Jump to content
Dogomania

2411magdalenka

Members
  • Posts

    1599
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by 2411magdalenka

  1. na razie za krótko żeby stwierdzić.. siedzi obrażona na ganku, generalnie do wanny muszę ją zaciągać siłą i dzieje jej się "straszna krzywda"... nie drapię się tą chwilę, ale dopiero do wieczora/jutra coś więcej zdołam zauważyć... Te rany które widać, wyglądają wg mnie o niebo lepiej - pysk już jest prawie zagojony, a miał "naście" ran... bok tułowia - prawie zagojony, najgorsze są te rany "na tyłku", a w kąpieli zauważyłam, że na ogonie się robi.. także chyba "nużyca ucieka" ku tyłowi... może faktycznie dajemy jej radę? ale łapki czerwone, tylko niedziela bezpośrednio po zastrzyku były blade... ale nie są zbyt opuchnięte... sama nie wiem co myśleć. na pewno duża poprawa jeśli chodzi o pęcherze i to podskórne dziadostwo.. skóra nie jest już napęczniała - wydaje mi się że to steryd... ropy chyba też już nie ma... także Tirsan zrobił swoje (w sumie tydzień..), a teraz biseptol powinien dobić niedobitki... 26.08 miałam założyć obróżkę z amitrazą, zobaczymy jaka będzie decyzja dr Orła... jak się to wszystko bardziej podgoi to warto by było zrobić zeskrobinę.. ale to pewnie najwcześniej za miesiąc... a może bzdury gadam ;) wg mnie jest lepiej, młoda chodzi..... więc chyba dzień ostateczny zrobił się początkiem nowej ery :)
  2. Freyka przed chwilą: 1. cała psina [IMG]http://i36.tinypic.com/33vnlgk.jpg[/IMG] 2. rana na głowie [IMG]http://i35.tinypic.com/51an8m.jpg[/IMG] 3. tył z łapą [IMG]http://i38.tinypic.com/2uhp9u8.jpg[/IMG] 4. bok pyska [IMG]http://i35.tinypic.com/2u43r5s.jpg[/IMG] 5. druga strona [IMG]http://i38.tinypic.com/34odbog.jpg[/IMG] 6. siedzi [IMG]http://i35.tinypic.com/nmdqiw.jpg[/IMG] 7. tył [IMG]http://i36.tinypic.com/242iln6.jpg[/IMG] 8. jedną łapą na TM, a pozostałymi pazurkami wbił się w ziemię... czyli Yoda 2 [IMG]http://i38.tinypic.com/16kceqb.jpg[/IMG] ... i co myślicie?
  3. ja też trzymam kciuki... a do Orła droga koleżanko nie chciałabyś się wybrać?
  4. odnalazłam mydełko oliwkowe wysłane priorytetem... GENIALNY LISTONOSZ włożył awizo do skrzynki moich rodziców którzy wyjechali we czwartek!!!!!!! dom obok... czasem bierzemy swoją pocztę gdy kogoś nie ma, ale ja jestem w domu non stop........ AAAAAAAAA!!! szlag mnie trafia.. czekam żeby ją umyć z tych łupieżów, starego naskórka i żółtych wstrętnych łusek i niewiadomoczego..... dzisiaj po pracy i innych załatwieniach mąż skoczy na pocztę, a to będzie wieczór, więc kąpanie jutro. Normalnie chce mi się gryźć ściany. Freyka chodzi. Staje tyłkiem do ścian domu i franca zdziera strupki z tyłka... a garaż cały wysrebrzony/zakrwawiony - ściany, szafki, różne rzeczy do ogrodu bo też drapie się o wszystko co się da... męczy się sunia, mąż się wkurza, a ja gdzieś pomiędzy... może jak się te strupy pogoją (zostały 3 na pysku i 5 na tułowiu, ale powierzchnia mniejsza - jak wykąpie Freykę i wyschnie to porobię nowe fotki)... Kocisko dalej z nami, spał mi na brzuchu przez pół nocy:) a teraz wygrzewa się na parapecie...
