-
Posts
661 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by engelina_88
-
Wątek poradnikowy dla kobiet w ciąży i świeżo upieczonych mam.
engelina_88 replied to Shaluka's topic in Off Topic
Cukinia jest bezpieczna, tak jak dynia. Poza tym baaardzo smaczna :) Marysia mówi -tata- Myślałam, że tak sobie tylko ta-ta-tatuje, sylabuje w sensie, gaworzy. Ale centralnie jak mój małżonek wchodzi do pokoju to leci do niego i krzyczy "tata". Jak ja wchodzę to tylko się śmieje :P My się Mokołaja nie boimy: [IMG]http://m.ak.fbcdn.net/sphotos-e.ak/hphotos-ak-ash4/288430_417813604958522_322305728_o.jpg[/IMG] ani misia [IMG]http://m.ak.fbcdn.net/sphotos-f.ak/hphotos-ak-ash4/324918_417813461625203_1305600541_o.jpg[/IMG] A tu już z prezentem rozpakowanym :) [IMG]http://m.ak.fbcdn.net/sphotos-g.ak/hphotos-ak-snc6/703555_417813564958526_929290345_o.jpg[/IMG] Taka była zadowolona [IMG]http://m.ak.fbcdn.net/sphotos-a.ak/hphotos-ak-prn1/134921_417813544958528_554811809_o.jpg[/IMG] -
[quote name='Bonsai'] A tak z ciekawości...? Którzy weci? Palczewski?[/QUOTE] w duecie z Piotrkiem Lisiakiem :) Dali radę kolejny raz. Właśnie w tym cały sęk, że ja bym chciała pozostać przy surowiźnie, ale obawiam się, ze trzeba będzie wprowadzać wszystko powoli od nowa. Wolę z tym poczekać, aż Bajka całkiem wydobrzeje. Te suszone żwacze są dla mnie trochę ratunkiem na teraz, ale za jakiś czas zamierzam miksować surowe żwacze, serca, jakieś mięsko kurzęce. Tylko kości będą musiały poczekać dłuższy czas :( Teraz mi narobiłyście ochoty na dynię :P Tylko to warzywo sezonowe, powinno jeszcze być, prawda? Mam też pozamrażaną cukinię, ma zdaje się, podobne właściwości.
-
Ja też nie bedę sie upierać, bo szczerze mówiąc to obawiam się wszystkiego. Zanim dostanie coś do jedzenie to zastanawiam się trzy razy, a i tak mam wrażenie, ze powinnam pięć. Nie wiem, czy nie dostaje za mało, ale boje się podać za dużo. Nie wiem jak właściwie zbilansować dietę, bo boję się wprowadzać nowości. Jak rozszerzałam dietę mojego dziecka to tak się nie bałam, jak teraz ;) Póki co dostaje w większości produkty mleczne (kefir, maślanka, jogurt, kleik na mleku) i papki mięsno warzywne gotowane. W tygodniu kupię siemię lniane i będę dodawać no i może te żwacze suszone, co mi Tascha zapodała
-
Tascha, być może masz rację, chociaż objawy pojawiły się u Bajki właściwie z godziny na godzinę. Wszystko opisałam tu: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/236671-Jak-pom%C3%B3c-psu-po-zapaleniu-otrzewnej-i-operacji-Nie-wiem-co-robi%C4%87-%28"]http://www.dogomania.pl/forum/threads/236671-Jak-pom%C3%B3c-psu-po-zapaleniu-otrzewnej-i-operacji-Nie-wiem-co-robi%C4%87-%28[/URL] kiedy Baja była dopiero po zabiegu i jeszcze nie dawali jej zbyt dużych szans na przeżycie. Byłam zrozpaczona. Teraz jest ok :) Dzięki za link. Te żwacze mogą nam się przydać. Suchego nie podaję z przyczyn wymienionych poniżej ;) [quote name='filodendron']A czy do czasu wygojenia jelit taki psiak nie powinien być jednak na diecie półpłynnej, tak jak ludzie po operacji jelita?[/QUOTE] Powinien, dlatego pytałam o tą mielonkę, jako dodatek do czegoś bardziej płynnego, żeby wyszła taka papka. Gdzieś mięsko muszę upchnąć, a na gerberki chyba bym nie zarobiła. Póki co gotuję, ale może zaczniemy wprowadzać surowiznę. W końcu też można zblenderować. Kości odpuścimy :(
-
Coffee zawalił się w świat. Wróciła do schronu i czeka na dom.
