some
Members-
Posts
850 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by some
-
wlasnie sie zastanawiam dlaczego wciaz widnieje w TOZie jako pies po adopcji. martwie sie ze nikt nie dzwoni z ogloszenia i nie wiem co moze byc tego powodem. mysle ze info tych lekach dozywotnio i operacja sa tego powodem. dlatego zmieniamy tresc ogloszenia. moze by napisac na gs24? ale oni od dzis maja nowa strone i jest straszna- nic tam znalezc nie mozna
-
zdecydowanie masz racje. nie wiem co mi sie w tej glowie p...... raczej chodzilo mi o to ze nie jest to piesek który bedzie lezal u panci na kolankach 20/24 h. zle sformulowanie.
-
biedna mala :( musi byc wszystko dobrze, musi! ale na zdjeciach widac jej smutek i bol niesteety.... ;(
-
a moze cos o jego historii? w stylu : Abi trafil do szczecinskiego schroniska z glebokimi ranami spowodowanymi prawdopodobnie wypadkiem komunikacyjnym. Obecnie przebywa w hoteliku dla psów w Szczecinku. Jest typowym pieszczochem a jego stosunek do innych zwierząt (psów?) jest neutralny. Bedzie idealnym partnerem dla aktywnych. Abi nie zostanie wydany na łańcuch.
-
mysle ze na koncu w 2-3 zdaniach mozna dodac : gdzie znajduje sie teraz Abis, na jaki dom czeka, skad zostal zabrany itp
-
dziewczyny dostalam tekst od choleryyy. prosze ocencie. mi sie bardzo podoba, mozna dodac pare szczegolow, ale to juz wtedy tylko kosmetyka. Jestem Abi, pisze dziś do Ciebie, bo jest mi bardzo smutno.. Mam 5 lat i powinienem być szcześliwy, bo przeżyłem swoją wielka miłość, co niektórym nie zdarza sie przez całe życie.. Moja miłość była jednak nieszcześliwa.. Pozostałem sam, głodny, pokiereszowany, nie chciałem już żyć.. Miałem przyjaciół, którzy doglądali mojego stanu, przynosili jedzenie, mówili, że miłość może nas spotkać wiele razy.. Przekonali mnie, że warto sie postarać.. Tak jak napisałem na początku.. ciągle jest mi smutno.. mineło już dużo czasu, a moja miłość ciągle nie nadchodzi. Rany na ciele zagoiły sie, ale te w sercu ciągle krwawią. Gdy myśle o ciepłej rece, która mnie głaskała, o miłym głosie, który do mnie mówił o najmilszym zapachu jaki czuł mój nos- o tym wszystkim co mi zabrano i obiecano, że kiedyś sie powtórzy.. Nie potrafie żyć bez miłości, a Ty możesz zrobić dla mnie tylko jedno: podaruj mi ciepło swojej reki, miły ton swojego głosu i cudowny zapach "mojego człowieka", a ja oddam Ci całe moje wielkie, smutne psie serce..
-
wg ankiety ten pan nie wie czy pies ma chipa, moze warto to sprawdzic? chociaz nie sadze zeby wet tego nie sprawdzil, chociaz roznie bywa...