  5. dzięki, wiesz co, poczekamy do środy... zobaczymy co będzie... a jakby coś, to w aptekach można kupić Citrosept, chyba działa na tej samej zasadzie (tzn "odpowiednik").. i nigdy nie zapomnę jak mamuśka dała mi go na przeziębienie na łyżeczce, nie czytając na opakowaniu ROZCIEŃCZYĆ z wodą ;) także trochę jestem do niego zrażona ;) i wiem jaki ma wspaniały smak ;) ale wiem, że to dobry preparat! pomyślimy :) dziękuje...
  6. ja się jeszcze nie napalam... boję się że ten steryd tylko "uciszył" na chwilę to całe dziadostwo.. ukrył.. i czai się, żeby znów zaatakować... nawet jeśli "wyleczę" skórę na jakiś czas, to po miesiącu może być to samo... :( i to mnie martwi, bo od poniedziałku za tydzień jestem SAMA. Raz w tygodniu z Freyką do weta objadę, ale 3-4x nie dam rady :( ...zobaczymy, co powie moje Guru. Dzisiaj Freyka super - opuchlizna zmalała, jestem w szoku.. po jednym zakichanym zastrzyku - cud normalnie.. i rana na tyłku ładnie przyschła, dzisiaj nawet nie musiałam przemywać!!! ..pani twierdzi, że wysłała mydełko w środę w nocy, fajny mi priorytet, chyba napiszę skargę na poczcie polskiej bo bez przesady.. 1 dzień powinno iść, a nie 5.... a jak przyjdzie mydełko wreszcie młodą obmyję, myslę że wtedy odżyje... doktor "kąpie Pani w tym szamponie?" - hę...? ...nie bo pęka skóra............. narazie nie wyobrażam sobie tych kąpieli, wszystkie strupki się rozeschną, a dużo ich jeszcze... jutro zamierzam ja delikatnie obmyć gąbką moczoną w miedniczce...
  7. uciekam do pracy, wieczorem zaglądnę jak się odrobię, bo pewnie Freycie trzeba będzie przemyć jeszcze...
  8. dzięki... widzę że są pytania.. oto ILOŚCI leków jakie obecnie Freycia dostaje rano: biseptol wit. B complex wit. C wiesiołek Essentiale forte południe Immunodol Dicoflor (lepsza osłona) tran wieczór (powtórka z rana) w sumie... 13 tabletek.......................... witki opadają ;) dlatego mąż dostaje ochrzan jak tylko zbliży się do pasztetu ;) nie wiem, co dr Orłowi w głowie siedzi... ale człowiek jest to nieprzeciętny... gdy wczoraj pojechałam na "dyżur nocny" (czyli nagłe przypadki) to był u niego stary schorowany bernardyn... potem my.. ale w międzyczasie usuwał jeszcze ropomacicze (o 22...), po moim wyjściu z Freyką przyjechała Pani z 2 amstafami.. on pracuje w nocy jak w dzień... a gdy jest dzień bez jego przyjęć, to i tak umawia się z ludźmi wieczorami na operacje...... złoty człowiek. Oczywiście "marży" za dyżur nocny nie doliczył (+ 30 zł), skończyło się na 20 zł... uciekam do pracy, Freyka w dobrym humorze, już na rano opuchlizna skóry duuużo mniejsza! pozdrawiamy
  9. no i nadszedł ten wielki dzień... od siebie dziękuje BARDZO osobom, które zadbamy o Sarę i pomogły jej zdobyć to, co najcenniejsze na świecie - miłość i prawdziwy dom... powodzenia Saro...