engelina_88 replied to Bonsai's topic in Już w nowym domu
Odwiedzam ślicznotkę. Zdaje się, że ma w schronisku nową koleżankę, z którą ma szansę się zaprzyjaźnić, prawda? -
[quote name='panbazyl']ja też dawałam antybiotyk w zastrzyku, ale jakoś krótko. A - dawałam jeszcze coś w stylu hepatil - takie tabletki jak dla ludzi. hmm - przyszlo mi teraz na myśl (nie stosowałam tego bo nie znałam wtedy tego produktu) - a może suszone mięso Vollmersa? [URL]http://www.vollmers.pl/oferta/more/49.html[/URL] . Jak sie je namoczy (dobę się moczy) to jest wtedy miękkie i nie powinno byc jakieś ciężkostrawne, to małe kawałki są. w Biedronie jest niedroga maślanka naturalna w litowych opakowaniach (w innych marketach pewnie też, ale na mojej wsi tylko biedrona jest).[/QUOTE] O maślankę też dostaje. Dziś od weta dostałam jeszcze takie jakieś w tabletkach RUMEN TABS na bazie żwaczy. Pomyślimy z tym mięskiem suszonym, a może jakąś mielonkę się powolutku będzie wprowadzać. [quote name='betty_labrador']o matko, patyczek zjadła(nie pytamy ;) ), to dobrze ze to nie od kości... ale zapalenie otrzewnej boli jak cholera.. okropne uczucie, ból rozchodzi sie nawet do przedniej części ciała.. nie można spokojnie myśleć, siedzenie, leżenie ani stanie nie pomaga..brrr... a jak sie zachowywała? pewnie na sygnale jechaliście? No wiadomo, musi byc teraz dietka. A kości mozna mielić -sa maszynki. Po perforacji jelita musi minąć czas zanim sie wszystko zrośnie, zero obciążeń z zewnatrz , ani wewnątrz. Nie wiem jak u psów ale u ludzi sie goi to min 3 mies. :/ To fajnie że przekonali sie do Barfu :D dzieki patyczkowi ;)[/QUOTE] No właśnie, nie wiem jak ona to zrobiła, ale z tym zapaleniem otrzewnej i tymi poprzebijanymi jelitami i tym patykiem chodziła ze dwa tygodnie i nic skubana nie dała po sobie poznać. Wet leczył ją 3-4 dni pod kątem infekcji, nawet rentgen nic nie pokazał. Pies z zapaleniem otrzewnej biegał po polu, jadł, pił... Wszyscy byli w ciężkim szoku. A weci jak to weci :) Zanim się okazało, ze to patyk, to nasłuchałam się o kościach, jakie to niebezpieczne i na pewno zrobiłam krzywdę swojemu psu... Dopiero jak wyszło szydło z worka, to dali sie przekonać, że kości jednak nie są takie starszne, a być może to właśnie dieta wpłynęła na to, że pies, który nie powinien przeżyć ma się co raz lepiej :) Życzę wam, żebyście też kiedyś zobaczyli miny przekonanych do BARFu wetów. Niezapomnieny widok ;) Baja już chciałaby biegać, bawić się... trochę ją hamuję, bo nawet jeszcze szwy nie zdjęte a rana była na 3/4 psa :( No i te jelitka żeby się dobrze pozrastały. Chciałabym kupić żwacze BIOSK, tylko nie wiem w jakiej one są formie? Jak to wygląda? Taka bardziej mielonka, czy takie bardziej kawałki? Chyba zakupię maszynkę do mielenia.
-
Tak właśnie myślałam o tym siemieniu, chyba w ogóle dobrze działa na układ trawienny, prawda? Bajki stan był o tyle ciężki, że teraz w ogóle boję się ją karmić czymkolwiek... gerberki takie dla niemowlaczków w słoiczkach córci mojej podbieram, bo to najbezpieczniejsze ;) i kleik ryżowy na mleku, ew zmiksowany rosołek z warzywami. No i koniecznie muszę zamówić żwacze... Sucz dostaje antybiotyki w zastrzykach przez jakieś dwa tygodnie, potem jeszcze cały czas będzie przyjmować doustnie, a na uzupełnienie flory chyba żwacze najlepsze. I jogurt. Jogurty też muszę kupić. Co można na wzmocnienie?
