Bonsai']Byłyśmy i ... i zostałyśmy odesłane z kwitkiem, bo "jest za zimno, by wyciągać psy do zdjęć". Jak powiedziałam, że psom nie będzie zimno, jak będą biegać, to odpowiedź "wiem lepiej. Zatkało kakao?" - taki poziom dyskusji. Gdy już machnęłam ręką na wyciąganie psów i zaczęłam robić zdjęcia psom w klatkach, to zostałyśmy wyrzucone, a epitety jakie na nas leciały, aż szkoda mówić. Wolontariusze nie mają po co tam jechać, niestety. Żadna sensowna pomoc nie zostanie przyjęta, a rozmowa nie ma sensu, bo są to zbyt prości ludzie, którzy zawsze "wiedzom lepiej". Przywiozłyśmy ubranka dla psów i zabawki, trochę gryzaków, ale zabrałyśmy to z powrotem, bo wątpię czy byłby zrobiony z nich właściwy użytek. To przykre - tam żadna realna pomoc nie ma szansy bytu, dopóki nikt sensowny nie obejmie kierownictwa nad tym miejscem. Może pani zachowywała się tak grubiańsko, bo gdy na początku zapytała z jakiej organizacji jesteśmy, a my odpowiedziałyśmy, że z żadnej, że po prostu chciałybyśmy pomóc. Nie wiem co było powodem. Byłyśmy grzeczne, spokojne, ale pani dopatrywała się w nas jakiś niecnych podstępów i nie mogło być żadnej rozmowy. Żadne tłumaczenia nie docierały, żadne próby kompromisu. Przejechałyśmy 100 km na marne. Wolontariuszy tam nie chcą. A skoro się tak wzbraniają przed wolontariuszami - zapewne mają coś do ukrycia. Tak dalej być nie może. Nie widzą nic złego w wywózce 80 psów do Niemiec na pewną śmierć, ale wyciągnięcie psów i zrobienie im zdjęć to już duży problem - coś tu brzydko pachnie.[/QUOTE]Czy ja śnie? Czytałam ten post kilka razy.Byłam pewna, że wolontariusze tam maja spokojne wejście. Pani Celina w rozmowei telef mówiła, że trzeba psy ogłaszać, szukac im domów. Jak to zrobić bez zdjęc i opisów? [quote name='gagata']Pani Celinka i pan Leszek, to nie sa znowu takie biedne zagubione sierotki, które nie wiedzą jak nakarmic psy... [url]http://www.granica.waw.pl/kontakt.php[/url][/QUOTE]Gagato, a dlaczego tam jest adres Lubań a potem Wolomin? Patrzyłam na mapę.To niemal dwa końce kraju. Jakieś 600km z Wołomina do Lubania. Nie rozumiem tej reklamy. I te uslugi detektywistyczne z azylem? Coś mnie chyb trafi. Detektyw nie nie zdążyl się zorientowac na co wywozone sa psy z Polski? [quote name='Aleksandra95']o rany, no to nie tylko ja jestem tak traktowana...:( pojechałam kiedyś z koleżanką porobić zdjęcia i szybko wyszłyśmy......[/QUOTE]Po prostu nie wierzę! [quote name='Szura']My nie wyszłyśmy, my zostałyśmy wyrzucone. :p Najpierw w ogóle nie chciano nas wpuścić, gdy okazało się, że nie jesteśmy z żadnej fundacji, musiałam się naprosić, żeby poszła po klucze. Psom na dworze zdjęć robić nie wolno, bo im będzie zimno, jak wyjdą (!), tych z dołu też nie wolno, pozwolono mi jedynie sprzątnąć brudną słomę. Do szczeniaków iść zrobić zdjęć nie możemy, bo nie. Do kotów to samo. Chamstwo, chamstwo i wulgarność. Dziwi mnie tylko, że nikt zbytnio nie ostrzega wolontariuszy przed podejściem tej pani, czytałam tu tylko, że jest ona miła, super i można się z nią dogadać. Widać bez darów w postaci karmy, pieniędzy czy słomy to niezbyt można... Wciąż tu jest powtarzane, że potrzeba wolontariuszy, ba, jest o tym w tytule wątku - gdyby jasno postawić sprawę co można zastać, albo nawet wrzucić 'instrukcję obsługi' do personelu, to byłoby w porządku. Zastanówcie się, czy ta prośba o wolontariuszy jest fair, skoro oni NIE SĄ mile widziani. Ze swojej strony bardzo proszę kogoś tam bywającego o parę słów o i zdjęcia do ogłoszeń amstaffa będącego w klatce w tym pomieszczeniu po prawej stronie - takie chude, chyba porgyzione stworzonko. Chcę go poogłaszać, a jeśli się uda to poprosić fundację bullowatych o wyciągnięcie go stamtąd. Psów mi szkoda cholernie, ale ja już tam nie wrócę. Nie wymagam, żeby przyklaskiwano mojej pomocy - ale jak mi się ją uniemożliwia, to nie będę się narzucać. Jest wiele miejsc, bliżej Warszawy, gdzie mogę robić swoje. Pomijając warunki przestrzenne, co do których wszyscy się zgadzamy, że są tragiczne, to tam, gdzie byłyśmy, było w miarę czysto, widać, że słoma jest wymieniana regularnie. Na tyle, na ile psy było widać, to większość wydawała się być fizycznie w nie najgorszym stanie. Choć widok psów wracających do klatek za suchą kromkę chleba łamie serducho...[/QUOTE]Płakac mi się chce. Co dalej?Mam wrażenie, że jesteśmy w czarnej d....:( Szok!
