Jump to content
Dogomania

2411magdalenka

Members
  • Posts

    1599
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by 2411magdalenka

  1. zabijajcie, ale ściągnęłam kołnierz... bo ona i tak się wali nim po ciele i chyba więcej szkód zrobi niż parę liznięć jęzorem. Obserwowałam ją przez godzinę bez przerwy - jest wniebowzięta bez tego na głowie, chodzi i merda ogonem, przez godzinę polizała się może 3-4x i to tak od niechcenia.. spróbuję jeszcze parę godzin. Spróbuję indyka, kupię dzisiaj, ale zaraz dam młodej kurczaka z kaszą, bo już robię, a ona masakrycznie mało jadła ostatnio i jak się napiła wody po kąpaniu to normalnie chlupoce jej w brzuchu gdy truchta :( aaaa.. Freyka nie lubi wody z miski. Zawsze mi to umykało. Nie wiem czy przyzwyczajenia z tej opuszczonej działki, gdzie mieszkali, ale żłopie z kałuży... i nieważne że obok podstawiam świeżą wodę w misce - grzecznościowo mlaśnie 2x jęzorem i dalej kałuża... a w tych kałużach to może być wszystko - ziemia, robale, glony... ??? jakaś rada?
  2. aaaa... i Freyka zakochana teraz jest w budzie. A że z ran dalej się leje, to ściany budy = masakra. Czym to umyć/zdezynfekować? Wodą z octem? jakie proporcje? jadwiga bardzo dziękuję za chęć pomocy, dzisiaj poszła mi reszta przelewów domowych (rachunki) no i bankomat mi powiedział spadaj, gdy szłam po nowy kołnierz dla Freyi. Kolejna pożyczka do budżetu domowego w drodze..
  3. Młoda wykąpana, z Sebowetu zrezygnowałam. Stan ran.. ciężko powiedzieć. Skóra jest mniej wypukła w okolicy łopatek/barków/tułowia, ale z tyłu tzn okolice odbytu, siuchy i ud nadal bardzo brzydkie, skóra wisząca, parchata, czerwono-sina. Kupiłam młodej kołnierz, niestety nie było idealnego rozmiaru, zdecydowałam się na trochę mniejszy, bo zatrzaski są bliżej siebie, a młoda własnie to rozwala migusiem, może ten mocniej będzie trzymał. Ale franca uderza się kapeluszem w rany, skoro jęzorem nie może dostać i i tak się rozwala.. plus tylne łapy dosięgną ran na łopatkach więc i tak robi co chce :( Zdecydowałam się na zdjęcię Contra-tixu (obróżki z amitrazą) bo Pan od Atosa (psiak z mega-nużycą "łysy jak słonik")pisał że jego psiaka uczulała - więc może to to??? a pożytku z niej chyba dużego nie ma, nosiła ją młoda 2 tygodnie i jakoś boom nużycy w tym czasie wystąpił. Kłopot z jedzeniem nadal trwa. Złamałam się. Dzisiaj dałam trochę animondy - nie chciała. OK, podlałam jej pół szklanki rosołu (wiem, wiem - drób) - ale też nie zjadła....... Pani Małgosia (dr kotek) radzi kupić po prostu kurę i gotować z kaszą. Nie wiem czy tak nie zrobię... bo młoda jak nie będzie jeść to już po niej. Od piątku kiepściej je (wtedy jeszcze dostawała Royala) więc nie jestem pewna czy to kwestia karmy. Pani Małgosia twierdzi, że Quantec spowodował że Freyę odrzuca od obecnego jedzenia bo mają te dodatki konserwujące i ona wie, że to jej szkodzi... Nie wiem, co tak naprawdę jej powodem... Pani Małgosia obiecuje, że Freyka wyzdrowieje, bo Quantec działa. Zastanawiałam się nad kupnem mniej uczulającego mięcha do gotowania, ale 1) nie ma w okolicy koniny i przypuszczam że mnie na nią nie stać 2) jagnięciny też nie mam gdzie kupić i cena pewnie kosmos 3) wołowina podobno pozornie nie uczula, a w rzeczywistości często są na nią reakcje alergiczne... no i cenowo też hmm moja rodzina takich frykasów nie jada ;) 3) co środę można kupić w mojej wsi królika... ale cena hej ;) no i czy królik mniej będzie uczulał? ...dodam, że Quantec nie wykazał uczulenia na białko...... no i nie wiem w czym jej podawać tabletki - odstawiłam pasztet drobiowy (bo drób i konserwanty)... myślalam nad serem białym, ale to znowu białko krowie. agaga dzięki za cynk o puszce - to jest alternatywa.. tylko kurde, puszka=konserwa=konserwanty :(
  4. Pani Małgosiu, nie wiem co działa, ale staram się Freyci dostarczać wszelkie składniki sprzyjające gojeniu.. wiesiołek sprzyja odnowie naskórka i normalizuje pracę komórek skóry wit. B "nie lubi" nużeniec (pasożyt na skórze) wit. C na odporność i jako antyoksydant ... do tego Freycia ma jeszcze Esseliv forte na ochronę i odbudowę wątroby osłonę do antybiotyku w postaci symbiotyku (pre i pro biotyk) tran (też kwasy nienasycone - na skórę plus odporność) a za parę dni włączam znowu Immunodol również na odporność, dawkowane seriami... To nie są przypadkowe preparaty, zostały polecone przez DogoCioteczki, część przez weterynarza, ale ogólnie nie szkodzą. Mam nadzieję, że pomagają, działają, w końcu jak już Pani wie ;) sama na codzień również polecam je ludziom i to bynajmniej nie dlatego żeby wspomagać rynek farmaceutyczny, tylko żeby pomagać innym zgodnie z moją wiedzą i wykształceniem. Doceniam każdy rodzaj pomocy i szanuję również Pani sposób leczenia. I bardzo dziękuję. Nieważne jest dla mnie, czy to Quantec, czy dr Orzeł, czy wiesiołek czy inny pieron, byleby wreszcie Freyka zapomniała co to świąd, rany i plastikowy kołnierz i zaczęła cieszyć się życiem. Dziękuję za wysłanie sreberka koloidalnego.
