Bo Aiszunia to taka mamuśka była.
Wspominałyśmy z Agusią, jak łapałyśmy jedną z tych jej "dzikich córek", ja trzymałam tylne łapy suni, Agusia przednie,
a Aiszunia gryzła od tyłu Agę broniąc tej swojej córy.
Aga się darła na przemian: "Ela, trzymaj!!!!, Aisza nie gryź mnie, Ela trzymasz??, Aisza nie gryź mnie".
Jeszcze widzę Aiszunię w tym okropnym miejscu, a potem u Kasi w słoneczku i w domu.
Chociaż te 1,5 roku pożyła sobie w ciepełku, nie rodziła co pół roku następnych bid.