  10. bobas nie dał mi nadrobić zaległości w spaniu, ale i tak miałam dzisiaj dużo więcej ochoty do wstawania niż przez ostatnie dni... dziękuje, że byliście z nami.. nie spodziewałam się, że ktokolwiek zaglądnie... no więc tak, doktor na wstępie powiedział, że "ona ma już wszystko"... chciałam uściślić, no więc powiedział, że nużycę powikłaną bakteriami, grzybami... także hmm no to wiemy. Na chodzenie nic nie powiedział.. ani że to epizod, ani że wracają tamte sprawy.. chyba sam nie jest przekonany, więc chce ją "zostawić" na obserwacji. dostała wczoraj.... STERYD w zastrzyku jednorazowo.. chyba żeby zatrzymać ten stan zapalny "armatą". I koktail z witamin... był to zastrzyk domięśniowy.. dodam, że Freycia ma już kark tak "wybyczony" od zastrzyków......... :( do tego zmiana antybiotyku, powiedział, że Tirsan jest za silny, że nie trzeba "aż tak" działać, dostaliśmy Rp na biseptol w tabletkach... dokładamy wit. B complex i wit. C w dawce dla dorosłych i koniecznie oleje roślinne podawać (no, ale ma wiesiołka, więc powiedział ok). Wizytę mam umówioną w środę o 17.15... sama jestem "ciekawa" co to będzie. Doktor nie lubi mówić dużo, ja sama wczoraj nie bardzo byłam w stanie drążyć, bo jechałam do niego z duszą na ramieniu i miałam problemy z relacjonowaniem ostatnich 3 tyg... ale zadałam pytanie "czy coś z niej będzie", powiedział "zobaczymy" ale mam wrażenie, że był pozytywnie nastawiony. ...w nocy musiałam jeszcze zafundować Freyci te wszystkie tabletki (było w sumie 4) - jak się franca cieszyła, bo dostała chyba 1/4 puszki pasztetu na raz ;)
  11. nie wiem czy ktoś czekał na tą wiadomość.. ale Freycia jest jeszcze z nami :) przynajmniej do środy.. ale coś czuję po cichu że dłużej.. więcej napiszę jutro bo "padam na pysk" pozdrawiamy..
  12. dzisiaj cisza, bo ogarniam dom, teraz biegnę do pracy (udało mi się złapać kilka godzin dziś i jutro), kończe 21 i wracam po Freykę i zasuwamy do Orła. Freyka chodzi. Dostała w sumie wczoraj 31mg Rimadylu (a mogła dostać nawet 75mg) i po tej dawce chodzi, a nawet biegła jak zobaczyła że idę do skrzynki na listy do bramy.... niestety mydełko oliwkowe nadal nie doszlo GRRRR (priorytet z środy nocki heh). zobaczymy czy do wieczora to się zmieni..... ale mam przeczucie, że będzie ok.. pogadam z Orłem co i jak.. jeżeli młoda przestanie chodzić do wieczora, to pewnie rozmowa będzie miała inny charakter... :( ale narazie jestem :) nawet wiem że młoda stawała na tylnych łapach tylko... bo zrysowała nam w nocy całe auto pazurami ;) Kiciusia dalej "zostawiamy", franca robi kupkę na opuszek palca, bo praktycznie nie je... cuda mu podstawiam i troszkę dziubnie i chyba dzięki temu utrzymuje się na chodzie. nina_q Ozzy jest nieszczepiony, bo problem biegunek nie rozwiązany aż dotąd. Kocurek Rysiek był szczepiony na wszystko (uśpiony z wycieńczenia gdy miał 8 mies.) Obecny Yoda 2 jeszcze był nieszczepiony bo mąż twierdził, że Ryśka załatwiły szczepienia... obecna choroba Yody 2 nie jest zabezpieczana żadnym szczepieniem :( i nie ma lekarstwa... można jej tylko zapobiegać izolując zwierzęta będące nosicielami koronawirusa... a i tak, że zmutuje do postaci chorobowej to prawdopodobieństwo jest 1:5000 ........ (postać jelitowa jest niegroźna i z tym koty żyją, niestety zarażają... wg nas Ozzy jest nosicielem bo on pochodzi z dużej pseudohodowli).
  13. dzięki za słowa wsparcia... ja cały czas mam "gule" w gardle i głowa mi chce pęknąć.. córcia mówiła do mnie "mamusiu nie bądź taka" bo pół dnia ryczałam i nie moglam sobie znaleźć miejsca.. żadny ze mnie twardziel. Freycia po Rimadylu lepsza, wyszła parę razy z garażu, nawet próbowała na powrót się drapać... wieczorem NIE DAŁAM jej drugiej dawki, bo chce ją jutro jeszcze poobserwować,żeby wiedzieć co powiedzieć lekarzowi i sama mieć pewność. Wet ma dyżur nocny, więc będę u niego pewnie ok 22, obiecuje napisać po powrocie chociaż dwa słowa. Kocurek jeszcze z nami, zjadł po południu trochę krupniku i to dodało mu sił.. przebudził się i łaził, miauczał i mruczał... daliśmy mu jeszcze trochę czasu...