  5. ok, tak zrobię.. myślałam, żeby dać proszek dla niemowlęcia, ale jeśli lepiej psi szampon i 90 stopni to ok :) dzięki... kurcze, młoda nie chce jeść samego suchego... zawsze dostawała dodatek mokrej karmy animonda junior - ale wolałabym ograniczyć wszelkie dodatki.. ale efekt jest taki, że od wczoraj prawie nie jadła :( a to ważne.. w końcu dałam jej trochę rosołku z kury:( i resztkę zupki mojego bobasa z indykiem - udało się, wcięła 2/3 przewidzianej porcji... ale nie wiem czym ją oszukiwać.. czy spróbować dawać uparcie suche, aż nauczy się na nowo go jeść? help, bo ona musi mieć siły do walki...
  6. wyprawiłam męża z powrotem do Szczytna, mogę się teraz skupić na opisie/programie z quanteca - gdyby któraś Ciotka chciała zerknąć co to takiego, mój email [email]magdalenka2411@poczta.fm[/email] - podeślę. Pani Małgosia, bardzo uprzejmie poszukała w internecie informacji na temat 2 podpunktów.. quantec znalazł 2 rodzaje czynników alergizujących Freyę. Czary to, czy nie czary, ale wg niego Freyka jest uczulona na 1. hydroksycytranellal Używany jako kompozycja zapachowa w płynach do kąpieli, tonikach i kremach nawilżających, szamponach i wodach toaletowych. Również wykryto hydroksycytronellal w około 20% kosmetyków zawierających "naturalne składniki"... mój komentarz: w składzie [B]Sebowetu Clean[/B] są 3 rzeczy: siarka, kw.salicylowy i dziegieć. W skład dziegcia nie wchodzi w/w związek, ale różne inne... no i znalazłam jeszcze tekst o działaniach ubocznych dziegci: [SIZE=3][FONT=Times New Roman][B]"Działania uboczne:[/B] ulega wchłonięciu ze skóry i błon śluzowych do krwiobiegu (działanie ogólnoustrojowe) uwyraźniając działanie związków fenolowych na układ nerwowy, wydalniczy i żółciowo-wątrobowy. Zastosowany na duże powierzchnie skóry może spowodować uszkodzenie nerek i wątroby. Słabo oczyszczone dziegcie węglowe zawierają wiele kancerogennych (rakotwórczych) składników, przez co zastosowanie tej grupy substancji leczniczych zmniejszyło się i zostało ograniczone. [/FONT][/SIZE]" [url]http://luskiewnik.strefa.pl/pix/p19.htm[/url] plus, że związki fenolowe mogą uczulać i podrażniać skórę same przez się. Zastanawiam się czy nie przejść już po prostu na inny szampon po prostu odkażający jak Heksoderm, czy używany przez gadomisię Clorexy derm forte. Bo już młoda się nie łuszczy... ale jutro wykąpie jeszcze w dziegciu, może potrzymam go krócej na skórze (zalecane ok 10min)? czy zrezygnować? w składzie mydełka z Aleppo nie wiem co do końca jest :( poza oliwą z oliwek i olejem z wawrzynu, witaminami... eeeehhh... a może wykąpać ją tylko w mydełku i spryskać boraksem, zrezygnować z Sebowetu? I jeszcze się zastanawiam czy hydroksycytranellal nie występuje w PROSZKU DO PRANIA. Freyka ma bardzo często prane kocyki (2-3x w tyg) i może to to ją uczula? 2. stabilizatory produktów spożywczych i tutaj...... nie ma dokładniejszej informacji. Stabilizatorem może być tokoferol czyli wit. E (tak jest w Pro Planie)... wątpię żeby on był szkodliwy... Przeczesałam internet pod kątem RC Maxi juniora - dokładnych składów i nie znalazłam niczego podejrzanego. A ten nowy Pro plan jest dla wrażliwych przewodów pokarmowych, "delikatnych" wiec może będzie trafiony. Przy podawaniu gotowanego mięcha, ryżu - trzeba podawać witaminy, a witaminy w preparatach witaminowych też są "stabilizowane" stabilizatorami..... ... Freycia siedzi w budzie. NIE WIEM O CO JEJ CHODZI. W ogole nie lubiła tam chodzić.. a teraz mimo kołnierza się wciska. Kołnierz rozwaliła, jutro zasuwam po nowy, bo dzisiaj nie mam gdzie :( rozlizała sobie rany wokół odbytu... ale cały czas sobie myślę, że w ślinie jest lizozym i sobie dezynfekuje sama ;) muszę do jutra przetrzymać jakoś. Musiałam też wybrać się do apteki, bo Rivanolu mi zabrakło, a ran otwartych przybywa. Również niektóre tabletki się pokończyły, dzisiejszy paragon Olej z wiesiołka 150 kaps 18,95 zł Vitamina C 5,55 zł Vitamina B comp. 4,40 zł Rivanol 250 ml 3,90 zł Kompresy x3 opak po 0,73 = 2,19 zł RAZEM: 34,99 zł... także takie są moje dzisiejsze gdybania - proszę napiszcie, czy Waszym zdaniem wykąpać w Sebowecie, czy tylko samym mydełku z Aleppo? i spryskać boraksem?
