Jump to content
Dogomania

2411magdalenka

Members
  • Posts

    1599
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by 2411magdalenka

  1. właśnie obmyłam rany Freyki... i cholera......................... :( tylne łapy jakieś napęczniałe, w ogóle na części skóry jakieś takie "napęczniałe zwisy" tak jakby pod skórą coś siedziało i to wygląda na takie pęcherze-niepęcherze.. niektóre są sine.. kuźwa... nie wiem co to się dzieje :( dzisiaj wetka, ale wydaje mi się, że ona sobie nie da z tym rady, ale i tak antybiotyk się kończy więc musimy iść. Dowiedziałam się że dr Orzeł jest dostępny na dyżurze nocnym w sob i nd - jedziemy! tylko cholera wie, co do tego czasu jeszcze się pojawi :((( M A S A K R A. czuję się jakbym próbowała zastrzelić dinozaura z procy.
  2. docha kapelusz jest niby przezroczysty ale "mleczny" wiec chyba cienie tylko przez niego widzi... za to słuch ma idealny ;-) do listonosza przy bramie zasuwa w 3 sek ;) a tunikę też kupiłam, bo się zakochałam w nadziei, że moje kształty się do niej wreszcie dopasują ;) ale to chyba rozmiar większy warto kupować nie mniejszy ;) Alexandro dzięki.. niekoniecznie to wytrzymuje.. dogomaniacy mnie wspierają, gdy już nie daje rady.. nawet mój mąż dał sobie spokój i tylko macha ręką jak coś robię z Freyą - on się poddał już jakiś czas temu...tak jak i reszta mojej rodziny, która uważa że męczę psa.. ehh testów Freyka nie miała robionych, może gdyby zobaczył ją wet prowadzący, wtedy gdy przyjechałam na dyżur...? to było 4 dni po zrobieniu zeskrobiny z wykazanym nużeńcem... w niedzielę doszło zapalenie skóry (ropne krostki), więc standardowo dołożono antybiotyk z gr. penicylin... a że po kilku dniach efekt był marny, to zmiana na Tirsan. A teraz innych badań narazie nie robimy, bo trzeba zagoić rany ponoć... Freyka je Royal Canin Maxi junior.. bo to miala dobrane pod kątem chorych stawów... wetka myśli o zmianie karmy, ale narazie na myśleniu się skończyło. Jeszcze parę dni i będzie dr Orzeł i on nas ochrzani i zjedzie ;) że "zepsuliśmy mu psa" i pewnie podejmie jakieś kroki... a może stwierdzi, że dr Adamska ją bardzo dobrze prowadzi, w końcu skoro on jest "mentorem" w klinice, to chyba jego szkoła leczenia... ..dodam, że aby przemywać Freykę muszę ją teraz najpierw złapać ;) jak widzi zestaw ja+miedniczka to udaje, że w ogóle nie widzi i ma akurat coś bardzo ważnego do zrobienia na drugim końcu ogrodu... ;)
  3. proszę pstryknąć na mój podpis... była ostatnio robiona tylko zeskrobina w której wykazano nużeńce i ich jaja.. innych badań na razie nie, bo wetka powiedziała, że trzeba najpierw się zająć ranami otwartymi i że za dużo zastosowano zewnętrznie (heh, z jej wskazań) żeby teraz robić jakieś preparaty ze skóry...