-
Dziewczyny, pomóżcie. Bajka jest po ostrym zapaleniu otrzewnej i perforacji jelita- ciężka sprawa z nią była, ale już dochodzi do siebie. Przez tydzień nie jadła właściwie nic, teraz powoli wprowadzamy pokarm w formie półpłynnej, w niewielkich ilościach. Chciałabym jednak kontynuować BARF, bo myślę, że to właśnie dieta uratowała życie mojemu psu. Nie wiem jednak jak się znów do tego zabrać, czy podawanie kości w ogóle kiedykolwiek będzie mozliwe i jak prawidłowo zbilansować dietę dla psa po takich przejściach. Tak sobie myślałam, że tak jak przy wprowadzaniu Bajce BARFu zacznę od podrobów, papki z warzywami i nabiał... i co dalej? Gdzie miejsce na gnaty? Może jakoś je zmielić? Miał ktoś z Was podobny przypadek? Swoją drogą muszę się pochwalić, ze moi weci na początku próbowali mnie odwracać od BARFu i szukali przyczyny perforacji właśnie w cząstkach kości. Kiedy okazało się, ze winny jest patyk od loda (nie pytajcie...), a Baja mimo swojego beznadziejnego położenia przeżyła i ma się co raz lepiej, sami dali się przekonać do BARFu i obiecali, że będą polecać :)
-
Wątek poradnikowy dla kobiet w ciąży i świeżo upieczonych mam.
engelina_88 replied to Shaluka's topic in Off Topic
agnieszka współczuję Tobie i Twojej małej. Fakt, że zapalenie jamy ustnej boli okropnie, do tej pory pamiętam jak sama przechodziłam jako dziecko. Pocieszę Cię, że dosyć szybko przechodzi. -
Wątek poradnikowy dla kobiet w ciąży i świeżo upieczonych mam.
engelina_88 replied to Shaluka's topic in Off Topic
Decyzja zapadła! Kończymy z karmieniem piersią, przynajmniej w dzień. Zobaczymy jak pójdzie. Od jakiegoś czasu Marysia nie potrafiła już usnąć bez cycusia, poza tym to znów boli, bo mała ma już dwa zęby. Już teraz są chece i nie wyobrażam sobie co by było za 3-4 miesiące. A tak w ogóle od kiedy opanowała stanie, to siedzenia nie uznaje kompletnie. Tyle o ile w wózku i tylko pod warunkiem, że jedzie. Resztę czasu spędza na staniu, w co skutecznie angażuje też rodziców. Może ze trzy godziny stać przy półce, więc trzeba ją asekurować. Baja jest po operacji i ma założony kołnierz. Mała jest nim zafascynowana. Jak tylko pies wejdzie do pokoju, zaraz jest nieokiełznana radość i ciekawość co to ma na głowie. Staram się teraz raczej nie dopuszczać do ich kontaktu, ale czasami małej sie uda sięgnąć psiego pyska, co Baja na szczęście przyjmuje ze stoickim spokojem. -
Chciałabym zabrać ją ze sobą po kaganiec, żeby dobrać odpowiedni. W tej chwili to niemożliwe :( Baja wychodzi tylko na siku, ewentualnie rundka dookoła podwórka i do domu. Jutro dopytam jakie badania wskazały dokładnie na konieczność operacji, ale z tego co wiem, to przy zapaleniu otrzewnej i perforacji zabieg jest konieczny. Jeśli pytasz o znieczulenie, to Baja jest typem psa, który absolutnie nic nie pozwoli przy sobie zrobić. Maskuje się lepiej niż kameleon, więc trzeba było ją nieco uspokoić. Sączek był założony po to, żeby oczyścić jamę brzuszną po operacji. Zastanawiam się jak długo może z niego kapać? Baja ma apetyt, to chyba dobry znak. Ale jak coś zjadła, to po dwóch godzinach z sączka leciała ciągnąca wydzielina, maź. Dziś tego nie było, więc po dwóch godzinach od jednej porcji (właściwie porcyjki) karmy podałam drugą. Baja większość czasu stoi bez ruchu, lub leży, ale zainteresowała się kotem- tymczasem, nawet go pogoniła jak bawił się jej zabawkami, piłką też się zainteresowała.