  7. w ogóle nic nie wiem ze Mszy, bo buczałam w kościele... nina, to może być alergia - oprócz nużycy i innych świństw... może wystąpić w każdym momencie po 6 miesiącu życia.. w lipcu, kiedy zaczęła się bonanza skórna (nie tylko nużycowe objawy, tylko gdy Freyka zaczęła się ranić i wygryzać..) młoda miała, ile? 7/8 miesięcy.. dokładnej daty urodzenia w końcu nie znamy. Czytam i czytam.. mogą być czerwone pola - są, stany zapalne - są, gigantyczny świąd tak że piesio robi sobie krzywdę - jest. Powikłania i ropy - jest. Freyka może mieć wszystko. może też to być tak, że doktor nie ma już pomysłu.. ale on dla mnie jest naprawdę autorytetem.. nie tylko dla mnie zresztą. Ale czułam się jak... nie wiem jak.. on mi mówi, że może czas, żeby znaleźć nowy dom, a ja eeee "że co?!", a on pogadał o tych alergenach, po czym popatrzył mi prosto w oczy, chyba dojrzał do samego mózgu i "czy chce pani żeby ona dalej tak się męczyła? w kółko?". Moja rodzina oczywiście, "trzeba uśpić bo przecież i tak jej nikt nie weźmie". No i znowu jest ze mnie dętka. Młoda od wczoraj kiepściej je (już od rana), ok 1/2 tego co powinna.. na Pro Plan też się nie rzuciła... i znowu kołnierzem rozwaliła sobie nogi i trochę zadu - zamachuje się franca i kantem się rozcina.......
  8. jesteśmy... Doktor podał jej Iwermektynę na nużycę (mimo, że organizm jeszcze na resztkach sterydu ciągnie), ale jest okropnie. Zapalenie skóry hula na całego... zmiana antybiotyku na Amoksiklav, już dzisiaj mam podać ,więc aptekę całodobówkę zaliczyliśmy. Iwermektyna 10 zł, antybiotyk 22,40zł. Dyżur policzony za free. Mam przejść na jagnięcinę z ryżem od zaraz. i teraz tak - magiczny termin - wizyta środowa. Jeżeli będzie równie źle ,albo tfu tfu tfu - gorzej, to bez sterydu się nie obejdzie, bo zapalenie jest "kosmiczne"... A jedynym prawdziwym lekarstwem dla Freyi jest... NOWY DOM. To słowa doktora niestety:( powiedział, że Freya jest uczulona na coś przy domu/w garażu/w domu i to ją w końcu wykończy. Nużyca dodatkowo "wikła", bakterie wikłają nużycę i robią zapalenie, grzyb się aktywuje bo warunki ma "wspaniałe". Testów żadnych nie da się zrobić przy takim stanie skóry. Jeżeli nie będzie poprawy - to jest nasz "wyrok". Życie, ale nie razem :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( i powiedzcie mi co teraz? ..w poniedziałek mam planowo wykąpać w Sebowecie Clean na łojotok i spryskam boraksem na nużeńca... w środę będę miała miksturę wrotyczową "przegryzioną", ale raczej zastosuję dopiero we czwartek... a tak w ogóle to nie wiem co będzie do środy... jestem trochę rozbita. Z jednej strony się cieszę, bo doktor nie powiedział, że to już koniec i młoda nie ma szans, ale powiedział coś, co równie mocno boli :(
  9. słuchajcie Ciotki, chciałam teraz z Freyką poćwiczyć "zostań" przy furtce.. przybiegła z całym zakrwawionym bokiem... wzięłam się do przemywania (dzisiaj 2. raz) i mnie zamurowało. A wierzcie, wiele już na jej skórze widziałam. Skóra jej zwisa w dół, tak jakby jej było za dużo. Są wybrzuszenia, tak jak u nużycy są punktowe "buttony", tak tutaj to wygląda jakby się to pozlewało w jakieś dziadostwo pod skórą. Swędzi okropnie, młoda chodzi i popiskuje. No i oczywiście rozdrapuje.. chyba jest ropa. i nie wiem co zrobić??????????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!???????????????? Wiem, że dr Orzeł jest na dyżurze nocnym, mąż mnie zabije, bo jedyny wieczór, który jesteśmy razem pojadę z Freyką do weta. Chyba że nie jechać... ale boję się, bo wygląda to najgorzej z tego co dotychczas widziałam. I nie wiem co to jest i czym na to zadziałać. Przemyłam Rivanolem i spsikałam propolisem...... nie wiem czy ją w czymś kąpać czy nie, w ogóle nic już nie wiem, oprócz tego, że coś bardzo złego się dzieje i sunia świruje :( :( :( :( :(