  4. zapraszam na bazarek, dochód przeznaczony na Freycię... [url]http://www.dogomania.pl/threads/191128-R%C3%93%C5%BBNE-bi%C5%BCuteria-kosmetyki-ciuchy-BAZAREK-DLA-FREYKI-do-25.08-ZAPRASZAM[/url]! a dzisiejsze wieści.. humorek dopisuje, rany po zmyciu "na tyłku" nadal niestety brzydkie, jutro wizyta u weta. Pani od mydełka oliwkowego sprężyła się i wysłała je już wczoraj pocztą całodobową, więc może już jutro je dostanę :) także pewnie jutro całościowe zmywanie suni.. myślę że jej to przyniesie dużą ulgę, bo tyle świństw na niej siedzi, że szok :( ...dzisiaj moja złośliwa "torba" ;) zepsuła trochę "kapelusz" i franca rozlizała trochę rany na tyłku... jaka zołza - zrobiła szparę szerokości 5 mm i tak potrafiła wsunąć tam jęzor żeby się wylizywać!!!! no i jakie akrobacje musiała przy tym wyprawiać... ale szkód za dużo nie zrobiła, odkaziłam i pofukałam sreberkiem żeby przyschło... tabletek łyka "jak stara baba", ponad średnią krajową (jakby ktoś nie wiedział to na przeciętnego Polaka przypada 7 tabl/dobę ;) ) ale chyba to jej pomaga.. martwią mnie łapy, które dzisiaj są bardziej czerwone i gorące :( jutro wet... jeśli chodzi o kiciusia.. to niestety, napęczniał znowu, wodobrzusze konkretne, także czas powoli mu mija :( ale był dzisiaj na spacerku na polu, jadł trochę, ale to bardzo troszeczkę... mruczy i przytula się... ehhh :(
  5. przepraszam za off'a, zapraszam Ciotki na bazarek na moją Freykę... [url]http://www.dogomania.pl/threads/191128-R%C3%93%C5%BBNE-bi%C5%BCuteria-kosmetyki-ciuchy-BAZAREK-DLA-FREYKI-ZAPRASZAM?p=15213663#post15213663[/url]
  6. przepraszam za off'a zapraszam na bazarek, trzeba pomóc suni... [url]http://www.dogomania.pl/threads/191128-R%C3%93%C5%BBNE-bi%C5%BCuteria-kosmetyki-ciuchy-BAZAREK-DLA-FREYKI-ZAPRASZAM?p=15213663#post15213663[/url]
  7. [B]docha[/B] przed chwilą sprawdziłam - jest!!!! właśnie kupiłam DUŻE naturalne mydełko z Aleppo 160 g (22zl plus wysyłka priorytet 6 zł = 28 zł) i miętoszę Panią na mejlu żeby już wysłała... naprawdę to co młoda ma na ciele to przechodzi ludzkie pojęcie..muszę ją umyć.. nie dziwie się, że ją swędzi.. ..a jaką młoda ma już podgojoną mordkę :) tylko jeden "fafel" jeszcze jej tak zwisa strasznie, bo wewnątrz niego jest krew :( no i nad bokami pyska pracujemy... ale generalnie bez porównania! [B]korek221[/B] na pewno pomoc jeszcze się przyda, bo Freyci choroba nie zniknie od tak... no i kupione w aptece preparaty się zużywają... także na pewno jeszcze będziemy potrzebować wsparcia, bo ja widoki na kasiorę mam dopiero w listopadzie (w październiku wracam do pracy, a pensja na koniec miesiąca)..teraz tylko chodzę na godziny 2-3x w miesiącu i to są grosze, które i tak wsiąkają "w życie" :( ...dzisiaj też dzwoniłam "naładować" kocurka ;) kiepsko je.. już w ogóle nic nie chce :( ale łaził dziś po polu, a w domu za drapak się chwytał... wcześniej tylko spał... także może jest "poprawa"..? to byłby cud.. prawdziwy gdyby wyzdrowiał... ale nie łudzę się za bardzo.