  17. [quote name='ostatniaszansa']Problem chyba polega na tym, ze sa schroniska, ktore wspolpracuja i np. wyjezdza 70 psow w nieznane - nie wiem czy taka lista by cokolwiek tam zmienila... pamietam jak w czerwcu 2011 roku podrzucono nam w odstepie 3 tygodni 2 razy po 5 szczeniakow owczarkowatych (wszystkie maja domy w PL), po jakims tygodniu oglaszania dostalysmy 2 maile od osob z zagranicy, ze sa zainteresowani wzieciem calej dziesiatki... /Agnieszkaniedobrze mi...
  18. Neli NELI Suczka ma ok 2 latka. To kochana malutka suczka, która trafiła do nas z pięcioma innymi psami. Umie chodzić na smyczy, kocha dzieci oraz spacery z nimi. Uwielbia być brana na ręce i przytulana. Zgadza się z innymi psami. Czeka na dom! Neli została adoptowana w bardzo mroźne dni grudnia 2010r do Niemiec razem z 10 malutkimi pieskami ze schroniska . jestem w szoku cięzkim! taka sunia piekna, ktora w Polsce na dom czekałaby króciutko (zreszta już miała) i pojechala do Niemiec a w dodatku tak, oficjalnie o tym napisano? no zabiłyście mnie.ale fakt, w 2010r nie bylo jeszcze tak głośno o wywozkach. pamietam, że w tamtym okresie było w obornikach inne kierownictwo i rządy w ogóle. czy macie info, ze z Obornik dalej wyjeżdżają psy? w zeszlym roku mialam przyjemność rozmawiac z kimś stamtąd i wydawala mi się bardzo rożsądna rozmowa, wiem ze ta pani mówila o radykalnych zmianach w tym schronie. Ale Neli, nie dziwie się ze scooby za nią "płacze":(
  19. [quote name='holmina']myślę ,że ona pisze o Nelly[/QUOTE]To Oborniki też wywoża psiaki? Jak wygląda Nelly? Jest w typie razy. czy pospolity mieszaniec?
  20. [quote name='Soema']Potrzebujmy pomocy w transporcie Isztara.. z Klembowa pod Kraków. Czeka na niego dom! Ciężko nam zostawić nasze psiaki teraz na cały dzień.. :( może ktoś pomóc? Chociaż część drogi...?[/QUOTE] Kiedy miałby jechać? A dał któs na transportowy? Może tez na fb ogłosić?
  21. [quote name='holmina']podczytywałam wcześniej,dziś szok,,,,,nie sądziłam,że w Niemczech są takie domy,,,, no nie chyba polskich piesków do burdeli nie wywożą ,!!!!!!!!!!!!!!!!ręce opadają!co robić????? a poza tym ,ja nie wierze w te dobre domy przy rodzinach w Niemczech!!!!! mieszkam przy granicy,ostatnio jest coraz więcej przypadków porzucania psów niemieckich w okolicach polskich przygranicznych.... w ubiegłym miesiącu chociażby do Gorzycy zawieziono psiaka yorka z wyposażeniem/zabawki,legowisko i paszportem porzucony po polskiej stronie,,,, skoro sami maja zapchane schroniska,wywalaja psy to po co by brali hurtem z Polski ?[/QUOTE]Dla myślacych choć trochę, to oczywiste. Moze zdarzyć sie jeden na milion, ale to co? To znaczy, że wolno nam ryzykować? gdybym choć jednego psa tam wywiozła, spać bym po nocach nie mogła a myśli by mnie chyba zabiły. No, chyba, że bym tam raz na kilka miesiecy była z wizytą.
