Jump to content
Dogomania

2411magdalenka

Members
  • Posts

    1599
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by 2411magdalenka

  1. hopsam psiaczki do góry łapać Ciotki za serducha! :cool3:
  2. Amigo, pomysły też są ważne... potrzebujemy tu dużo fajnych Ciotek.. i już ja się o to postaram.. Agniecha, wiem że płatny tymczas to wyzwanie.. ja spłacę długi chyba dopiero w przyszłym roku o tej porze ;) dlatego szukamy dalej.. a skoro narazie fotek maluchów brak do ogłoszeń, to wezmę się za Barta i Azę.. i może Sonię dołożę? hmm..
  3. za sztukę, więc.... duże koszty. I tylko dziewczyny mogą być.. a w sumie jest sztuk 5+mama... płcie i tak narazie nie są znane..
  4. ok, narazie udało mi się znaleźć płatny dt 12zł/dobę za 1 zwierzę. Miejsce dla 4 suczek w okolicach Krakowa... koszty kosmiczne, ale może jak znajdzie się jakaś alternatywa, a została nam np 1 dziewczyna albo Sonia to można by pociągnąć intensywnie ogłaszając...... chciałam tylko zasygnalizować to rozwiązanie.
  5. ok, czyli dt na wczoraj i wtedy będą fotosy... cały czas rozsyłam wątek, ostatnie dni w domu i mogę intensywnie podziałać..
  6. no ja ostatnio przeżyłam masakrę.. byłam na jarmarku a tam handlarz z klatkami - w jednej 4 psiaki, w 2 kolejnych po 1, potem jedna z kiciusiami, a w kolejnej - kocia mama z 4-maluchami jeszcze na cycu :(( chciałoby się wszystkie zabrać.. w klatkach słoma i brudne michy, a te błagające ślepka... normalnie serducho staje.
  7. trudna sytuacja, bo widzę że Agniecha masz utrudniony do nich dostęp.. fotki przydałyby się w trybie błyskawicznym - jak się widzi takie słodziaki to łatwiej o dt i ds... czy siostra albo jakaś koleżanka nie mogłaby strzelić fotek i wysłać Ci na mejla..? bardzo teoretycznie pytam - czy jak są 2 szczeniaki to one się sobą zajmą i nie będą wyły gdy zostaną same? w piątek pierwszy, wyskrobie coś od męża potajemnie i prześlę psiakom
  8. melduję się i ja, porozsyłam wątek... narazie niestety innej pomocy nie dam rady udzielić :( Agniecha przydałyby się lepsze fotosy maluchów i mamci, wezmę się wtedy za ogłoszenia!
  9. będę wspierać "znalezisko"... a jak tam - był jakiś odzew po ostatnich ogłoszeniach Azy i Barta?
  10. wszystko z maluchami ok? ze wspaniałą mamką również? :)
  11. współczuję... trzymam jednak kciuki, żeby nowy wet "miał pomysł".. miziaki dla Oskarka i dużo wsparcia dla Ciebie!
  12. świetnie sobie radzisz! będzie już tylko coraz lepiej... trzymam kciuki bardzo mocno!
  13. cudowna psiunia! oj nie nacieszysz się długo tymi łapiskami ;) piękna Księżniczka
  14. nina... a może drugi psiak do towarzystwa? wiem, wiem - mąż by Cię zamordował i zakopał w dołku wykopanym przez Oskarka ;) ale wiesz, miałby się kim i czym zająć ;) wiem, że klatka brzmi drastycznie... zaszokowało mnie, że mój brat (rodzony, spał z naszymi sznaucerkami w łóżku), kupił sobie psa do mieszkania, malutkiego border terierka i trzyma go w klatce... piesio jest wypuszczany gdy są w domu, a przez cały pozostały okres jest w zamknięciu (bratowa jest nauczycielką, ale i tak z 6h to sobie piesio posiedzi). Musiałam tą wiadomość przetrawiać kilka tygodni, bo w głowie mi się nie mieściło że takie coś można robić... ale piesio szczęśliwy i Państwo też, mieszkanko nie ruszone. Może klatka jakaś większa i do niej zabawki, woda i niech się młody zajmie rozwojem żuchwy ;)
  15. gratuluje rewelacyjnie szybkiej akcji :) ja jeszcze jedną ślicznotkę znalazłam w typie Muszki... 1,5-roczny cudny kudłacz na dt k/Wawy... [url]http://www.dogomania.pl/threads/191163-MI%C5%81KA-cudo-kud%C5%82acz-szuka-dt-lub-ds[/url]!