-
Ku przestrodze, dla wszystkich opiekunów "śmieciojadków". Broniłam sie przed kupieniem kagańca, teraz za to płaci mój pies :( Mój pies jest ewenementem w skali światowej. Tak stwierdzili weci, już po zabiegu. Dawno powinna nie życ, a ona jeszcze w dzień pierwszego zastrzyku spaceruje, je, bawi się... A wszystko przez patyk od loda :angryy: Zaczęło się tak: [B]24.11. sobota[/B]: Przed pracą wyprowadziłam Bajkę na spacer. Od jakiegoś czasu była może bardziej "smutna" ale zwalałam to na mój powrót do pracy po macierzyńskim, co wiązało się z poświęceniem Bajce mniej czasu. Na spacerze coś znalazła w krzakach, nie zdążyłam dobiec, zjadła. Byłam wściekła, na siebie, że znów jej nie upilnowałam. Poszłyśmy dalej, Bajka była całkiem normalna, szła obok mnie dość szybkim krokiem, wąchała trawkę. Wróciłam z pracy ok. 20:30, wypuściłam ją na siku i zostawiłam w ogródku. Nie zauważyłam nic niepokojącego. Zanim nakarmiłam, wykąpałam i położyłam spać dziecko, minęło może z półtorej godziny, wpuściłam Baje do domu no i poszlo... Baja wyglądała jakby czegoś się śmiertelnie wystraszyła, uszy miała położone po sobie, grzbiet wygięty, ruchy baaaardzo ostrożne. Natychmiast położyła mi sie pod nogami. Obmacałam ją, przy brzuchu zaskomlała. Zadzwoniłam do weta, wypytał o szczegóły zachowania psa. Kazał podać nospę i przyjechac z samego rana do lecznicy (była ok. 23:00). Podałam nospę, Baja si,e uspokoiła i zasnęła. Ja też się nieco rozluźniłam, że to nic takiego i poszłam spać. Byłam przekonana, że zaszkodziło jej coś co zjadła na spacerze. [B]25-26.11. niedziela i poniedziałek[/B]: Przyjechałam do lecznicy w sobotę o 9:00, bolesność brzucha była nadal, ale Baja wstawała, chodziła, piła wodę, robiła siku. Była jednak osowiała i osłabiona. Badania krwi wykazały 34 tys leukocytów- stan zapalny, gorączka 39. Nie wiem dokładnie jakie były wyniki biochemii. Powiedziałam, że jest na BARFie no i zaczęło się wypytywanie o kości, kiedy, ile... Baja dostała środki przeciwzapalne, przeciwbólowe i rozkurczowe. Zalecenia: obserwacja, doraźnie nospa i telefon, gdyby coś się działo, na następny dzień powtórka. Wet powiedział, że podejrzewa raczej infekcję i pod tym kątem podaje leki, jednak jak nie będzie poprawy przez dwa dni, to znieczulamy i diagnozujemy dalej. Dobrze, zęby zrobiła kupę. Nic się nie działo, Baja nie piszczała już tak bardzo przy dotykaniu brzucha, więc nabrałam nadzieji, że leczenie zakończy się na kilku wizytach. W niedzielę powtórka zastrzyków. Nadal nic się nie działo. Baja cały czas piła wodę, nie chciała jeść. Gorzej nie było, więc byłam dobrej myśli. Baja zlizała mi z ręki odrobinę jogurtu, ale koopy nie robiła. [B]27.11. wtorek: [/B]Ponieważ pozornie była jakas poprawa, Baja nie wykazywała aż tak dużej bolesności brzucha, uznaliśmy że leki działają, więc wet zdecydował o kontynuacji. Mierząc jej temperaturę wet wyczuł zbitą, bardzo twardą koopę i uznał to za możliwą przyczynę. Temperatura spadła do 38, co utwierdziło nas, ze leki działają. Baja była jednak wciąż osowiała i spowolniona. Przez cały ten czas grzbiet miała wygięty i to powinno być dla mnie sygnałem, że brzuch jednak bardzo ją boli i Baja stara się to zamaskować, dlatego nie piszczy. Wieczorem