Jump to content
Dogomania

2411magdalenka

Members
  • Posts

    1599
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by 2411magdalenka

  1. dzięki... ale nie wiem czy widziałaś co się stało ze skórą Freyki... mam przeciwskazane wszelkie kąpanie/namaczanie... jej skóra drze się w palcach :( przemywam rany tylko delikatnie gąbeczką z rivanolem (wcześniej szarym mydłem)... no i trochę "po ptokach" bo Freycia już jedzie na Iwermektynie... dopiero włączyłam Essentiale forte, chyba przydałyby się jeszcze te suszone daktyle o których pisała p.Borcz... spróbuje je jakoś dostać jutro. a co to jest NIEM? ..no i u nas jest jeszcze taka kwestia, że to nie tylko nużyca :( p. Tereso - u Freyki jest jedno "tłuste pole wymiarów 12x5cm, siersc w tym miejscu jest taka wiecznie jakby wilgotna...ale innego zapachu niz krew+surowica nie zauwazylam...
  2. jak już się coś chrzani to z góry na dół... dzisiaj wysiadł mi komputer, szwagier informatyk spędził u mnie prawie cały dzień i jako-tak chodzi, ale karta graficzna do wymiany.. wczoraj zepsuł się samochód... od wczoraj mój drugi kocur zaczął gorączkowac (pierwszy ma zapalenie trzustki w leczeniu).... dzisiaj kupiłam żurek i wlałam go do zupy.. i okazał się zepsuty. eeeeeeeeeeeehhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh Pani Tereso dziękuję za piękny elaborat... jestem pod wielkim wrażeniem Pani wiedzy sprawdzonej w praktyce... naprawdę podziwiam Panią i chylę czoła, sama na studiach ledwie farmakognozję liznęłam, Pani doświadczenie faktycznie jest bezcenne. Niestety nie jestem w stanie zastosować proponowanego przez Panią leczenia... chociaż bardzo bym chciała :( nie mam już funduszy, dzisiaj kupiłam Rivanol płyn (do zmywania ran) i Rivel żel (żeby nałożyć na zmyty pysk, bo Freycia nie znosi fukania na pysk) oraz kolejną paczkę osłony do antybiotyku. Cioteczki... BŁAGAM O POMOC FINANSOWĄ. Jest krytycznie, a jeszcze w niedzielę wizyta. Dzisiaj do apteki pojechałam rowerem, żeby mąż nie widział ;) że wydaję dalsze pieniądze na Freykę, bo do końca miesiąca nam braknie.... Pani Tereso, proszę jeszcze o "wybranie" najważniejszych pozycji, co w pierwszej kolejności kupić i zastosować, bo na całość leczenia nie mam pieniędzy. A jeżeli jakaś dobra dusza wpłaci na Freycię grosik to chciałabym spróbować Pani leczenia..... Od siebie napiszę jeszcze, że z weterynarzami błądziliśmy przez pierwszy miesiąc gdy Freycia do mnie przyjechała... od 26 maja Freyka jest prowadzona przez dr Orła, który ma bardzo duże doświadczenie... niestety gdy nastąpił rzut nużycy 2 tyg temu to doktor akurat szedł na urlop.. zalecił Iwermektynę i kąpiele i tyle go widzieliśmy...... doktorowi wykonała badanie pod kątem nużeńca dr Adamska, do której są kolejki półtora godzinne, również bardzo chwalona przez ekipę Krak-vetu. Z uwagi na to, że ona widziała Freykę jako ostatnio - pojechaliśmy do niej na dyżur, gdy rany zaczęły się otwierać............ czekamy na powrót dr Orła, uratował już Freykę raz (dzięki niemu chodzi), myślę że da radę i drugi.... wizyta 25 sierpnia.
  3. no mam nadzieję, że u Was "efekty leczenia" będą lepsze niż u nas......... ehhhhh czekam na zdjęcia tych klapniętych ucholi :) oj nie wierzę, że to już na zawsze! ;) aaa.. gdyby ktoś nas szukał to jesteśmy w "Mają dom, ale potrzebują pomocy"... z czego wcale nie jestem dumna :(
  4. Agniecha wg mnie Zuzia jest wyjątkowo śliczna... nie wiem kto patrzy na te ogłoszenia, ludzie się powinni po nią ustawiać w kolejce! Śliczności :) naprawdę!