  8. dzięki, ale jutro mam wyprawę do Wieliczki i myślałam, żeby może wydłużyć ją o Kraków.. tudzież może męża wysłać do jakiejś mydlarni, ale on ogólnie jest na "NIE" więc wolałabym go nie angażować (zły jest, że pies ciągle chory, że kasy nie ma, że ciągle jeżdżę do weta i samochód śmierdzi, że ja za dużo czasu suni poświęcam etc etc)... i chciałam kupić "od ręki" bo pasuje mi młodą już przemyć... bo dużo na całym ciele jest mniejszych strupków i jeszcze chyba resztek skrystalizowanego boraksu.. i wydaje mi się że skóra kiepsko "oddycha"... także mydełko oliwkowe potrzebne na już.......... po wczorajszych zakupach znowu z kasą kiepsko, więc zaglądam kilka razy dziennie na konto, czy obiecane przelewy doszły, wtedy ewentualnie opcja kupna przez internet. AGNIESZKO BARDZO WIELKIE DZIĘKUJĘ za Immunodol :) przyszedł dzisiaj! a akurat została nam ostatnia tabletka! Dziękujemy ogromnie.
  9. o zmianę tytułu wątku trzeba pisać do moderatora, bo ananas zagląda sporadycznie... i trochę pewnie jest "niepocieszony" że sunia od tak zabrana od dziadka, a oni są sąsiadami....... chłopak jest młody, chciał pomóc i pomógł, ale teraz jest niefajna sytuacja, bo z dziadkiem nikt sprawy nie załatwił, że Saba nie wraca... więc ananas pewnie ma mieszane uczucia tudzież jest chłopak wkurzony. On z nim wszystko załatwiał polubownie, obiecał sukę z powrotem............ Czy któraś Ciotka, albo Wujaszek :cool3: z większym doświadczeniem nie mógłby pojechać do dziadka i wytłumaczyć mu co i jak? a o sunię walczymy cały czas, fajowo, że wątek cieszy się dużym zainteresowaniem, Saba zdobędzie domek szybko przy takim wsparciu...
  10. no podobno po Iwermektynie w ciągu tygodnia powinna być poprawa.. u nas jeśli chodzi o samą nużycę to wydaje mi się lepiej... w ogóle zaryzykowałabym stwierdzenie, że całościowo jest trochę lepiej, ale startujemy z pozycji "tragicznie" więc czy ja wiem czy to taki aż sukces..... przykro mi że u Oskarka też pojawiają się powikłania... mam jednak nadzieję, że nie będą to poważne sprawy, tylko zwykła powikłana nużyca... za pierwszym razem gdy walczyliśmy z nużycą, Freyka też miała krostki... i właśnie antybiotyk je fajnie przysusza.. kurde, u Was z nowu organy wew. są gorsze....... chociaż kto wie, co się dzieje u Freyki przy obecnym leczeniu... ciężko coś doradzić... ale na to zapalenie skóry chyba innej rady nie ma............... trzymam kciuki, głowa do góry, damy radę!
  11. numer poszedł.. niedawno wróciłam z apteki :) mamy propolis 10% z tym że aerozol do jamy ustnej ;) ale co tam, ważne że rozpyla - inny był nieosiągalny... cenowo też gorzej, 19,49 zł za 45 ml. kupiłam też Wiesiołka 60 kaps 20,02 zł kolejny Rivanol 250 ml 3,07zł i kompresy jałowe do przemywań x3 3,18 zł a sobotnia nalewka z arniki 6,50 zł... dotychczas doszła wpłata od AGAGA21 50 zł (w sobotę) za co STRASZNIE BARDZO DZIĘKUJĘ, bo nie byłabym w stanie zakupić tych rzeczy a nawet już zapłacić za niedzielnego weta......... :( nie mogę dostać MYDEŁKA OLIWKOWEGO :( także Pani Tereso, jeżeli Pani nas podgląda, prosiłabym o pomoc w tym "punkcie".. ewentualnie gdzie dokładnie można to dostać w Krakowie...? i o olejku z dziurawca nikt nie słyszał :( wszędzie proponują sok albo nalewkę... Freycia nawet miała dzisiaj dobry humor, tylko torba tłucze się łapami po "kapeluszu" bo ją boki pyska jeszcze swędzą - tu zostały 2 większe rany i jeszcze 1 na szyi. Ale dosyć ładnie już się goją... no i jeszcze "tyłek" sobie ciągle wyciera o coś, ale póki co, rany przestały się sączyć, mimo tych jej działań wszelkich ;)