  14. gdyby ktoś chciał poczytać o "początkach" Freyci, zanim doczekała się swojego wątku, zapraszam na [url]http://www.dogomania.pl/threads/181890-Freya-Oskar-Xawcio-chorowite-maluchy-ju%C5%BC-w-KOCHAJ%C4%84CYCH-domach-%29-Axa-czeka-na-dom../page91[/url] docha napisała mi na mejlu, że powinnam leczyć ją niesterydowo.. odpisałam, że tak było, ale niestety NLPZ nie dały rady... młoda na nich gorączkowała i nie dała rady chodzić... ba, stanąć nawet :( dopiero na Encortonie pierwszy raz pobiegła........... :( jadę jutro do dr Orła na dyżur... tylko co on wie, jak nie było go ponad 3 tyg... no, ale może akurat będzie miał świeże spojrzenie...... wierzcie mi, gdybym widziała jakikolwiek ratunek dla Freyci... walczyłabym... ale czasem wiatraki okazują się silniejsze... jutro razem z doktorem zadecydujemy co dalej, jeżeli jest jeszcze dla nas jakieś "dalej"...
  15. z tym jej chodzeniem Rimadyl radził sobie do pewnego czasu, tak że mogła wstać i przejść sama się wysikać... potem przestał wystarczać i młoda nie mogła się podnieść.. działają sterydy... ale widzicie co sterydy zrobiły ze skóra.. odporność leci.. nużyca, grzyby, bakterie... błędne koło cierpienia :(
  16. dwóch wetów powiedziało, że chyba przyszedł czas, żeby "podjąć decyzję"......
  17. troche piszę chaotycznie, bo jestem roztrzęsiona.. wzięłam ją na ogród na smyczy, wstała, przeszła jakieś 10m, ale siadła, spuściłam ją - od razu pobiegła do garażu na posłanie.. poszłam do niej znowu i wołałam ją z odległości może metra - nie podnosiła się żeby podejść.. przyniosłam jej pasztet z tym Rimadylem, pasztet uwielbia.. też nie podeszła....... nie ma słów na to wszystko...
  18. [SIZE=5][COLOR=Red]FREYA PRZESTAJE CHODZIĆ[/COLOR][/SIZE] napisałam dużymi literami, bo coś we mnie krzyczy, coś we mnie płacze, coś we mnie pęka.. usłyszałam jej skuczenie w garażu...przyniosłam jej miskę z jedzeniem, nie chciała wstać...tylko siedzi w kącie i skuczy... od razu wróciły wspomnienia z niedawnej choroby i uderzyły we mnie mocno... rozpaczam, bo wydaje mi się, że przyszedł czas żebym pozwoliła jej odejść... dzwoniłam do 2 wetów, dr Adamskiej u której byłam wczoraj, czy mogę dać jej Rimadyl, na szczęście mam w domu jedną dawkę... dzwoniłam do weta, który prowadził ją na początku, tego mojego na wsi - jaką mam dawkę... jest ok... przez obie rozmowy ryczałam. Ryczałam jeszcze do Agnieszki i niny... Ryczałam przy Freyci.... chyba nadchodzi koniec......