  5. Fioneczko pisz i to pisz jak najwięcej! wszędzie są niejasności, a ile mądrych głów tyle zazwyczaj zdań... Ty podałaś jednorazowo całe opakowanie 60 tabl dzień po dniu? takie było zalecenie dr Orła, natomiast wet który wcześniej prowadził Freykę mówił żeby tydzień podawać, tydzień przerwy etc...
  6. Fioneczko są różne teorie odnośnie stosowania immunostymulantów... jedni mówią, że z przerwami, inni, żeby ciągiem.. a Freycia dopiero od niedawna go dostawała - od skończenia sterydu czyli od niedzieli czyli 10 dni? bo jak do mnie przyjechała też była chora i wtedy zaczęłam jej podawać (z przerwami wtedy)... potem jak miałam szczeniory na tymczasie i wyszła u nich grzybica to im podawałam... trochę mi zostało - zaczęłam dawać młodej i w ten sposób zeszło całe opakowanie... także ona dopiero 11 tabl dostała po długaśnej przerwie...
  7. dzięki Agnieszko! rewelacja :) bardzo doceniam................................
  8. aaa.. te wcześniejsze zdjęcia tułowia to tak wyglądają po całym dniu.. pękają plus to co młoda zdziała po prostu funkcjonując.. wetka kazała delikatnie szorować, żeby zdejmować te stare strupy, żeby tam się coś nie namnażało.. ale skoro zdzieram strupy, to to się kiedykolwiek zagoi..? humor młoda ma lepszy, ale po kolejnym myciu nie powiem, żeby to wszystko lepiej wyglądało... :(
  9. dzisiejsza sesja (w celu przesłania p. Borcz i innym wetom do diagnostyki)... tułów został wygolony przez Panią wet by ułatwić pielęgnację ran... młoda się ruszała, więc ciężko to było złapać, a jak przemywam rany to staram się to zrobić w miarę szybko (a jest "dziubdziania" bo najpierw woda+mydło kilka razy, czysta woda, osuszenie, sreberko).. a pyska młoda w ogóle nie chce dać dotykać... leżymy [IMG]http://i38.tinypic.com/bi34sx.jpg[/IMG] tułów: [IMG]http://i36.tinypic.com/qpf4nc.jpg[/IMG] [IMG]http://i34.tinypic.com/23tmsle.jpg[/IMG] [IMG]http://i38.tinypic.com/2luovhs.jpg[/IMG] [IMG]http://i35.tinypic.com/2s8hh6c.jpg[/IMG] pycholek [IMG]http://i36.tinypic.com/voncz7.jpg[/IMG] [IMG]http://i36.tinypic.com/mszznm.jpg[/IMG] wymyte rany: [IMG]http://i33.tinypic.com/2vjr9tw.jpg[/IMG] [IMG]http://i37.tinypic.com/sqhw8y.jpg[/IMG]
  10. trochę mam dużo na głowie przez ten wyjazd męża i wpadam z doskoku.. spróbuję wieczorkiem napisać do p. Borcz, a nuż zasugeruje coś, co wreszcie postawi nas na nogi???? hej, Ciotki... mam prośbę... potrzebuję kupić młodej Immunodol 60 tabl (35 zł plus wysyłka), bo zostało nam 7 tabl i myślałam o suplemencie na skórę - [B] [url]http://allegro.pl/item1170449374_efa_olie_piekna_siersc_leczenie_schorzen.html[/url] albo [url]http://allegro.pl/item1174979855_viacutan_plus_tabletki_40_szt_od_ss.html[/url] ...nie wiem co lepsze.. poradźcie.. i jeżeli ktoś może nam pomóc trochę finansowo, to będziemy dozgonnie wdzięczne... jest ledwie 1/3 miesiąca, a ja już na oszczędnościach jadę :( których i tak nie mam za dużo, a przyszły miesiąc też jestem jeszcze bez pensji :( a w niedzielę jeszcze wizyta u weta...[/B][B][/B][B][B] ...i czy któraś mi podpowie jak przenieść wątek do "psów w potrzebie"? [/B][/B]
  11. wątku jeszcze nie ma, sprawa jest bardzo świeża, ale trzeba zacząć działać.. myślę, że nowy wątek będzie lada moment... czy już wiadomo coś o maluchach?
  12. nina co tam u Was? Wrotycz w akcji? jak młody - ma gorączkę? i jak samopoczucie? bawi się?