  16. Cioteczki... Narazie stwierdzono.. nużycę. Dalsze badania będą za 3 tyg, gdy organizm wyjdzie z pod wpływu sterydów, bo wyniki mogłyby być zaburzone. Freycia usposobieniem wszystkich czaruje, cyt. "bardzo kochana i miła dla wszystkich". Stwierdzono, że Freycia jest wychudzona i musi nabrać masy. (ostatnimi czasy nie chciała jeść - te kombinacje z suchą karmą, potem kurczak etc, ale myślę, że to już dłużej się działo tzn sterydy też wypłukują białko..) Wstępnie zapowiada się BARDZO DŁUGIE LECZENIE, ale cyt. "bedzie miala szanse na zdrowe dlugie zycie." tyle... :-)
  17. Pani Jadwigo, oczywiście! Bardzo dziękuję za okazaną pomoc, teraz na pewno wsparcie przyda się innym psiakom. Freycia jest we wspaniałych rękach. Myślę, że wkrótce będą wyniki badań.
  18. Osoba jest sprawdzona. I widziałam co robi dla zwierzaków. A N I O Ł.
  19. Pisałam kiedyś na dogo, gdzieś przy okazji zwrotu z adopcji.. że dla mnie zwierzaki są częścią rodziny i że nie ma czegoś takiego jak "oddawanie". Przy Freyci została duża część mojego serducha, BARDZO to przeżywam, ale wiem, że nie dało się inaczej. Moja mama powiedziała (kocha wszystkie zwierzaki niesamowicie), żebym "ją uśpiła i zakopała sobie pod brzózkami, wtedy miałabym ją blisko siebie i mogła wspominać". Ona nie powiedziała tego bo jest zła, tylko dlatego że jest dobra i chciała młodej ulżyć, a widziała jak walczę i twierdziła, że nikt tego nie zrobi lepiej. A ja wierzę. I oddałam ją z miłości. Nie dlatego, że była uciążliwa. Jak się kogoś kocha, to się przechodzi dla niego samego siebie... to robiłam, ale wszystko było mało i z sunią było coraz gorzej. Mogłam ją egoistycznie uśpić - "z miłości", żeby nie cierpiała. Ale wybrałam tą szansę, która na nas spadła jak gwiazdka z nieba. Oddałam Freycę osobie, którą nazwałabym Psim Aniołem Stróżem. Naprawdę, nie wiedziałam, że są tacy ludzie na ziemi...!!!! Kontakt jest utrudniony, nie ukrywam, bo Freycia pojechała bardzo daleko. Nie dam rady jej odwiedzić. A jej Anioł Stróż nie tylko jej stróżuje... nie wiem jak będzie ze zdjęciami, prosiłam gorąco o informacje o postępach leczenia. Cokolwiek się dowiem - napiszę. A teraz idę się położyć, bo nadal nie nadaję się do życia.
  20. [FONT=Verdana][SIZE=2]Nie uwierzycie. Chociaż raz Freyka miała szczęście. Freykę znalazła w Internecie pewna osoba, która pragnie pozostać anonimowa. Zaoferowała Freyce leczenie w prywatnej klinice, którego koszty pokryje zupełnie sama, otoczy ją opieką i miłością. Klinika odniosła już wiele sukcesów w leczeniu nużycy, nawet u całkiem łysych i wyniszczonych psiaków. Leczą kąpielami i ziołami, leki konwencjonalne stosują w ostateczności. NIGDY nie podają sterydów... Freycia będzie miała sterylne warunki (konieczne do wyleczenia tych ropiejących ran i wracających stanów zapalnych) i wreszcie ciepełko, czego w garażu/budzie/ogrodzie bardzo by jej brakowało.. I będzie miała miłość. Bo osoba, która ją zabiera ma pod opieką również pieski na wózkach – jeżeli ktoś się podejmuje opieki nad takim psiakiem to wg mnie ma przeogromne serce. I nie bójcie się, że nie da rady – zatrudnia osoby do pomocy. Opieka nad psiakiem jest całodobowa.. nie to co ja, jak pójdę do pracy na cały etat plus dojazdy, bez męża, z dwójką maluchów, domem, zakupami, gotowaniem. Nie wiem czy zdążyłabym ją wypielęgnować, nie mówiąc o zabawie, okazywaniu miłości. Jedzonko robią psiakom gotowane. Wszystko pod okiem weterynarza. Myślałam, czy jej nie „uśmiercić” na potrzebę anonimowego dobroczyńcy. Ale z szacunku do Was wszystkich, Waszych rad i pomocy, uczuć – piszę prawdę. Zdaje sobie sprawę, że wolałybyście wiedzieć co, gdzie i jak, ale nie mogę podać żadnych szczegółów – obiecałam, w zamian za lepsze jutro dla Freyci. Jeżeli zadecydujecie, że powinnam się znaleźć w „Czarnych Kwiatkach” – zrozumiem i przestanę się udzielać na dogo. Ciężko mi