  10. rozmawiałam z Panią... też się trochę napaliłam.. bioenergoterapia. Pani będzie myśleć o Freyce i próbować leczyć ją na odległość bioprądami. I jest jeszcze urządzenie .. nie pamiętam nazwy.. w każdym bądź razie coś w rodzaju komputera, który na podstawie zdjęcia zwierzaka sprawdza jego przepływ energii i wykrywa wszelkie zaburzenia, a potem generuje częstotliwość fal dla tego "schorzenia" i przesy ła ją do zwierzaka. "Diagnostyka" schorzenia 200 zł, a później 60 zł miesięcznie. To coś jak próbowałam z Yodą z bioenergoterapeutą przez telefon.. każdy rodzaj pomocy doceniam, choćby był niewiemjak niekonwencjonalny... na zapłacenie za komputer mnie nie stać, karma dla Freyki była ostatnią rzeczą jaką kupiłam za swoje pieniądze, na życie do końca miesiąca musieliśmy znowu pożyczyć (btw wychowawczy w naszym przypadku to nieporozumienie).Także poprzestałyśmy z Panią Małgosią na tym, że będzie myśleć i przesyłać energię Freyce sama. Mąż zobaczył Freykę i... delikatnie mówiąc złapał się za głowę. Boi się o dzieci. Narazie trzymam się twierdzenia, że Freyka to też "nasze dziecko"...przestał się odzywać :( Ja natomiast wzięłam się za przemywanie suni... musiałam zgolić większą powierzchnię na karku-łopatkach, bo rany stają się rozleglejsze.. na łysym tyłku pojawiły się 2 nowe, w okolicy odbytu i ud chyba z 5 ran, także delikatnie tu też ją podgoliłam... przemyłam olejkiem herbacianym, rivanolem, a na końcu spsikałam resztką sreberka - niestety się skończyło:( Okolice siuchy Freyki to jeden wielki dramat. To jednak nie cieczka, ale jakieś podskórne syfy znowu, dzisiaj jest ich bardzo wiele, różnych rozmiarów, wszystko jest zasiniałe, a do tego wyprysk ropny. Jeden wielki syf, z którym nie wiem co zrobić. Gadomisia mi pisała, że na stany ropne dobry jest stężony sok z dziurawca.. więc przemyłam Rivanolem, a potem podotykałam gazikiem nasączonym dziurawcem. Wg mnie jest mega źle. Czekam na poniedziałkowe kąpiele jak na zbawienie. Wcześniej jej nie wykąpie, bo boję się, że zrobi się ze skórą to co wcześniej (darła się jak papier)... ogólnie... nieciekawie. Mam jeszcze do Was pytanie. Czy któraś bezdzietna Ciotka albo Ciotka z dorosłymi dziećmi, ogólnie mniej obciążona obowiązkami, nie dałaby rady wziąć Freyki do siebie na leczenie? wiem, że to pytanie kosmos, ale piszę to w interesie suni. Do domu jej w takim stanie nie wezmę, bo mój bobas dopiero wyrabia sobie odporność, a Freycia ma na sobie "wszystko". W garażu jest temp ok 16 stopni, bo garaż ma ponad 30 m2, a jest w nim jeden niewielki grzejnik. Jest w nim tylko wylewka, teraz Freyka będzie miała podłożone rozcięte kartony a na to kocyk. Boje się że mimo to, w końcu się przeziębi... :( Bo ciągle powstają nowe rany, do ich pielęgnacji konieczne jest wygolenie sierści no i suni niewiele jej zostało:(