  13. Agniecha hmmm.. a może by znowu uderzyć do Slaya? tzn nie wiem co tam u niego ;) ale kiedyś zajął się podobną sunieczką i maluchami.... i chyba w 3 tyg "dzieciaki" się rozeszły...
  14. agada wiesz, zadaję sobie to samo pytanie... nieba bym jej przychyliła, co zresztą staram się robić, no ale te różne syfy atakują ze wszystkich stron... od wewnątrz i od zewnątrz - bakterie, wirusy, grzyby, pasożyty... na Freykę hopsa hej. :( ale wydaje mi się, że dzisiaj naprawdę humorek miała lepszy. Tirsan to niezła siekiera... a do tego nie tak często stosowany, więc praktycznie oporność na niego się nie pojawia.. a spektrum ma szerokie... więc miejmy nadzieję będzie ok :)
  15. witamy się dzisiaj... młoda lepiej... trochę rany pękają (wczoraj miała psiknięte takim talkiem w sprayu który też działa p/świądowo)... ale ogólnie dużo mniej się ślimaczy... dzisiaj sporo spraw musiałam załatwić, wiele mnie w domu nie było, a gdy wróciłam z zakupów i wnosiłam je partiami do domu, to młoda w międzyczasie wgramoliła mi się do auta na tylne siedzenie :mad: :evil_lol: trąba jeździ tylko do weta, gdzie jej zazwyczaj robią coś niemiłego, ale i tak chce być z panią...... Essentiale forte zakupione i juz młodą futruję, pewnie za jakiś czas wypadałoby krew zrobić... docha na pw odpiszę wieczór bo jeszcze dzieciaki muszę nakarmić i wykąpać, ale dzięki..
  16. no to za chwilę wyjdzie że nam szczeniorów brakuje ;) Amigo, ale te psiurki to małe nie będą... conajmniej średnie... mamusia dosyć potężnych gabarytów jak dla mnie ;) nina/ Zuzaneczka dajcie znać czy młoda gdzieś w końcu pojechała...
  17. nina no i jak? dzwonił Pan jeszcze wczoraj? ...coś mówił, że zadzwoni rano, ale ja go prosiłam, żeby zadzwonił jeszcze wczoraj..... wyjściowo z fotek wybrali Karata, ale oglądali Pchełkę w necie i było na TAK ehhh.. czekam na wieści :)
  18. ...a te zmiany na tułowiu tak "dziwnie" się zaczęły.. bo najpierw były punktowe "kropki" z krwi i ropy, a potem łączyły się ze sobą i powiększały... niektóre mają charakter pęknięć, inne są po prostu "kropkami", a inne zmiany to całe pola. ale wszystko się sączy... zobaczymy.... modlę się każdego dnia, żeby już zaczęło być tylko lepiej... a Freycia rzuciła dziś wetce takie super spojrzenie spode łba "no pomóż mi wreszcie nooooo" ;) ..no i micha na wieczór wyczyszczona :) moja dziewczyna :) dobranoc Ciotki, dzięki za trzymanie kciuków i słowa wsparcia...
  19. wiesz co.. chyba za dużo tego dobrego.. od 26.07 miała kąpiel w peroxywecie i 2x w boraksie plus 1x Imaverol.... a od poprzedniej kuracji boraksowej minął miesiąc więc nie wiem na ile właściwości skóry tj powłoka tłuszczowa, pH, bakterie, wróciły do normy... ale wszystko co robiłam było robione za poparciem weta... na łapach jest zdecydowana poprawa od tego co było tydzień temu, pysk też lepiej, tylko z tym tułowiem dzieją się "czary"... odkażanie robiłam głównie wodą utlenioną, a to też działanie wysuszające... zobaczymy jak spisze się to srebro... (mam przemyć szarym mydłem, potem srebro..) ciężko powiedzieć co jest dobre,a co złe, co robić, czego nie... u nas terapia boraksowa za pierwszym razem zdziałała cuda, dlatego tak chętnie do niej wróciłam... ale teraz jest... nie wiem co jest... :( aaaa... o ozonowaniu wetka nic nie wiedziała, ale powiedziała, żeby zdecydowanie dać skórze odetchnąć chwilę..