-
KIRA ODESZŁA-nie mogę w to uwierzyć :(:(:(
some replied to tatankas's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ano nie :) sama popatrz na te zdjecia! ;) -
KIRA ODESZŁA-nie mogę w to uwierzyć :(:(:(
some replied to tatankas's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dla Kiruszki nalezy sie najlepszy dom pod sloncem !! a widzialas jak Kirunia wpatrzona i w tulona w swojego tymczasowego opiekuna? -
KIRA ODESZŁA-nie mogę w to uwierzyć :(:(:(
some replied to tatankas's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
siersc bardzo sie sypala ale lupiez tez byl... dziwne z tym lupiezem. moja suka od czasu do czasu ma ale jak zje cos "ludzkiego" czyli przyprawionego. a nie mysleliscie o tym zeby Kiruszke zostawic? :evil_lol: -
KIRA ODESZŁA-nie mogę w to uwierzyć :(:(:(
some replied to tatankas's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Milusinska a Kiruszce dalej tak sie siersc sypie? zastanawiam sie czy to byl efekt niedozywienia. -
faktycznie podobny... zwroccie uwage, ze psina ma adresowke. czy tylko u nas jest to tak malo popularne? a filmik z kurczaczkiem niesamowity :)
-
KIRA ODESZŁA-nie mogę w to uwierzyć :(:(:(
some replied to tatankas's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ale świetna fotorelacja. a na ostatnim zdjęciu Kiruszka wyszla po prostu fantastycznie :) slicznotka kochana -
chcialam zwrocic tylko na jedno uwage... szczecinskie asty maja ta szczescie ze w naszym miescie dziala silna grupa dzielnych dziewczyn, ktore tym psom nie pozwola zrobic krzywdy. ale kundelki czy inne rasy tez nas bardzo potrzebuja i dlatego bardzo sie ciesze agago21 ze jest szansa wyslac do Szczecinka ta slicznotke. podpisuje sie pod tym rekoma i nogami i deklaruje na razie 15 zl, ale w miare mozliwosci bede pomagac wiecej. oczywiscie trzymam mocno kciuki zeby wszystko poszlo po Waszej mysli.
-
deklaruje miesiecznie 15 zl
-
Trewor - mlody pregusek juz szczesliwy we wlasnym domu
some replied to ageralion's topic in Już w nowym domu
Aniu wiem że slowa i tak tu nic nie pomogą, ale wspolczuje Ci ogromnie. sama kiedys to przerabialam.... -
Ciotki potrzebuje pełne dane do przelewu. mam tylko imie i nazwisko atomowki a brakuje mi jeszcze adresu, musze go podac przy przelewie
-
KIRA ODESZŁA-nie mogę w to uwierzyć :(:(:(
some replied to tatankas's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
matko jedyna... Marta wspolczuje Ci ogromnie. wyobrazam sobie w jakim szoku bylas i podziwiam za opanowanie. przykre jest to, ze musimy czasami borykac sie z takimi sytuacjami. dzielna dziewczyna z Ciebie, a ich zachowanie.... szkoda slow normalnie. -
dziewczyny mam nadzieje ze nie zasmiece za bardzo watku. ale mam 2 pytania odnosnie moich psiakow. pierwsza tyczy sie Muszka. uwierzcie mi ale on w 50% zachowuje sie jak kot- doslownie. Mruczy, chodzi po oparciu kanapy i sie tam kladzie, i co najlepsze robi koci grzbiet (czy waszym psom to sie zdarza? Muszek robi to non stop) czy mozliwe jest ze np wychowal sie z kotami i stad te nawyki? nie znam jego przeszlosci, nie widzialam tez do tej pory jego reakcji na koty. a druga rzecz odnosnie Aventi. to jest labrador, ja wiem ze nie nalezy sie sufgerowac tym, ze to labrador i nic nikomu w zyciu nie zrobi ale ja ja znam i naprawde zero agresji. od pewnego czasu zauwazylam ze warczy na mnie jak ja glaszcze po brzuszku. TZ moze ja glaskac nie warczy na niego ale podnosi brzuch do gory- ewidentnie cos jej tam nie gra. dodam jedno (matko tylko nie krzyczcie na mnie za bardzo) z obawy na zblizajaca sie cieczke i niewykastrowanego Muszka w domu podalam jej zastrzyk hormonalny jakis miesiac temu, wiedzac ze w okolicach stycznia/lutego beda jej sterylizowac wiec zbyt duzego zagrozenia nie bylo. poszlismy z nia do weta. lekarka nic nie zauwazyla. naciskala jej sutki, macala itp itd. na nia Aven nie warknela ani razu. weterynarz stwierdzila ze zadnych zlyw objawow nie widzi i ze nic jej sie nie dzieje i zeby ja tylko obserwowac. czy ktos moze mi pomoc? czy to hormony? czy po prostu jakis odpal ma w stosunku do mojej osoby?