  19. skąd ja znam te ocierania... cieszę się, że elewacji domu jeszcze nie mamy docelowej ;) bo Freyka by poszła na łańcuch jak nic ;) i mąż jeszcze komentarz: "a co? przyjadą ją zabrać? to DOBRA" ;) ale pogoda taka se, więc młoda zdobyła garaż i też wszystko wyżółcone.. a zapach olejku herbacianego chyba znienawidzę na zawsze ;) trzymaj się kobito i walcz z tym złośliwcem ;)
  20. słuchajcie Ciotki, wetka powiedziała, że te zmiany pęcherzowe-niepęcherzowe to stan zapalny skóry.......... i że powinno przejść po Tirsanie. ogólnie powiedziała, że Freyka dużo lepiej wygląda. Pysk całkiem całkiem, "tyłek" jeszcze się goi, ale już o niebo lepiej, aczkolwiek ropy trochę w tym jest... znalazła tylko 1 nową rankę ale niewielką... łapy tylnie owszem zaognione... kontynuacja Tirsanu. W wikend jadę na dyżur do doktora Orła i zobaczymy co on powie. Pęcherzyca powiedziała, że RACZEJ NIE, bo Freyka była na Encortonie gdy zmiany zaczęły się pojawiać, a tym się leczy pęcherzyce niby (piszę niby, bo nie wiem, choroba z autoagresji, więc steryd powinien ją tłumić, a u nas zaczęła się wtedy robić ta bonanza). Alergia pokarmowa też raczej nie, bo niby też steryd by na to zadziałał. Więc dalej zostajemy przy bardzo powikłanej nużycy... powiedziała że można by robić testy, ale laboratoria wolą jak jest tydzien przerwy od leczenia... ewentualnie można dać rozpiskę co pies bierze, ale i tak wyniki mogą wyjść nie do końca takie jak trzeba.......... widać, że wolała pozostawić decyzję Szefowi. Także w sob/niedz zasuwam na dyżur, wtedy chyba materiału nie pobierze, ale przynajmniej zacznie myśleć o Freyce.... ewentualnie zamiesza coś w leczeniu, skoryguje. Wg wetki poprawa. Mnie martwią jednak te tylnie łapy i pachwiny... bo kurde, Iwermektyna jeszcze powinna działać, obróżkę z Amitrazą mam założyć dopiero 26.08... ...AAAA... Pani wet na dzień dobry "Freyka jak Ty pachniesz!" (olejek herbaciany, arnika, propolis buahahahaha ;) ) dzisiejsza wizyta 36 zł (antybiotyk + sreberko, ale niestety antybiotyku brakło, więc u Orła muszę dokupić w wikend)
  21. super, również kciukuje z całej siły
  22. dziwna sprawa, ale łapy tylnie "się uspokoiły", nie są już takie napęczniałe i te pęcherze-niepęcherze też jakby zmalały.. a szczerze mówiąc przy obmywaniu ran nic z tym nie robiłam, więc w ogóle zgłupiałam. Ale w sumie są choroby które mają swój "rzut" o określonej porze dnia... Obejrzałam dokładnie tułów, młoda się łuszczy.. to chyba dobrze, bo zrzuca stary naskórek, tylko przydałoby się to wreszcie wymyć. Mydełko jeszcze nie doszło... Na tułowiu nie ma tych "nalanych-pęcherzowych" zmian... Orzeł jest dostępny dopiero od wikendu.Nasza wizyta miała być we środę, także tyle dam radę przyspieszyć.Tylko nie wiem czy od razu zleci badania, bo laboratoria i tak preparaty przyjmują w dni powszednie, więc nie wiem jaka jest trwałość "materiału". Zobaczymy co powie i zrobi.. Wydaje mi się że nie było wyjścia z tym antybiotykiem. Nie wiem czy chodzi Wam o posiew, ale to 8 dni zwłoki, młoda mogłaby nie dać rady tyle "czekać". Orzeł pewnie dałby antybiotyk ale równocześnie pobrał materiał do badań... no ale to tylko gdybania. Samopoczucie Freyki ok. Szczeka, rządzi się w ogrodzie i za wszelką cenę próbuje drapać.. nie wiem czy to tylko świąd od gojących się ran, czy coś głębszego... z kasą jest fatalnie, bez ściemy mamy do końca miesiąca 300 zł na 4 osoby, ledwie z tego wyżyć :( a tu jeszcze chyba kiciusiowi "duży zastrzyk" na dniach trzeba będzie zapłacić, bo coraz słabszy... także nie bardzo na cokolwiek nas teraz stać... a na koniec roku mam zobowiązanie fianansowe i chyba pójdę tańczyć na rurze, bo wszystko co miałam odłożone poszło w eter. I bynajmniej nie na kosmetyki i waciki i przeceny w galeriach... eeeehhhh.