  20. ok, jesteśmy po wizycie... "wygląda bardzo źle" ale walczymy... wetka powiedziała, żeby dać jej jeszcze trochę czasu............ :) - zmiana antybiotyku z Synuluxu na Tirsan (pochodna chloramfenikolu)... Freyka wcześniej go miała przy Gronkowcu we krwi i spisał się super... - nie kąpiemy w niczym... skóra Freyci jest przesuszona i pęka... rany które ma na tułowiu zostały podgolone, żeby ich pielęgnacja była łatwiejsza.. podczas golenia widać było, że skóra prawie się drze... :( - kupiłam "sreberko" w sprayu żeby pryskać nim zamiast dermatolu... odkazi i przysuszy... i generalnie tyle. Mamy zostawić sam antybiotyk i zobaczyć jak się spisze. Został Immunodol i jeszcze młoda dostanie Essentiale forte. Caly czas działa Iwermektyna... Wetka powiedziała, że narazie nie ma sensu robić preparatów ze skóry bo jest prowadzona terapia antybiotykiem... (a że laboratoria do hodowli chcą "czysty" preparat) doustnego p/grzybiczego by nie wprowadzała bo bardzo zjedzie narządy... Nie psikać też Imaverolem bo mam dać skórze odpocząć. Kolejna wizyta w niedzielę. Umówiłam się też do dr Orła, gdy wróci z urlopu... wizytę mamy 25 sierpnia. Głowa mnie rąbie i padam na twarz, strasznie się stresowałam... Sama Freycia dzisiaj mnie zaskoczyła, gdy zobaczyła, że wkładam do auta kocyk i idę po smycz - sama się do samochodu zapakowała :) a zawsze musiałam ją gonić i tachać do auta... teraz śpi, mam nadzieję, że będzie lepiej.. chciałabym, żeby ten antybiotyk to było rozwiązanie...... oj bardzo bym chciała. Trzymajcie kciuki.
  21. tak powiedział ten wet z namiarów, które podałaś mi na tym wątku gdzie szukam namiarów na dermatologa... powiedziałam że ma nużycę powikłaną, możliwą grzybicę i rany otwarte.. i że młoda waży 18 kg... powiedział OKOŁO 120 zł.. czyli w górę też może iść....... Fioneczka wracam ciągle do Waszego wątku, czytam, wpatruję się w fotosy... potem oglądam Freykę, zdjęcia Freyki... nie dam rady. Walczę o nią, ale jeżeli nadal będzie to walka z wiatrakami, to się poddam. ...dodam, że u nas nie jest dobrze ze zwierzakami... w styczniu musieliśmy uśpić on-ka.. sunia była u nas 2-lata, wcześniej był to pies mojej babci na łańcuchu :( u nas dostała miłość, wolność i wreszcie porządną karmę, ale swoje latka miała i wysiadła jej wątroba i nerki.. miała ok 8-9 lat. Wet dawał 10% szans po wynikach krwi, więc sunia została uśpiona...nie była z nami długo, ale i tak po jej odejściu ryczeliśmy jak bobry. Równocześnie z nią chorował wzięty ze schroniska kocur Rysiek. Ciągle był chory... leczony na różne cuda, miał robione różne testy, wszystko wychodziło ok "zdrowy kot", a on był chudy jak przecinek i spał całymi dniami, albo lało mu się z nosa, albo inne rzeczy... w końcu zaczął chodzić po domu pomiaukując z tyłkiem w górze, dzień i noc... "miu" "miu"... i nie wiedzieliśmy jak mu pomóc.. nikt nie wiedział... w końcu przestał w ogóle stawać na łapy.. próbował.. rozjeżdżał się cały... miał komplet szczepień... 8 miesięcy...... i powiedziano nam - albo klinika i leczenie w tysiące zł, albo TM... nie widzieliśmy żadnej szansy... pozwoliliśmy mu odejść. Kolejny cios.. to był marzec.. W tym czasie pojawiła się w naszym życiu Freyka. Gdy dowiedziałam się, że z jej zdrowiem nie wszystko ok napisałam do Maady że jednak jej nie weźmiemy. Bo ten bagaż cierpienia który dźwigaliśmy od początku roku był zbyt ciężki... ale parę dni... 3? dalej czytałam wątek szczeniorów i nie mogłam się pogodzić, że to nie mój psiak... namówiłam męża... przecież to tylko infekcja oka... no i drogi oddechowe, zwykłe przeziębienie, skończymy antybiotyk i będzie ok. heh. Fionusiu, dlatego we mnie tak mało sił.