dostała trochę mielonki. Zjadła, ale bez apetytu, jakby z przymusu. Wymiotów nie było. Nie było gorzej, ale lepiej też nie. Wieczorem zrobiła koo, i myślałam, że już będzie lepiej, ale następny dzień nie pokazał poprawy. [B]28.11. środa: [/B]Powiedziałam wetowi, ze poprawy nie ma, więc zdecydował, ze musimy ją znieczulić, zrobić rentgen i dalsze badania. Zostawiłam Bajkę w lecznicy i miałam czekać na telefon. Za godzinę miałam już pierwszy odzew. Rentgen nic nie wykazał, ale inne badania (nie wiem jakie) wskazały na zapalenie otrzewnej, perforację jelita, ogólnie masakra :( Weci obiecali, ze zrobią co mogą, ale szanse ma niewielkie. Na razie miała trafić na stół operacyjny, zeby mogli znaleźć przyczynę takiego stanu. Może nowotwór :( I tu się załamałam. Młody pies i nowotwór? Drugi telefon miałam pół godziny później. Pierwsze zdanie w słuchawce "Kiedy ostatnio jadłaś lody na patyku?" Lody uwielbiam w każdej postaci, akurat na patyku najmniej. Zaczęłam grzebac w pamięci, nie przypominam sobie, żebym dawała kiedykolwiek Bajce patyk nawet do oblizania, zrobiłam wywiad w rodzinie, każdy zaprzeczył. Czyli znów coś zjadła na spacerze :angryy: I znów poczułam ogromną wściekłość na siebie, ze do tego dopuściłam i znając skłonności Bajki do zjadania śmieci pozwoliłam jej biegać luzem bez kagańca. Przypomniałam, że dzień przed pierwszą wizytą Baja coś zjadła, ale wet stwierzdził, że sądząc po stanie patyka to ona z tym chodzi dłuższy czas, może nawet ze 2w tygodnie. Jelita sa poprzebijane w kilku miejscach, rany pozrastane i znów poprzebijane, w jamie brzusznej syf, kiła i mogiła... I mój pies z tym chodził, jadł, biegał, bawił się i zaczepiał koty :crazyeye: Mój Mąż odebrał ją ok 17:00, o 20:30 wróciłam z pracy. Baja wstała, merdała ogonem, przyszła sie przywitać. Była po narkozie, więc nie wykazywała się swoją normalną enrgią, ale brak wygiętego grzbietu i "uśmiech" uznałam za dobrą monetę. Założono jej dren w jamie brzusznej, z którego co chwilę pokapywały krople wodnistej wydzieliny z krwią. Weci mówili, ze tak ma być. [B]29.11. czwartek: [/B]Kuracja antybiotykowa i absolutna głodówka. Jak wjechałam do lecznicy, to cała ekipa lecznicowa robiła wielkie oczy, że Baja jeszcze żyje. Przyznali się, ze nie wierzyli i do tej pory nie wierzą, bo pies z lekkim zapaleniem otrzewnej, to już właściwie trup, a to co ona miała w brzuchu przechodziło ludzkie pojęcie. A tu pies wchodzi i merda ogonem :) Byłam szczęśliwa, może za wcześnie, ale już nie dopuszczałam do siebie myśli, że coś może pójść nie tak. Teraz już musi być tylko lepiej. Kapanie z sączka nasilało się po wypiciu przez Baję wody, a piła jej dośc dużo. Siku też robiła często. [B]30.11. piątek:[/B] Zastrzyków ciąg dalszy. Przypomniałam, że praktycznie Baja nic nie jadła od 5 dni. Wet powiedział, ze można podać jej odrobinkę czegoś bardzo lekkiego, może jogurtu, może kleiku ryżowego. Wieczorem zrobiłam jej łyżkę kleiku na mleku i dodałam troszeczkę "jarzynek z królikiem" gerberka, takiego dla niemowląt. Zjadła z apetytem i chciała więcej, ale bałam się podac jej większą ilość. Zjadła ok. 22:00. Ok 1:00 w nocy zerwała się z miejsca, z sącza leciało coś gęstego, ciągnącego, przeźroczystego, jakby gluty. Baja