  23. poduszeczki są chropowate, ale to pewnie jeszcze efekt działania boraksu bo on też bardzo wysusza.. nos w porządku, patrzyłam jej jeszcze do pyska, bo jakieś tam odmiany pęcherzycy robią zmiany w j.ustnej ale tu wygląda super... nos ok.. czekam na to mydełko oliwkowe, bo chce ją przemyć, bo nie wiem co z całą skórą się dzieje... czy się łuszczy czy np propolis krystalizuje na skórze? czy to są żółte łuski, czy zażółcone zwykłe strupki od Rivanolu... (sama ręce mam od ponad tygodnia żółte od przemywań Rivanolem) i jest taki objaw, że pojawia się strupek ok 1x1,5 cm, zasycha z sierścią, a potem odpada i w tym miejscu robi się dziurka/rowek.. nie wiem, to po usunięciu całego mieszka włosowego? w ogóle te rany "na tyłku" które przemywam mają charakter dziurek i rowków... ? i sreberko w sprayu się skończyło... :( a używałam go tak przed południem po wyschnięciu rivanolu-arniki-propolisu, bo fajnie ściągało te rany i fajnie zabezpieczało.. i nie wiem czy kupić to sreberko (20 zł) czy może p. wet używała takiego talku w sprayu który działa jeszcze p/świądowo...? co radzicie? coś jest raczej potrzebne... Fioneczko wiem że przydałyby się jakieś testy/badania, wierzę w dr Orła... a zobaczę co jeszcze wetka powie na te wstrętne zmiany :( właśnie robię sobie melisę, bo nie wytrzymuję, zachowuje się abstrakcyjnie, krzyczę na dzieci, porażka :( ale z drugiej strony kocisko leży zdychające na podusi na środku salonu, a Freyka.. cóż same wiecie...
  24. no i co tam???????? powiedz, że lepiej.. powiedz, że będzie dobrze..... odpisał mi, powiedział, że ciężko coś powiedzieć ;) ale że może właśnie w genach tkwi problem... może u Azy cosik było nie teges i u Barta też trochę, a u Freyki i Oskara zebrała się ta niekorzystna pula genów i stąd problemy...? u nas kolejne zmiany.. jadę w sobotę po pracy na dyżur nocny do Orła, bo to co się dzieje, to jest..... brak słów, Pani w recepcji na Sanockiej powiedziałam "cuda mi się dzieją z psem", ale to chyba najgorsze koszmary.
  25. ale dostałam ciśnienia :( powiedziałam sobie, że jeszcze raz spróbuję, zawalczę póki mam męża w domu........ masakra... co ja mam z nią zrobić? wydaje mi się, że to może być pęcherzyca. "Pierwszym objawem jest pojawienie się krost, a następnie strupów. Zmiany pojawiają się zazwyczaj na części twarzowej i uszach, następnie na stopach w okolicach wałów pazurowych i opuszek (tzw. twarda łapa). Kolejne zmiany rozwijają sie w pachwinach. Nie stwierdza sie sezonowości czy wplywu środowiska na rozwój choroby. Wczesnymi zmianani sa rómieniowate plamy, przechodzące w krosty i strupy, nie ma fazy pęcherzy. Strupy są suche, żółte do brązowych, występują łuski, wyłysienia i nadżerki. Często obserwuje sie też tzw. objaw Nikolskiego - w skutek rozluźnienia połączeń pomiedzy warstwami skóry, dochodzi do spełzania naskórka w skutek pocierania palcem. Dość rzadko stwierdza sie zmiany w jamie ustnej. U niektórych psów zmiany ograniczają sie tylko do opuszek łap, wtedy objaem może być kulawizna. Dość często występuje depigmentacja płytki nosowej, obserwuje sie także świąd i ból. Objawami towarzyszącymi są wtórne zakażenia bakteryjne i grzybiczne, powiększone węzły chłonne, gorączka, brak apetytu, letargiczność. " źródło [url]http://www.sangoma.pl/pol/zdrowie/skorne_auto/pecherzowe.htm[/url] w pachwinach też są czerwone krosty.......... ok 18 będę u weta. trzymajcie kciuki żebym nie zwariowała... :( :( :(
×
×
  • Create New...