  22. dzwoniłam na to "ozonowanie", ok 120 zł... 2-3 dni wcześniej się trzeba umówić, jeszcze tego nie zrobiłam, zobaczę co dzisiaj wetka powie, zapytam ją też o to.. czuję się jakby czołg po mnie przejechał... słuchajcie, do tej pory robiłam dla Freyci wszystko co możliwe, 30 sierpnia wyjeżdża mój mąż na pół roku do Szczytna, czyli drugi koniec Polski. Zostanę z niemowlęciem i 3-latką, 2 kocurami i Freyką sama... od października wracam do pracy na cały etat... jeżeli Freyka będzie wymagała TAKIEGO leczenia cały czas to NIE DAM RADY. Fizycznie. A psychicznie już ze mnie wrak :( ..nie mówiąc o jazdach do Wrocławia czy gdzie indziej :( lipna ze mnie "Pani"...
  23. pech chciał, że rodzice którzy mogliby na chwilę wziąć moje dziewczynki pojechali dzisiaj w góry... mam w domu resztę dermatolu, nie dokupywałam bo z pyszczkiem było już nieźle - tylko małe sączące ranki, a ten tułów tak nie wyglądał :( mam w domu perhydrol z którego robię wodę utlenioną, ale tym już podziałalam... posypie tym dermatolem, do 16.30 musimy jakoś wytrzymać, potem wyruszamy do weta i pewnie apteki... :( było dobrze... pluje sobie w twarz, że ten Encorton był pociągnięty... rtg robiliśmy na początku lipca i już nie było zmian zapalnych, ale dr kazał go jeszcze podawać... a może to nie Encorton tylko szczeniory nam coś "sprzedały"? no i stres jaki wtedy młodej zafundowałam... rwę sobie włosy z głowy, mogłam wszystko lepiej "rozegrać", no ale mądry zawsze po szkodzie :( zobaczymy po południu "co to jest" ta rana i co powie wetka... i co z tym robić... finansowo już u nas kicha :( masakra... po prostu słów brak... "test piłki" negatywny... nawet młoda na pole nie chce wyjść, jak poszlam wyciszyć się dłubiąc przy roślinkach to zamiast łazić krok w krok za mną jak to zwykle robiła, wybrała chłodny garaż... do dupy jest i tyle. sorki za niskie odzywki, ale..........................:wallbash:
  24. właśnie siedzę i ryczę... zaczęłam obmywać Freyci pyszek.. ok.. wzięłam sie za tułów i :crazyeye::crazyeye::crazyeye: rana na boku, która wczoraj miała rozmiar zaciśniętej dłoni mojej 3-latki, dzisiaj jest wielkości mojej ROZŁOŻONEJ dłoni... trochę śluzowata, trochę krwawa, sierść z niej wychodzi cała.. ale ogólnie jest to w całości JAKAŚ rana... zadzwoniłam z rykiem do wetki... niestety mogę przyjechać dopiero po południu, bo nie mam z kim i jak dzieci zostawić :( wchodzimy bez kolejki........... rozmawiałam przez telefon o "dużym zastrzyku", żeby poważnie powiedziała mi co myśli... asekurowała się, że w takim przypadku rokowania są ostrożne no i przede wszystkim, że musi Freycię zobaczyć............. ...może przesadzam... ale czegoś takiego jeszcze nie widziałam:shake: ta rana zajmuje pół suni prawie :placz: no i jeszcze zauważyłam że młoda idzie, idzie i przysiada... i często sika. no, ale może jestem przewrażliwiona... wrócę od wetki pewnie wieczorem ok 19 i dam znać... trzymajcie kciuki, żeby to nie było TO, cokolwiek TO znaczy:shake:
  25. dzięki za miłe słowa... i optymistyczne prognozy.. chwytam się tego jak tonący brzytwy.. Freyka nie chce jeść samej suchej, kupuje jej psi pasztet z miechęm i mieszam, sumarycznie je tyle ile powinna. Dziś nawet nawarczała na kota, jak podszedł sprawdzić zawartość michy. później zrobię młodej obmywanie - pychol i rany na ciele...no i kapelusz... spróbuję się z młodą podrażnić piłką... gdy "dobrze" się czuje, nigdy nie odmawia... a dzisiaj temp chyba nie ma, narazie nie daje też hydroksyzyny... zobaczymy... dzięki, że jesteście z nami...
×
×
  • Create New...