  11. mnie tylko roznosi jak rozwala kapelusz i rozlizuje rany, albo tylnymi łapami rozdrapuje się na łopatkach... pal licho garaż, styropian i wszystko co usyfione od "posoki", ale żeby pipeczka leżała grzecznie i czekała aż się zagoi ;) to by było spełnienie moich marzeń ;) czytałam wątek Pucka i tam pańcia wsadziła go do klatki, żeby się nie urażał... ale znając zachowania młodej, to pewnie by się rozwaliła cała o oczka klatki byleby kawałek pyska wychylić. Przyjechał Pro Plan z jagnięciną. Młoda podaje obie łapy byleby tylko dostać ;) narazie traktuję to jako "ciasteczka", bo jeszcze Royala musi dojeść. Muszę poćwiczyć z nią "zostań" więc będzie jak znalazł. Jedyna wada - trochę małe ziarenka, ale to uniwersalna karma dla wszystkich szczeniorów, więc pewnie dlatego. Mój Pan i Władca przyjeżdża na przepustkę.. cieszę się ,ale najchętniej Freykę bym ukryła ;) bo jak dzwoni to mu mówię, że są postępy etc ;) a tu eeee no tak jakby chodzi i śmierdzi i wygląda jak nieboskie stworzenie ;) i ten garaż (nadal fruwa styropian)... i auto (całe w kłakach, a boki otłuszczone z olejku z dziurawca bo młoda się o samochód czochra) - ratujcie mnie ;) miałam dzisiaj sporo latania i nie wyrobiłam się z garażem i autem... ups. Cóż. Zatrzepotam rzęsami i pokaże skoszony ogród (ponad 3h koszenia w końcu ;) ) [B][COLOR=Black][B][URL="http://www.dogomania.../members/8139-carolinascotties"][B]carolinascotties[/B][/URL][/B][/COLOR][/B][B]bardzo dziękuję za chęć pomocy, w sumie wszystko od Pani Borcz było/jest stosowane[/B], ale co jakiś czas cosik się kończy, więc będziemy wdzięczne. Chyba że hmmm.. nie wiem czy nie muszę się postarać o jakieś ubranko dla Freyki na zimę :( nie wiem ile jeszcze będzie gubiła sierść tudzież ile będzie konieczne podgalanie ran w celu ich pielęgnacji... jak myślicie?
  12. siemienia jeszcze nie było ;) to było siemię nie-mielone? tylko narazie nie chcę przesadzić z kąpaniem.. chociaż jeśli chodzi o walory zapachowe, to najchętniej kąpałabym Freykę 2x dziennie ;) a tu MUSZĘ odczekać do poniedziałku... mój tata przyszedł do mnie zaglądnąć do samochodu (grr już u mechanika byłam 3x, kasę wziął, a dalej coś nie gra), w każdym bądź razie jego tekst "TEN PIES STRAAASZNIE WALI, COŚ TY JEJ ZROBIŁA?!" ...a to tylko olejek z dziurawca ;) i jej naturalne wonie chorobowe ;) masakra... ...myślę jednak o cieczce... jakieś wskazówki? czy majtki na cieczkę działają? bo generalnie mamy nieźle ogrodzone ale boję się, że jakiś mniejszy kundel może się przesmyknąć pod bramą gdy jest zdeterminowany... boję się trochę ;)
  13. Udało mi się znaleźć Wrotycz :) 4 km spacer i znalazłam 3 mini stanowiska.. i przyniosłam sobie z korzeniami żeby bliżej domu wsadzić hihi ;) Nalewka i ocet już się przegryzają, za tydzień zastosujemy... nie mogę się doczekać buahahaha ;) nienawidzę już olejku herbacianego, rivanolu od którego mam wiecznie żółte paznokcie, a od wczoraj nalewki z dziurawca... "pachnie ziołami" ale mi to wszystko kojarzy się z bardzo chorą skórą po prostu więc mam tych woni dosyć. Poza tym młoda mi zrobiła ciśnienie... gdy poszłam z wózkiem na łowy wrotyczowe franca zrobiła sajgon w garażu.. "nie wzięłaś mnie? to ja Ci pokaże" - podłożyłam jej styropian pod posłanie żeby miała cieplej... no więc cały garaż jest w białych kulkach. Nie mam więcej styropianu żeby znowu podłożyć, poza tym dziękuję za powtórkę z rozrywki... Do tego rozwaliła kapelusz, ja nie wiem jak ona to robi, ale rozgryzła środkowy zatrzask i ledwie się to kupy trzyma... próbowałam założyć jej podkoszulek i podwiązać sprytnie, ale za bardzo dłubie i rozlizuje i ząbkuje ranę przez podkoszulek. ZŁA FREYA. Nawarczałam na nią i tyle. Poza tym.. mam głupie pytanie... W KTÓRYM MIEJSCU SUNIA MA JAJNIKI? Bo u Freyki tam w okolicach tej czyrakowatej krosty ze zdjęć można wyczuć pod palcami 2 owalne nabrzmiałe kształty, wielkości sporych orzechów włoskich.. i zastanawiam się czy pierwsza cieczka jej się nie zaczyna. Myślicie że to jajniki? Bo mam nadzieję że nie jakieś guzy......