ciągle próbowała pyszczkiem dosięgnąć racy, ale kołnierz jej uniemożliwiał. Była niespokojna, chciała uciekać , przeszkadzała jej rana a sączek wydawał dziwny odgłos, jakby bulgotania. Wystraszyłam się i już miałam dzwonić do weta, ale po chwili Baja się uspokoiła i zasnęła. [B]1.12. sobota: [/B]Rano Baja znów przywitała mnie merdaniem ogona, na dwór wyszła z kitą w górze. Zastrzyków oczywiście ciąg dalszy. Zapytałam weta o tą wydzielinę, zachowanie psa i bulgotanie. Minę miał nieciekawą, ale mówił, ze mogło to by,ć wynikiem tego, że układ pokarmowy zaczął pracowac po tak długiej przerwie, co mogło być dla niej bolesne. Ból powodował większe napięcie mieśni i stąd wydzielina z drenu. Zapytałam, czy to możliwe, że coś poszło nie tak i treść pokarmowa znów wydostaje się z jelit do jamy brzusznej. Powiedział, ze jeśli tak, to byłaby katastrofa :( Zalecił obserwację i podawanie bardzo niewielkiej ilości jedzenia o półpłynnej konsystencji (może być tłusta, kaloryczna śmietana). Po 18:00 Baja dostała dwie łyżki karmy Royal Canin Starter Mouse (dla szczeniąt) z łyżeczką śmietany 18stki. Po dwóch godzinach sytuacja z wczoraj się powtórzyła. Z sączka znów wydobyła się najpierw gęsta mazia, potem glutowaty ciągnący się smark. Baja zrywała się, chowała, uciekała, próbowała dostać się do rany. Jutro znów jedzie na zastrzyki. W poniedziałek znów będzie znieczulona i poddana badaniom. Dren ma byc wyciągnięty. Mam wątpliwości, bo ciągle z niego kapie. Martwi mnie to zachowanie po jedzeniu. Boje się komplikacji i tego, że znów dojdzie do perforacji. Baja zachowuje się dwojako. W jednej chwili merda ogonem, cieszy się wychodzi na dwór, nawet obszczeka kogoś od czasu do czasu. Innym razem leży bez ruchu, jest jakby "smutna"... Nie wiem co myśleć i co robić. Chciałabym już się cieszyć, ze Baja odzyskuje kondycję, jednak te gorsze momenty skutecznie mnie przed tym powstrzymują. Może ktoś ma podobne doświadczenia? Może ktoś wie co robić, jak Bajce pomóc? Może ktoś da dobrą radę? :( Jedno wiem na pewno. Jak tylko Bajka wydobrzeje idziemy do sklepu po kaganiec!
-
Wątek poradnikowy dla kobiet w ciąży i świeżo upieczonych mam.
engelina_88 replied to Shaluka's topic in Off Topic
[quote name='Ania+Milva i Ulver'] A tak chodzimy:) [URL]http://www.youtube.com/watch?v=a74J-7eST-0&feature=youtu.be[/URL] [/QUOTE] Brawo, Brawo!!! A jaki zadowolony :D Słodki jak miód. -
Coffee zawalił się w świat. Wróciła do schronu i czeka na dom.
engelina_88 replied to Bonsai's topic in Już w nowym domu
[quote name='Bonsai']Najlepiej chyba pisze o niej Aneta na swojej stronie: [URL]http://gambet.pl/pl/zwierzak/coffee[/URL][/QUOTE] O właśnie, czytałam już. Będzie dobrze :) U mnie niestety nadkomplet koci znów, poza tym Marysia chyba nie dałaby jej spokoju za bardzo :( Ale porozgłaszam. -
Coffee zawalił się w świat. Wróciła do schronu i czeka na dom.
engelina_88 replied to Bonsai's topic in Już w nowym domu
O, nie wiedziałam, że Coffee ma swój wątek... Olu, mogłabyś dokładniej napisać jaki Coffee ma problem? Rozumiem, że jest lękliwa, ale w czym się to przejawia? Puszczę jej fotki w pracy. Tam pracuje pół kalisza, może ktoś coś... -
Wątek poradnikowy dla kobiet w ciąży i świeżo upieczonych mam.