  12. [B]wojtuś[/B] Diana prześliczna... rozumiem, że ona ma już domek zaklepany...? i dzięki że się nią zająłeś... [B]kopciuszku[/B] cóż ja na swoją obronę powiem tylko, że mój rachunek za telefon z lipca, gdy miałam szczeniaki i szukałam im domków wyniósł 160 zł. Bo albo musiałam coś dogadać, albo przekazywałam namiary albo inne cuda. Normalnie płacę 40-60 zł. Każdy z nas robi ILE MOŻE, to nie jest dla nas OBOWIĄZEK, każdy się STARA... nina ma teraz w domu bonanzę, w lipcu całą sobą była zaanagażowana w sprawę psiaków, teraz może po prostu mniej. To samo ze mną, moja sunia po szczeniakach tak się rozchorowała, że ledwie się wyrabiam z opieką nad nią... także to nie jest tak, że OLAŁYŚMY mamę, tylko po prostu w tej chwili możemy mniej....................................... [B]Wojtuś[/B] jak już się ogarniesz ze wszystkim i będziesz miał wolną chwilę, BARDZO bym Cię prosiła o wizytę poadopcyjną u TONYI na Limanowskiego u "skromnego ojca i syna", sprawdzić jak sobie poradzili z możliwą grzybicą i czy zaszczepili sunieczkę po terapii Imaverolem. i II wizyta - koło Wadowic u Promila, jak się adaptuje... i pogadać o sterylce ich kotki....
  13. nina wyluzuj kobieto i nie pleć głupstw :) jesteś nam potrzebna! a właściwie tym wszystkim bidom, którym pomagasz i w przyszłości pomożesz:eviltong: Ciotki... może to za wcześnie... ale jest troszkę lepiej :) Chyba nalewka z Arniki czyni cuda! a może to wszystko??? w każdym bądź razie przestało się lać z ran... nie są jeszcze "ładne" ani wygojone, ale wyglądają lepiej. niestety znalazłam jeszcze 2 nowe ukryte w sierści.. wizyta dopiero we czwartek więc nie wiem czy sama tego nie zgolę, bo trudno czyścić ranę w której są kłaki.. skleja się wszystko i w ogóle... wetka raz goliła maszynką, raz żyletką... muszę skombinować utensylia.. po powrocie męża z pracy udaje się do apteki, muszę dokupić rivanol i gazy.. no i może wreszcie propolis uda się dostać. No i chyba jeszcze wiesiołka młoda dostanie.. i jeżeli będzie to mydełko oliwkowe... hmm.. dzięki Cioteczki, że z nami jesteście... gdy jest wsparcie to walka wydaje się łatwiejsza, a wróg nie tak straszny.... Powiem Wam jeszcze co zrobiłam z Kiciusiem.. będziecie się śmiać, ale.. skoro nie ma nadziei i tylko "cud" może go ocalić, zadzwoniłam po "cud"... do bioenergoterapeuty, który potrafi przekazać energię przez telefon... i była niezła jazda, rozgrzał mnie jak piecyk (tylko bez skojarzeń, on nic nie mówił:eviltong:), a ja trzymałam kotka.. kotek się obudził i patrzył na mnie prosto w oczy... po "seansie" gość mi powiedział, że ma nie tak z przewodem pokarmowym i zapewne biegunkuje, a poza tym ciężko mu się oddycha (przy wodobrzuszu standard)... także znowu mnie zaskoczył bo już kiedyś pomógł psiakowi moich rodziców... :) kotek poszedł trochę jeść!!!!!!!!! (a od wczoraj nic nie jadł, mimo podstawianych frykasów)...... wieczorem mam zadzwonić jeszcze raz, bo "kotek malutki nie może przyjąć za dużo energii na raz") :-o niezłe czary... zdaje sobie sprawę, że szansa że mu przejdzie jest jedna na milion.. ale też żeby zachorować na tą chorobę jest 1:5000 więc czemu i tym razem nie mój kot? Freyka jest druga w kolejności, bo ona nie umiera... a nie pomyślalam wcześniej żeby nad nią odprawiać takie czary..... ;)
  14. hopsam maluchy i sunieczki... i trzymam kciuki za szybciutkie i wymarzone domki!