  14. dzięki Ciotki, że jesteście, takie parę miłych słów to naprawdę dużo! a ochrzanianie też motywuje ;) a co ;) nina do wikendu ostatnie dawki sterydu, organizm akurat się "oczyści" na środę (3 doby) i będzie iwermektyna. I w takim razie wezmę znowu serię... chyba że doktor gdy ujrzy młodą to znowu na coś innego wpadnie. W poniedziałek znowu sebowet i boraks... na dziś już jest trochę ładniej, "buttony" mniejsze. dzisiaj jak bobas uśnie tj za chwilę ;) idę młodą nasmarować olejkiem z dziurawca.. AAAA i REWELACYJNIE działa stężony sok z dziurawca (tak mi doradziła gadomisia) i np tą krostę koło siuchy nim natarłam i ją spaliło :) tzn obkurcza się i złazi.. tyle że obok pojawiło się kilka mniejszych... ale soku mam więcej ;) Kupiłam już młodej karmę, przechodzimy na PRO PLAN puppy lamb&rice.. a może Freyuchnie tak zasmakuje, że nie będę musiała nic mokrego dodawać? :)
  15. Rozmawiałam z doktorem.. kazał schodzić ze sterydu... schodzę.. myślę, że do soboty/nd zejdę do zera. Znienacka nie można bo są wymioty etc. Doktor zaproponował żebym przyjechała z młodą dzisiaj na zastrzyk z Iwermektyny. Powiedziałam, że się zastanowię, zastanowiłam - i nie pojadę ;) bo wg mnie to nic nie daje... wykąpałam ją w 1) mydełku z aleppo 7 min, 2) Sebowecie clean 10 min 3) spryskane boraksem z wodą utlenioną 20 min. Za 5 dni robię powtórkę, w międzyczasie nadal polowanie na wrotycz. Nie wiem co to będzie, ale gadomisia mi na mejlu skopała tyłek i mi lepiej ;) więc działamy Ciotki. aaa.. w pierwszym poście napisałam pseud-rozliczenie, pseudo bo nic nie pisałam na bieżąco i wrzuciłam to co pamiętam...
  16. ......... andziu ja też NIC już nie wiem... wiem, że Freykę można wyleczyć, bo ona jest w niezłej kondycji.. tylko potrzeba na to czasu, środków i dobrej metody.. trafionej wreszcie. tak sobie myślę, że wykąpie ją jutro na łojotok, a potem spryskam boraksem tak "po całości", ale rany otwarte poomijam.. no i dzwonię do doktora, co z tym sterydem, bo wg mnie to akurat pomyłka.
  17. Wrotycza dzisiaj nie upolowalam :( juz franca nie kwitnie i cieżko znaleźć! nie wiem czy w ogóle realne jest zebranie chociaż liści.. jutro rano jadę nad rzekę, tam dużo chwaściorów, jest szansa... a przydałoby się.. bo wg mnie jest gorzej :( wieczorem dałam mniej sterydu.. w ogóle podwyższenie dawki nic nie dało.. świąd się nie zmniejsza, a zapalenie jakby gorsze dzisiaj... a może wręcz steryd nasila nużycę i stąd te "buttony" wyraźniejsze wszędzie.. nie wiem kogo mam słuchać.. czy się do zaleceń doktora stosować, masakra co się dzieje.. zadzwonię do niego jutro i powiem, że wg mnie gorzej po zwiększeniu dawki, zobaczymy co powie.. następną wizytę ustalił dopiero na środę przyszłą... miałam kąpać we czwartek, ale chyba zrobię to jutro... i skoro wrotycz nie wypalił to może boraks zrobię i sfukam te nagorsze miejsca... z mężem dzisiaj rozmawiałam.. enigmatyczny był dosyć.. powiedział że to już ostatnia szansa - i dla kota i dla Freyki. Powiedziałam, że ja ich nie uśpię i jemu też nie pozwolę... na co mąż powiedział żeby im może zacząć szukać innego domu w takim razie. :( Widzicie... on nie jest zły. Tylko nie jest zwyczajny, żeby sobie czegoś odmawiać - dla zwierzaka. Bo odkąd mamy Freykę to leczenie było kosztem innych rzeczy do domu, dla nas, czy dla dzieci. Nie jest nam źle, ale jesteśmy tzw rodziną na dorobku, spłacamy różne rzeczy i staramy się powoli wykańczać dom.. ale czasem chciałoby się jakąś drobną rzecz dla siebie... i tego nie ma i stąd frustracja:( dostałam mejla od gadomisi, sama do niej napisałam zapytanie... dzielna kobieta...ale też przeraża mnie, ile już walczy ze skórą i nużycą i dalej to nie jest to:( nie wiem czy dalej jeździć do weta.. bo nie widzę efektu :( chwilkę było lepiej, teraz znowu kicha. Chyba że to ten steryd. skrzeli, widziałaś Freykę w piątek - gorzej jest dzisiaj ,nie? mówicie zioła, mówicie kąpiele, wspomagać od środa.. staram się jak mogę.. i nie wiem co jeszcze zrobić. od 1.10 idę do pracy na cały etat.. po pracy dostanę dzieciaki i już nikt ani na chwilę się nimi nie zajmie, nikt mi nie pomoże... modlę się, żeby się Freyci poprawiło, bo nie wiem ile czasu będę jej w stanie poświecić :( ogólnie dół :(