engelina_88 replied to Shaluka's topic in Off Topic
[quote name='Ania+Milva i Ulver'] Bartek zaczyna sam chodzić:) stawia pierwsze kroczki , na razie nieporadnie i jeszcze trochę się boi, ale jak ma dobry dzień to idzie. Kupiliśmy mu w Lidlu taki namiot z kulkami-jak w bawialniach- wow co za radocha!!! Gorzej ze sprzątaniem 250 piłek...no i nasz salon zaczyna zmniejszać się bardzo szybko;)[/QUOTE] Noooo, też to mamy! Dzidkowie mieli genialny pomysł. Te piłki są już wszędzie. Marianna najbardziej lubi wyrzucać wszystkie na zewnątrz. Największą radość z porozrzucanych piłeczek mają koty, jak zaczną je ganiać jeden i drugi i jeszcze pies się do tego włączy... dom wariatów :) magda, u nas podobny metraż, już i tak powiększony o kuchnię, łazienkę i przedpokój ;) Jak te dzieciaki szybko rosną. -
Wątek poradnikowy dla kobiet w ciąży i świeżo upieczonych mam.
engelina_88 replied to Shaluka's topic in Off Topic
Czasami jak muszę gdzieś wyjść na sekundę to wkładam Marysię do łóżeczka. Generalnie jest grzeczna i potrafi sie tam zabawić przez chwilę a ja w tym czasie mogę np. dorzucić do pieca. Wchodzę dziś do sypialni a tam: [IMG]http://m.ak.fbcdn.net/sphotos-h.ak/hphotos-ak-prn1/31617_411649715574911_951088207_n.jpg[/IMG] Myślałam, że zawału dostanę. Chyba musimy obniżyć łóżeczko... -
[quote name='Sybel']Karmiłam psy domowym i z dziką radością przeszłam na suche.[/QUOTE] Karmiłam psa suchym i z dziką radością przeszłam na BARF :evil_lol: Na pewno bardziej służy psu, nie wymaga poświęcenia tyle czasu na przygotowanie co domowe i ma ogromną przewagę nad innymi metodami karmienia- eliminuje niepotrzebne zapychacze. Niemniej w przypadku Hikaru jednak wybrałabym suchary, przynajmniej na początek. Rozumiem, że chodzi przede wszystkim o oszczędność czasu (no oczywiście poza zdrowiem psa) a pod tym względem nic nie pobije gotowca niestety :(
-
Wątek poradnikowy dla kobiet w ciąży i świeżo upieczonych mam.
engelina_88 replied to Shaluka's topic in Off Topic
[B]Atomówko[/B], Marysia ma 7 miesięcy. Też nie spi za dobrze w nocy, zasypia ok 20:00-21:00 i śpi do 23:00 budzi się na jedzenie i zaraz zasypia z powrotem i przesypia ok 2h budzi się na jedzonko i wtedy ląduje u nas w łóżku i dalej to nie wiem jak często się budzi, bo sama się praktycznie nie rozbudzam. Wiem, że jeszcze kilka razy po cyca sięga. Mam to szczęście, że potrafię (jak to [B]dzodzo[/B] pięknie określiła) spać z "ukwiałem" przyczepionym do piersi ;) Próbowałam trochę oszukać ją smoczkiem, ale niestety, nie te czasy. Smoka wypluwa i dawaj mama cyca! Ponieważ wróciłam do pracy (nie jest źle, a nawet całkiem fajnie bym powiedziała;) ) to również powoli będziemy odchodzić od karmienia. Mleka i tak mam co raz mniej, Marianka ma apetyt na inne smaczki, mam nadzieję, że będzie jeszcze na tym etapie, że szybko zapomni o piersi. Trzymajcie kciuki, dzodzo ja trzymam za Ciebie ;) A tak na marginesie, to myślałam, że raczkowanie nas ominie a tu wczoraj nie dość, że podraczkowała sobie nasza M. do półki RTV (mamy taką dość niską) to jeszcze oparła sie na niej rączkami, tyłek podniosła i se wstała... Siedzieć nie chce. -
Wątek poradnikowy dla kobiet w ciąży i świeżo upieczonych mam.