było podjąć decyzję o oddaniu Freyci. Razem wiele przeszłyśmy i myślałam, że pójdziemy razem do końca. Ale wszyscy dookoła (pomijając dogo), chcieli tego końca zbyt szybko. A gdy wet w sobotę powiedział, że powinnam się zastanowić nad znalezieniem suni nowego domu, zaczęłam się zastanawiać.. i gorąco modlić. I „mój cud” się właśnie wydarzył. Freycia będzie miała najlepiej. Uwierzcie, jak ja uwierzyłam… Proszę nie zadawajcie pytań, napisałam tyle ile mogę… cieszcie się razem ze mną bo jestem przeszczęśliwa, że Jej się udało. Jakiekolwiek informacje dostanę o Freyci, obiecuję wrzucać na wątek. A teraz idę tęsknić. Od paru dni wiedziałam o wyjeździe, ale dopóki nie zostało wszystko dograne, nie chciałam zapeszać.. bałam się, że nic z tego nie wyjdzie.. bo to było zbyt piękne.. a jednak. TACY LUDZIE SĄ NA ZIEMI... Dziękuję. Z całego serca. [/SIZE][/FONT]
  21. widać "pewną" poprawę. Rana na grzbiecie dalej się paprze, ale ogólnie powierzchniowo jakby większa.. tyle że młoda ją rozdrapuje, więc w każdej chwili może być sajgon. Łapki czerwone i gorące, ale nie takie opuchnięte. Koło siuchy wypalił sok z dziurawca, ale i tak mnóstwo tam jeszcze parchów, ale skóra już tak nie "wisi" więc jakby zmniejszył się stan zapalny. Niestety kryzys jest w pachwinach i pachach i szyję i fafle wysypało nużycowo. I młoda się skrobie. W sobotę planowane kąpiele (mydełko z aleppo i boraks), zawsze po kąpielach jest lepiej. Nie wiem czy pisałam, ale znowu kołnierz młoda rozwaliła na strzępy - wczoraj do południa, więc lata bez.. nawet nieźle bo tylko trochę gdzie-niegdzie się liże. Dzisiaj młoda dostała do picia wodę ożywioną ze srebrem koloidalnym... ale że tak powiem, dalej woli tą z kałuży ;)
  22. nie było robionej zeskrobiny od 26.07 żeby nie robić nowej ranki, która potem przechodzi w ogromną.. Bez sterydów sunia jest od niedzieli i więcej tego świństwa nie dostanie. Odstawiłam też suche, próbuję z tym kurczakiem z ryżem + odwar. Po kąpieli zawsze trzymałam ją w łazience przez godzinę. Potem w zależności od pogody - deszcz, zostawała w zamkniętym garażu, słońce i temp. powyżej 18 stopni - szła na pole. Wiem, że kąpiele wyjaławiają. Ale było zapalenie skóry i łojotok. Poza tym zdechłe nużeńce koniecznie trzeba wymywać, inaczej gniją na skórze i ją infekują. A zakładam, że po iwermektynie/boraksie zdychały. Steryd dostawała na mega świąd, nie na gnilca. Gnilec to przeszłość (przynajmniej tyle).
  23. Z Freycią niefajnie. Złamałam się i zdjęłam kapelusz.. nie miała go 24h (nosiła bite 1,5-miesiąca :( ) no i zabijajcie, ale rozdrapała sobie pod pyszczkiem i rozlizała świeżo zagojony tyłek. Kołnierz wrócił... sunia niezadowolna, przykro mi, ale franca od razu zaczęła sobie szkodzić. Dzisiaj świąd na potęgę. No i doszły te 2 świeże rany. Jedynie łapki jakby trochę mniej opuchnięte, ale okolice siuchy i ud to... już nie wiem co pisać, bo ciągle piszę "dramat i masakra". Niefajnie jest i tyle. Widzę że na grzbiecie i łopatkach już skóra nie jest taka napuchnięta i zwisająca. Dziękuje p. Małgosiu za reiki i Quantec, ale może też organizm zareagował na Amoksiklav.. w końcu dzisiaj 3 doba... Wiecie, że wyczytałam, że łojotokowe zapalenie skóry może być następstwem sterydoterapii? :( nigdy więcej tego świństwa. Zdecydowałam, że odpuszczam jutrzejszą wizytę, doktor powiedział, że jak się nie polepszy (a wg mnie stanowczo NIE), to wracamy do sterydów. Więc nie mam tam po co jechać, bo to nic nie daje, a tylko "środek" niszczy i odporność. No i doktor powiedział, że u mnie nie powinna zostać, bo czymś ją uczulam. Staram się wyeliminować wszelkie czynniki, zobaczymy... Freyka jest na kurczaku i ryżu, smakuje jej i wcina. Przynajmniej tyle.
  24. ok, no to głupia mam teraz 4 kg kaszy na krupniki ;) na szczęście ryż i makaron w domu mam ;) dzięki wojtuś, przyda się ta info..
×
×
  • Create New...