  18. obiecane fotosy z dnia dzisiejszego... koło siuchy taka czyrakowa krosta: [IMG]http://i54.tinypic.com/1zj0qq.jpg[/IMG] łapa "uczulona na trawę" ;) [IMG]http://i56.tinypic.com/65wspy.jpg[/IMG] no i rany "na łopatkach" tj barki i ogólnie górna część tułowia [IMG]http://i56.tinypic.com/2zom109.jpg[/IMG][IMG]http://i52.tinypic.com/23jhico.jpg[/IMG] trochę lepszy tył, ale znowu coś wyłazi: [IMG]http://i53.tinypic.com/28j88pi.jpg[/IMG] czochramy się w trawie: [IMG]http://i56.tinypic.com/30xd9x2.jpg[/IMG] ogólnie Freyka z tyłu [IMG]http://i56.tinypic.com/5wyph3.jpg[/IMG]Freka robi a kuku [IMG]http://i56.tinypic.com/1zodm35.jpg[/IMG] a tak się bawię... nawet piłkę przez kołnierz ugryzę ;)[IMG]http://i52.tinypic.com/346wb5l.jpg[/IMG]
  19. porobiłam fotosy, wstawię dzisiaj, ale nie wiem kiedy się wyrobię, bo teraz mam gotowanie, bobasa a później zebranie w przedszkolu, wieczorem bonanza z kąpaniem i usypianiem.. spróbuję jakoś się gdzieś wcisnąć z formatowaniem i wstawianiem fotek..
  20. no to teraz zagwozdka czy tego Brita o ktorym pisze skrzeli, czy wziac PRO PLAN Puriny... cenowo wyjdą podobnie, ale do Pro Planu ma większe zaufanie... ale to chyba dlatego że moi rodzice od zawsze dają Pro Plan psiakom i wyglądają cudnie... myślę.. Freykę spsikałam z rozpylacza "tonikiem" z olejkiem herbacianym, odkaziłam ranki Rivanolem, a na koniec wysmarowałam ją olejem z dziurawca ;) bardzo jej smakuje ;) a teraz idę polować na wrotycz i zrobię takie czary jak nina... tylko kurde, polska chałupa a u nas wódki i spirytusu brak heheheheehe, dam przykład córci i przy odbiorze z przedszkola kopsniemy się po flaszkę ;)
  21. Freyka była przewidziana "na polko" bo w naszej okolicy jest bardzo dużo włamań do domów i po prostu nie mieć psiaka na polu to zaproszenie dla włamywaczy... moja starsza, poprzednia sunia, którą odziedziczyłam po babci bardzo się pochorowała, ustała praca nerek i wątroby.. szukałam piesia na dwór i od samego początku to było wiadome na dogo... w ramach adaptacji z rodziną plus choroby na początku Freyka była trzymana w domu, ale gdy wydobrzała to poszła na polko... nie ukrywam, że wolałabym żeby tam została - kocham ją bardzo, sporadycznie na pewno do domu wejdzie i kijem jej nie będę goniła, ale do jej dyspozycji jest ogród zasadniczo. Gdy będą mrozy to będzie młoda miała do dyspozycji garaż, który jest przy domu, ocieplony i w którym grzejemy... także źle jej się nie będzie działo. A kto wie, może gdy się podgoi to wyląduje w domu, w końcu miękka jestem ;) ale narazie NIE MA TAKIEJ OPCJI z uwagi na grzyb i rany które rozdrapuje do krwi - cały dom i garaż jest w ciapkach z krwi albo sreberka... :( mam tego niczym nie opatrywać bo dłużej by się goiło... dziękuję za propozycje karmy...sama też trochę szukałam i czytałam.. zastanawiam się nad [URL="http://www.krakvet.pl/purina-plan-puppy-digestion-lamb-rice-18kg-p-14237.html"]PURINA PRO PLAN Puppy Digestion Lamb & Rice 18kg[/URL] 179,00zł [URL="http://www.krakvet.pl/hills-canine-puppy-lamb-rice-15kg-p-217.html"]HILL'S SP Canine Puppy Lamb & Rice 15kg[/URL] 189,00zł (narazie krak-vet bo blisko, ale ceny sprawdzę jeszcze gdzie indziej bo każdy grosik cenny) bo jednak wydaje mi się istotne żeby zostać na karmie puppy/junior bo młoda ma w końcu 9 miesięcy jakieś i potrzebuje więcej białka... ACANA niestety nie jest dla szczeniorów, a ta dla szczeniaków jest z kurczakiem... to samo z Arionem... czyli zmieniamy Ciotki na jagnięcinę? z kojcem kłopot... i z chłopem póki co też ;) ale nie chciałabym jej trzymać w kojcu.. na łańcuchu zresztą też :( :( Agniecha dzięki za ten "cytat", przyznam się że sama nie wiem co z tą Freyką robić. Kąpie ją w mydełku z Aleppo, zostawiam na 10 min, żeby podziałało, a potem Sebowetem na łojotok. Przemywam rany Rivanolem i "tonikiem" z olejkiem herbacianym, gdy się sączyły to jeszcze stosowałam Arnikę. hmm.. ale olej z dziurawca to mogę skombinować.. to może jeszcze to... suplementów Freycia dostaje tonę... rozpisywałam kiedyś wit C, B, tran, wiesiołek, esseliv forte/essentiale, symbiotyk (pre+probiotyk)... no i żółteczko 2x w tyg... chemii nie odstawię, bo się boję... biseptol odpadnie w niedzielę, a steryd pewnie też w nieskończoność nie będzie podawany.. niech się tylko młoda zagoi... wreszcie... Obróżki z amitrazą psiaki p/pchelnie i p/kleszczowo noszą, więc nie myślę żeby ją jakoś strasznie truła...