engelina_88 replied to Shaluka's topic in Off Topic
Dobra mata nie jest zła. Marysia co prawda u siebie nie miała, ale u obu babć i cioci już tak i uwielbiała tam spędzać czas. Z Bają. [IMG]http://m.ak.fbcdn.net/sphotos-c.ak/hphotos-ak-snc6/175922_410307612375788_128688818_o.jpg[/IMG] -
[B]Hikaru [/B]BARF nie jest drogą dietą w porównaniudo dobrej jakości karmy gotowej. Wymaga tylko poświęcenia więcej czasu na znalezienie produktów. Pamiętaj, że psiak jest teraz mały, ale wyrośnie najprawdopodobniej na sporego i karmy będzie szło duuuużo więcej niż teraz. A tak na marginesie to jest prześliczny :) Kotek też. O synku nie wspominając, aniołeczek :)
-
[quote name='katlis'] Mniej agresywnie wypowiadały się ciotki przede mną, i co to dało? [/QUOTE] A dało to, że założycielka wątku się uspokoiła i ogarnęła. Ale mam wrażenie, że Ciebie wkurza tylko to, ze nie zdecydowała się oddać zwierząt a jednak powalczyć i dać radę. Weź pod uwagę czasem, ze jest jeszcze jakiś inny punkt widzenia niż Twój własny, a wtedy łatwiej o wyładowanie frustracji ;)
-
Dziewczyna miała chwilę zwątpienia, słabości, nawet paniki może, chciała się wyżalić, poradzić, napisała na forum i stąd ten wątek. I dobrze się stało, bo w panice i poczuciu bezradności człowiek robi różne głupie głupoty. A tak to się opanowali, wzięli w garść i tyle. Teoria jest, teraz ogarnąć się, zabierać do roboty i wprowadzać plan w życie. Chcieć i potrafić to nie są dwie różne sprawy. To jedna i ta sama rzecz. Nie rozmawiamy o fizyce jądrowej, tylko o normalnych codziennych obowiązkach, które dotyczą setek tysięcy ludzi na świecie. Dla mnie jeszcze nie tak dawno było NIEWYOBRAŻALNE, żeby pogodzić tylko pracę ze studiami, a posprzątanie domu do tego graniczyło z cudem. Teraz jest czysty dom, dziecko, mąż zrzęda, studia, pies, koty, praca i szereg innych spraw, które same się nie załatwią. Wszystko jest do zrobienia. Jesteście na dobrej drodze i tak trzymać!
-
Dziewczyny, Jest domek dla pieska rasy basset hound. Konkretnie u mnie, ale właścicielem będzie mój małżonek. Mieszkamy w domku z małym ogródkiem, mamy już jedną suczkę, 3letnią kundelkę. Baja jest dosyć żywiołowa na spacerze, ale w domu jest spokojna. Ponieważ mamy też małe dziecko, fajnie, żeby psiak nie był szczeniakiem. Musi tolerować koty- takowe też posiadamy w ilości dwóch sztuk. Piesek ma gwarantowany codzienny spacer, raczej długi i spokojny niż krótki i intensywny + jeden krótszy w polu. Raz, dwa razy w tygodniu zabieram psa na bardziej intensywny spacer z ćwiczeniami (węchowe, aport, jak ciepło to nad rzeczkę). Psiak będzie zostawał sam na jakieś 5 godzin dziennie (max, czasem mniej, a czasem wcale). Baja jest na diecie BARFowej i taką też chciałabym wprowadzić także u drugiego psa. W dzień ma do dyspozycji cały dom, w nocy i podczas naszej nieobecności ma swoje miejsce w korytarzu (ok 10m2, ciepło, jasno) Cóż, nie bardzo wiem co jeszcze napisać, bo zazwyczaj stoję po drugiej stronie adopcji, ale chętnie odpowiem na wszelkie pytania. Oczywiście zapraszam na wizytę PA.
-
Pomóżcie mi proszę!! jak wychować 10dniowe szczenięta ????
engelina_88 replied to agiii's topic in Szczeniaki
Dlatego tak ważne jest, zeby utrzymać kontakt i dopilnować sterylki w możliwie najszybszym czasie. Kara pieniężna też dobra, np. ustalenie terminu u doliczanie za każdy dzień zwłoki.