  22. [quote name='martka1982']szukamy, szukamy[/QUOTE]ee tam;) Ja tam nie szukam;)
  23. [quote name='wellington']Nie wiedzialas ze zoofilia nie jest karalna w Niemczech :shake:[/QUOTE] Ja też nie wiedziałam:( Tak w ogóle to mi niedobrze już od tego wszystkiego. Czuję niemoc a zarazem ogrom tragedii nie do ogarnięcia:(
  24. [quote name='bla']Ja nie mogę co za ułomy czepiaja się ludzi którzy dobrowolnie pomagają w Klembowie jak tylko mogą. Idźcie do tej gminy, do wójta, sołtysa, burmistrza czy kto tam jest i tam sie wymądrzajcie. Że klatki, że Niemcy , że sterylek czy kastracji nie ma . Ludzie trochę fantazji ;/. Błagam.[/QUOTE] Nie takie to łatwe jakbyś chciał. Wydział Ochrony Środowiska w Klembowie, gadać nie chce, odsyła do wojta. Wójt najpierw zajęty, potem zajętey, potem zajęty a za chwile ma petenta. Na pytanie do ktorej można próbować otrzymuję odpowiedź, że tej odowiedź nie może mi zostać udzielona. Zostaję odesłana do starosty wołomińskiego. Niestety tam też nie ma mozliwości "pogadania". Anie ze starosta ani z osoba odpowiedzialną. Jedyną osobą z którą mi sie udało porozmawiać, to naczelnik(chyba)Ząbek. Ale on akurat jest w porządku. Systematycznie płaci, interesuje sie swoimi zwierzętami, ma dobre zdanie o tym miejscu, rozmawia chętnie i rzeczowo. I mądrze:) No i rób tu coś. Klembów schroniska nie chce, maja podpisana umowę z inna gminę a schronisko u nich nie jest schroniskiem ale przede wszystkim jest dla nich "wrzodem". Łatwo dawać dobre rady. Ale okazuje sie, ze nawet nie ma do kogo się powymadrzać:shake:
  25. [quote name='amelia_01']Bo jak widać temat wywózek bardzo dotyczy Klembowa, jeśli wam nie przeszkadza, że ponad 70 psów "pod opieką" Mrunio wyjechało do Niemiec to ja już nie wiem... A tak się niektórzy tu zachowują, na zasadzie: niech sobie Mrunio wywozi, a my róbmy swoje i kij z tym co się stało z tamtymi psami. Przy takiej postawie to daleko nie zajdziemy. Ważne informacje nie umykają, jeśli ktoś czyta dokładnie, a chyba tak się powinno czytać, jeśli chce się pomóc.[/QUOTE]No właśnie.Myślę, ze w tym wypadku pomoc musi isc dwutorowo. Bo walka z wywózkami jest również pomocą. Nie tylko dla klembowskich psów. Jak czytam te opisy, co tam się dzieje z psami, to robi mi sie niedobrze:(Nie udawajmy, że nie ma problemu, bo mleko się wylało i problem jest. Ja odnoszę wrazenie, że to nie pani Celinka ( zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrazenie) tam rządzi niestety. Ale udawać, że nic się nie dzieje nie mozemy. Jeśli my się o te psy nie upomnimy, to do licha kto to zrobi?:( O nich już i tak dawno świat zapomniał. Nie zasłuzyły na los, jaki może je spotkać. Ale może nie musi tak się stać. Myślę, że te psy a przynajmniej nie wszystkoe 70, pojechały do Niemiec. Dlatego trzeba działać ostro i radykalnie. Być może uda się zatrzymać plany tych, którzy albo udają, albo naprawdę myślą, że psom pomagają. Sprawa musi być jasna i ustalenia też. Kto tam jest dyrektorem i rządzi? Pan Grzesiek, czyli syn Pana Leszka?
×
×
  • Create New...