  15. fotosy śliczne, zmienił się chłopak - zmężniał :) a te krostki to mogą być takie nużycowe niestety.. zaczerwienione, a czasem mają biały-żółty czubek.. to może być (tfu tfu) początek ropnego zapalenia skóry... :( oby nie, tylko inna "bzdurka".... trzymam kciuki za ten wrotycz.. jak zadziała to będziemy następni w kolejności..
  16. Pani Sylwio, dziękuję że przyjęła Pani sunię pod swój dach i walczy Pani o nią jak lwica. Krzywda jej się nie stanie, nie pozwolimy na to, jej dobro leży w interesie wielu osób... dziękujemy za wspaniały dt. Mam nadzieję, że od tej pory będzie Pani zadowolona z kontaktu, zawsze może Pani napisać jakieś uwagi na forum, wtedy odzew jest większy... nina uszy do góry! jest z Ciebie wspaniała Cioteczka niejednego psiaka, nie zabieraj im tego....
  17. hejo nie wiedziałam, że taka burza rozpętała się na wątku, przepraszam za nieobecność, ale trochę mi się w domu wali wszystko na głowę... Pani Sylwio, przykro mi, że została Pani sama z sunią i jej problemami, myślałam tak jak nina - że sprawa kontaktu jest załatwiona... nie wiem na czym polega płatny tymczas, co leży w Pani gestii, a co nie. Sunia miała jechać do weterynarza na zdjęcie szwów, a normalną jest dla mnie rzeczą, że gdy rana się paprze to się ją przemywa.. jeżeli nie chciała Pani tego zrobić, myślę (mam nadzieję) że i Pani dostała jakiś numer telefonu od nas i można było zadzwonić........... kopciuszek zadała pytanie o kubraczek na wątku, udzielono jej odpowiedzi... przykro mi że do Pani nie dotarła. Czasem gdy zaangażowanych w pomoc jest dużo osób to linia kontaktu też jest upośledzona. Nie wiem co więcej powiedzieć... zawiesiłam w próżni pytanie, co kto może zrobić dla suni, poza odpowiedziami "ja nie mogę, przepraszam" nie było odzewu...... miło, że teraz pojawiają się głosy o przedłużenie tymczasu i że jest ktoś, kto za to zapłaci. Chciałabym dla suni jak najlepiej, fotki już są - trzeba ogłaszać... czy ktoś się podejmie? A do "Dziadka" wypadałoby wysłać kogoś POWAŻNEGO, może udałoby się poprosić KTOZ? żeby poszedł do niego i wyjaśnił mu dlaczego odebrano mu psa. bo nie można zrobić krzywdy nie tylko suni, ale też ANANASOWI. Także jeżeli Ciotki postanowicie suni nie oddawać, to trzeba to jakoś załatwić bez szkody osób zainteresowanych. A dziadek i tak na milion procent przygarnie kolejne zwierzę............ i to dopiero będzie "ciekawe".
  18. zapomniałam dodać, że dzisiejsza wizyta 28 zł, kocur był liczony osobno... no i fajną Pani wet zrobiła minę, gdy zapytała czy dalej zmywam szarym mydłem ;) ...a ja hmm no wie Pani, trochę zmieniłam metodę i poleciałam z wodą, rivanolem..olejkiem herbacianym i arniką ;) wspomniałam też o niedoszłym propolisie w zamiarach.. minę miała conajmniej interesującą ;) pozwoliła Freycię umyć, proponowała szampon Alervet czy jakoś tak, że nie zmywa naturalnej warstwy łojowej etc. Ja jednak myślę o tym mydełku oliwkowym.... poszukam...