  22. aaa.. z łojotokiem poprawa, mam dalej kąpać ale wydłużyć ostępy: co 5 dni, kolejny sebowet musiałam kupić, bo niestety kawał Suni do prania ;)
  23. a nowe fotki kiedyś będą ;) tj teraz mam masakrycznie mało czasu bo już męża mam daleko a dzieci blisko ;) i jeszcze mi się pochorowały, więc jestem nieżywa i ledwie wiem jak się nazywam...
  24. jestem po wizycie... i zonk. Mam zalecenie.. uwaga.. TRZYMAĆ FREYĘ Z DALEKA OD... trawy. No myślałam że padnę jak to usłyszałam. Jeszcze się nie zastosowałam, bo leje jak z cebra, a muszę młodej chyba do domu budę przyciągnąć na podjazd i uwiązać ją jakoś bo inaczej tego nie widzę... ale nadal zastanawiam się czy to zrobić czy nie. Bo młodą to na pewno zestresuje... Dlaczego mam to zrobić? Bo doktor podejrzewa uczulenie kontaktowe łap... bo cała reszta ciała niby lepiej, ale łapy dalej brzydkie i niekoniecznie tylko od nużycy. Ale jak leje to młoda i tak siedzi pod domem czy w garażu, a ostatnio dużo lało.. dla mnie to ściema jakaś - ale może się mylę. Pomóżcie - wiązać ją? albo zamknąć w garażu i wyprowadzać na sikanie? w tym stanie jakim jest tj rany rozdrapywane/ grzybica-niegrzybica do domu i dzieci jej nie wezmę... pozostaje opcja garaż albo buda i łańcuch. Czy dać z tym wiązaniem spokój? ehhh poza tym - tylko do niedzieli biseptol i odstawiamy. A Steryd niestety dawka w górę do 10mg/dobę bo świąd jest okropny i dalej sobie młoda robi rany otwarte - teraz w okolicy łopatek/barków bo dam sobie da radę "śturnąć" tylnimi łapami... Zastanawiam się nad karmą bo muszę coś kupić wkrótce. Doktor powiedział, że nawet jak wybiorę jakąś bez kurczaka to i tak jakieś białka kurze będą bo do wszystkich to niby dodają... i że jak chce jej nie uczulać karmą to że mam jej koninę gotować. ...także niby z karmą nie mam ruchu (gotowanie odpada, nie mam gdzie kupić koniny no i bez jaj... wiecie, jestem w lekkim szoku - nie puszczać psa na trawę i gotować koninę ;) ) ...szczerze mówiąc doktorowi się z karmami trochę myli czasem, już to sprawdziłam ;) więc Ciotki - poradźcie czy jej zmienić na jakąś jagnięcinę+ryż czy coś innego???? tylko plis litości cenowej... na moją kieszeń to górna granica 200 zł za 15 kg. z kocurem bonanza... znowu dostał antybiotyki i zalecenie GastroIntestinala... a potem jakąś karmę lekkostrawną żeby nie obciążać tej trzustki.. no ale cholera (sorry że sie ekscytuję) dostawał RC Sensivitivi Control i do tego troszkę RC Sensible żeby ciut taniej wychodziło, obie z obniżoną zawartością tłuszczu... to czemu ta biegunka??? myszę wciął? ale z drugiej strony kocur ma 1,5 roku i odkąd go mam ciągle biegunkuje z przerwami....... tutaj też było ok miesiąc po ostatnich zastrzykach i na tych karmach dla wrażliwców... i teraz coś nieteges. Jak nie przejdzie po zastrzykach i na karmie to badania krwi.... nie wiem czy jeszcze nie powinnam odrobaczyć... (ostatnio koniec kwietnia). Ogólnie zwierzakowa masakra trwa. Zadzwoniłam do męża po wizycie to powiedział - wszystko uśpij, dzieci tylko zostaw ;)
  25. no nie, nawet kapelusz musieliście od nas od gapić ;) coś za bardzo Oskar kumpluje się z Freyką ;) niezdrowo aż ;) fajny z niego chochlik.. mam nadzieję, że i my wkrótce "dogonimy" Was ze szczepieniami, a potem kastracją.. ale to jeszcze ho ho.. mam nadzieję, że na wiosnę najpóźniej ehhh
×
×
  • Create New...