  19. wiecie.. mam pewną teorię, czytałam o tym FIP i wynika mi, że kociska mogą się od siebie zarazić... ponad rok temu przyjęłam pod swój dach kocura Ozzy'iego z "likwidacji hodowli" - pani nie wiedziała ile ma jakich kotów i gdzie są... Ozzy wparował do domu i przez niego przebiegł, był dziki, ale piękny. Rasa "Ocicat". Tenże kocur jak się w domu okazało - ogon miał złamany w dwóch miejscach i do tego mostek. Albo dużo walczył, albo miał jakąś przygodę. To był wtedy 6 miesięczny kociak. ... dzień po przybyciu Ozziego ze schroniska przygarnęliśmy kocurka Ryśka, żeby kocurom było raźniej. Rysiu był oceniony przez weta na 5 tyg :( (a już był w schronie).. Ozzy miał biegunki, myśleliśmy że to przez stres.. potem był leczony na infekcje (nifuroksazyd), dostał karmę Sensitive..nic nie pomagało.. w końcu zaczął chodzić na dłuższe wycieczki, więc jego biegunki nam przestały przeszkadzać, bo załatwiał się na polu.. W tym czasie Rysiu zaczął chorować.. dostawał Lydium na odporność (Ozzy zresztą też), ciągle był osowiały, a nam wydawało się że jest po prostu cichy i spokojny... też często biegunkował. Żaden wet, do których wtedy chodziliśmy nie zdiagnozował prawidłowo ani jednego z kocurów.. Rysiek CIĄGLE chorował, moze max. 2 tyg ciągiem był zdrowy... wg mnie Ozzy jest nosicielem wirusa FIP. Zaraził Ryśka. Potem zaraził Yodę 1 (był leczony na biegunki w wieku 4-miesięcy, gdy zginął tragicznie....) i teraz załatwił nam Yodę 2...... pytałam Pani wet, czy to jest zaraźliwe, powiedziała, że raczej nie, ale dla mnie choroba zakaźna jest zakaźna i w necie informacje sugerują, że koty mogą się tym od siebie zarazić. a u nas 100% symbioza kocurów - śpią razem ,myją się nawzajem etc... więc dziwne by było, żeby kot się nie zaraził.......... ehhhh także pozostaniemy MONOKOCIARZAMI, bo więcej strat "zwierzakowych" nie przeżyję. Słyszysz Freyka? Zbieraj się Franco, bo ja mam dość już tych chorób.. nooooo... sorry za wykład z FIP ale próbuje dojść z emocjami do ładu...
  20. Ciotki........ nieuwierzycie... przepraszam za offtopic, ale wspomniałam, że mój drugi kocur ma gorączkę...? był do tego osowiały od środy, podejrzewałam robaki - wczoraj dziwnie napęczniał, myślałam że zdechły i zapchały mu jelita.. dzisiaj w kupie znalazłam robale ale na wszelki wypadek wzięłam go z Freyką do weta... diagnoza 2-obecnych w lecznicy wetów: zakaźne zakażenie otrzewnej - FIP wysiękowy, kocurek 4-miesięczny umiera.... leczenie tylko paliatywne.................................. ma kilka dni do kilku tygodni życia :placz::placz::placz: także byłam trochę w lecznicy nieprzytomna, bo ryczałam jak bóbr. ZAWSZE MOŻE BYĆ GORZEJ ehhhh...:shake::shake::shake: Na rany Freyki powiedziała, że LEPIEJ. Dwie na "tyłku" wyszły najpóźniej więc jeszcze się sączą, pozostałe prawie poprzysychały... Wczoraj doszły pieniążki od agagi21 (dziękuję bardzo bardzo) i kupiłam nalewkę z arniki, propolisu niestety nie było:( ale to była sobota, więc dużego wyboru aptek nie miałam... jutro spróbuję znów powojować. Wczoraj po zmyciu Freyci wodą zastosowałam nalewkę z arniki w rozcieńczeniu, więc może dlatego rany były lepsze...? Antybiotyk Tirsan kontynnuacja, kolejna wizyta we czwartek. Powiedziałam o tłustym polu, pokazałam, ale wetka powiedziała żeby narazie jeszcze skupić się na tych ranach, żeby się zamknęły... p. Tereso wydaje mi się że Freycię przydałoby się jednak trochę umyć, bo na całym ciele ma taki trochę łupież i mniejsze i większe strupki - do tego najlepsze byłoby to mydełko oliwkowe??? kojarzę taką firmę "D'oliva"... czy takie mogłoby być?
  21. Pani Tereso podałam swoje namiary na Pani profilu bo ma Pani zapchaną skrzynkę... trochę już młodą oczyszczałam... Rivanolu schodzi masakrycznie dużo :( niestety pod sierścią są nowe ranki, jutro pewnie golenie sierści w tym miejscu, aż boję się co wyjdzie spod spodu.. w poniedziałek jak przyjdą pieniążki z wpłat niezwłocznie udam się do apteki... jutro jadę do weterynarza, porozmawiam o tej malassezii, ona sie chyba świeci pod jakąś lampą.... zobaczymy czy ją mają, ewentualnie może coś wyszłoby w preparacie z tego miejsca.. zobaczymy. Freycia wszamała michę po dodaniu pasztetu. Sprytna jest, wie że Pani jest miękka, więc co będzie samo suche jeść.... ;)
  22. dzięki Agniecha, poprawione, jeżeli masz jeszcze jakieś uwagi to wal śmiało, mnie trzeba jeszcze trochę za rękę prowadzić... muszę podrasować Freyci michę, dużo rano zostawiła suchego.. mam obsesję, żeby dobrze jadła, mimo ze upały i może jej się nie chce, to robię wszystko żeby gramaturowo wcięła tyle ile trzeba.. także idę powalczyć z jej kubkami smakowymi, no chyba że od 6.30 już coś zniknęło.. ranki niestety znów spękane, zaraz przemyję rivanolem i spróbuje trochę z tym olejkiem herbacianym, w internecie wyczytałam że nie rozcieńczać...... wizyta u pani wet już jutro......... "samopoczuciowo" Freyka wydaje mi się lepsza, ale rany dalej brzydkie, lejące :( zastanawiałam się nad jakimś kubraczkiem, żeby sobie tego ciągle nie urażała, ale wetka odradziła - że będzie lepsze środowisko do namnażania syfów i gorsze gojenie.... ehhh...
  23. Cioteczki strasznie bardzo Wam dziękuję!!!!!!! Agnieszko - rewelacja! dzięki! akurat będzie "na styk".. Pani Tereso, bardzo uprzejmię proszę o informację - co jest najpilniejsze z listy do kupienia? mam w domu "Omega 3" w dawce 1000mg, czy takie może być? i czy wyciskać to z kapsułki czy podawać młodej w całości? czy to wystarczy za OMEGAN, WIESIOŁEK I OGÓRECZNIK, czy wszystkie te "pozycje" wypadałoby zrealizować? Fioneczko nie mogę podawać Freyci "WMC" bo nadal poziom wapnia był u młodej przekroczony...
  24. good news! znalazlam u rodzicow olejek herbaciany, ktory uzywali do kapieli!!!! czad! chociaz jedna pozycja odfajkowana! jutro podzialam... eeeee... a on sie rozciencza czy stezonym? stezony nie podrazni ran? tylko patyczkiem do uszu mam miejscowo nakladac? i nalozyc na wszystkie zmienione miejsca? (to butelka bedzie na raz?) masakra.. Pani Tereso, prosze bardzo o uscislenie...
  25. gratuluje Pchelce i dziekuje wszystkim Cioteczkom ktorym nie byl obojetny los maluchow! :loveu: Wojtus a co u Was...?
×
×
  • Create New...